Jak zwierzęta dbają o urodę?

Rafa koralowa Rafa koralowa, fot. pixabay.com

W bezmiarach ciepłych oceanów, wszędzie tam, gdzie bujnie rozrastają się dziwaczne i barwne ogrody koralowe, istnieją prawdziwe „zakłady balwierskie”, w których codziennie setki najróżnorodniejszych ryb daje sobie czyścić skórę, płetwy, zęby i skrzela, a usługi te świadczą im inne ryby wyspecjalizowane w tych czynnościach.



Metrowej długości strzępiel, gdy bardzo swędzi go skóra, nie może się sam podrapać, jak na przykład małpa. Udaje się więc do znanego sobie zakładu w rafie koralowej, zatrzymuje się tuż przy niej, odchyla pokrywy skrzelowe i otwiera swoją przerażającą paszczę drapieżnika. Dwa małe wargacze czyszczące, zaliczane do rodziny wargaczowatych, wcale się go nie boją. Przeciwnie, prowadzą tutaj czynny bez przerwy „salon kosmetyczny”, natychmiast więc wychodzą z ukrycia i zabierają się do roboty.

Te maleńkie wargacze, zwane także czyścicielami, najpierw obszukują powierzchnię ciała swojego „klienta” i usuwają wszystkie znalezione tam pasożyty, pryszcze, ropiejące tkanki, strzępy skóry i inne defekty.

W trakcie pracy nad olbrzymim strzępielem, który mógłby je w całości połknąć, nieustannym wibrowaniem wskazują mu, w jakiej dogodnej do zabiegu pozycji trzymać ma swoje płetwy.

Wreszcie czyściciele wpływają do środka najeżonego zębami pyska, tam działają w charakterze wykałaczek i sprzątaczy, po czym wypływają na zewnątrz spod pokryw skrzelowych.

Jeśli jakoś śpieszący się klient pragnie skrócić zabiegi, zamyka gwałtownie pysk i natychmiast  go znowu szeroko rozwiera. Jest to sygnał: „Wszyscy obcy schodzą z pokładu. Okręt wypływa w morze!”. Niczym Jonasz z pyska wieloryba, czyściciele pryskają z niebezpiecznej jamy i zmykają szybko do swojej koralowej kryjówki, gdzie znowu wyglądają nowych klientów.

Amerykański biolog morza, dr Conrad Limbaugh, który zresztą zginął potem w wypadku przy nurkowaniu, obliczył, że dwie małe rybki czyszczące w okolicach Wysp Bahama w swoim „gabinecie kosmetycznym” w ciągu sześciu godzin załatwiły ponad trzystu klientów. Ten ogromny tłum tworzą całe chmary ryb, które cierpliwie czekają, dopóki każda z nich nie zostanie obsłużona.

W „poczekalni” nad rafą niejednokrotnie spotykają się ryby, które właściwie są sobie okrutnie wrogie i w każdym innym miejscu zażarcie z sobą walczą. Ale podobnie jak w kuracyjnym kąpielisku, w „zakładzie balwierskim”  także obowiązuje Treuga Dei. Przyjaciele i wrogowie w niewzruszonym spokoju razem czekają na swoją kolej.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy