Poniedziałek 10.02.2014Autor: Marek Żukow-Karczewski

Łuk – oręż bogów i ludzi

źródło: Wikipediaźródło: Wikipedia

Pośród rozmaitych umiejętności, które na przestrzeni dziejów rozwijał i doskonalił człowiek, jedną z najważniejszych była i ciągle nieodmiennie jest sztuka zabijania. Dlatego też rozwój rozmaitych rodzajów uzbrojenia stanowi dźwignię naukowego i technicznego postępu.


W najdawniejszych czasach zadawanie śmierci innym ludziom i zwierzętom nie wymagało oczywiście jakiegoś wyjątkowego kunsztu. Wystarczył celnie rzucony kamień, pięściak w mocnej dłoni, zaostrzona gałąź, potężna maczuga, silne ręce i zdrowe zęby. W bezpośrednim starciu z przeciwnikiem liczyła się siła fizyczna i przewaga liczebna. Podczas polowania pewne efekty przynosiło działanie grupowe, ale czujne, szybkie i zwinne zwierzęta kpić sobie mogły z niezdarnego człowieka i jego pułapek. Zabijanie było zatem prymitywne, dość trudne i na domiar męczące. W związku z tym, wzorując się na zachowaniach obserwowanych w świecie zwierząt, gromady ludzkie w sytuacjach konfliktowych stosowały różne metody odstraszania, jak np. krzyki, gesty i znaki świadczące o sile i determinacji. Nieliczne ofiary padały zapewne tylko w przypadku walki o ogień i kobiety oraz żywność w warunkach głodu i jaskinie w okresie chłodów. Podczas łowów człowiek pierwotny zadowolić się musiał powolnymi osobnikami starymi lub niedoświadczonymi młodymi, a także egzemplarzami rannymi, chorymi i osłabionymi.  

Dzięki potędze rozumu, w czasach i okolicznościach trudnych do ustalenia, ludzie posiedli umiejętność konstruowania i posługiwania się bronią, która z czasem w zasadniczy sposób odmieniła relacje międzyludzkie i zmieniła pozycję człowieka we współczesnym mu świecie. Wszystkich komponentów do jej budowy dostarczała sama natura. Wynalazek ten był tak prosty, a zarazem tak zdumiewający i przerażający, że jego autorzy i użytkownicy musieli doznać czegoś w rodzaju wstrząsu psychologicznego, który wywołało nagłe uświadomienie sobie nowych, nieosiągalnych dotychczas możliwości uśmiercania innych z ukrycia lub z zaskoczenia. Oto stracił na znaczeniu dystans, zmalało znaczenie krzepy, w zasięgu łowców znalazły się nawet ptaki w locie. Raptem jeden wyćwiczony cherlak mógł wysłać w zaświaty kilku osiłków. Można też było z powodzeniem uskuteczniać skrytobójstwo. Zabijanie stało się tedy łatwe, proste i przyjemne, w związku z czym, zamiast pozostawać koniecznością, mogło stać się rozrywką. Homo sapiens po raz pierwszy poczuł się panem życia i śmierci. Ale to wejście w boskie prerogatywy wywołało lęk, obawę i niewiarę we własne, jedynie ludzkie siły i możliwości. Zaczęto również odczuwać podświadome pragnienie usprawiedliwienia własnych zbrodniczych czynów. Dlatego też usilnie starano się wierzyć, iż to właśnie za sprawą i zgodnie z wolą sił wyższych w ręce człowieka trafiło to nowe, niejako uświęcone i z tego względu niezwykle skuteczne narzędzie zagłady. Tak oto zaczęła się niebywała kariera łuku − oręża bogów i ludzi. 
Łuczniczy pokaz historyczny, fot. Aneta S. (own work of A.S.) [CC-BY-SA-2.5], via Wikimedia Commons


Jako się rzekło, początki łuku skrywają nieprzeniknione mroki bardzo odległych dziejów. Prawdopodobnie został wynaleziony na kontynencie afrykańskim, a następnie poprzez Półwysep Iberyjski dotarł za pośrednictwem ludów koczowniczych do Europy. O obecności tej broni już w kulturach paleolitycznych (starsza epoka kamienia) świadczą licznie znajdowane krzemienne groty strzał, których wykonanie wymagało umiejętnej i długotrwałej obróbki twardego kamienia. Przypuszcza się zatem, że mogły być używane w wymianie handlowej jako środek płatniczy lub stanowić swoistą lokatę kapitału. Początkowo groty posiadały dość jednorodny kształt, co wynikało z braku doświadczenia i odpowiednich narzędzi do ich formowania, ale już w epoce neolitu nadawano im − w zależności od przeznaczenia − różnorodne profile. Pojawiły się zatem groty dłutowate, igiełkowate i sercowate oraz groty z zadziorami.  

O istnieniu łuku i jego praktycznym zastosowaniu w czasach prehistorycznych świadczą również rysunki naskalne odkryte w wąwozach na Saharze oraz w jaskiniach Hiszpanii. Na przykład w jaskini Caballos wyobrażono przebieg polowania na jelenia. Malunek ten powstał prawdopodobnie u schyłku paleolitu.

Te pierwotne łuki prezentowały typ ręcznej (neurobalistycznej) miotającej broni bojowej i myśliwskiej, który dzisiaj nazywamy łukiem prostym lub równikowym − od rejonu występowania. Wykonywano je z jednego kawałka drewna sprężystego (cis, jesion, klon, wiąz). Były niemal proste lub lekko zakrzywione. Cięciwę nakładano luźno lub z niewielkim naprężeniem. Działały na zasadzie wyzwalania energii odkształcenia sprężystego.

Element drewniany łuku, czyli łęczysko albo pręt o długości 100 − 180 cm, składał się z ramienia górnego i dolnego. Posiadały one rogi (gryfy), tj. zakończenia, w których od zewnętrznej strony wycinano zaczepy, czyli szczeliny do mocowania cięciwy. W środkowej części łęczyska umieszczano majdan, czyli uchwyt dla dłoni łucznika. Zewnętrzna strona łuku (od strony celu), to grzbiet, a wewnętrzna (od strony łucznika) − brzusiec.   

Prymitywne cięciwy wykonywano w formie plecionki z nie ulegających rozciąganiu włókien roślinnych. Później robiono je z nici konopnych, lnianych lub jedwabnych, które pieczołowicie chroniono przed zamoczeniem. Na obu końcach cięciwy formowano pętle do zakładania na zaczepy. W jej środkowej części znajdowało się siodełko, czyli miejsce do nasadzania strzał. Nieco powyżej siodełka lokowano bączek, tj. przesuwaną owijkę będącą elementem celowniczym.

Strzała, zwykle jesionowa lub jodłowa, miała na ogół do 1 m długości. Składała się z drewnianego promienia, czyli brzechwy. Na jednym końcu promienia umieszczano grot, zwany też płoszczykiem lub żeleźcem, a na drugim mocowano nasadę (osadę), tj. końcówkę − niekiedy kościaną − z wycięciem (szczeliną, rowkiem) na siodełko. Nasada była zazwyczaj po prostu zwykłym rowkiem wyciętym na końcu promienia wykonanego z jednego kawałka drewna. Nieco powyżej nasady przytwierdzano pierzysko, czyli lotki z piór ptasich, a później z jaskrawo malowanego pergaminu.

Kamienne, drewniane, kościane, rogowe (z rogu jelenia), a następnie brązowe i w końcu żelazne groty przybierały rozmaite kształty. Obok wymienionych powyżej typów grotów krzemiennych, występowały groty graniaste, lancetowate, liściowate, romboidalne, trójkątne i widełkowate. Precyzyjne formy grotów kościanych i rogowych uzyskiwano dzięki obróbce materiału zmiękczonemu uprzednio w kwaśnym mleku lub soku szczawiowym. Gotowe groty wbijano w brzechwę, a miejsce łączenia umacniano żywicą i oplotem z łyka. Później stosowano nici i owijkę z kory brzozowej. Groty odlewane z brązu i żelazne posiadały już trzpienie lub tulejki do osadzania na promieniu strzały. Potrafiono też tak preparować groty, aby mogły przenosić truciznę. Zatrute strzały stosowali już Scytowie. Truciznę uzyskiwano m.in. z tojadu.

W łuku prostym miotanie strzał następowało w wyniku wyzwolenia siły nagromadzonej w cięciwie zginającej ku wewnętrznej stronie ramiona łęczyska. Szybkostrzelność dochodziła do 12 strzał na minutę, a skuteczna donośność sięgała 250 metrów.

Na postęp w dziedzinie uzbrojenia miał wpływ rozwój cywilizacji, powstanie państw i imperiów z wielkimi armiami, wprowadzenie nowych technologii oraz ożywiona wymiana kulturowa. W nowych warunkach pewnym modyfikacjom i ulepszeniom podlegał również łuk. Zyskiwał on również coraz większą wymowę symboliczną, wyrażając potęgę i prężność sił żywotnych. Od Europy, poprzez Indie, aż po Japonię był uważany za broń królewską, godną wielkich wodzów i cnotliwych rycerzy. Oznaczał walkę i podbój. Swym kształtem oddawał obraz księżycowego sierpu. Za jego pomocą wykonywano też czynności wróżebne i magiczne. Sama strzała symbolizowała zjawiska nagłe, a więc błyskawicę, piorun, boski wyrok, katastrofę, wiatr, deszcz, ból, głód, wojnę i zarazę oraz nagłą śmierć. Oznaczała także polowanie, promienie słoneczne albo księżycowe oraz oświecenie blaskiem wiedzy. Ponadto, jako symbol falliczny, wiązała się ze zmysłowością, z miłością i z płodnością. W związku z tym wszystkim uważano, że strzały wyjęte z ran są środkiem uśmierzającym bóle porodowe, a strzały znalezione − w domyśle wystrzelone przez elfy lub wróżki − mogą chronić przed urokiem. Za pomocą łuku człowiek mógł też w swoim mniemaniu po raz pierwszy nawiązać dialog z siłami wyższymi, w odpowiedzi na piorun posyłając strzałę w niebo. Nic zatem dziwnego w tym, że Sagittarius (Strzelec albo Łucznik) zagościł w formie gwiazdozbioru na sklepieniu niebieskim już w starożytności. W XI w. p.n.e. widzieli go tam m.in. Babilończycy.

U starożytnych Greków broń ta cieszyła się wyjątkowym uznaniem, a nawet czcią. Miała być używana przez bogów i mitycznych bohaterów oraz sławnych wojowników. W końcu nie bez przyczyny łuk i kołczan stały się stałymi atrybutami Apollina − Pana srebrnego łuku, niosącego symboliczne strzały oczyszczających promieni słonecznych, Artemidy (Diany), bogini łowów, posyłającej strzały w postaci promieni Księżyca oraz Erosa (Kupidyna, Amora) godzącego swoimi strzałami nagłej miłości w serca ludzi. Pamiętamy doskonale mityczne Amazonki − plemię wojowniczych kobiet, które jakoby pozbawiały się za młodu prawej piersi, aby sprawniej napinać cięciwę łuku. A któż nie słyszał o śmierci Achillesa pod Troją, ugodzonego w piętę strzałą wypuszczoną z łuku przez Parysa? To zatrutą strzałą z łuku Herakles nieumyślnie zabił szlachetnego centaura Chirona. Całkiem rozmyślnie natomiast, z zemsty za obrazę swej matki, Artemida i Apollo przy pomocy łuku zgładzili dwanaścioro dzieci Niobe.

W owych czasach w użyciu były proste łuki drewniane (typ równikowy), wytwarzane prawdopodobnie z ciężkiego i twardego drewna cisowego o ścisłych słojach. Właściwy kształt i sprężystość nadawano mu podczas obróbki termicznej nad ogniem lub w gorącej parze wodnej. Wykonywano też łuki z rogów zwierzęcych, preparowanych we wrzącym oleju lub łoju. Posiadały one zwykle charakterystyczne przeciwwygięcie pośrodku, gdyż składano je z dwóch rogów połączonych metalową skuwką.

Odmienny model łuku opracowano w Asyrii w drugim tysiącleciu p.n.e. Zwany on jest łukiem kątowym (angular), ponieważ po nałożeniu cięciwy uzyskiwał kształt trójkąta równoramiennego. Wiele trudu wkładali w budowę swoich łuków starożytni Egipcjanie. 1500 lat p.n.e. posługiwali się oni mianowicie zdobionymi konstrukcjami, zbudowanymi z drewna i rogu, które oklejano płótnem i cienką warstwą kory. Łukiem posługiwał się egipski bóg Anubis, przedstawiany z głową szakala. Natomiast Persowie posługiwali się łukami z odgiętymi ramionami przy zaczepach, przybierającymi po nałożeniu cięciwy kształt półokrągły. Później spotykamy też łuki o linii krzywej, z usztywnionymi końcami ramion. Perski bóg słońca Mitra właśnie z łuku był łaskaw strzelać do chmur, aby sprowadzić na wyschniętą ziemię życiodajny deszcz.

Łuki asyryjskie, egipskie i perskie reprezentują niektóre cechy łuku orientalnego (wschodniego), czyli azjatyckiego, skonstruowanego na terenie centralnej Azji − stąd nazwa. Typ ten, będący istotną modyfikacją łuku prostego, posiadał wiele odmian, co wpłynęło na bogactwo towarzyszących mu określeń. Tak więc były to łuki refleksyjne, fleksyjne i retrofleksyjne. Ich długość wynosiła średnio 140 centymetrów. Cięciwę pleciono z jelit baranich i ze ścięgna wołu, pobranego z odcinka nad napiętkiem.  

Wykonanie łuku orientalnego wymagało czasu i znacznych umiejętności, gdyż jego łęczysko miało strukturę wielowarstwową. Ramiona łuku − z drewna brzozy, jesionu, brzostu (wiąz górski) lub klonu − były spłaszczone i giętkie. Klejem zwierzęcym przyklejano do nich po stronie brzuśca warstwę z rogu bawolego, a po stronie grzbietu ścięgna zwierzęce, które dodatkowo oklejano cienkim pasmem kory brzozowej. Strona grzbietowa była następnie pokrywana barwnym lakierem i zdobiona. W miejscu łączenia ramion łuku z twardymi drewnianymi rogami (końcówka z zaczepem na cięciwę), po stronie brzuśca, przyklejano wsporniki kościane pod pętle cięciwy. Tak wykonane łęczysko poddawano stopniowemu wyginaniu w podwyższonej temperaturze, aby nadać mu właściwy kształt. Po uzyskaniu odpowiedniego wygięcia ramion ku przodowi, a więc w kierunku odwrotnym do pozycji przy napinaniu cięciwy, łuk leżakował przez rok w temperaturze ok. 20 st. C w suchym pomieszczeniu. Następnie był on wyposażany w cięciwę i stopniowo napinany, aż do uzyskanie pełnej sprawności.  

Metod konstruowania łuków refleksyjnych było oczywiście wiele. Niektóre z nich miały np. ścięgna i pasmo rogowe umieszczane tylko od strony grzbietowej. Warstwy te osłaniano podkładką płócienną, a całe łęczysko owijano cienką skórę, zszywaną od strony brzuśca. Jako podkładki i elementy wzmacniające rogi i majdan stosowano skuwki z blachy mosiężnej lub miedzianej.

W łuku refleksyjnym uzyskiwano znakomitą siłę nośności i rażenia, gdyż zakładanie cięciwy następowało przy wygięciu łęczyska w stronę przeciwną do stałego (swobodnego) położenia. Naciągnięcie cięciwy powodowało zatem nagromadzenie w niej znacznie więcej energii niż w przypadku łuku prostego. Pozwalało to miotać strzały na odległość nawet 800 m (łuk turecki) i uzyskiwać skuteczność strzału przy odległośći do 400 metrów. Szybkostrzelność jednak była mniejsza.

Orientalnego pochodzenia było również dodatkowe wyposażenie łucznika, tj. sajdak (sahajdak), łubie i kołczan. Sajdak stanowił futerał zbiorczy na łuk i strzały. Prawdopodobnie używali ich już 500 lat p.n.e. łucznicy perscy uwidocznieni na znanym powszechnie fryzie z pałacu Dariusza I w Suzie. W łubiach przechowywano same łuki, a w kołczanach tylko strzały. Przedmioty te, znane w Egipcie i Grecji, wykonywano na przestrzeni dziejów ze złoconej lub tłoczonej skóry albo tkaniny i niekiedy − w przypadku łubi i kołczanu − z deszczułek lipowych obleczonych skórą. Pokrywano je aksamitem i aplikacjami. Bywały one bogato zdobione elementami metalowymi, haftami, a nawet wysadzane drogimi kamieniami.

Dla ochrony przedramienia przed uderzeniem zwolnionej cięciwy stosowano osłony skórzane na rękę znane już w czasach przedhistorycznych. Napinanie opornej cięciwy ułatwiał zekier, czyli pierścień nakładany na kciuk. Był on wykonywany m.in. z metalu lub kości albo nefrytu i niekiedy zdobiony. Później stosowano skórzane mankiety i rękawice, metalowe karwasze i naparstniki.

Wypada tu także wspomnieć o oryginalnych łukach z odległych stron świata. Plemiona żyjące w Ameryce Południowej używały np. dość prymitywnych łuków typu prostego z bardzo długimi strzałami (do 2 m), których groty stanowiły pazury ptaków lub kolce z ogonów płaszczek. Stosowano też długie (do 50 cm) groty drewniane z zadziorami i nacięciami, zdobione ornamentem. Botokudzi (Aimora), koczujący we wschodniej Brazylii szczep indiański, posługiwali się natomiast potężnymi łukami, naciąganymi siłą mięśni rąk i nóg.

Formy przejściowe, łączące elementy łuku prostego i orientalnego, występowały w Ameryce Północnej i na Syberii, u Eskimosów i Lapończyków. Wzmacniali oni łęczyska elementami z kości, rogu i ości.

W Japonii królował wywodzący się z Chin łuk (yumi) o długości do 2,3 m. Wykonywano go z wąskich listew bambusowych  i drewnianych, sklejanych i lakierowanych, które tworzyły cienki elastyczny pręt. Od czasów średniowiecza w Europie dominował łuk prosty. Łuk refleksyjny (kupowany w Wenecji typ turecki) ceniono, ale stosowano sporadycznie. Na terenie Polski łuków używano od najdawniejszych czasów. W 1954 roku znaleziono na Wawelu podczas prac archeologicznych fragment (65 cm) łuku prostego z przełomu X i XI wieku. Łuki typu wschodniego cieszyły się u nas dużą popularnością od XVI do XVIII wieku.

W wieku XIII skonstruowano w Anglii long bow, czyli walijski długi łuk piechoty angielskiej, charakteryzujący się dużą celnością, nośnością i siłą rażenia. Skuteczny strzał oddawano na odległość do 360 metrów. Do budowy jego łęczyska o długości do 180 cm wykorzystywano drewno cisowe, jesionowe, orzechowe lub wiązowe. Cięciwę wykonywano ze skręconych nici konopnych lub lnianych. Początkowo łuki nie były zbyt popularne, jednakże dość szybko zdano sobie sprawę z ich zalet bojowych. Zaczęto doskonalić metody strzelania i propagować zawody strzeleckie. Powstawały towarzystwa strzeleckie i znane doskonale w Polsce bractwa kurkowe. W roku 1545 Anglik Roger Aschan opublikował traktat o łucznictwie pt. "Toxophilus", będący jednocześnie podręcznikiem omawiającym zasady i przepisy dotyczące posługiwania się tą bronią. Związane z łukiem i strzałą dawne skojarzenia uzupełnione zostały o nową symbolikę, nawiązująca do etosu rycerskiego i zasad obowiązującej wiary. Znalazło to wyraz w wielu dziedzinach kultury i sztuki. Heraldyka europejska wiązała łuk z gotowością bojową i pragnieniem pomsty.

Również w polskich herbarzach znajdujemy herby z łukiem lub częściej z samą strzałą w polu tarczy albo w klejnocie. Oto niektóre z nich: Ambrożewicz (w tarczy), Ancuta (w tarczy), Arcemberski (w klejnocie), Azulewicz (w tarczy), Baworowski (w tarczy), Baybuza (w tarczy), Bełty (w tarczy), Bełza (w tarczy i klejnocie), Białokurowicz (w tarczy), Białynia (w tarczy), Bogoria (w tarczy i klejnocie), Bontani (w tarczy), Borski (w tarczy), Bratkowski (w tarczy), Budwicz (w tarczy i klejnocie), Chalecki (w tarczy i klejnocie), Daniłowicz (w tarczy i klejnocie), Dąbrowa (w klejnocie), Dołęga (w tarczy i klejnocie), Drogosław (w tarczy), Gnieszawa (w tarczy), Garczyński (w tarczy), Hełt (w tarczy i klejnocie), Hipocentaur (w tarczy), Hołub (w tarczy, Hryniewicz (w tarczy), Jakubowicz (w klejnocie), Jaroszyński (w tarczy), Jastrzębiec VIII i IX (w tarczy i klejnocie), Jerlicz (w tarczy), Kalinowa (w tarczy i klejnocie), Kojałowicz (w tarczy), Koryzna (w tarczy), Kościesza (w tarczy), Kozieł II (w tarczy), Kruszowski (w tarczy i klejnocie), Krzyczewski (w tarczy), Krzyżostrzał (w tarczy), Lis (w tarczy) Łada (w tarczy), Łosiatyński (w tarczy), Łuk (w tarczy), Machwicz (w tarczy), Makarowicz (w tarczy), Mądrostki (w tarczy), Miśnicki (w tarczy), Mściszewski (w tarczy), Natarcz (w tarczy), Newlin (w tarczy i klejnocie), Niemczyk (w klejnocie), Niesobia (w tarczy), Niezgoda (w tarczy), Odrowąż (w tarczy), Ogończyk (w tarczy), Okmiński (w tarczy), Okuń (w tarczy), Pękosław (w tarczy), Piliński (w tarczy), Połota (w tarczy), Przestrzał (w tarczy), Przyjaciel (w tarczy), Rembowski (w tarczy), Rękopiór (w tarczy), Rubiesz (w tarczy), Rudnica (w tarczy), Sas (w tarczy i klejnocie), Siekierz (w tarczy), Sielawa (w tarczy), Stojeński (w tarczy), Stołobot (w tarczy), Strzała (w tarczy), Strzały w tuzinie (w tarczy), Suszyński (w tarczy), Troska (w tarczy), Trójstrzał (w tarczy i klejnocie), Wierzbna (w klejnocie), Zagłoba (w klejnocie), Zdanowicz (w tarczy). Bywało, że herby w miniaturowej postaci umieszczano na grotach strzał myśliwskich. Chodziło o identyfikację szczęśliwego strzelca w przypadku sporu nad ubitą zwierzyną podczas polowania.

W tradycji chrześcijańskiej utrwaliła się biblijna wizja jeźdźca Apokalipsy na białym koniu, zbrojnego w łuk. W pamięci tkwi również obraz męczeństwa św. Krystyny i św. Sebastiana, przeszywanych licznymi strzałami. Bardzo głęboko w przeszłość sięgają dostrzegane przez człowieka związki boskiego łuku z tęczą, w której widziano symbol łączności bogów z ludźmi. To przecież po biblijnym potopie sam Bóg położył swój łuk "na obłokach", tj. rozciągnął tęczę na niebie, zawierając przymierze z ocalałymi mieszkańcami Ziemi.

W architekturze kościelnej pamiątką tego stanowi tęcza, czyli łuk arkadowy zamykający tzw. otwór tęczowy na styku nawy głównej i prezbiterium. Jest on zwykle bogato zdobiony dekoracją malarską, stiukową i elementami architektonicznymi. Średniowieczni budowniczowie zaczęli w miejscu cięciwy łuku umieszczać belkę tęczową, na której w miejscu strzały ustawiano krucyfiks oraz figury Matki Boskiej i św. Jana. Pod łukiem tęczowym − symbolem szczęścia małżeńskiego − zawierane są śluby. Odnośnie symboliki kształtów w architekturze, dodajmu tu jeszcze, że łuk odzwierciedla ręce złożone w geście modlitewnym lub ramiona wzniesione ku Niebu. Zresztą już cesarze rzymscy kazali wznosić łuki triumfalne, aby przechodzić pod nimi na czele zwycięskich wojsk − stąd nazwa "łuk triumfalny" używana czasami dla określenia dekorowanej mozaiką ściany nad łukiem tęczowym.

Łuki u wejścia do kościoła przypominają o zwycięstwie Jezusa, a wierni i kapłani przechodząc pod nimi naśladują niejako pochody legionów. Według tradycji apokryficznej, w scenie spotkania Joachima i Anny, rodziców Marii Panny, które miało miejsce pod wawrzynem przed Złotą Bramą prowadzącą na Górę Świątynną w Jerozolimie, zamknięty łuk owej bramy oznacza nienaruszone
dziewictwo Marii Panny. Dodajmy, że tam właśnie, pocałowana na powitanie przez małżonka, Anna miała stać się brzemienną.

Wprowadzenie na szeroką skalę broni palnej wyeliminowało łuk z uzbrojenia armii. Zapewne po raz ostatni na szerszą skalę był używany na początku XIX w. przez oddziały Baszkirów i Kałmuków, wchodzące w skład wojsk rosyjskich ścigających Napoleona. Dłużej służył jako broń myśliwska. Później pozostał już tylko sport i tajne akcje służb specjalnych. Chociaż bojowa kariera łuku trwała w Europie do XVII wieku, to przekonanie o jego wyjatkowości tkwiło w ludzkiej świadomości znacznie dłużej. Wyrazem tego może być zadziwiające zdarzenie z poczatków I wojny światowej. Otóż 29 września 1914 roku publicysta brytyjski Arthur Machen opublikował na łamach wychodzącego w Londynie dziennika "The Evening News" opowiadanie pt. "The Bowmen", w którym przedstawił swoją wizję krwawej bitwy pod Mons w zachodniej Belgii. Niewielkie oddziały angielskie powstrzymały tam w dniu 23 sierpnia 1914 roku przeważające siły niemieckie. Pisarz ukazał w publikacji widmowych łuczników, wezwanych na pole walki łacińską modlitwą żołnierza. Owe widma strzelały srebrzystymi strzałami, kładąc pokotem nacierających wrogów. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy po pewnym czasie zaczęły napływać relacje brytyjskich żołnierzy, którzy utrzymywali, że w boju pomagali im uzbrojeni w łuki aniołowie! Opinia publiczna dała wiarę tym opowieściom, uznając nadprzyrodzone zjawisko za przejaw poparcia sił wyższych dla wojsk Ententy. Nic nie pomogło oficjalne oświadczenie Machena o literackim podłożu tej legendy.

Ale już wtedy łuk na froncie był oczywiście anachronizmem, gdyż głos decydujący miały powstałe w wyniku wyścigu zbrojeń armaty, karabiny maszynowe, miotacze płomieni, miny, czołgi, samoloty i gazy bojowe. W ten właśnie sposób dumny ze swych osiągnięć człowiek postanowił bowiem przypominać gromko Opatrzności o swoim istnieniu. I czyni tak nieustannie. Na jaką liczy odpowiedź?

Marek Żukow−Karczewski

WYBRANA LITERATURA:
Boeheim Wendelin, "Bogen und Armbrust", Zeitschrift fur historische Waffenkunde, t. I, Dresden 1881.
Demmin August, "Die Kriegswaffen in ihren geschichtlichen Entwicklungen, Leipzig 1891.
Dziewanowski Władysław, "Zarys dziejów uzbrojenia w Polsce", Warszawa 1935.
Dziewanowski Władysław, "Uzbrojenie w rozwoju dziejowym", Lwów 1938.
Hernik Marian, "Broń Dalekiego Wschodu", Broń i Barwa, R. II styczeń nr 10−11, 1935.
Jarnuszkiewicz Czesław, "Broń perska", Broń i Barwa, R. II luty nr 2, 1935.
Jarnuszkiewicz Czesław, "Łuk. Biuletyn Sekcji Muzealnej Polskiego Towarzystwa Historycznego w Wielkiej Brytanii", Broń i Barwa, nr 12 Banknock, Szkocja 1959.
Miedwiediew A. F., "Ręczna broń miotająca (łuk, strzały, kusza VIII−XIV w.)", Moskwa 1966.
Werner Jerzy, "łuk w rozwoju historycznym. Katalog wystawy", Muzeum Narodowe w Krakowie, 1969.
Werner Jerzy, "Polska broń. Łuk i kusza", Ossolineum, Wrocław 1974.
                                              



Ocena (4.3) Oceń: