Zanieczyszczenie bałtyku. Bałtyk – bomba z opóźnionym zapłonem

Wrak statku, fot. Neil'sPhotography/ Flickr CC Wrak statku, fot. Neil'sPhotography/ Flickr CC

W Morzu Bałtyckim wymierają niektóre gatunki roślin i zwierząt, czasami całe biocenozy i biotopy. Zagrożone są nie tylko obiekty już podlegające ochronie, ale również typowe ekosystemy.



Weźmy na przykład kwestię zasięgu roślin żyjących na dnie. Kiedyś w Zatoce Gdańskiej zielenice żyły na głębokości 15 metrów, dziś porastają dno do głębokości 4 metrów. Podobnie wygląda sprawa brunatnic i krasnorostów. Ich występowanie zmniejszyło się jeszcze bardziej. Jak to się stało, że Morze Bałtyckie jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych akwenów? Czemu na jego dnie wytworzyły się martwe obszary? Dlaczego odnotowujemy przyspieszony rozwój sinic? Przyczyną tego stanu rzeczy jest… człowiek i jego rabunkowa działalność.

Ściek Europy

Gwoli precyzji przyjrzyjmy się industrializacji obszaru. Już powierzchowna analiza sytuacji sprowadza się do tego, że otoczenie Bałtyku państwami o intensywnej gospodarce stwarza dla akwenu wiele zagrożeń. Nad brzegami morza znajduje się 60 dużych aglomeracji miejskich oraz wiele zakładów przemysłu rafineryjnego i chemicznego. Ne może to pozostać bierne na ekosystem. Ale po kolei.

Dziesięć zakładów celulozowych w Szwecji zlokalizowanych jest wzdłuż wybrzeża a kolejne dwa na brzegach wód śródlądowych. Większość fińskich papierni leży nad Zatoką Fińską. Zaś huta miedzi w Rönskär, zakład produkcji dwutlenku tytanu w Pori i huta metali w Harjavalta są najważniejszymi punktowymi źródłami metali ciężkich i kwasów nieorganicznych na obszarze Zatoki Botnickiej.

Z kolei St. Petersburg dziennie generuje do atmosfery blisko 100 tys. kilogramów związków chemicznych. Większość emisji pochodzi z ruchu komunikacyjnego. Dodatkowo każdego dnia wypływa z miasta około 4 mln metrów sześciennych ścieków. Szlam, który zawiera mniej więcej 2 tys. ton związków chemicznych, wpływa do Newy bez jakiegokolwiek oczyszczenia! Nie lepiej przedstawia się sytuacja w Kaliningradzie. Miasto wciąż nie ma oczyszczalni ścieków. W efekcie ścieki 400 tys. mieszkańców wpadają wprost do morza. Niechlubne miejsce wśród trucicieli Bałtyku zajmuje także Estonia. Intensywne przetwórstwo łupku naftowego stanowi główne źródło metali ciężkich i fenoli. Każdego roku ulatuje do atmosfery mniej więcej 200 tys. ton lotnego popiołu, który zawiera ołów, cynk, miedź, kadm i rtęć.

Dużą rolę w procesie zanieczyszczenia Bałtyku odgrywa także rolnictwo, które nasycone nawozami sztucznymi, stale zasila dopływ rzeczny. Działalność rolniczą w obrębie zlewni Bałtyku oblicza się na około 200 tys. ton azotu i 5 tys. ton fosforu, wpływających co roku do morza.

Dopełnieniem dramatu sytuacji są wycieki oleju. Przeważnie dochodzi do nich ze statków i przybrzeżnych platform wiertniczych. Poważnym zagrożeniem jest również ropa naftowa. Zbiornikowce przewożą rocznie ponad 100 mln ton czarnego złota. Niestety, corocznie wykrywana jest duża ilość wycieków. A prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej. Prognozuje się że do 2015 roku transport ropy wzrośnie do 250 mln ton rocznie.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy