Kosmetyki homemade: od czego zacząć samodzielny wyrób kosmetyków?

Autor: Bellezainterioryexterior (https://puntobio.es/) [CC BY-SA 4.0 ( http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], Wikimedia CommonsAutor: Bellezainterioryexterior (https://puntobio.es/) [CC BY-SA 4.0 ( http://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], Wikimedia Commons

Po co niby mamy poświęcać czas i pieniądze na tworzenie domowych kosmetyków, skoro drogerie pękają w szwach od produktów do pielęgnacji urody? Zrobienie własnego kremu wymaga przecież wiedzy, trudno dostępnych surowców i zaliczenia po drodze co najmniej kilku nieudanych prób. A jednak warto!



Kosmetyki konwencjonalne – dlaczego przegrywają z naturalnymi?

Od pewnego czasu liczą się nie tylko cena i wygląd kosmetyków. Odkąd nauczyliśmy się czytać etykiety i rozpoznawać składy naszych kremów, zwracamy baczniejszą uwagę na to, co producenci usiłują nam sprzedać. Rzecz jasna, to nie tak, że wszystkie drogeryjne, produkowane hurtowo kosmetyki są złe. Wiele marek oferuje produkty o na tyle prostym i naturalnym składzie, że nie musimy bać się ich stosowania. Większość tubek, butelek i flakonów, które doskonale znamy ze sklepowych półek, wypełniona jest wieloma szkodliwymi substancjami. Mają one nadawać produktom niesamowity zapach, wzmocnić niektóre ich właściwości, a przede wszystkim wydłużyć ich trwałość. Parabeny, ftaleny, SLS-y, syntetyczne konserwanty, substancje ropopochodne – obecności tych substancji spodziewalibyśmy się co najwyżej w środkach chemii gospodarczej czy przemysłowej. Tymczasem to powszechne składniki kremów do twarzy, kosmetyków kolorowych i produktów myjących do ciała. Mogą powodować podrażnienia skórne i stany zapalne, takie jak wysypki, trądzik, zapalenie mieszków włosowych, zaskórniki, rumień, świąd, atopowe zapalenie skóry. Wiele z nich to substancje rakotwórcze, agresywne, drażniące. Stosowany powszechnie glikol polietylowy (PEG) to substancja nadająca kosmetykom odpowiednią, lepką konsystencję. Wywołuje jednak reakcje zapalne, głównie skóry twarzy. Silikony, niezmiennie dodawane do podkładów i produktów do stylizacji, zapychają skórę i powodują namnażanie się bakterii beztlenowych. Formaldehyd – występujący nie tylko w lakierach do paznokci, ale nawet w płynach do kąpieli – to specyfik drażniący drogi oddechowe. W kosmetykach drogeryjnych mnóstwo jest też syntetycznych barwników i zapachów. To tańsze wersje naturalnych substancji, które przyczyniają się do alergii skórnych i stopniowo kumulują się w organizmie. Również wiele chemikaliów, które mają poprawiać chłonność preparatów, przedostaje się w głąb skóry i wędruje do wątroby czy nerek i tam odkłada się latami.

Problem z konwencjonalnymi kosmetykami polega także na tym, że większość konsumentów nie zna obcobrzmiących nazw, pokrywających etykiety w polu „skład”. Liczne substancje toksyczne są nawet w powszechnym mniemaniu uznane za pożyteczne. Nie powiedzielibyśmy przecież, że lanolina, parafina lub olej mineralny mogą siać spustoszenie na naszej skórze. A jednak – są to substancje silnie alergizujące i zapychające.
stevepb // via Pixabay


Kosmetyki naturalne – dla kogo?

Biorąc pod uwagę toksyczność klasycznych, sklepowych kosmetyków, można z powodzeniem powiedzieć, że alternatywa w postaci tych samodzielnie robionych jest dla każdego. Szczególnie jednak polecane są dla alergików, posiadaczy skóry wrażliwej oraz cierpiących na atopowe zapalenie skóry.


Surowce naturalne a uczulenia

Półprodukty, z których własnoręcznie tworzymy kosmetyki nie są toksyczne i w większości nie powodują szkodliwych reakcji. Wiele z nich ma działanie przeciwzapalne, odżywcze i łagodzące. Bywa jednak, że niektóre samodzielnie przygotowane mikstury mogą uczulać. Jeśli tak się dzieje, oznacza to, nasz skóra nie toleruje pojedynczego składnika lub nieprawidłowo połączyliśmy półprodukty. Pamiętajmy, że samodzielne wytwarzanie kosmetyków, to poniekąd zabawa w chemika, więc na temat wykorzystywanych substancji warto wiedzieć jak najwięcej
.


Od peelingu po naturalny krem

Wzbogacanie kosmetyczki naturalnymi surowcami to nic nowego – żaden proekologiczny trend, ani wyraz buntu przeciw konsumpcjonizmowi. Co najwyżej powrót do sprawdzonych, a niegdyś jedynych sposobów pielęgnacji urody. Dziś mamy w sklepach ogromny wybór kosmetyków, ale która z nas nie pokusiła się choć raz o okłady z plastrów ogórka na zmęczone powieki, peeling kawowy, płukankę z ziół czy maseczkę z drożdży? Próbujemy naturalnych metod, ponieważ działają i są nieinwazyjne. Zanim jednak na całego zaczęto doceniać naturalne kosmetyki i półprodukty, zasoby z kuchennej szafki towarzyszyły nam jedynie doraźnie. Bądź co bądź, w produkty codziennego użytku, takie jak kremy, balsamy, toniki czy szampony, zaopatrywały nas sklepy oraz drogerie. W tej chwili jednak, nie musimy już ograniczać się do wcierania w skórę oliwy z oliwek, jeśli szukamy naturalnej odżywki dla ciała. Profesjonalny krem do twarzy, a nawet mleczko do demakijażu czy przeciwzmarszczkowe serum wykonamy sami.

Półprodukty naturalne nabędziemy w sklepie, zajmującym się stricte ich dystrybucją (zwykle to sklepy internetowe). Co w nich znajdziemy? Przede wszystkim nierafinowane i rafinowane oleje, naturalne masła do ciała, ekstrakty z roślin, olejki eteryczne, susz, naturalne konserwanty, witaminy, substancje aktywne, emulgatory, hydrolaty, wyciągi, kwasy, a także narzędzia umożliwiające preparowanie kosmetyków. Przed zamówieniem warto dokładnie zapoznać się z opisem produktu, dzięki czemu dowiemy się nie tylko, jakie ma właściwości, ale także z czym go łączyć i w jakich stężeniach dodawać do innych surowców. Sklepy z naturalnymi półproduktami oferują też zestawy dla początkujących, złożone ze specjalnie dobranych elementów, które wystarczy skomasować zgodnie z instrukcją.
kalachairina // via Pixabay


Co warto wypróbować na początek?

Olej ze słodkich migdałów – jest bardzo łagodny, a do tego skutecznie nawilża skórę, uelastycznia ją i wycisza stany zapalne. Jest jednym z najbezpieczniejszych olejów, rzadko uczula.

Hydrolat oczarowy – hydrolat to woda powstająca po destylacja kwiatów do olejków eterycznych. Woda z oczaru ma właściwości przeciwbakteryjne. Każdy hydrolat może być wykorzystany jako frakcja wodna do produkcji kremu lub balsamu.

Witamina E – naturalny konserwant, zapobiegający jełczeniu olejów.

Żel hialuronowy – znakomicie nawilża i poprawia elastyczność skóry.

Wosk pszczeli – jeden z najpopularniejszych emulgatorów, czyli substancji łączących frakcję wodną i olejową.

Pestki malin – doskonałe do wykonania silnie złuszczającego peelingu.

Mocznik – w zależności od stężenia nawilża lub złuszcza i regeneruje. Przydatny w przypadku skóry suchej i rogowaciejącej.



Wśród kategorii półproduktów kosmetycznych, dostępnych w każdym sklepie, znajdziemy m.in. te:

  • oleje i masła
  • olejki eteryczne
  • humektanty (wiążą wodę)
  • hydrolaty
  • sole
  • eksfolianty (składniki złuszczające)
  • ekstrakty (owocowe, roślinne)
  • proteiny
  • konserwanty (naturalnie, nietoksyczne)
  • glinki
  • emulgatory (łączą fazę wodną i tłuszczową)
  • emolienty (substancje natłuszczające)
  • maceraty




Jak zrobić nawilżający krem do twarzy?

Nawilżający krem do twarzy (100 ml) przygotujemy łącząc 70 g wody destylowanej (lub hydrolatu), 20 g oleju (np. ze słodkich migdałów), 10 g emulgatora (wosk pszczeli). Emulgator i tłuszcz mieszamy w ciepłej kąpieli wodnej. Wodę doprowadzamy do podobnej temperatury, co fazę tłuszczową. Łączymy obie fazy za pomocą blendera lub mieszadełka, studzimy, przekładamy do pojemnika i przechowujemy w lodówce. Do kremu możemy dodać też dowolny składnik dodatkowy (olejek eteryczny, żel hialuronowy, kolagen, ekstrakt), ale tylko po uprzednim sprawdzeniu jego rozpuszczalności. W zależności od tego, czy rozpuszcza się w wodzie czy w tłuszczu, należy zmniejszyć ilość zużytej wody lub oleju (masła), by zachować proporcje.


pixabay.com


Co się przyda?

Do większości mikstur nie potrzebujemy specjalistycznych naczyń. Garnuszek, plastikowa miska, drewniane mieszadło, miarka – to wszystko, co niezbędne na początek. Z biegiem rozkręcania domowego laboratorium przydadzą się inne sprzęty, np. dokładna waga, papierki pH, zlewki i łyżki miarowe. Warto też zaopatrzyć się w ciemne pojemniczki i butelki z atomizerem. Im bardziej skomplikowane mazidła przyjdzie nam tworzyć, tym większą musimy wykazać znajomość właściwości poszczególnych substancji oraz dokładność w ich łączeniu.

Ważne!

Aby przedłużyć trwałość kosmetyku handmade, wystarczy dodać do niego naturalny konserwant i przechowywać go w ciemnym pojemniku, w lodówce. Dotyczy to w szczególności produktów, do powstania których użyliśmy wody. Krem lub balsam z dodatkiem naturalnego konserwantu, utrzyma swoje właściwości nawet do trzech miesięcy.
Elżbieta Gwóźdź
Ocena (5.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy