Kraśnik sześcioplamek - opis, występowanie i zdjęcia. Owad kraśnik sześcioplamek ciekawostki

Kraśnik sześcioplamek, fot. Kacper Kowalczyk Kraśnik sześcioplamek, fot. Kacper Kowalczyk

Szukając, jak zwykle z resztą, na początku roku inspiracji do tematów tekstów o zwierzętach, zastanawiam się, który gatunek przybliżyć i dlaczego. Co w danym zwierzęciu jest takiego ciekawego o czym warto powiedzieć szerszej publiczności. Zaglądając w świat motyli szukałem czegoś innego niż kolor, ale także czegoś innego niż coś o czym piszą niemal wszyscy i wszędzie. Chyba się udało, bo kraśnik sześcioplamek to motyl, którego można obserwować na każdej łące i nawet przyciąga kolorami. Jednak te kolory nie są bez znaczenia, bo w tym przypadku ostrzegają przed kraśnikiem, żeby lepiej go nie zjadać. Kraśnik zwiera w sobie cyjanowodór, a ten nie jednego już pokonał…



Krasny jak kraśnik

Krasny to słowo pochodzące z języka rosyjskiego. Krasny czyli piękny, ładny i…czerwony. W słowniku języka polskiego (bo to słowo także uległo spolszczeniu) możemy przeczytać, że nawet jaskrawoczerwony. Czyli nazwa adekwatna do wyglądu motyla. Na połyskującym granatowym tle pojawiają się jaskrawoczerwone plamy – tak można scharakteryzować najprościej kraśnika sześcioplamka. Drugi człon nazwy również ma swoje uzasadnienie w wyglądzie tego owada. Na każdym ze skrzydeł znajduje się sześć plamek, dodam że sześć jaskrawoczerwonych plamek. I żeby było ciekawiej, to właśnie cyjanowodór nadaje tym plamkom takie, a nie inne ubarwienie. Motyl w ten sposób wysyła sygnał do potencjalnych wrogów, że należy do zwierząt niebezpiecznych. Mimo niepozornego wyglądu i iście filigranowej sylwetki, chociaż na tle innych motyli dziennych zdecydowanie różnej i rzekłbym, że nawet nietypowej, kraśnik sześcioplamek to bez wątpienia jeden z dość niebezpiecznych polskich zwierząt. Widywałem już nie jednego psiaka, który po zjedzeniu jakiegoś chrząszcza zaczął się ślinić tak jakby miał wściekliznę, po zjedzeniu kraśnika raczej taki ciekawski psiak miałby nie tylko ogromny ślinotok, ale drgawki, podniesioną temperaturę, zaczerwienione oraz spuchnięte błony śluzowe jamy ustnej. Ogólnie sprawa miałaby się niezbyt ciekawie, bo do tego należałoby dołożyć jeszcze utrudnienia w oddychaniu. Trudno przewidzieć jakby to się mogło skończyć. Wizja godna apokalipsy, ale to rodzi pytanie skąd się wzięły takie związki w organizmie tego owada? Odpowiedzi nie trzeba daleko szukać, bo jak w przypadku większości zwierząt znajduje się w przewodzie pokarmowym, a dokładniej w tym, co do niego trafia.

Kraśnik uwielbia przesiadywać na roślinach astrowatych, cieciorkach oraz roślinach bobwatych. W Polsce mamy taki gatunek mający w sobie dużo substancji cyjanogennych, przez co jest gorzki w smaku, a zwierzaki omijają tę roślinę z daleka jak tylko mogą. Komonica zwyczajna chociaż przywędrowała do Polski z Azji, Afryki Północnej i południa Europy, to zaaklimatyzowała się doskonale. Jej żółte kwiaty stanowią wabik dla kraśników, a te jak zaczarowane lecą do nich, przysiadają i wyciągają swoje „trąbki” by zassać choć trochę nektaru, a właśnie w tym nektarze zawarte są owe cyjanogenne związki. Po spożyciu motyl odlatuje, a substancje rozchodzą się po całym ciele. Całej reszty dopilnowuje metabolizm. Można sobie tylko wyobrazić jaka to musi być fabryka, istny zakład chemiczny, w którym produkowane są chemikalia. Aż dziw człowieka powinien brać, gdy sobie uświadomi, że to wszystko zachodzi w organizmie dorastającym do zaledwie 30 mm rozpiętości skrzydeł. Trudno w to uwierzyć, ale ten związek, który jakby na to nie patrzeć kraśnikowi pozwala przeżyć każdy kolejny dzień, niestety był wykorzystywany także przez Niemców w czasie II Wojny Światowej w bardzo smutnym celu. A substancja przezeń używana nosiła nazwę użytkową Cyklon B i rzeczywiście działała z siłą cyklonu.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowy

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy