Łosie na celowniku Ministerstwa Środowiska

Piątek 01.09.2017
pixabay.com pixabay.com

Znów będzie można strzelać do łosi

‒ alarmuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze. 28 sierpnia br. projekt rozporządzenia w tej sprawie pojawił się na stronach Rządowego Centrum Legislacyjnego. Jego uzasadnienie jest niezgodne z zaleceniami ekspertów, w tym autorów „Strategii ochrony i gospodarowania populacją łosia w Polsce”.

Całkowity zakaz odstrzału łosi obowiązywał od 2001 roku. Ministerstwo środowisko przygotowało właśnie zmiany rozporządzenia do prawa łowieckiego przywracające okres polowań na te zwierzęta. Zgodnie z założeniami w województwach − mazowieckim, kujawsko-pomorskim i pomorskim, lubelskim, podlaskim
i warmińsko-mazurskim – myśliwi będą mogli strzelać do łosi, klęp (samice łosia) i łoszaków (młode łosie).

Prośba o zaopiniowanie projektu nie dotarła do większości polskich organizacji zajmujących się ochroną przyrody i zwierząt. Koalicja #jestemzłosiem krytykuje projekt i apeluje o ochronę łosi przed odstrzałem.

Jakie przesłanki przemawiają za odstrzałem łosi? Łosi jest dużo, według ministerstwa, gdy wprowadzano te restrykcje było niespełna 2 tysiące osobników, teraz jest ich około 10 razy więcej. Łosie powodują szkody, są zagrożone chorobą CWD i stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa na drogach ‒ takie argumenty można znaleźć w dokumencie przedstawionym jako uzasadnienie rozporządzenia. Co na to ekolodzy?

Twierdzenie, że łosi jest za dużo, jest nieuprawnione – komentuje Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.  – Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe nie dysponują rzetelnymi danymi. Autorzy „Strategii” uważają, że podawane przez Resort liczby „przekraczają biologiczne możliwości przyrostu zrealizowanego tego gatunku”. Odstrzał łosia może doprowadzić do dramatycznego załamania jego populacji, co miało już miejsce w przeszłości.

A co z pozostałymi argumentami? Zdaniem ekologów szkodom można zapobiec grodząc uprawy. Jeżeli chodzi o bezpieczeństwo na drogach, to nie ma dokładnych danych, które pokazywałyby jednoznacznie liczbę wypadków z łosiami ‒ policja nie prowadzi takich statystyk.

 ‒ Zabijanie łosi nie poprawi bezpieczeństwa na drogach. Ryzyko zdarzenia drogowego z udziałem tych zwierząt możemy zmniejszyć wprowadzając działania, jak regularne wykaszania i odkrzaczanie poboczy, zastosowanie specjalnej sygnalizacji, budowa funkcjonalnych przejść dla zwierząt i właściwie zabezpieczenie dróg szybkiego ruchu – dodaje Diana Maciąga z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Najbardziej absurdalny jest argument zagrożeniem chorobą CWD, której dwa przypadki u reniferów zostały zgłoszone przez Norwegię w 2016 roku. Choroba ta nie zagraża człowiekowi ani zwierzętom gospodarczym, nie została też stwierdzona w Polsce. ‒ czytamy w komunikacie prasowym Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

O odstrzał łosi, jeszcze za poprzedniej koalicji rządzącej, zabiegały Lasy Państwowe. W 2017 roku jedna z regionalnych dyrekcji LP zamieściła nawet na swojej stronie ofertę łowiecką na łosia http://app.getresponse.com/click.html?x=a62b&lc=4EXeX&mc=Jh&s=0N9Olz&u=Sdtn&y=v& , pomimo obowiązującego wciąż moratorium. Jednocześnie resort nie ukrywa rzeczywistego celu wprowadzenia odstrzałów, wymieniając wśród zalet takiego rozwiązania „poszerzony zakres usług świadczonych dla myśliwych z kraju i zagranicy”.

„Faworyzując interes jednej grupy społecznej całkowicie pominięto kwestię negatywnych skutków, jakie odstrzał łosi będzie miał dla osób i firm zajmujących się turystyką przyrodniczą, która stanowi źródło utrzymania w takich miejscach jak Biebrzański Park Narodowy. Turyści przyjeżdżają oglądać żywe łosie a nie wypchane zwierzęta.
 
Koalicja #JESTEMZŁOSIEM prowadzi akcję zbierania podpisów pod internetowym apelem. Organizacje zajmujące się ochroną przyrody i zwierząt apelują o podtrzymanie zakazu odstrzału łosia i o wpisanie łosia na listę gatunków chronionych.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy