Sztuka wykrywania kłamstw

Autor: Daniel Sobczyński
Leonard Keeler, detektyw i współtwórca wykrywacza kłamstw, po raz pierwszy przetestował swój wynalazek 2 lutego 1935 roku, podczas rozprawy w sądzie w Wisconsin (USA).Bibliothèque nationale de France/Wikipedia CC Leonard Keeler, detektyw i współtwórca wykrywacza kłamstw, po raz pierwszy przetestował swój wynalazek 2 lutego 1935 roku, podczas rozprawy w sądzie w Wisconsin (USA).Bibliothèque nationale de France/Wikipedia CC

Umiejętność kłamania towarzyszyła ludziom zapewne od zawsze, czyli od powstania pierwszych form komunikacji interpersonalnej. Nieprawdomówność dla korzyści materialnych, dla poprawy swojego wizerunku, dla uniknięcia odpowiedzialności, czy też kłamstwa pełne dobrych intencji jako wybór mniejszego zła – cele kłamania są niemal nieskończone. Trudno jest ich uniknąć, nie sposób całkowicie wyeliminować z życia; w końcu nawet dobre maniery wymagają czasami minięcia się z prawdą. Cele, jak i kaliber stosowanych kłamstw jest indywidualną sprawą sumienia każdego człowieka, poniższy artykuł został stworzony po to, aby rozwinąć umiejętności rozpoznawania ich u innych. Nie daj się oszukać!


Mowa ciała

Powiedzmy sobie szczerze, „rewelacyjne” warsztaty i podręczniki do nauki detekcji kłamstwa z mowy ciała naszych rozmówców są pustym chwytem marketingowym. Nie mówię, żeby to było całkiem niemożliwe, ale z całą pewnością nie jest to wiedza, którą można nabyć w weekend (lub nawet kilka weekendów) mimo najlepszych chęci. Profesjonalne podręczniki (które notabene są bezwartościowe bez równoczesnego, intensywnego praktykowania konwersacji z odpowiednią ilością osób), specjalistyczne szkolenia, które przechodzą niektórzy agenci służb specjalnych, bądź też poważne studia związane z rozszyfrowywaniem mowy ciała – to niełatwa edukacja i to na miesiące, jeśli nie na lata.

Co zatem oferują nam kolorowe poradniki z półki pobliskiej księgarni? Odpowiedź jest prosta – całą masę banałów wymieszanych z wątpliwej jakości teorią. Dowiemy się z nich, że odwracanie wzroku, zakrywanie szyi, postawa zamknięta (np. skrzyżowane nogi), a nawet podrapanie się po nosie (przecież nosy naszych rozmówców są odporne na swędzenie…) – to oznaki kłamstwa! Gdy zaczytamy się bardziej – zaczniemy dostrzegać, że każdy zestresowany człowiek to niezwykle zakłamana istota. Może przesadzam, ale nie tak bardzo jak mogłoby się wydawać. Powiem to jeszcze raz: żaden weekendowy warsztat ani książka nie są w stanie nauczyć człowieka wykrywania kłamstw na podstawie mowy ciała. Ten fakt nie oznacza jednak, że nie możemy wykorzystać mechanizmów komunikacji niewerbalnej dla naszego celu, a pomoże nam w tym podejście strategiczne.

Podejście strategiczne – mowa ciała


Na wstępie trzeba zaznaczyć – to podejście ma niebagatelną wadę – sprawdzi się głównie w przypadku rozmówców, z którymi utrzymujemy kontakt, a okaże się raczej nieskuteczne w przypadku spotkań z nieznajomymi (np. rozmowa z obcą osobą, spotkaną podczas spaceru). W pewnym sensie musimy zacząć działać jak urządzenia powszechnie używane do wykrywania kłamstw. Jak wiemy, osoby obsługujące wykrywacze kłamstw na początku zadają obiektowi badania pytania, na które odpowiedzi muszą być potwierdzające (np. czy jesteś człowiekiem/czy nazywasz się „tak i tak”). Później następują kontrolne pytania, na które spodziewane odpowiedzi powinny być przeczące (np. czy byłeś na księżycu/czy wykonywałeś dziś rano skok ze spadochronem). Zauważając różnice w pracy urządzenia między odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi, osoba prowadząca badanie wie, czy po pierwsze – maszyna działa prawidłowo (występują różnice), a po drugie – zyskuje świadomość, w jaki sposób zareaguje urządzenie, gdy badany spróbuje skłamać odnośnie kolejnych pytań.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy