Wiosna tu i tam

A A A
Oceń stronę
Ocena: 4.8
fot. Acid Pix/Flickr CC

Najpierw dają się słyszeć głośne uderzenia kropel wody o blaszane parapety okien i gzymsy, a na ulicach śliską nawierzchnię pokrywa cienka warstwa topniejącej mazi. Coś też zaczyna się dziać na polach, pod skrupą lodu i śniegu. Oto niewielkie, zrazu nieliczne strumyczki wypływają dziarsko spod szarzejącej, ale wciąż jeszcze białej połaci i wsiąkają rychło w spragnioną wilgoci glebę. Większe z nich łączą swe siły i pomykają z lekkim szumem ku rowom melioracyjnym, ku korytom strumieni i rzek, gdzie jeszcze gruba pokrywa lodowa zdaje się sięgać dna i paraliżować wszelki ruch. Lecz raptem wzbierająca woda rozsadza od wewnątrz zmrożoną okrywę, która pęka z trzaskiem i hukiem, aby już po chwili pędzić kaskadą spiętrzonej kry wraz z ożywionym rzecznym nurtem, znosząc na swej drodze drewniane kładki i mostki, a nawet grożąc zuchwale potężnym filarom i przęsłom wielkich przepraw. Lody ruszyły!




A tymczasem wokół nabrzmiała wodą, uwolniona z okowów ziemia zdaje się unosić ku niebu i drżeć, a trwające dotąd w letargu drzewa czują, jak świeże ożywcze soki zaczynają wypełniać ich pnie i konary. Wszystko trwa w podniecającym, napiętym do granic wytrzymałości oczekiwaniu na wielką eksplozję młodej zieleni, na odrodzenie życia. Wiosna jest tuż-tuż!

Nastrój trwożnego wyczekiwania przyrody bardzo intensywnie udzielał się niegdyś ludziom, którzy w swej naiwności poprzez rozmaite obrzędy usiłowali wpływać na pożądaną kolejność zdarzeń. Tymczasem w naturze wszystko przebiegało i przebiega odwiecznym, utartym nurtem, wyznaczanym równonocą wiosenną, przypadającą na dzień 20 lub 21 marca.

Oto na przełomie lutego i marca pojawiają się już pierwsi heroldowie nadchodzących przemian. Jednym z nich jest motyl rusałka wierzbowiec, który daje się zauważyć na obrzeżach lasów, przy wiejskich drogach i w ogrodach. W pierwszych ciepłych promieniach słońca ogrzewa on swoje, mierzące do 5,5 cm rozpiętości, rudawe skrzydełka w czarne plamki, ozdobione dodatkowo na obwodzie półksiężycowatymi, czarnoniebieskimi cętkami.

Rusałka wierzbowiec (Nymphalis polychloros) fot. jd.echenard's/Flickr CC


Bardzo wcześnie, bowiem nawet pod koniec lutego, powracają z południa skowronki, rozweselające słoneczne dni swoim radosnym śpiewem. Trudno je zauważyć na polach i łąkach, gdyż są barwy ziemistoszarej i tylko nieznacznie wielkością przerastają wróbla. Wielką odwagą wykazuje się też maleńki, bo zaledwie 14-centymetrowy świergotek łąkowy o szarozielonkawym upierzeniu, powracający na nasze łąki z początkiem marca. Samce powiadamiają okolicę o swoim przylocie świergotaniem i szybkimi wzlotami. Wcześnie zaczyna śpiewać dzwoniec, ptaszek zamieszkujący zwykle parki. Jego piórka wierzchnie mają barwę oliwkowozieloną, a brzuszek i ogonek są żółte.

„Wiosennym” ptaszkiem jest również błotniak stawowy, duży (do 55 cm długości), brązowo upierzony ptak drapieżny o rozpiętości skrzydeł do 140 cm. Tuż po ustąpieniu lodów pojawia się on w okolicy jezior, stawów i na moczarach. Na przełomie lutego i marca przybywa do nas szybki i bardzo zwinny sokół wędrowny, aby siać postrach wśród drobnego ptactwa. W marcu przylatuje krogulec oraz kania czarna i rdzawa, a także wspaniały żuraw. Pod koniec miesiąca może zjawić się malutki, pięknie śpiewający rudzik z rdzawą plamą na głowie. Ponadto powracają: pierwiosnek, kopciuszek, bekas krzyk, łyska, kaczka krzyżówka, cyranka i cyraneczka, rudy szlamnik rycyk z długim dziobem i nogami, brodziec krwawodzioby o dziobie czerwono-czarnym i czerwonych nogach, wodnik, pliszka górska i siwa oraz kolorowa zięba o brązowym grzbiecie i brzuchu, niebieskawej szyi i głowie, czarnym czole oraz białej i żółtej prędze na skrzydłach. Pod koniec lutego i w marcu przylatują czasami w bardzo niewielkiej liczbie bociany białe.

Swym śpiewem już w pierwszych dniach marca zapowiada wiosnę mały pełzacz leśny z długim, zgiętym dziobkiem. Ptaszek ten ma górną część upierzenia i głowę szarobrunatną w jaśniejsze prążki, z tyłu jest barwy rdzawej, a od spodu biały. Rychłe nadejście wiosny zwiastuje także mieszkający w szuwarach duży, żółtobrązowy bąk z czarnym wierzchem głowy oraz zielonkawoczarna z wierzchu i biała od spodu czajka z charakterystycznym czubem na głowie, trzymająca się zwykle terenów podmokłych.


Skowronek (Alauda arvensis)fot. T.Voekler/Wikipedia CC
Wiosenny czas sygnalizuje nam nieco mniej ostentacyjnie świat roślin. Ale wystarczy wyjść do ogrodu, aby ucieszyć oko zakwitającą właśnie śnieżyczką przebiśniegiem, której białe płatki kwiatów subtelnie zdobią zielone rąbki. Białe, czerwone, żółte i brązowe kwiaty zaczynają też prezentować poczciwe prymulki, czyli pierwiosnki, czyniąc zadość swej nazwie. Zazdroszczą im urody niektóre krzewy, a więc czym prędzej i one, jeszcze przed rozwinięciem liści, zakwitają różnobarwnie, jak np. dereń pospolity (właściwy, jadalny) - na żółto. A nieco dalej, w parkach i przy starych traktach, dotrzymują im kroku wysokie topole  i wiązy w licznych swych odmianach.

Pośród leśnych ostępów wiosenną pobudkę jako pierwsza zaczyna grać leszczyna, wypuszczając bazie i drobne kwiatki, co ma oznaczać początek okresu zwanego przedwiośniem. Niemal w tym samym czasie, tj. na początku marca, a niekiedy nawet pod koniec lutego, niewielkim kwieciem okrywa się pasożytnicza jemioła. Jest to hasło dla pozostałych roślin.

Tak więc stopniowo, niekiedy dopiero z początkiem kwietnia, pośród drzew i na polanach oraz łąkach zaczyna kwitnąć fiołek leśny i wonny (na fioletowo), kokorycz pełna i pusta (na purpurowo), miodunka ćma i plamista (początkowo na czerwono, później na niebiesko i fioletowo), przylaszczka (na niebiesko), śnieżyca wiosenna (na biało) oraz ziarnopłon wiosenny (na żółto). A na Podhalu zakwita sobie lepiężnik biały.

Nie inaczej dzieje się w miejscach ustronnych, gdzie w poczuciu bezkarności i pełnej wolności rosną sobie rozmaite chwasty, że wspomnimy tu chociażby tasznika i oczywiście wiosnówkę. Dzielnie poczyna sobie również podbiał pospolity i skrzyp polny.

Na terenach podmokłych powoli zaczynają roztaczać swe powaby kaczeńce, zdobne w pięciopłatkowe kwiaty o złocistożółtej barwie. Wkrótce, jeszcze w marcu, w ich ślady pójdzie wierzba. Natomiast w górach, na tamtejszych halach, jakże musi radować widok fioletowych kwiatów krokusa (szafran spiski) pośród topniejących śniegów. Szafrany, czyli krokusy ogrodowe, spotykamy niekiedy - co oczywista - w ogrodach, ale mają one kwiaty liliowe lub żółte (krokus żółty).


Trzeba jednak szczerze i uczciwie przyznać, że wszystkie te zwiastuny wiosny nie są w stanie zmienić faktu, iż ciągle jeszcze wokoło jest jakoś tak pusto i dość ponuro, gdyż brakuje żywej i świeżej zieleni traw, krzewów i drzew. Nie przejmują się tym wcale stworzenia, które w całej swej odmienności myślą już tylko o jednym - o rozmnażaniu.

Założenie rodziny i prokreacja to sprawy poważne i wymagające dużego zachodu, tak więc, jak okiem sięgnąć, odbywają się zaloty. Parkoty zajęcy zaczynają się niekiedy w połowie stycznia. Samce (gachy) walczą o samice, okładając się zawzięcie przednimi skokami. Szczególnie spieszno jest wydrom, które rozpoczynają niecne igraszki nawet w lutym.

Bociany białe (Ciconia ciconia), fot. Regasterios/Wikipedia CC


Wyprzedzają je niekiedy wilki, przejawiające prokreacyjną aktywność na przełomie stycznia i lutego. W lutym mamy parkoty królików. Pod koniec lutego zaczynają lgnąć do siebie rysie i wydry - oczywiście każde w ramach własnego gatunku, a w marcu czynią to tchórze - bynajmniej nie ze strachu. Nawet oziębłe ryby w jeszcze zimniejszej wodzie igrają nieprzystojnie, odbywając tarło. Czynią tak m.in. małe głowacze i jazgarze, słusznej wielkości lipienie, okonie i pstrągi tęczowe oraz wielkie i groźne szczupaki.

A jak to jest u ptaszków? Otóż np. samiczki czapli siwej wykazują się właściwą płci pięknej przebiegłością, wysyłając już w pierwszych dniach marca swoich partnerów na rozpoznanie terenu. Później same przylatują „na gotowe” i rozpoczynają się gody, podczas których samce odpowiednimi ruchami dzioba i szyi (udawane przełykanie ryby) przekonują, że dane miejsce obfituje w pożywienie, a następnie zachęcają do wspólnego układania gałązek, co symbolizuje budowę gniazda i ma świadczyć o zawarciu trwałego związku.

Równouprawnienie obowiązuje wśród kormoranów czarnych. Podczas przygotowywania gniazda, gdy jedno z ptasich małżonków ma ochotę na tzw. amory, siada sobie na przyszłej siedzibie i rytmicznie wznosi skrzydła. Na to wezwanie przybywa drugi ptak i ochoczo przystępuje do stosownego działania.

A któż nie słyszał o rozpoczynających się w połowie marca wielkich tokach cietrzewi na leśnych polanach, albo o krwawych walkach samców głuszca? Do walki dochodzi też niejednokrotnie podczas lotów tokowych (ciągów) słonek.

Ale bywa też inaczej, znacznie spokojniej. Dyskretne samce jarząbka ograniczają się podczas toków w połowie marca do ukazywania w trakcie tańca godowego swej wybrance rozłożonego ogona i nastroszonych piórek na głowie. Zimorodki urządzają sobie gonitwy. Chyba jednak najmniej wysiłku w całe przedsięwzięcie wkłada wrona siwa. Samce tego gatunku siadają sobie po prostu na jakiejś suchej gałęzi, potrząsają trochę skrzydłami i ogonem oraz coś tam cicho skrzeczą. I to wystarcza. No cóż, amor vincit omnia...
 
A gdy udzielona zostanie odpowiedź na zew natury, powstawać zaczynają rodzinne siedziby. Na przykład kruk, ptak duży (do 65 cm długości ciała i do 120 cm rozpiętości skrzydeł), leciwy, mądry i zapobiegliwy, już pod koniec lutego ma gotowe gniazdo, w którym na początku marca pojawiają się jaja (zwykle 5), z których pod koniec miesiąca wychodzą pisklęta. Również czarne, ale mniejsze (do 44 cm długości) gawrony zakładają gniazda w koloniach, w laskach i parkach, z początkiem marca. Widać je doskonale na gołych konarach drzew. Gniazda wronie, umieszczane na wysokich drzewach, wykonane są z chrustu, a ich wnętrza wypełnia mech i trawa. W połowie miesiąca również na wysokich drzewach powstają gniazda srok. Jest to zmyślna konstrukcja z chrustu i gałązek, wyłożona gliną i zadaszona. Nieco później do pracy przystępuje sójka, wyplatając z gałązek na wierzchołku drzewa gniazdko wyściełane wrzosem. Wytrwałym budowniczym okazuje się maleńki brązowy strzyżyk. Samczyk musi bowiem założyć kilka gniazd, spośród których samiczka wybiera jedno, wyściełając je piórkami i drobną trawą. Natomiast gołąb grzywacz to partacz, który kleci nędzne, rozsypujące się gniazda z chrustu.

10 dniowe pisklęta wrony, fot. Bugaga/Wikipedia

Bezpośrednio na ziemi swoje gniazda budują dropie, umieszczając je na łące, często w koniczynie, a także w zbożu. Podobnie czynią kuropatwy. Cietrzewie mają gniazda wyściełane mchem, trawą i pierzem, ukryte zwykle w krzakach lub zagłębieniach. Również w krzakach albo pośród korzeni ukrywają gniazda jarząbki i słonki. W polu lub krzakach zakładają gniazda przepiórki i trznadle. Na terenach podmokłych można zobaczyć usytuowane w suchych kępach trawy gniazda dubelta. Znacznie trudniej spostrzec dobrze ukryte gniazdo błotniaka stawowego. W przybrzeżnych krzakach lub szuwarach klecą gniazda dzikie gęsi. Natomiast gniazda łysek zakładane są na wodzie wśród trzciny i sitowia. Bardziej pomysłowe okazują się być dzikie kaczki, które oczywiście umieją zbudować gniazdo w krzakach lub w sitowiu na brzegu zbiornika wodnego, ale potrafią umieścić je również np. w dziupli. Wielką nieroztropnością wykazują się głuszce, budujące gniazda w niewielkich wgłębieniach terenu, wśród traw, bardzo często opodal drogi. Podobnie czynią bażanty, które nawet nie starają się osłonić gniazda.

Pomysłowymi „architektami” bywają nie tylko ptaki. Tchórze np. umieszczają swoje leża porodowe w stogach siana, stertach suchych badyli, w stodołach, a nawet w króliczych norach. Wilki zajmują niekiedy w tym celu nory lisie lub borsucze, które odpowiednio poszerzają. Rysie natomiast lokują się w skalnych grotach lub szczelinach, a także w jamach i w spróchniałych pniach drzew.

Wszystkich jednakże zawstydzić może znana nam doskonale wiewiórka. Stworzonko to - o ile nie korzysta z dziupli - buduje swoje gniazdo lęgowe o kulistym kształcie na konarach drzew, używając jako budulca resztek starych gniazd ptasich. Do wyścielonego mchem wnętrza wiewiórczego domku prowadzą dwa wejścia: główne, usytuowane zwykle od strony wschodniej i ewakuacyjne, małe, położone tuż przy gałęzi, umożliwiające szybką ucieczkę w razie ataku. Nie wszyscy oczywiście są tak pracowici. Myszołów lubi wykorzystywać gniazda innych dużych ptaków, chociaż potrafi sam je budować z chrustu i trawy. Wielki puchacz składa jaja (2 lub 3) w porzuconych gniazdach myszołowów (jest sprawiedliwość w przyrodzie!), czapli albo jastrzębi. Sowa uszata natomiast preferuje - zapewne ze względu na swoją wielkość - stare gniazda gawronów i wron, gdzie znosi od 4 do 7 jaj. Puszczyk, nocny łowca, składa na początku marca jaja (zwykle 3) w dziupli i nawet do głowy mu nie przyjdzie, aby czymkolwiek wyścielić jej dno.

Cały ten ptasi harmider, owe tupoty, śpiewy i wrzaski, budzi ze snu zimowego borsuki i jeże. Podobnie dzieje się wśród żab. W drugiej połowie marca nie śpią już np. żaby trawne, które oczywiście zaraz po przebudzeniu rozpoczynają intensywne poszukiwanie partnerów. Efektem powodzenia tych poszukiwań jest żabi skrzek, składany zwykle na przełomie marca i kwietnia. Żabki te, długości 8 cm, są żółtooliwkowe z wierzchu, a od spodu jaśniejsze, żółtawe. Mają na plecach i na skroniach ciemne plamki, natomiast na brzuchu plamki czerwonawe. Obok nich możemy spotkać małą (ok. 5 cm długości) grzebiuszkę ziemną, szarą, z dużymi plamami i białawym spodem. Bardzo wprawne oko potrafi wyróżnić także żabę moczarową, niezwykle podobną do trawnej. No i oczywiście nocne łowy ponownie rozpoczyna nietoperz gacek wielkouch, który zimę spędzał w starych lochach i piwnicach, śniąc o smacznych owadach - swoim ulubionym pożywieniu.

Skrzek żaby trawnej, składany zwykle na przełomie marca i kwietnia, fot. Salimfadhley (GFDL)/Wikipedia

Pewne zmiany zachodzą również w życiu kreta. Zmienia on mianowicie „apartament” zimowy, położony na najniższej kondygnacji podziemnej „rezydencji”, na „mieszkanie” wiosenno-letnie, ulokowane na głębokości ok. 30-40 cm. Powstają wówczas nowe kopce, gdyż krety często wychodzą na zewnątrz. A na powierzchni atmosfera jest taka, że samce natychmiast rozpoczynają zacięte boje o względy ponętnych - cokolwiek to w przypadku kreta oznacza - samiczek. Zwycięzcy już w maju mogą wraz z wywalczonymi małżonkami oprowadzać swój przychówek po podziemnym labiryncie rodzinnej siedziby. I tak oto
dobrnęliśmy do kolejnej odsłony wiosennych tematów.

Omawiany okres, to przecież także czas wielu szczęśliwych narodzin.Tak więc pod koniec lutego bądź w marcu lub na początku kwietnia samica (suka) borsuka rodzi (pomiata) od 3 do 5 młodych borsucząt. Poród ma miejsce w specjalnie przygotowanej, ciepłej, wysłanej mchem, trawą i liśćmi, obszernej komorze nory, gdzie maleństwa - ślepe w pierwszym miesiącu życia - pozostają pod macieżyńską opieką, odżywiając się wyłącznie mlekiem matki. Stan taki trwa dwa i pół miesiąca. Później zaczynają otrzymywać jedzenie zgodne z borsuczą dietą i stopniowo wychodzą poza norę, aby w końcu, po upływie kolejnych kilku miesięcy, ostatecznie ją opuścić.

Już w marcu przychodzą na świat małe zajączki (2-4 w miocie), zwane z tego powodu marczakami. Rodzą się one z otwartymi oczami i w pełni owłosione, co ma ułatwić im przeżycie, gdyż matka karmi je mlekiem tylko do trzech tygodni, a następnie pozostawia własnemu losowi.

Zupełnie inaczej sprawy się mają w przypadku kuny leśnej. Otóż po przedłużonej z powodu zimy ciąży samice rodzą w kwietniu od 2 do 5 małych, które są ślepe jeszcze przez cały miesiąc i pozostają pod całkowitą opieką rodzicielki. Matka dba zresztą o swoje dzieci aż niemal do końca roku. Całkowitą dojrzałość młode kuny osiągają dopiero w drugim roku życia.

Dzieci wiewiórcze po narodzinach - zwykle w kwietniu lub maju - również są ślepe, małe i gołe, ale bardzo szybko, bo już po tygodniu, otrzymują ciepłe futerko, a po miesiącu, już dobrze widzące, biegają sobie po gałęziach drzewa. Z rodzicielskiej kontroli rezygnują zazwyczaj po dwóch miesiącach. W jednym miocie samiczki wiewiórki mogą mieć od 3 do nawet 10 sztuk potomstwa.

W przypadku jagniąt muflonów też mamy do czynienia z dość intensywnym rozwojem. Przychodzą one na świat jako jedynaki w kwietniu albo maju i po kilku dniach dziarsko hasają po górach, nie zważając na śnieg i mróz. Trzymają się matki przez dwa lata. 
Troskliwych rodziców mają małe liski, które rodzą się w liczbie 4-7 szczeniąt w miocie (niekiedy nawet 12) pod koniec kwietnia oraz w maju. Ślepe przez dwa tygodnie, zdane są na opiekę matki, która prawie przez cały ten czas pozostaje przy nich w norze. Przez pierwszy miesiąc spożywają wyłącznie matczyne mleko, a później otrzymują mięso gryzoni i ptaków. Pożywienie dostarcza im również ojciec.

Słynne z płodności króliki rodzą się (po raz pierwszy w marcu) w komfortowych warunkach, a mianowicie w obszernej, wymoszczonej mchem i trawą komorze lęgowej, położonej wewnątrz nory. Młode są ślepe przez 9 dni. Matka starannie dba o nie, ale tylko do następnego wykotu (ok. 6 tygodni), po którym zostają wypędzone z domu i muszą rozpocząć samodzielne bytowanie.

2-dniowe młode króliki, fot. Focus Photography NZ/Flickr CC


Tylko pozazdrościć mogą inne maluchy potężnej ochrony, jaką roztaczają nad swym potomstwem groźne dziki. Prosięta rodzą się w drugiej połowie marca. W jednym miocie może ich być od 4 do 9 sztuk. Początkowo - przez dwa tygodnie - przebywają w ukrytym w gęstwinie barłogu, wymoszczonym mchem, gałązkami drzew iglastych i liśćmi. Później wędrują z matką i całą watahą loch z warchlakami, nabierając umiejętności żerowania. W razie zagrożenia, dzieci na sygnał sprytnie szukają kryjówki, a ich opiekunki zażarcie atakują wroga.

Wśród ptaków na opiekę obojga rodziców mogą liczyć pisklęta (4-7 sztuk) czapli siwej, które wychodzą ze skorupek w drugiej połowie kwietnia. Ojcowie bowiem grzecznie wysiadują jaja i karmią małe. Natomiast tatusiowie małych słonek, lęgnących się w kwietniu, nie raczą pomagać małżonce ani w wysiadywaniu, ani też w dokarmianiu dzieci. Podobną dolę muszą znosić samiczki kaczki krzyżówki. Pozycję pośrednią zajmują samce gęsi gęgawej, które wprawdzie nie siedzą na jajach, ale za to z pewnej odległości strzegą bezpieczeństwa małżonki i dziatwy w skorupkach.

W ten oto sposób, pośród miłosnych uniesień i wychowawczych starań, mijają kolejne dni i tygodnie, a wraz z upływem czasu wzmaga się ruch i przybywają coraz to nowi mieszkańcy pól, łąk, lasów, parków, ogrodów, sadów, mokradeł, rzek i jezior, gór i dolin. Swego rodzaju psychologiczną cezurą jest gremialne przybycie majestatycznych bocianów białych, które powracają na swoje stare gniazda w pierwszej połowie kwietnia. Na ich powitanie jelenie i sarny przywdziewają nowe, już letnie okrycia, a coraz liczniejsze owady odbywają pierwsze loty rozpoznawcze. Przede wszystkim zaś - zgodnie z imieniem miesiąca - nastaje czas wielkiego i powszechnego kwitnięcia. Definitywnie kończy się zatem okres przedwiośnia.

Sygnał do kolorystycznego przewrotu daje zaczynający kwitnąć już w marcu wawrzynek wilczełyko, przyciągając oko swymi ciemnoróżowymi kwiatami o charakterystycznym zapachu. W wielu miejscach, obok wciąż kwitnących fiołów, kopytnika pospolitego i jasnoniebieskiego barwinka pospolitego, pięknie rozkwitają zawilce gajowe - na biało i zawilce żółte - na żółto. Również żółte kwiatki ma gajowiec żółty. Groszek wiosenny został natomiast obdarzony kwiatami, które zmieniają barwę z purpurowej na niebieską. W ich ślady idą dziesiątki i setki innych roślin.Kwitnąć zaczynają również wielkie drzewa. No i roztacza się w krąg zapach białych kwiatów czeremchy zwyczajnej.

Wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum L.). Fot. Didier/Flickr CC


Aż wreszcie, gdzieś tak pod koniec kwietnia i na początku maja, pojawiają się długo wyczekiwane liście. Czerwonawe i żółtozielone listki wyrastają na dębie szypułkowym. Buk otrzymuje listki błyszczące. Z dnia na dzień gęstniejące listowie zaczyna pokrywać brzozy, graby, jesiony i klony. Otwierają się zatem nowe krajobrazy, a wraz z nimi nowa karta wiosennych przeobrażeń. Pora więc kończyć naszą opowieść.

Spójrzmy jeszcze tylko oczyma wyobraźni, jak między źdźbłami sprężystej trawy, pod wymyślnego kształtu liśćmi, pośród różnokolorowego kwiecia, trwa nieprzerwanie misterium odrodzonego i wciąż na nowo odradzającego się życia we wszelkich jego przejawach. Jest tam miejsce na dramatyczną walkę o byt, na prozaiczne zaspokajanie podstawowych potrzeb, na radosne pląsy i trele. 

I rozkwita świat bujnie, żywiołowo, dziko i drapieżnie, aż wszechobecna, młoda, jędrna, świeża i dziewicza zieleń wiosenna wpadnie w ramiona skwarnego, ospałego i gnuśnego lata.
 
Marek Żukow-Karczewski




Pasaż zakupowy - ekologia.pl przejdź do pasażu pasaż