Dzwoniec - opis, występowanie i zdjęcia. Ptak dzwoniec ciekawostki

Dzwoniec., fot. Kacper Kowalczyk Dzwoniec., fot. Kacper Kowalczyk

Dzyń, dzyń…” – właśnie w taki sposób sylabizujemy dźwięk dzwonka. Gdy rozmawiam ze znajomymi o jakichkolwiek dzwonkach od razu mam przed oczami żółtozieloną pierzastą kulkę z dość dużym białym dziobem. Ten ptak to taki karmnikowy hulaka. Potrafi zamienić nudną, ptasią stołówkę w niezwykły teatr, który godzinami wciąga obserwatora. A jakie obrazki można wtedy sfotografować? Tylu niezapomnianych wrażeń oraz wyjątkowych przeżyć może dostarczyć nam kilka pospolitych i z pozoru zwykłych dzwońców.



Karmnikowy hulaka

Ileż to razy widziałem jak stadko dzwońców burzyło święty spokój modraszek i mazurków, które chciały spokojnie się najeść. Dzwońce nie dawały im tej satysfakcji tylko uprawiały swoje walki. Niekiedy wyglądające jak sceny z jakiegoś horroru, albo co najmniej ringu bokserskiego. Ptaki przysiadały na patyczkach i zamiast zająć się wyciąganiem z silosu* ziarenek słonecznika, wolały „krzyczeć”, syczeć i wrogo rozkładać skrzydła jeden do drugiego. Oczywiście przy tym nie dopuszczały żadnego innego ptaka. Biedne mazurki, wróble, bogatki i modraszki siedziały na gałązkach oglądając to przedstawienie. A co gorsza ptaki nie miały żadnej możliwości, żeby móc skorzystać z serwowanych dobroci. Podejrzewam, że głód musiał im mocno doskwierać. Dzwońce, oba samce, oba zadziorne, oba lubiące stawiać na swoim, nie chciały ani na krok odpuścić. Dopiero wtedy, gdy jeden z nich nie wytrzymał i rzucił się na drugiego cała widownia mogła odetchnąć z ulgą, bo owe dzwońce po prostu spadły na ziemię, gdzie dalej toczyły swoje boje. Wykorzystując ich nieuwagę, inne ptaki szybko zaczęły korzystać z silosu. Dzwońce niczym nie przejęte walczyły ze sobą pośród gród śniegu. A ile piór przy tym poleciało. Cały czas zastanawia mnie, czy ptakom chodzi tylko o udowodnienie sobie jakie to są silne, czy to jednak walka na śmierć i życie o przetrwanie. Gdyby chodziło o to drugie, dzwońce walczyłyby nie tylko samce z samcami, ale także ustawiałyby do pionu samice, a jednak tego nie robią. A może to próba zaimponowania samicom jeszcze przed okresem lęgowym? Może samce chcą dużo wcześniej przygotować się do tego trudnego czasu, by mieć zagwarantowane przekazanie swoich genów. Albo to jest przypadłość łuszczaków. Podobne zachowania przejawiają czyże, o wiele mniejsze, ale z równie wielką duszą do walki. Spośród karmnikowych biesiadników, to właśnie czyże są w stanie stawić czoło dzwońcom. O wiele większe grubodzioby, które przecież mają ogromne pokłady sił, wolą dzwońcom przyglądać się z boku. Zięby jeśli tylko pojawią się w okolicach karmnika, przyjmują jeszcze bardziej bierną postawę niż grubodzioby, a jery chcą tylko zebrać jak najwięcej jedzenia mogą i mieć święty spokój. Tak właśnie wyglądają stołówkowe relacje między dość blisko ze sobą spokrewnionymi gatunkami, które przecież należą do jednej rodziny.

Dzwońce przy silosie, fot. Kacper Kowalczyk
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowy

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy