Gorzkie pestki moreli: domniemany lek na raka. Czy warto je jeść?

Autor: Ajale // via PixabayAutor: Ajale // via Pixabay

Pestki moreli zaliczane są do popularnych w ostatnich latach superfoods – produktów żywnościowych o specjalnym wpływie na zdrowie. Zwolennicy regularnego spożywania gorzkich pestek moreli twierdzą, że substancje w nich zawarte mogą pomóc wyleczyć raka. To dość odważne twierdzenie, które – co nie powinno dziwić – wywołało sporo kontrowersji i przysporzyło pestkom moreli wiele sławy – zarówno tej złej, jak i dobrej.


Gorzkie pestki moreli dostępne są w każdym sklepie zielarskim i oferującym asortyment z żywnością organiczną. Można nabyć je również przez internet. Cena pestek moreli jest niewysoka. Za 250-gramową paczkę zapłacimy około 15 zł. Bardzo często sprzedawane są jednak kilogramowe worki, które niczym pospolita żywność zyskują nabywców w mgnieniu oka. Skąd aż tak wysoka popularność tego produktu? Jakby na to nie patrzeć to tylko pestki, czyli ta część rośliny, której większość z nas pozbywa się…

Odpadki: najcenniejsze części roślin
Owoce i warzywa stanowią fundament każdej zdrowej diety. Zawierają w sobie całe mnóstwo witamin, minerałów, antyutleniaczy i substancji bioaktywnych. Chronią nas przed chorobami cywilizacyjnymi, między innymi przed otyłością, cukrzycą typu II czy przed nowotworami. Tak, nie da się podważyć faktu, że dieta antyrakowa ma pozytywny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu, a dodatkowo oddala od nas ryzyko rozwoju i namnażania komórek nowotworowych. Jedzenie może zarówno leczyć i działać profilaktycznie, jak i pogrążać nasz organizm, jeśli nie dostarcza mu żadnych pożytecznych substancji. Jak mają się do tego omawiane tutaj pestki moreli?
Z jednej strony, gorzkie pestki moreli bywają wychwalane pod niebiosa. Oprócz tego, że są źródłem witamin z grupy B oraz minerałów, można spotkać się z opiniami, że dzięki swoim niesamowitym właściwościom powinny zastępować chemioterapię. Z drugiej jednak, specjaliści sugerują, by dla własnego dobra porzucić ten – ich zdaniem – bezpodstawny zachwyt i prędko zejść na ziemię. Pestki moreli wcale bowiem pomagać w walce z chorobą nie muszą, a mogą nam wręcz zaszkodzić.


W pestkach, nasionach i skórkach owoców oraz warzyw znajduje się najwięcej dobroczynnych dla zdrowia substancji. To dlatego z cytrusów powinno zdejmować się jak najmniej albedo (białego włókna bogatego w błonnik), jabłka i pomidory jeść nieobrane, a pestki rozmaitych roślin dodawać do potraw. W części z nich mogą jednak zawierać się substancje toksyczne, o których istnieniu warto wiedzieć.



Cały szum powstały wokół jedzenia pestek moreli wiąże się z właściwościami amigdaliny – substancji, w którą obfitują. Amigdalina, jak sama nazwa wskazuje, obecna jest również w migdałach, tyle że ich gorzkiej odmianie i to w nich występuje w największym stężeniu. Poza tym mniejsze jej ilości znajdują się także w pestkach innych roślin, np. wiśni, śliwek, jabłek, brzoskwiń czy pigwy. Amigdalina nadaje im (pestkom) cierpki, gorzki smak oraz aromat. Jest ona substancja organiczną, zaliczaną do glikozydów. Najistotniejsze jest jednak to, co dzieję się z nią po wniknięciu do organizmu. Mianowicie, amigdalina przekształca się wtedy do glukozy, aldehydu benzoesowego oraz kwasu pruskiego, czyli po prostu cyjanowodoru. Jak wiemy, cyjanowodór jest silną trucizną, która paraliżuje m.in. układ nerwowy i oddechowy oraz upośledza narządy wewnętrzne. Mimo wszystko zarówno gorzkie pestki moreli, jak i gorzkie migdały (rzadziej) nadal reklamowane są jako skuteczny lek na raka, który atakuje chore komórki, ale oszczędza zdrowe, czym ma rzekomą przewagę nad działaniem chemioterapii.

Kwas pruski, w który amigdalina przekształca się po przedostaniu do organizmu, ma – zdaniem zwolenników tej metody „leczenia” – niszczyć komórki rakowe, nie czyniąc przy tym krzywdy zdrowym. Od lat 50. XX wieku przeprowadzono jednak mnóstwo badań, z których żadne nie potwierdziły antynowotworowego działania amigdaliny. Trudno za to podważyć toksyczne właściwości cyjanowodoru.

Problem z witaminą B17
Amigdalina została wyizolowana już w roku 1830, ale informacje o niej rozpropagowano dopiero w latach 20. XX w. Wtedy to o jej potencjalnych właściwościach antynowotworowych mówił doktor Ernst Krebs Senior. Nie pomijał on jednak kwestii toksyczności amigdaliny. Z kolei jego syn, doktor Ernst Krebs Junior, opracował pochodną amigdaliny i stworzył lek mający cechować się mniejszą toksycznością, niż naturalna amigdalina. Ta nadal pozostawała jednak jego podstawą, w związku z czym w Stanach Zjednoczonych preparat wycofano ze sprzedaży. „Lek” nosił nazwę Laetril i był nazywany witaminą B17. Ta niefortunna nazwa przylgnęła również do samej amigdaliny, przez co do dziś powoduje pozytywne skojarzenia u niczego nieświadomych konsumentów. Jak bowiem powszechnie wiadomo, witaminy są zdrowe i niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

Przyjmowanie amigdaliny (pod postacią chociażby pestek moreli) może być niebezpieczne dla zdrowia. Sprawę komplikuje fakt, że Internet usłany jest wieloma reklamami pestek moreli, w których podaje się dziwne zalecenia, co do bezpiecznej ilości ich spożywania. Niektóre z nich mówią, że dziennie możemy zjeść nawet 30 pestek. Tymczasem Główna Izba Sanitarna interweniowała swego czasu w sprzedaż pestek moreli, na opakowaniu których producent umieścił informację, że dzienne spożycie powinno ograniczyć się do 3-4 sztuk. Cały szum powstały wokół jedzenia pestek moreli wiąże się z właściwościami amigdaliny – substancji, w którą obfitują. Amigdalina, jak sama nazwa wskazuje, obecna jest również w migdałach, tyle że ich gorzkiej odmianie i to w nich występuje w największym stężeniu. Poza tym mniejsze jej ilości znajdują się także w pestkach innych roślin, np. wiśni, śliwek, jabłek, brzoskwiń czy pigwy. Amigdalina nadaje im (pestkom) cierpki, gorzki smak oraz aromat. Jest ona substancja organiczną, zaliczaną do glikozydów. Najistotniejsze jest jednak to, co dzieję się z nią po wniknięciu do organizmu. Mianowicie, amigdalina przekształca się wtedy do glukozy, aldehydu benzoesowego oraz kwasu pruskiego, czyli po prostu cyjanowodoru. Jak wiemy, cyjanowodór jest silną trucizną, która paraliżuje m.in. układ nerwowy i oddechowy oraz upośledza narządy wewnętrzne. Mimo wszystko zarówno gorzkie pestki moreli, jak i gorzkie migdały (rzadziej) nadal reklamowane są jako skuteczny lek na raka, który atakuje chore komórki, ale oszczędza zdrowe, czym ma rzekomą przewagę nad działaniem chemioterapii.

Kwas pruski, w który amigdalina przekształca się po przedostaniu do organizmu, ma – zdaniem zwolenników tej metody „leczenia” – niszczyć komórki rakowe, nie czyniąc przy tym krzywdy zdrowym. Od lat 50. XX wieku przeprowadzono jednak mnóstwo badań, z których żadne nie potwierdziły antynowotworowego działania amigdaliny. Trudno za to podważyć toksyczne właściwości cyjanowodoru.

Problem z witaminą B17
Amigdalina została wyizolowana już w roku 1830, ale informacje o niej rozpropagowano dopiero w latach 20. XX w. Wtedy to o jej potencjalnych właściwościach antynowotworowych mówił doktor Ernst Krebs Senior. Nie pomijał on jednak kwestii toksyczności amigdaliny. Z kolei jego syn, doktor Ernst Krebs Junior, opracował pochodną amigdaliny i stworzył lek mający cechować się mniejszą toksycznością, niż naturalna amigdalina. Ta nadal pozostawała jednak jego podstawą, w związku z czym w Stanach Zjednoczonych preparat wycofano ze sprzedaży. „Lek” nosił nazwę Laetril i był nazywany witaminą B17. Ta niefortunna nazwa przylgnęła również do samej amigdaliny, przez co do dziś powoduje pozytywne skojarzenia u niczego nieświadomych konsumentów. Jak bowiem powszechnie wiadomo, witaminy są zdrowe i niezbędne do prawidłowego funkcjonowania.

Przyjmowanie amigdaliny (pod postacią chociażby pestek moreli) może być niebezpieczne dla zdrowia. Sprawę komplikuje fakt, że Internet usłany jest wieloma reklamami pestek moreli, w których podaje się dziwne zalecenia, co do bezpiecznej ilości ich spożywania. Niektóre z nich mówią, że dziennie możemy zjeść nawet 30 pestek. Tymczasem Główna Izba Sanitarna interweniowała swego czasu w sprzedaż pestek moreli, na opakowaniu których producent umieścił informację, że dzienne spożycie powinno ograniczyć się do 3-4 sztuk.


„Główny Inspektor Sanitarny odradza spożywanie gorzkich pestek moreli. Jeśli jednak konsument zdecyduje się na ich spożywanie, osoba dorosła nie powinna spożywać więcej niż 1-2 gorzkich pestek moreli w ciągu jednego dnia, gdyż większa dawka może spowodować poważne zagrożenie dla zdrowia”. Więcej na ten temat możemy przeczytać pod adresem:

http://gis.gov.pl/images/ostrzezenia_publiczne/nua_pestki_gorzkiej_moreli.pdf



Olej z pestek moreli – amigdalina w płynie
Olej z pestek moreli dostępny jest na rynku w cenie około kilkunastu złotych za 100 ml. Zimnotłoczony ma lekko żółte zabarwienie i pachnie nutami moreli oraz migdałów. Zaleca się spożywać około 1 łyżeczkę dziennie tego oleju, profilaktycznie i dla wzmocnienia organizmu. Biorąc jednak pod uwagę, że on także zawiera amigdalinę, bezpieczniej będzie przyjmować tylko jedno jej źródło – jeśli więc zdecydujemy się na olej, wówczas pestki moreli powinny pójść w odstawkę. Jeżeli zaś wolimy suplementować pestki, oleju możemy używać równolegle w celach kosmetycznych, wyłącznie zewnętrznie. Ma on bardzo pozytywne działanie na skórę oraz włosy i jest polecany również do pielęgnacji delikatnej skóry małych dzieci. Olej z pestek moreli nie zatyka porów i nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, a jest przy tym doskonałym nawilżaczem, regeneruje, ujędrnia i przeciwdziała starzeniu się skóry. Dzięki zawartości kwasu oleinowego i linolowego, odnawia oraz wygładza suchą, spierzchniętą i rogowaciejącą skórę.


Pestki moreli to dość rozpowszechniony produkt, który wiele osób stosuje w profilaktyce raka. Bywa również uważany za naturalny lek antynowotworowy w rozwiniętym stadium choroby. Choć nigdy nie potwierdzono tych właściwości, popularność pestek moreli nie słabnie. Najważniejszą substancją w nich zawartą jest amigdalina, która po spożyciu przekształca się m.in. do trującego cyjanowodoru. Osobom, które mimo to chcą profilaktycznie lub leczniczo przyjmować pestki moreli, zaleca się dawkę nie większą, niż 1-2 sztuki na dzień. W przypadku chorób, przyjmowanie pestek moreli koniecznie należy skonsultować z lekarzem. Ich toksyczność może bowiem zwiększać się przy jednoczesnym przyjmowaniu witaminy C oraz w razie niedoboru witaminy B12. Pestek moreli nie mogą też spożywać dzieci oraz kobiety w ciąży i karmiące.
Elżbieta Gwóźdź
Ocena (3.5) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy