Uwaga na kłopotliwe pamiątki z wakacji!

Koralowce, figurki z kości słoniowej, sproszkowane rogi nosorożca, torebka z węża lub aligatora, muszelki, nalewki z kobrą czy wypchana ryba piła. Co roku, w walizkach Polaków wracających z zagranicznych wojaży, celnicy znajdują kilka tysięcy wyrobów wykonanych z ginących gatunków roślin i zwierząt. A próby przywożenia do Polski z pozoru atrakcyjnych prezentów mogą skończyć się grzywną lub więzieniem, co może popsuć najbardziej udany urlop.



fot. ©  Izba Celna w Warszawiefot. © Izba Celna w Warszawie

Sezon wojaży i szalonych podróży przed nami. Chętnie wracamy pamięcią do wakacyjnych przygód, oglądając przywiezione do domu egzotyczne pamiątki. Niestety niektóre z nich mogą przysporzyć nam problemów.

Bo jeżeli przewozimy bez zezwolenia okazy chronionych gatunków lub przedmioty z nich wykonane, łamiemy prawo i narażamy się na konsekwencje karne. Zgodnie z przepisami, proceder ten jest traktowany jako przestępstwo, za który grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, no i oczywiście konfiskata przewożonych okazów. Dlatego warto zwrócić uwagę, jakich pamiątek wykonanych ze zwierząt i roślin należy się wystrzegać.

Zgodnie z postanowieniami Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonych Wyginięciem (CITES) oraz przepisami prawa Unii Europejskiej, międzynarodowy handel ponad 800 gatunkami zwierząt i roślin jest całkowicie zabroniony, a dla ponad 30 tysięcy gatunków jest ograniczony.
Są to między innymi:

Pełna lista gatunków objętych ochroną znajduje i szczegółowe informacje znajdują się na stronach internetowych Ministerstwa Środowiska: www.mos.gov.pl.
W nie lada osłupienie wpadli celnicy, którzy w bagażu podróżnego odkryli pokaźnych rozmiarów szczękę rekina żarłacza białego, fot. © Izba Celna w Warszawie
Celnicy w Warszawie znaleźli 11 butelek z zatopionymi wężami chronionymi przepisami Konwencji Waszyngtońskiej CITES. źródło: © Izba Celna w Warszawie


Czasem skrajna nieodpowiedzialność podróżników i nieznajomość przepisów przyczynia się do tego, że świadomie lub nie pakujemy jednak do naszych bagaży nielegalne pamiątki. Tylko w zeszłym roku na terenie całej Polski celnicy skonfiskowali około 13 tys. zakazanych przedmiotów. A co najczęściej przywozimy z egzotycznych wakacji? Koralowce, muszle, wyroby z kości słoniowej, skóry ze zwierząt gatunków chronionych w tym m. in. z kotów drapieżnych, wilków, niedźwiedzi, małp i zebr. Kłopotów może nam przysporzyć również puszka kawioru, balsamy, maści i afrodyzjaki zawierające pochodne zwierząt
Ale zdarzają się i bardziej nietypowe pamiątki. Służba celna na Okęciu natknęła się w bagażu Polaka wracającego ze Stanów na 7 spreparowanych głów aligatora. Innym razem warszawscy celnicy znaleźli w walizce wyprawionego krokodyla syjamskiego z Tajlandii, którego polski turysta chciał sprezentować żonie. W nie lada osłupienie zostali wprawieni celnicy, którzy w bagażu odkryli pokaźnych rozmiarów szczękę rekina żarłacza białego.

W ubiegłym roku na niecodziennie znalezisko trafili funkcjonariusze Oddziału Celnego Osobowego w Urzędzie Celnym III „Port Lotniczy” w Warszawie. Zatrzymali u trzech podróżnych 11 butelek z alkoholem z zatopionymi wężami chronionymi przepisami Konwencji Waszyngtońskiej CITES. W 10 butelkach znajdowały się okazy węża połoza piskatora,a w 1 butelce znajdowała się kobra indyjska (Naja naja).
W przedostatni tydzień sierpnia funkcjonariusze celni z warszawskiego lotniska udaremnili przemyt wyprawionej skóry wilka
Tabletki ze sproszkowanymi konikami morskimi. Fot. © Izba Celna w Warszawie


Patrząc na znaleziska celników można dojść do wniosku, że Polaków coraz bardziej interesuje medycyna orientalna. Coraz częściej celnicy na granicy przechwytują medykamenty z chronionych gatunków fauny i flory. W 2012 roku funkcjonariusz Oddziału Celnego Pocztowego w Warszawie w przesyłce nadanej w Indonezji, ujawnił 4 tys. kapsułek o nazwie „SEHAT GINJAL-SEA HORSE GHENSHEN KIDNEY”, zawierające sproszkowane koniki morskie z rodzaju Hippocampus, które są objęte ochroną Konwencji CITIES. W tym samym roku w ręce celników trafiły chińskie tabletki o nazwie Angong Niuhuang Bolus, zawierające w swoim składzie piżmo pozyskiwane z jelonka piżmowego.
Czasem możemy nie wiedzieć, że to co kupujemy pochodzi z rzadkich okazów flory i fauny. Co zrobić, by nie przyczyniać się do zagłady tysięcy gatunków roślin i zwierząt? Czytajmy etykiety, zadawajmy pytania i żądajmy zaświadczeń. A jeżeli mamy wątpliwości dotyczące pochodzenia pamiątki – zrezygnujmy z jej zakupu. – radzą celnicy.
Ekologia.pl


Zdjęcia pochodzą ze strony www.bip.warszawa.ic.gov.pl


Moim zdaniem
Czy zdarzyło Ci się nieświadomie przemycić pamiątkę wykonaną z ginących gatunków roślin i zwierząt?
Ocena (4.3) Oceń:
Pasaż zakupowy