Jak być chrześcijańskim ekologiem?

Co to „chrześcijańska ekologia”? Jak  można być jednocześnie chrześcijaninem wśród ekologów i ekologiem pośród chrześcijan? Na Facebook'owym profilu Święto Stworzenia  w krótkich wypowiedziach przenikają się sprawy duchowe i konkretne sposoby zaangażowania. 


Przygotowując materiały do opublikowania na popularnym portalu społecznościowym, trafiłem na wypowiedź Szymona Hołowni: "Nie możemy zaniechać absolutnie żadnego pola, w którym wiara może na nowo spotykać się z życiem.". I od razu przyszło mi na myśl pytanie o związki chrześcijaństwa z ekologią. Czy mamy świadomość, że współczesny świat coraz bardziej pogrąża się w kryzysie ekologicznym? Czy, jako społeczeństwo, patrząc przez pryzmat postępu, rozwoju gospodarczego i logiki ekonomizmu, nie zapominamy o jakości środowiska w skali lokalnej i globalnej? O nauczaniu Benedykta XVI i Jana Pawła II wspominać nie będę.

Zainteresowany czytelnik i internauta znajdzie tu prawdziwe bogactwo wypowiedzi, tekstów i encyklik na naszej stronie, blogu i w literaturze. Nie ma wątpliwości, że katolicy w Polsce dopiero odrabiają lekcję z ekologii. Ze zdziwieniem przyjmowane są kazania, w którym jasno i konkretnie wypowiedziane są słowa o konieczności ochrony stworzenia i.. prośby z ambony, aby nie palić śmieci, nie wyrzucać odpadów do lasu. Ciągle jeszcze niechętnie, z ociąganiem i nieufnie odrabiamy tę lekcję, przyglądając się z niepokojem niektórym wypowiedziom Zielonych, "ekologów" i celebrytów. A jak wiemy natura nie znosi próżni. Jeżeli chrześcijanie nie wezmą sprawy w swoje ręce, zrobią (już robią) to za nas inni, łącząc w przedziwny sposób ekologię z duchowością, ideologią i polityką.

Z drugiej strony, spotykamy z zarzutem, że jako chrześcijanie ponosimy winę za obecny stan współczesnego świata. Głoszą ten pogląd ci, którzy chcieliby całą winą za współczesny kryzys ekologiczny obarczyć Kościół i Biblię, powtarzając niczym mantra słowa o czynieniu sobie Ziemi poddanej. Na naszej stronie znajdziecie zupełnie inną interpretację tych słów w kazaniu ewangelickiego kaznodziei świeckiego, Łukasza P. Skurczyńskiego: http://www.swietostworzenia.pl/2-aktualne/187-osadzilem-cie-w-ogrodzie-abys-go-uprawial-i-strzegl). Okazuje się, że właśnie chrześcijaństwo ma wiele wspólnego z ekologią stworzenia i ekologią człowieka, o czym przypomina obecny papież. O ile interesy ekonomiczne usprawiedliwiają prowadzenie gospodarki rabunkowej, opartej na szybkim zysku i efektywności, to religie uczą bardziej perspektywicznego i zrównoważonego (trwałego) podejścia...

Chrześcijaństwo nigdy nie oferowało prostych, wygodnych i uładzonych odpowiedzi. Myślę, że takich argumentów, takiej postawy i wrażliwości chrześcijańskich ekologów bardzo potrzebujemy w Polsce - w trudnej dyskusji na temat kryzysu. Dodajmy, kryzysu na wielu poziomach, w którym znaleźliśmy się wszyscy, niezależnie od religijnych i politycznych przekonań. Z drugiej strony problemy ekologiczne, klimatyczne, bezpieczeństwa żywieniowego, ochrony życia we wszystkich jego kształtach, nie są kwestią odległą i teoretyczną. One już do nas dotarły. Zatem kim są ci chrześcijańscy-ekolodzy?...



„Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za ochronę świata stworzonego i musimy się o niego troszczyć. Ta odpowiedzialność nie ma granic (...) to pilne zadanie, które trzeba realizować z nowym zaangażowaniem wszystkich”

Benedykt XVI, 1 stycznia 2010
Kasper Jakubowski/www.swietostworzenia.pl


Ocena (0) Oceń: