Naturalne rodzicielstwo kontra szał zakupów

Fot. Lexipexi/Wikipedia CCFot. Lexipexi/Wikipedia CC

W obecnych czasach bardzo wielu przyszłych rodziców zastanawia się nie nad tym, czy chcą mieć dziecko, ale nad tym czy ich na nie stać. Dlatego w czasach kryzysu ekonomicznego, coraz więcej par pomimo ogromnej chęci posiadania dziecka, odwleka decyzję na późniejsze lata. Nieustanne nagłówki w prasie typu, jak powinna wyglądać wyprawka noworodka wcale nie przekonują do podjęcia decyzji. Wręcz przeciwnie, każdy widząc wózki, łóżeczka, przewijaki, setki butelek, smoczków, pieluch jednorazowych oraz innych sprzętów, wyobraża sobie, jak pustoszeje jego konto bankowe. Czy jest alternatywa?



Owszem jest. I wcale nie jest ona gorsza, a często jest o wiele lepszym rozwiązaniem, które pozytywnie wpływa na zdrowie maluszka, jak i kontakty pomiędzy członkami rodziny. O czym mowa? O naturalnym rodzicielstwie, świadomym, a za zrazem oszczędnym.

Dawniej człowiek nie musiał stawać przed wyborem – dziecko albo przetrwanie. Dzieci były nieodzowną częścią życia społeczeństwa, niestety w ostatnich latach człowiek zaczął je sobie utrudniać. Noworodek to istota dla której bliskość drugiej osoby jest niezbędna do życia i do prawidłowego rozwoju. Mimo tego, rodzice XX i XXI wieku zaczęli odseparowywać się od niemowląt poprzez unikanie noszenia, odkładanie ich do osobnego łóżeczka czy nawet do oddzielnego pokoju. W ten sposób powstały generacje niewyspanych rodziców i samotnych dzieci.

Kolejnym przełomem w higienie maleństwa były pieluchy jednorazowe, które pozwalają w szybki sposób pozbyć się problemu. Okazały się jednak początkiem błędnego koła. Chemia w nich zawarta nie pozostaje bez wpływu na zdrowie dziecka, jak i jego skórę. To przez jednorazowe pieluszki mamy zaczęły kupować maści z antybiotykami na odparzenia, wysypki oraz balsamy i kremy do codziennego użytku. Nieliczni tylko dostrzegają, że to pieluchy wielorazowe są źródłem problemu.

Wspomniane kremy naładowane substancjami zapachowymi, konserwantami czy parafiną przedostają się przez skórę do krwioobiegu, skąd droga do mózgu czy serca jest otwarta. Większość z tych składników jest kancerogenna, zaburza gospodarkę hormonalną, rozwój dziecka, oraz może powodować niezliczone alergie. Firmy kosmetyczne bronią się twierdząc, że większość tych składników występuje w ilościach śladowych. Niemniej jednak wcierając w skórę dziecka krem z parabenami, myjąc je pięknie pachnącym i mydlącym się płynem do kąpieli, wycierając rączki chusteczkami nawilżającymi czy wklepując parabenowy balsam w cienką jak pergamin skórę, te chemikalia kumulują się i przestają występować w ilościach śladowych. Owszem są na rynku kosmetyki „naturalne”, ale ich skład nie jest w żaden sposób regulowany przez prawo Unii Europejskiej. Niestety skutek tych luk prawnych jest taki, że niektóre „ekologiczne” kosmetyki są pełne toksyn. Jedynym pośrednim rozwiązaniem są różne certyfikaty jakości, które zakazują używania niektórych niebezpiecznych składników.

Jednak najlepszym rozwiązaniem jest robienie kosmetyków w domu. Nie jest to ani czasochłonne, ani tym bardziej kosztowne. Poniżej prezentuję przepis na lawendowy krem dla dzieci.

Lawendowy krem dla dzieci

Potrzebujesz:
  • Wosk pszczeli 50g
  • Masło shea (stopione) lub olej kokosowy 125ml
  • Oliwa z oliwek 300ml
  • Witamina E pół łyżeczki ( w Polsce można kupić witaminę E w kapsułkach)
  • Olejek lawendowy: 10 kropli


  1. Wosk pszczeli, masło shea/olej kokosowy i oliwę z oliwek wlewamy do słoika.
  2. Słoik stawiamy do kąpieli wodnej, czyli, do garczka wlewamy wodę do wysokości 3/4 słoika i na małym ogniu gotujemy. WODA NIE MOŻE DOSTAĆ SIĘ DO KREMU!
  3. Kiedy wszystko się ładnie rozpuści ściągamy garczek z ognia i dodajemy olejek i witaminę E.
  4. Następnie pozostawiamy do momentu całkowitego stężenia.
  5. Krem można przechowywać poza lodówką do pół roku, zaś w lodówce do roku.



Rezygnacja z wielu drogich „udogodnień” współczesności wcale nie musi oznaczać cofnięcia się w postępie. Co więcej, może pokazać mądrość rodziców do umiejętności podejmowania świadomych decyzji. Czasem powinniśmy się przyznać do błędów zwłaszcza, że w ostatnich latach popełniliśmy ich naprawdę sporo. Więcej w książce „EKOnomiczne dziecko: oszczędnie i naturalnie”.
Ewa Kozioł

O autorze: Ewa Kozioł, mama dwójki dzieci i autorka bloga Zielony Zagonek, która jak każdy rodzic szła zgodnie z nurtem nakazów i przykazań do momentu kiedy nie spojrzała co znajduje się w środku „wielkiego cukierka”.
Ocena (3.7) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy