Gil – opis, występowanie i zdjęcia. Ptak gil ciekawostki

Tym razem padło na gila, który w przedszkolach i szkołach podstawowych jest przedstawiany jako jeden z gości zimowej stołówki. Pośród innych ptaków wyróżnia się jaskrawoczerwonym brzuchem i podobno przylatuje tutaj z dalekiej północy, gdzie mrozy jeszcze większe i śniegu jeszcze więcej. Z pewnością gil to jeden z ciekawszych biesiadników naszych karmników.



Gil, fot. Kacper KowalczykGil, fot. Kacper Kowalczyk

Z czerwonym brzuszkiem przez świat

Gil (Pyrrhula pyrrhula) należy do rodziny łuszczaków. Dorasta do około 16 cm długości ciała i osiąga masę w granicach 25 gramów. Barwy jego upierzenia przyciągają uwagę niemal wszystkich obserwatorów, a zwłaszcza amatorów zimowego dokarmiania ptaków. Kiedy gile odwiedzają karmnik od razu rzuca się w oczy ich czerwony brzuch oraz czarna czapeczka na głowie. Tych kontrastów, zwłaszcza na tle białego śniegu, trudno nie zauważyć. Tym bardziej kiedy stworzona przez nas stołówka jest okupowana głównie przez bogatki czy modraszki, a te raczej z czerwienią mają niewiele wspólnego. Z pewnością jego obecność kolorystycznie urozmaica tę ogólną zimową słotę. Jednak, jak to zazwyczaj w przyrodzie bywa, nic nie jest takie oczywiste, i także nie wszystkie gile mają tak czerwone brzuchy. I tutaj co niektórym zapali się lampka. W przedszkolu, w szkole podstawowej czy gimnazjum uczono, że ptak z czerwonym brzuchem i czarną głową to gil, a tutaj okazuje się, że gile mogą mieć szaroczerwony lub „brudnoróżowy” brzuch, a także grzbiet szary, główkę czarną i jeszcze białe lusterko, czyli kilka białych piór na skrzydłach. Czyżby to byli przedstawiciele innego gatunku lub podgatunku, a może to inna forma barwna?

Otóż nie! Tak ubarwione ptaki to także gile, ale innej płci. Zazwyczaj samice mają „szarawe” ubarwienie, które może wydawać się jakby było „pobrudzone”. Podobne do samic są osobniki młodociane. Te jednak przepierzają się, czyli wymieniają pióra na nowe, tak by w nadchodzącym sezonie lęgowym wyglądać już jak pełnoprawne, rozwinięte osobniki dorosłe – czy to samce, czy samice.
Samica gila. Yaroslav Murashkin [Public domain], from Wikimedia Commons
Gil, fot. Kacper Kowalczyk


Gil jest gatunkiem częściowo wędrownym. Oznacza to mniej więcej tyle, że niektóre osobniki decydują wędrować dalej, a jeśli już wędrują to pokonywane przezeń odległości nie należą do rekordów ptasich wędrówek.

Ptaki lecą na swoje zimowiska kilkaset kilometrów, a ich zimowanie można określić mianem koczowania. Gile przelatują z miejsca na miejsce, tam gdzie znajdą więcej jedzenia. Dlaczego zimą łatwiej spotkać gila?

Właśnie przez taki pogląd przyklejono do tego gatunku łatkę gatunku pojawiającego się tylko zimą. M.in. dlatego, że zimą nie ma liści na drzewach, a krajobraz jest monotonny. Jaskrawe barwy ptaka ułatwiają obserwacje. Gil po prostu wyróżnia się na jednolitym, białym tle śniegu. Poza tym, im bliżej ludzi, tym więcej jedzenia, a głód daje o sobie znać, dlatego ptaki przylatują bliżej ludzi. W okresie lęgowym trzymają się z dala od naszych osad. Zakładają gniazda w koronach iglastych drzew. Są bardzo dyskretne, a ich głos „ginie” pośród melodii wiosennych treli lasu. Okres lęgowy zaczynają w maju, a jego efektem są dwa lęgi, w których można znaleźć 4 – 5 jaj białych lub bladoniebieskich nieregularnie brązowo nakrapianych. Następnie przez kolejne dwa tygodnie są wysiadywane i zajmuje się tym samica. Pisklęta są gniazdownikami, a ich odchowanie do momentu wyjścia z gniazda trwa następne dwa tygodnie. Gdy osiągną już stadium podlotu jeszcze przez kilka do kilkunastu dniu poznają świat pod okiem samca, natomiast samica w tym czasie przygotowuje się do drugiego lęgu.
Para gili. Geli [CC BY 2.0 de]


Łuszczak pełną…pełnym dziobem!

Czy nie jest dla Was zastanawiające skąd biorą się nazwy zwierząt? Zazwyczaj są to albo tłumaczenia nazw naukowych, albo ich spolszczenia, albo nazwy, które przeniknęły do języka naukowego z podań ludowych. Łuszczaki – to grupa ptaków, których wspólnym mianownikiem jest łuskanie.

Ptaki łuskają ukryte w twardych łupinach smakowite nasiona. W obrębie tej grupy ptaków, mimo jednakowego celu, znajdziemy bardzo różnorodne dzioby.

Wydawałoby się, że skoro zajmują się wyciąganiem nasion z twardych łupin, to wszystkie powinny mieć jednakowe dzioby. Otóż nie! Wszystko zależy od tego z jakim rodzajem nasienia musi się zmierzyć dany gatunek. W ten sposób na jednym biegunie mamy grubodzioba, a z drugiej czeczotkę z zupełnie innym, bardziej subtelnym dziobem. Jeszcze gdzieś indziej są krzyżodzioby, a po środku tego miszmaszu mamy gila. Jego dziób choć masywny, gdy przyjrzymy się mu z bliska, jest stosunkowo mały. Wynika to z faktu zjadania przezeń nasion klonu, który wydłubuje z tzw. „skrzydlaka” czy głogu. Wiosną, kiedy na drzewach i krzewach więcej części zielonych, zjada także pączki. Budowa dzioba gila doskonale przystosowuje ptaka do pozyskiwania tego typu pokarmu. Ale jego dietetyczne upodobania mają to do siebie, że podczas okresu lęgowego zjada również owady. Zwłaszcza wtedy, kiedy pisklęta są jeszcze w gnieździe. Dorosłe dostarczają im oprócz ww. nasion również muchówki, jakieś drobne larwy, pająki lub ślimaki. Wszystko po to, by zapewnić ptakom jak najlepszy rozwój. Moment wzrostu oraz rozwoju jest czasem bardzo krytycznym, wówczas młodociane osobniki potrzebują mnóstwo energii. Niestety na tym etapie białko roślinne okazuje się niezbyt wystarczalne, dlatego rodzice muszą posiłkować się pokarmem zwierzęcym. Na tym tle gil absolutnie nie odstaje od reszty swoich pobratymców. Inne ptaki wróblowe czynią podobnie.
Samiec z młodym gilem. spacebirdy(also known as geimfyglið (:> )=| made with Sternenlaus-spirit) [CC BY-SA 3.0 or FAL], from Wikimedia Commons


W Polsce stabilny, w Wielkiej Brytanii miał kłopoty

Na początku XXI wieku doszło do silnego załamania populacji gila w całej Europie, ale skutki najbardziej odczuwalne miały miejsce na wyspiarskiej części Starego Kontynentu. Dlaczego demografia tego ptaka została całkowicie załamana? Pochylali się nad tym liczni naukowcy. Powstało bardzo wiele prac, które obrazowały oraz wyjaśniały taki stan rzeczy.

Niejako wiązało się to wszystko z zastosowaniem pewnego pestycydu w lasach, gdzie gile gniazdowały. Leśnicy wówczas walczyli z czerwiem owadów niszczących uprawy leśne. Te czerwie stanowiły bardzo ważną część diety młodych gili. Rodzicie nie mając dostępu do tego swoistego uzupełnienia, musieli liczyć się ze stratą w swoich lęgach. Zarówno pierwszym, jak również drugim. Porównywano gniazdowanie gili na terenach rolniczych oraz w lasach, które są preferowanym środowiskiem przez ów gatunek. Gdzie były wyższe spadki liczebności? Odpowiedź na to pytanie powinna nasunąć nam się sama po przeczytaniu powyższego. Oczywiście, że w lasach! Przy czym wahania populacji były wyższe w lasach bardziej uporządkowanych, w których podszyt był uboższy oraz struktura wiekowa drzewostanu bardziej jednolita niż tam, gdzie drzewa miały różny wiek. Ale możecie zastanowić się, po co opisuję to zjawisko? Właśnie! Warto się nad tym pochylić chociaż przez chwilę, bowiem wówczas populacja tych ptaków w Zjednoczonym Królestwie obniżyła się aż o 65%! Ponad połowa populacji wyparowała, zniknęła. Chociaż w Polsce liczebność tego gatunku zdaje się być stabilna na dość wysokim poziomie, to musimy pamiętać o tym, że wystarczy niewielkie tylko zaburzenie ekosystemu, w którym funkcjonuje gil, by i tego ptaka zaczęło brakować na naszych ziemiach. Poza tym gil to także ptak hodowany, chociaż nie tak popularnie jak kanarki, to jednak hodowcy mogą pochwalić się jego obecnością w swoich wolierach. Z ich obserwacji wynika, że są ptakami bardzo delikatnymi, podatnymi na choroby, i trzeba się naprawdę starać oraz mieć ogromną wiedzę, by móc właściwie prowadzić hodowlę tych łuszczaków.

Gil to pospolity ptak i miejmy nadzieję, że przez jeszcze długi czas tak pozostanie. Zima już puka do naszych drzwi, dlatego warto pomyśleć o tym, by i dla gili przygotować jakieś ziarna, a z pewnością ptaki te odwdzięczą nam się swoim dźwięcznym, charakterystycznym śpiewem. Nie chcemy go stracić, dlatego dbajmy o to, by w miarę możliwości ograniczać do niezbędnego minimum korzystanie z takich środków jak pestycydy do ochrony naszych upraw.
Kacper Kowalczyk - przyrodnik, dziennikarz radiowy i telewizyjny, obecnie prowadzący audycje o zwierzętach w radiowej "Czwórce", a także autor felietonów o przyrodzie w radiowej "Jedynce". Twórca oraz współautor kilkuset artykułów naukowych oraz popularnonaukowych o zwierzętach publikowanych między innymi w "Focusie", "Gościu Niedzielnym" czy "Expressie Ilustrowanym"


Ocena (4.7) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy