Wiosna w środku zimy? Takich ekstremalnych zjawisk może nam przybywać

A A A
Oceń stronę
Ocena: 4.0
fot. wumai/ Flickr CC

Sonda

Czy Polska powinna zrezygnować z mechanizmu zmiany czasu?

Co z tą pogodą? Dodatnie temperatury w styczniu, wielka woda w Wielkiej Brytanii i rekordowe mrozy w Stanach Zjednoczonych. O tym, dlaczego w USA jest tak zimno, a w Polsce tak ciepło, opowiada Szymon Walczakiewicz z Zakładu Klimatologii i Meteorologii Morskiej Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Szczecińskiego oraz członek grupy Polskich Łowców Burz.




Joanna Szubierajska: Rekordowe mrozy w USA, powodzie w Wielkiej Brytanii i wyjątkowo ciepła zima Polsce – dlaczego tak się dzieje?

Szymon Walczakiewicz: Pogoda na całej kuli ziemskiej jest zmienna i różni się w zależności od regionów. Na jednych terenach pada deszcz a na innych świeci słońce, na jednych jest gorąco a na innych mamy siarczysty mróz.

Od czego to zależy?

To wszystko uzależnione jest w głównej mierze od rozlokowania ośrodków barycznych na poziomie morza w danym miejscu, które sterują napływem mas powietrza o określonych cechach. To z kolei uzależnione jest od kilku innych czynników, jak na przykład od sytuacji meteorologicznej na wyższych poziomach w troposferze, czy od temperatury wód oceanu.

Dlaczego w USA jest tak zimno?


W przypadku USA wystąpiły korzystne warunki meteorologiczne do spływu wychłodzonego arktycznego powietrza z okolic okołobiegunowych, co spowodowało nadejście mrozów i silne opady śniegu.

Natomiast takich powodzi w Wielkiej Brytanii nie było od kilkudziesięciu lat!

Wichury, intensywne opady deszczu powodujące podtopienia i powodzie, śnieżyce jakie nawiedziły w ostatnim czasie Wielką Brytanię to skutek powstania nad Atlantykiem kilku głębokich i aktywnych niżów barycznych oraz towarzyszących im frontów atmosferycznych. Ciśnienie w centrum tych układów potrafiło spaść do około 950 hPa, a w jednym z nich nawet do około 930 hPa. Takie wartości ciśnienia atmosferycznego nie były dawno notowane na tych terenach. Niże te spowodowały zwiększenie poziomego gradientu ciśnienia w konsekwencji powodując wzrost prędkości wiatru oraz jego porywów. Dodatkowo zaciągały one z Atlantyku początkowo ciepłe masy powietrza zasobne w spore ilości wilgoci przynosząc silne opady deszczu. Tuż za nimi, za frontem chłodnym napływało zimne powietrze, z którym związane były intensywne opady śniegu i spadek temperatury powietrza.

A ciepła zima w Polsce to efekt...

Odnośnie Polski to tak „wysokie” temperatury powietrza, jak na tę porę roku, zawdzięczamy przeważającym napływom powietrza z kierunków południowych i południowo-zachodnich. Sytuacja baryczna nad Europą była sprzyjająca do tego typów „spływów” ciepłych mas powietrza z południa kontynentu.

Czy te zjawiska meteorologiczne mogą być spowodowane przez globalne ocieplenie? 

Tutaj zdania są podzielone. Wystąpienie tego rodzaju zjawisk ekstremalnych jak np. intensywne opady deszczu powodujące powodzie nie jest niczym dla nas nowym. One pojawiały sie w przeszłości, występują teraz i będą pojawiać się w przyszłości. Jednak chodzi tutaj o ich częstotliwość i właśnie globalne ocieplenie może juz odgrywać istotna rolę. Wzrost temperatury powietrza przyczynia się przykładowo do zwiększenia zawartości pary wodnej w atmosferze, wzrostu parowania czy wzrostu temperatury wody w oceanach. Może to odpowiednio powodować: nasilenie się ulewnych opadów deszczu, pojawienia się susz i stepowienia niektórych obszarów czy zmiany cyrkulacji atmosfery. A skoro temperatura powietrza w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat wzrosła, to trzeba się liczyć z tym, że takich zjawisk ekstremalnych może nam przybywać.

Czym jest okrzyknięty przez media tzw. wir polarny?

Rzeczywiście ostatnio w mediach wiele słyszy się na temat tzw. wiru polarnego. Często podawane informacje są niepełne lub po prostu wprowadzają czytelnika w błąd. Wir polarny (ang. polar vortex) tak naprawdę nie jest zjawiskiem nowym i jest znany już od dawna. Jest to stały i rozległy, znajdujący się w górnej troposferze cyklon (lub inaczej niż górny), który zalega w pobliżu bieguna ziemskiego (północnego lub południowego). Jego „intensywność” w czasie zimy wzrasta. Wypuszcza on wtedy częściej tzw. „jęzory chłodnego powietrza” w kierunku południowym do niższych szerokości geograficznych wraz z prądem strumieniowym (takie zjawisko często jest rozpoznawalne pod pojęciem fal atmosferycznych lub planetarnych fal Rossby'ego).  Czasami dochodzi do „oderwania” się części takiego jęzora od pozostałego układu, który może dalej powędrować na południe lub pozostać nad danym obszarem aż do momentu zaniknięcia. W Polsce przyjęło się potocznie nazywać takie „oderwanie” części wiru polarnego pod pojęciem „bańki chłodu”. Ten cały proces można sobie w łatwy sposób wyobrazić poprzez porównanie go do meandrującej rzeki i w konsekwencji powstania starorzecza. Załóżmy, że rzeka która meandruje ma w przybliżeniu kształt okręgu, a jej koniec i początek są połączone. Wnętrzem tego okręgu jest wir polarny, meandrami są „języki chłodnego powietrza”, rzeka to prąd strumieniowy, a starorzecze to „bańka chłodu”.

Warto podkreślić, że sam wir polarny nie jest strukturą, którą można w wyraźny sposób zaobserwować będąc na powierzchni Ziemi tak jak na przykład tornada, burze, wyładowania itp. Nie jest on również czymś samym w sobie niebezpiecznym dla człowieka, jednak sprowadza zimne, arktyczne powietrze z rejonu biegunów co skutkuje dużymi spadkami temperatury powietrza przy powierzchni ziemi, jak to miało miejsca niedawno w USA.

(Część opracowania powstała na podstawie broszury wydanej przez National Weather Service, NOAA).

Dziękuję za rozmowę

Joanna Szubierajska, Ekologia.pl


Mgr Szymon Walczakiewicz pracuje w Zakładzie Klimatologii i Meteorologii Morskiej na Wydziale Nauk o Ziemi Uniwersytetu Szczecińskiego. Prowadzi badania m.in. nad wpływem oceanów na zmienność procesów meteorologicznych i klimatycznych, a w tym nad powstawaniem i skutkami występowania ekstremalnych zjawisk meteorologicznych. Interesuje się meteorologią synoptyczną, prognozami pogody i ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. W 2008 roku przyłączył się do grupy Polskich Łowców Burz.


Pasaż zakupowy - ekologia.pl przejdź do pasażu pasaż