Ptaki pozostały na zimę w Polsce. Dokarmiajmy ptaki zimą z głową!.

Antoni MarczewskiAntoni Marczewski (OTOP)
Antoni Marczewski

O dokarmianiu ptaków rozmawiamy z Antonim Marczewskim, ornitologiem znanym z prowadzenia serwisu dla obserwatorów ptaków AwiBaza

.

Antoni Marczewski (ur.1986) - ornitolog, administrator prowadzonego przez OTOP serwisu dla obserwatorów ptaków AwiBaza.pl. Członek redakcji kwartalnika OTOP „Ptaki  Polski", stały współpracownik kwartalnika „Ptaki", współautor albumu „Ptasie ostoje" wydawnictwa Carta Blanca.

Czy w ostatnich latach obserwuje się więcej ptaków zimujących?

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, bo wymaga sprecyzowania, o jakiej grupie mówimy. Część gatunków pozostających w Polsce na zimę przystępuje u nas również do lęgów, zatem ich liczba zimą w dużej mierze zależy od tego, ile piskląt uda się odchować. Jemiołuszki – jedne z najbardziej charakterystycznych ptaków związanych z zimowym krajobrazem – licznie przybywają do naszego kraju z północnej Europy, gdy w tamtejszych lasach zabraknie pożywienia. Jeśli drzewa i krzewy obrodzą, jemiołuszek nic nie będzie zmuszało do podejmowania dalekiej wędrówki i w efekcie będziemy obserwować znacznie mniejsze stada tych ptaków.

Z kolei w przypadku ptaków wodnych dużą rolę odgrywa poziom zlodzenia rzek i zbiorników wodnych. Trochę paradoksalnie – im więcej miejsc skutych jest lodem, tym więcej ptaków można zaobserwować na akwenach od niego wolnych.

Dlaczego część ptaków nie odlatuje na zimę, mimo że dawniej nie zimowały u nas?

Głównymi czynnikami, które są za to odpowiedzialne, są zmiany klimatyczne i działalność człowieka. Zimy w Polsce z roku na rok stają się coraz łagodniejsze, co niektóre ptaki skłania na częstszych prób pozostania w kraju na zimę. W razie załamania pogody i nadejścia mrozów szansa na przeżycie takich osobników gwałtownie maleje. Jednak jeśli uda im się przetrwać, wiosną jako pierwsze zajmą najbogatsze w pokarm terytoria, zwiększając swoje szanse na odchowanie dużej ilości potomstwa. Ptaki więc z jednej strony wiele ryzykują, ale z drugiej mogą wiele zyskać, co dobrze wpisuje się w modną ostatnio tematykę hazardu.

Najlepszym przykładem skutków działalności człowieka są pozostające na zimę łabędzie nieme. W warunkach naturalnych jest to gatunek wędrowny, zimujący w Europie Zachodniej, a od niedawna również na południe od Polski (m.in. w Austrii czy Chorwacji). Jednak dokarmianie w okresie przelotów (trwających do połowy grudnia) sprawia, że w ptakach zagłuszany jest instynkt wędrówkowy i pozostają w kraju na zimę. Po przyjściu pierwszych mrozów wiele osób przestaje odwiedzać brzegi rzek i miejskie stawy, przez co ptaki zostają pozostawione same sobie.

Co ściąga ptaki do miast zimą?

W miastach temperatura jest zawsze nieco wyższa niż poza nimi,  co w okresie zimowym nie jest bez znaczenia. Jednak przede wszystkim zdecydowanie łatwiej tu o pokarm. Nie chodzi wyłącznie o ten wykładany przez ludzi w karmnikach, lecz również o różnego rodzaju resztki znajdowane m.in. w pobliżu śmietników (korzystają z nich np. ptaki krukowate). Pokarmu jest nie tylko więcej, ale jest on również dłużej dostępny dzięki sztucznemu oświetleniu. Poza tym w trakcie żerowania ptaki mogą mniej martwić się ryzykiem ataku drapieżnika, ponieważ tych jest w miastach mniej niż poza nimi. Głównym przeciwnikiem dla drobnych ptaków są koty – zarówno zdziczałe, jak i posiadające domy, lecz puszczane luzem na dwór.

Czy należy dokarmiać ptaki?

Dokarmiając ptaki – w odpowiedni sposób – przyczyniamy się do pomocy tym zwierzętom, aczkolwiek bez niego pewnie też by sobie poradziły. Co roku wiele tysięcy złotych wydawanych jest przez urzędy miejskie na nasiona słonecznika i kukurydzy, które przekazywane są potem np. do dokarmiających ptaki szkół.

Wartość tych inicjatyw opiera się głównie na zwracaniu uwagi dzieci i młodzieży na ptaki – obserwacje karmnikowych gości dla wielu osób mogą być pierwszym rodzajem kontaktu z przyrodą, który niekiedy przeradza się w życiową pasję. Także dla starszych osób, rzadko mogących pozwolić sobie na dłuższe wyjście z domu, widok skrzydlatych stołowników jest cennym doświadczeniem. Pomagając ptakom, często pomagamy samym sobie.

O czym należy pamiętać, chcąc rozpocząć dokarmianie ptaków?

Planując założenie „stołówki” dla ptaków trzeba zdawać sobie sprawę z konieczności regularnego dokarmiania. Karmnik nie będzie głównym źródłem pożywienia dla odwiedzających go gatunków, jednak po długiej zimowej nocy mają one bardzo skromne zapasy energii, które muszą jak najszybciej uzupełnić. Przyzwyczajając je do karmy sprawiamy, że właśnie u nas będą chciały to zrobić. Jeśli przylecą i nic nie zastaną, mogą nie mieć już sił na dalsze poszukiwania.

Należy również pamiętać, że po rozpoczęciu dokarmiania (powinno się do niego przystępować po pierwszych opadach śniegu skutkujących utrzymującą się pokrywą śnieżną) musimy je kontynuować do początku marca. Przy wyższych temperaturach można wykładać mniej jedzenia niż podczas silnych mrozów. W marcu większość ptaków rozpoczyna sezon lęgowy lub przygotowania do niego – przestawiają się wówczas na pokarm zwierzęcy (głównie owady), którego w karmniku nie znajdą. Planując zakończenie funkcjonowania naszej ptasiej jadłodajni warto robić to stopniowo, regularnie ograniczają ilość podawanego pokarmu.

Jaki pokarm jest odpowiedni dla ptaków?

Różne gatunki preferują różne rodzaje pokarmu. Jednym z najbardziej uniwersalnych typów są nasiona słonecznika. Może być to słonecznik łuskany lub nie (niełuskany jest tańszy, co przy dużych ilościach ma duże znaczenie dla domowego budżetu), ponieważ przepadające za nim sikory (głównie bogatka i modraszka), a także dzwońce czy grubodzioby, potrafią bez problemu pozbyć się skrywającej nasiono łupiny.

Bardzo popularne są również mieszanki tłuszczowe, sporządzane samodzielnie lub kupowane w sklepach zoologicznych albo supermarketach. Mają przeważnie kształt kuli wykonanej z tłuszczu zmieszanego z nasionami różnych roślin. Sikory, ale także np. dzięcioł duży, będą odwiedzać wywieszoną słoninę. W tym przypadku trzeba zwracać uwagę, żeby nie była ona solona, gdyż sól jest bardzo szkodliwa dla ptaków. Poza tym w czasie odwilży słonina szybko jełczeje i konieczne jest jej częste zmienianie.

Owoce, np. jabłka (zarówno krojone, jak i wykładane w całości) mogą przyciągnąć do karmnika kosy i kwiczoły. Natomiast z często wykorzystywanego w dokarmianiu chleba korzystać będą przede wszystkim gołębie i ptaki krukowate. Chleb zawiera bardzo mało substancji odżywczych i bardziej zapycha niż istotnie pomaga spożywającym go zwierzętom.

Wspomniał pan o chlebie – poza nim często w karmniku lądują np. resztki z obiadu lub inne odpadki spożywcze. Czy są one dobrym pokarmem dla ptaków?

Zdecydowanie nie. Przede wszystkim zawierają przeważnie wysoko szkodliwą dla ptaków sól, która je dyskwalifikuje. Ptaki nie zjedzą też wrzuconej do karmnika kanapki – po pierwsze, nie będą jej miały jak rozdrobnić, a po drugie, często w kanapce znajduje się wędlina zawierająca cały szereg toksycznych dla tej grupy zwierząt związków chemicznych. Nie traktujmy więc ptaków jak śmietnika, do którego wrzucamy to, czego nie chciało nam się już dojeść.

A jak wygląda kwestia dokarmiania ptaków wodnych?

W miastach spotkamy głównie dwa gatunki z tej grupy – łabędzia niemego i kaczkę krzyżówkę. Jak wcześniej wspomniano, łabędzie są ptakami wędrownymi i dokarmianie ich wcześniej niż w połowie grudnia powoduje zatrzymanie migracji. Każdej zimy w mediach pojawiają się informacje o łabędziach przymarzających do lodu, ratowanych potem przez oddziały straży pożarnej. Prawdopodobnie do takich sytuacji dochodziłoby rzadziej, gdyby ptaki przed nastaniem silnych mrozów odlatywały na zimowiska poza Polską, gdzie poradziłyby sobie bez ludzkiej interwencji.

Jeśli mimo braku dokarmiania po połowie grudnia gdzieś przebywają łabędzie, a dodatkowo panują ujemne temperatury, są to prawdopodobnie osobniki słabe, które z jakiś przyczyn nie mogły odlecieć. Takim można pomóc poprzez dokarmianie je drobno pokrojonymi gotowanymi bez soli warzywami lub nasionami kukurydzy. Chleb, również drobno pokrojony (duże kawałki, np. połowy bochenków, szybko opadają na dno i sprzyjają rozwojowi w zbiorniku chorobotwórczych drobnoustrojów), może stanowić co najwyżej dodatek. Jeśli podawany jest jako wyłączny rodzaj pokarmu, prowadzi do chorób układu pokarmowego.

Rodzaje jedzenia podawanego łabędziom będą również chętnie spożywane przez kaczki krzyżówki, które szczególnie podczas surowych zim licznie gromadzą się w obrębie miast.

Czy dokarmianie ma wpływ na liczebność ptaków w miastach?

W miejscach dokarmiania ptaki będą spotykane często liczniej niż poza nimi, jednak nie jest to raczej czynnik decydujący. Ptaki wymagają nie tylko pokarmu, ale również miejsc, gdzie mogą się ukryć przed drapieżnikami (np. kotem czy krogulcem), przenocować, odpocząć, itp. Dlatego duże znaczenie ma sposób ukształtowania terenu, zwłaszcza obecność drzew i krzewów na terenach zielonych.

Na gatunkowe bogactwo przy karmniku wpływać będzie też bliskość śród- lub podmiejskiego lasu, skąd mogą zalatywać ptaki luźniej związane z terenami zurbanizowanymi (np. dzięcioły, sikora sosnówka, czubatka). Odpowiadając na pana pytanie jednym zdaniem – dokarmianie nie wpływa na liczebność ptaków w mieście, ale sprzyja tworzeniu się koncentracji osobników już w nim przebywających.

No właśnie – czy poza dokarmianiem można jeszcze w inny sposób pomóc ptakom w okresie zimy, np. poprzez sadzenie określonych roślin w ogrodzie?

Jak najbardziej. Ptaki chętnie będą korzystać zimą z owoców jarzębiny, głogu, śnieguliczki czy rokitnika. Różne odmiany jabłoni przyciągają drozdy – kosy, kwiczoły, niekiedy droździki. Żywopłoty i gęste krzewy, niezależnie od ich przynależności gatunkowej, stanowią ważne miejsce gromadzenia się zimowych stad wróbli i mazurków, które tu chronią się m.in. w razie ataku krogulca.

Warto wspomnieć, że zimą ptaki potrzebują nie tylko pożywienia, ale również wody – zarówno do picia, jak i do dbania o upierzenie. Utrzymanie piór w odpowiedniej kondycji jest często kluczowe dla właściwej ochrony przed zimnem. Dobrze jest więc w płytkim talerzu wystawiać rano ciepłą wodę, aby choć przez kilkanaście minut służyła ptasim gościom. Wbrew pozorom ptaki nie mogą jeść śniegu i w ten sposób uzupełniać niedobory wody w organizmie. Ilość energii, potrzebnej do roztopienia śniegu przez organizm, jest zbyt duża, by było to dla ptaka opłacalne.

Na czym polega ochrona ptaków przed zimnem?

Ptaki, dla podtrzymania wszystkich czynności życiowych, muszą zachowywać wysoką temperaturę ciała (ok. 40 st. C). Oznacza to, że przy ujemnej temperaturze otoczenia narażone są na szybką utratę cennego ciepła. Jednym ze sposobów jej ograniczania  jest utrzymywanie między skórą a piórami izolacyjnej warstwy powietrza. Tym należy tłumaczyć często obserwowane zjawisko polegające na większym zaokrągleniu sylwetki w okresie zimowej (jest to szczególnie dobrze widoczne u wróbli czy sikor).

Konieczność ciągłego ponoszenia wysokich wydatków energetycznych powoduje, że ptaki muszą niemal cały czas żerować. Co jednak robią, kiedy przychodzi noc, w trakcie której zdobywanie pokarmu jest często niemożliwe? Niektóre rozwiązują problem obniżając temperaturę swojego ciała o ok. 10 st. C – powoduje to m.in. zwolnienie pracy serca i spowolnienie innych czynności życiowych, a przez to mniejsze zapotrzebowanie na energię, zaspokajane z zapasów tłuszczu zgromadzonych pod skórą w ciągu dnia. U gawronów, kawek i części innych gatunków popularną strategią ograniczania strat ciepła jest nocowanie grupowe (będące często przyczyną konfliktów między ptakami a osobami mieszkającymi w okolicy noclegowiska).

Bardzo ciekawy system ochrony przed zimnem wykształciły ptaki wodne, m.in. kaczki i łabędzie. Spędzają wiele czasu na lodzie, a mimo tego nie odmrażają sobie nóg. Jest to możliwe dzięki temu, że w miejscu, gdzie krew krążąca po ciele przemieszcza się do dolnych kończyn, tętnice i żyły znajdują się bardzo blisko siebie. Tętnicami płynie krew ciepła, ogrzana po przepłynięciu od serca przez różne organy wewnętrzne. Powracająca z nóg do organizmu krew żylna jest zimna. Dzięki bliskości naczyń, tętnice „oddają” ciepło żyłom. Z jednej strony sprawia to, że organizm nie traci energii do wyrównanie temperatur krwi na dalszych etapach jej krążenia. Z drugiej – temperatura nóg jest niska, a to pozwala na niskie straty ciepła. Dzięki temu ciało ptaka ma ok. 40 st. C, podczas gdy same nogi – niewiele ponad 0 st.

Czy miasta, a w nich takie miejsca jak karmniki, sprzyjają obserwacjom jakiś ciekawych gatunków?

Jak najbardziej. Dużo zależy od tego, w jakim rejonie Polski karmnik się znajduje. Posiadacze ptasich stołówek we wschodnich i południowych regionach mają szansę zobaczenia u siebie stosunkowo rzadkiego dzięcioła zielonosiwego. Do tej samej rodziny należy dzięcioł białoszyi – gatunek, który zaczął gniazdować w Polsce ok. 40 lat temu i szczególnie preferuje parki i ogrody. Pewną niedogodnością jest fakt, że wyglądem bardzo przypomina znacznie bardziej pospolitego dzięcioła dużego. Spotkać go można głównie we wschodniej i środkowej Polsce.

Zima to znakomity okres do podpatrywania gości z północy. Najbardziej charakterystyczne są jemiołuszki, które objadają się owocami jarzębiny i jemioły. Nieraz konkurują o nie z kwiczołami – bardzo kolorowo upierzonymi drozdami. Nie zapominajmy o gilach – czerwone brzuszki samców pięknie wyglądają na tle białego śniegu. Ptaki te kojarzone są przede wszystkim z zimą, kiedy przylatuje do nas wiele osobników z północnej Europy. Jednak niewiele osób wie, że gile gnieżdżą się w Polsce, szczególnie chętnie zasiedlając zarośla jałowców.

Przydomowe iglaki przyciągają stadka czyży, którym niekiedy towarzyszą przybywające również z północnej Europy czeczotki. Ptaki te są związane głównie z brzozami i olchami, jednak pod koniec zimy często dostępne dla czyży i czeczotek nasiona są wyjedzone, w związku z czym gatunki te zaczynają szukać pokarmu gdzie indziej. Poza karmnikami w niektórych miejscowościach tworzą się grupowe zimowiska uszatek, dawniej zwanych sowami uszatymi. Przesiadują one przeważnie w gęstwinie świerkowych gałęzi – regularne zgrupowania tych ptaków znane są m.in. z terenu Lublina, Buska Zdroju czy Środy Wielkopolskiej.

Ciekawe obserwacje można poczynić odwiedzając miejskie cieki i zbiorniki wodne. Poza krzyżówkami zimą stosunkowo często pojawiają się na nich inne gatunki kaczek, takie jak rożeniec, krakwa czy cyraneczka. Coraz częściej obserwowane są mandarynki oraz karolinki. Obie kaczki nie pochodzą z Europy – ojczyzną pierwszej jest wschodnia Azja, drugiej – Ameryka Północna. Z uwagi na piękne ozdobne upierzenie samców zostały sprowadzone na nasz kontynent jako ptaki hodowlane. Wielu osobnikom udało się uciec i niekiedy tworzą półdzikie populacje. W Polsce najlepszym miejscem do obserwacji mandarynek są Łazienki Królewskie w Warszawie, gdzie przystępują regularnie do lęgów.

Czy osoby dokarmiające ptaki lub oglądające je podczas spacerów mogą przyczynić się do poszerzenia wiedzy o występowaniu poszczególnych gatunków?

Jak najbardziej. 30 i 31 stycznia 2010 zapraszamy wszystkich do udziału w Zimowym Ptakoliczeniu. Jest to akcja znana dawniej pod nazwą Zimowe Liczenie Ptaków w Parkach i Ogrodach. Polega na tym, że w ostatni styczniowy weekend wystarczy poświęcić jedną godzinę na policzenie ptaków przylatujących do przydomowego karmnika, na osiedlowe podwórko, do ogrodu czy występujące w miejscowym parku. Chcemy zachęcić ludzi do liczenia ptaków przebywających jak najbliżej ich miejsc zamieszkania – czasem nie trzeba nawet wychodzić z domu, bo wszystko widać przez okno. Aby zmniejszyć ryzyko wielokrotnego liczenia tych samych osobników, prosimy o wpisywanie na specjalnych formularzach maksymalnej liczby przedstawicieli poszczególnych gatunków widzianej w jednym momencie.

Akcja jest naprawdę prosta i każdy może wziąć w niej udział. Dzięki uczestnikom wiemy, że od 6 lat (od tylu jest organizowana) w gronie najliczniej spotykanych ptaków zimą są wróbel, gawron i krzyżówka, natomiast najczęściej widywana jest bogatka. Zapraszam do odwiedzenia strony www.otop.org.pl, gdzie od początku stycznia będzie można znaleźć wiele wyczerpujących informacji na temat Zimowego Ptakoliczenia.

Zimowe Ptakoliczenie jest akcją dwudniową. A co z resztą zimy? Czy w jakiś sposób śledzone są np. zmiany liczebności poszczególnych gatunków na przestrzeni kolejnych miesięcy?

Tak. Do tego służy stworzony dla obserwatorów ptaków serwis AwiBaza.pl (www.awibaza.pl) Pozwala on rejestrować wszystkie swoje obserwacje, a potem nimi zarządzać, np. przez tworzenie raportów dla poszczególnych lokalizacji i gatunków. Tworząc lokalizację „ogród przydomowy” i regularnie wpisując do bazy swoje obserwacje z tego miejsca po pewnym czasie dysponuje się dużą ilością danych, z których mogą skorzystać m.in. naukowcy zajmujący się śledzeniem zmian liczebności ptaków.

Dzięki AwiBazie można nie tylko dzielić się własnymi spostrzeżeniami, lecz również dowiedzieć się, jakie ciekawe gatunki udało się zaobserwować innym użytkownikom. Być może w ten sposób dowiemy się, że w miejscu naszego zamieszkania jest jakiś szczególnie interesujący ptasi zakątek, o którym dotychczas nic nie wiedzieliśmy?

Bardzo dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Michał Kaczorowski

Ocena (3.7) Oceń:
Pasaż zakupowy