Ryś - opis, występowanie i zdjęcia. Ryś w Polsce ciekawostki

fot, Kacper Kowalczyk fot, Kacper Kowalczyk

Można czekać, czekać i jeszcze raz czekać, i się nie doczekać. Bo ryś jak to kot, własnymi ścieżkami chadza a szukać tego kota w lesie, to jak szukać igły w stogu siana. Chociaż jest naprawdę duży, potrafi chować się jak najmniejsza mysz. Niedościgniony, niezauważony przemyka obok nas, a my możemy tylko pomarzyć o spotkaniu z nim w dziczy. W końcu to drapieżnik, więc ostrożny być musi, ale dlaczego aż tak ostrożny?



Ostrożny z kniei


Ryś to bardzo tajemnicza postać. Przemyka jak duch wśród leśnych ostępów i spotkać go, to naprawdę ogromna sztuka. Szczerze zazdroszczę wszystkim tym, którzy mieli okazję spotkać całkiem dzikiego rysia, bo nie sztuką jest obcować z tym zwierzęciem w zagrodzie, czy też obserwując kroczącego na wybiegu w zoo. Chociażby ten wybieg przypominał najbardziej dzikie siedlisko, i tak nie będzie to samo, co spotkanie w dziczy, bez ogrodzeń, w nawet najbardziej uprzemysłowionym lesie, ale najważniejsze że z dzikim, całkiem dzikim rysiem. Dlaczego to taka trudna sztuka spotkanie z tym zwierzęciem? Bo ryś nie lubi mieć towarzystwa, woli sam chadzać, to tu, to tam. On nawet swoich braci i sióstr nie chce widywać po opuszczeniu rodzinnego „domu”, bo to potencjalna konkurencja w łowisku, a ryś przy swoich rozmiarach musi zjeść. Dorasta do około 90 – 110 cm długości ciała, osiąga wagę nawet 35 kg, a kłębie ma wysokości niemal 80 cm. To czyni zeń największego leśnego kota Europy. Dlaczego stroni od ludzi? Po pierwsze bo wroga lepiej unikać, po co wychodzić mu naprzeciw i się z nim konfrontować, jak można zniknąć i nie dać mu się zauważyć. Tym bardziej, że my ludzie mamy w stosunku do drapieżników naprawdę otępiałe zmysły, a nasze reakcje są tak opóźnione, że już na wstępie przegrywamy z rysiami. Po drugie dlatego, że człowiek wyrządził wiele złego w życiu tych zwierząt. Strach przed człowiekiem to jedna z tych rzeczy, które każde kolejne pokolenie rysi wysysa z mlekiem matki. Z resztą nie ma się co dziwić, przecież zabraliśmy tym zwierzętom łowiska, chociaż to nie aż taka straszna szkoda, bo w tej materii ryś by sobie poradził, chyba większą szkodą dla nich jest przekształcenie krajobrazu, zniszczenie potencjalnych miejsc rozrodu – cichych, na uboczu, z dala od wielkomiejskiego szumu. Chociaż teraz próbujemy odkupić swoje winy wobec rysia, tworząc rezerwaty, przywracając go naturze. Między innymi za sprawą działań fundacji WWF Polska oraz dr Andrzeja Krzywińskiego z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie tragiczna sytuacja populacji środkowoeuropejskich rysi zaczęła ulegać zmianie. Młode, które urodziły się w niewoli zaczęły być wypuszczane na wolność, ale żeby nie zatraciły swojej dzikości, żeby człowiek nie był im bratem, a wszystko mogło być zachowane tak samo jak w naturze, wymyślono specjalną metodę, która nazywa się „Born to be free”. Polega na tym, że młode dorastają w specjalnych wolierach umieszczonych w lasach. W tej wolierze jest matka opiekująca się potomstwem. Gdy młode stają się coraz bardziej ciekawskie za pomocą specjalnych wypustów utworzonych w siatce, mogą opuszczać terytorium woliery. Wypusty są na tle duże by młody kociak mógł się przezeń przecisnąć, natomiast by dorosły pozostał w swoim miejscu. Jak młode osiągną już odpowiedni wiek, wtedy wychodzą przez owe wypusty, a te zostają zamknięte, tak aby nie mogły wrócić, tylko kolonizowały kolejne, nieznane sobie dotąd, ostępy. Dzięki temu obecnie populacja tych zwierząt w Polsce jest szacowana na około 300 osobników, podczas gdy w latach ’70 i ’80 ub. wieku mówiono, że Polskę zamieszkuje niespełna 150 rysi.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy