Czy rekin wyginie?

Jakie skojarzenia wzbudzają w nas rekiny? Najczęściej na myśl przychodzą potężne szczęki, beznamiętne oczy i krwawe sceny z hollywoodzkich superprodukcji. Rekiny są postrzegane przez pryzmat legendy o żarłaczu białym - bezwzględnym zabójcy ludzi. Tymczasem to nie one są zagrożeniem dla człowieka, ale człowiek dla nich.



RekinRekin - pixabay.com

Liczebność rekinów zamieszkujących ciepłe rejony mórz i oceanów drastycznie spadła. W niektórych rejonach, jak np. w Adriatyku, nie ma ich prawie w ogóle. Nie ma też innych form życia – to obszary ekologicznej klęski, prawdziwie morskie pustynie.

Znamy obraz rekina, jaki kreowały hollywoodzkie produkcje, literatura i media. Ponad 52 proc. doniesień na temat rekinów skupiało się na atakach na ludzi. Zwierzęta te były przedstawiane negatywnie w prawie 60 proc. artykułów. A tylko 10 proc. informacji skupiało się na ochronie gatunków – wynika z badań opublikowanych na łamach „Conservation Biology”. 

Fakty mówią coś zupełnie innego. I choć w ciągu roku od ich ataku ginie od pięciu do dziesięciu osób, to jednocześnie ludzie zabijają ich w tym samym czasie ponad 75 milionów sztuk – informuje Shark Alliance – grupa reprezentująca ponad sto organizacji działających na rzecz przywrócenia i utrzymania populacji rekinów oraz poprawy polityki ich ochrony. Rekiny nie polują na ludzi, jeżeli już zdarzają się jakieś przypadki, to wynikają one z pomyłki. Więcej osób ginie od uderzeń pioruna lub w wyniku porażenia przez toster niż w starciu z rekinem.

Rekin, jako drapieżnik, stoi w swoim morskim ekosystemie na szczycie piramidy pokarmowej. Co się stanie jeśli go zabraknie? Cała misterna sieć zależności runie – populacje jednych gatunków rozwiną się nadmiernie, inne wyginą, a całość będzie zmierzać do katastrofy. Problem w tym, że rekiny to gatunki wrażliwe: powoli rosną, późno dojrzewają, a na świat wydają niewielką liczbę potomstwa. Odbudowa ich stad wymaga wiele czasu.
Rekin wielorybi. fot. pixabay.com
Rekin
Rekin - pixabay.com


Płetwa na wagę złota
Rekiny nie są typowym celem połowów rybackich. Poławiane są niejako przypadkiem, przy okazji łowienia innych ryb. Zwykle ich mięso nie jest poszukiwane dla celów konsumpcyjnych. Złowionemu rekinowi odcina się jedynie płetwę grzbietową. Potem tak okaleczone, żywe zwierzę, wrzuca się z powrotem do wody, gdzie skazane jest na śmierć.
Zgodnie z danymi Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN), co roku na świecie odcina się płetwy milionom rekinów. Wysoka cena płetw kontrastuje z niską rynkową wartością mięsa rekina, co stwarza ekonomiczną zachętę do obcinania płetw rekinom na morzu.

Zupa z płetwy rekina
Zupa z płetwy rekina. Fot. Wikimedia Commons
Przyczyną popytu na rekinie płetwy jest tradycja chińska, a dokładniej tradycyjny przysmak, jakim jest zupa z płetwy rekina. To wyszukane, ekskluzywne danie podaje się dziś zarówno na prestiżowych spotkaniach biznesowych, jak i przyjęciach weselnych. Trudno jest walczyć z tak głęboko zakorzenioną tradycją.

Blog „Yesteray… Today… Tomorrow” cytuje wypowiedź Ruth Soh z sieci luksusowych chińskich hoteli  Mandarin Oriental’s,: „Większość rodziców nowożeńców urządzających przyjęcia weselne, uważa to danie za prestiżowe. Bez niego straciliby twarz”.

W biznesie jest podobnie. Poczęstowanie zupą z płetwy rekina jest punktem honoru dla chińskiego biznesmena. Kiedyś stosunkowo niewielu Chińczyków było na to stać. Dziś gospodarka chińska rośnie w siłę, a wraz z nią rośnie zamożność i poziom życia chińskich obywateli.

Historia rekinów i chińskiej zupy przypomina inne – z kulturą chińską w tle. Przecież niekontrolowaną rzeź słoni i nosorożców w Afryce stymuluje właśnie popyt rynku chińskiego. Sproszkowany róg nosorożca to znany w chińskiej medycynie od wieków afrodyzjak, a kość słoniowa – surowiec do wyrobu galanterii.
Rekin
Rekin - pixabay.com


Płetwy rekinie to złoty interes. Ekskluzywna zupa kosztuje w restauracji grubo ponad 100 dolarów amerykańskich. Opłaca się więc je dostarczać. A kto jest dostawcą? Właśnie wcale nie Chiny czy jakiś biedny kraj afrykański, tylko my – Unia Europejska. Największym eksporterem płetw rekinich w Europie jest Hiszpania, a Europa jest właśnie głównym dostawcą na rynek azjatycki.
Jednak może się to wkrótce zmienić, bowiem 22 listopada br. Parlament Europejski uchwalił wzmocnienie zakazu odpłetwiania rekinów. Dzięki temu nie będzie można wyciąć płetw z ciał złowionych rekinów aż do wyładunku. Wprowadzenie obowiązku wyładunku całych ciał rekinów – z płetwami naturalnie przymocowanymi do tuszy – może nie tylko powstrzymać praktykę obcinania rekinom płetw na morzu, ale też ułatwi zbieranie danych o poławianych gatunkach – czytamy w informacji przekazanej PAP.

Nie oszukujmy się jednak, chińska zupa nie jest jedyną przyczyną obecnego stanu rzeczy. To miliony ton ścieków, jakie codziennie spłukujemy do mórz, zawierających pestycydy, nawozy, ścieki z przemysłu i naszych gospodarstw domowych. Nierzadko są to niezwykle groźne toksyny, jak rtęć wciąż stosowana do poszukiwania złota w dorzeczu Amazonki. Inne, z pozoru niegroźne, mogą powodować rozrost glonów, odcięcie światła i opad mułu. Tak umiera rafa koralowa, drugie obok lasu deszczowego najbogatsze w formy życia środowisko i jednocześnie miejsce rozrodu wielu gatunków rekinów.

Rybacy od lat wiedzą, że łowiska wielu mórz są przełowione. Dla zaspokojenia naszych apetytów poławiamy więcej, niż dewastowane przez nas środowisko może dostarczyć.
Ekologia.pl


Ocena (4.0) Oceń:
Pasaż zakupowy