Pijany jak zwierzę

Fot. Crazy Creatures/ Flickr CC Fot. Crazy Creatures/ Flickr CC
Używki i narkotyki to nie jest wyłącznie domena ludzi. Wiele innych stworzeń na Ziemi korzysta ze środków psychoaktywnych przy każdej nadarzającej się okazji. Żadne zwierzę nie wymyśliło czegoś tak złego jak pijaństwo ani też czegoś tak dobrego jak drink – ten krążący w Internecie cytat jest tyleż zabawny, ile bezsensowny. Świat przyrody „wymyślił” drinki i narkotyki wiele milionów lat przed pojawieniem się na Ziemi naszych praprzodków.

Pijane zwierzęta, to wcale nie rzadkość. Takie zjawiska występujące w przyrodzie obserwowano od niepamiętnych czasów, choć rzetelnych badań w tej dziedzinie było niewiele i często ludzka fantazja miesza się tu z nauką, tworząc mity uporczywie krążące po książkach i Internecie.


Bodaj najpopularniejszy z nich dotyczy misiów koala, które rzekomo mają być non stop otumanione olejkami eterycznymi z eukaliptusa, którym się żywią. Tymczasem z badań wynika, że nic takiego nie ma miejsca, a koale są ospałe i niemrawe po prostu dlatego, że mają malutkie mózgi – w naturalnym środowisku nic i nikt ich nie zmusza do większej aktywności. Narkotycznym uciechom oddają się za to inne zwierzaki – nierzadko takie, których byśmy w ogóle o to nie podejrzewali.

Wydawałoby się, że do upicia kilkutonowego słonia potrzebne będą wiadra alkoholu. Tymczasem podobno wystarczy tylko kilka owoców maruli, by wielki ssak ruszył zygzakiem przez sawannę, potykając się o własne nogi i rycząc, co sił w trąbie. Co roku, gdy tylko sfermentowane przysmaki zaczynają spadać z drzew, sawanna zamienia się w miejsce pijackich orgii. Całe stada słoni migrują na tereny, gdzie rosną marule, kierując się słodkim zapachem drinków i radosnymi rykami swych podchmielonych ziomków.

fot. catrs_in_blue/Flickr CC


Ale nie tylko słonie mają ochotę na procenty. Alkoholem nie gardzą np. pszczoły, które potrafią się upić do tego stopnia, że nie są w stanie trafić do własnego gniazda. Wiele gatunków motyli spija sfermentowane soki z zepsutych owoców, po czym nie są w stanie odlecieć nawet przez kilka dni. Jeśli nawet próbują, ich lot jest niestabilny i często kończy się połamaniem skrzydeł. Naukowcy do dziś nie potrafią stwierdzić, czy motyle celowo poszukują "mocnych trunków", czy to tylko przypadek.

W zepsutych owocach gustują nie tylko one. Choć mucha domowa lęgnie się najczęściej w nawozach odzwierzęcych, odchodach ludzkich i śmieciach, nie gardzi również rozkładającymi się owocami, warzywami i organicznymi odpadkami z gospodarstw domowych. Stwierdzono, że jedna mucha może na swoim ciele przenosić ponad milion bakterii, nic dziwnego, że w przeszłości te owady przyczyniały się do rozprzestrzeniania gruźlicy, cholery, czerwonki.

W toku ewolucji rośliny i zwierzęta „wynalazły” mnóstwo substancji trujących – wszystko po to, by uchronić się przed pożarciem lub dokuczliwymi pasożytami. Trucizny te mają dwie istotne cechy: ich toksyczność zależy od dawki i nie wszystkie zwierzęta reagują na nie w taki sam sposób. To, co jest trujące dla jednych, może wywoływać stan podniecenia u drugich, miłe otępienie u trzecich i być obojętne dla czwartych. Na dodatek nierzadko zdarza się, że zwierzaki „pożyczają” sobie toksyny od innych gatunków. Robią to w celach czysto użytkowych, a odrobina odlotu jest tylko dodatkową korzyścią.

Źródło: Focus, PAP - Nauka w Polsce
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowy

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy