Hurtnica czarna - opis, występowanie, zdjęcia. Owad hurtnica czarna ciekawostki

„Pracowity jak mrówka”, „mrówcza praca”, „mrówka niewielka, a góry kopie” – można by tak jeszcze długo wymyślać powiedzenia na temat tego owada. Czego one dowodzą? Jednego! Mrówka to istny pracuś. Zwierzę to działa niczym zaprogramowany robot, i chociaż z pozoru wydaje się, że wykonywane przez nią zadania mają znamiona syzyfowej pracy, to wcale takimi nie są. A hurtnica czarna  jest tego najlepszym dowodem.



Hurtnica czarna, fot. Kacper KowalczykHurtnica czarna, fot. Kacper Kowalczyk
  1. Hurtnica czarna, zwyczajna, a nawet pospolita
  2. Uskrzydlona
  3. Zorganizowane wojsko, czy automaty do zabijania?
  4. Hurtnica czarna na złość?!

Hurtnica czarna, zwyczajna, a nawet pospolita

Hurtnica czarna (Lasius niger) ma bardzo trafną, angielską nazwę, która brzmi czarna mrówka ogrodowa. Nie sposób odmówić tej nazwie należytego opisu rzeczywistości, bowiem faktyczne Lasius niger to gatunek zamieszkujący przede wszystkim przestrzenie otwarte, w dzisiejszych czasach przekształcone przez człowieka. Buduje swoje gniazda pośród korytarzy wydrążonych w możliwych dostępnych niszach. W całej siatce labiryntów danej kolonii żyje średnio 4000 – 7000 osobników, ale znane są także przypadki kiedy kolonia liczyła nawet 40000 mrówek! Przeciętnie hurtnice czarne będące robotnicami dorastają 3,5 – 5 mm długości ciała, natomiast królowa jest niemal dwu- lub nawet trzykrotnie większa. Dorasta bowiem do 9 lub 10 mm. Nie bez powodu nazwano te mrówki czarnymi, ponieważ barwa ich pancerzyka oscyluje wokół czerni. Hurtnice czarne mogą być brązowe, ciemnobrązowe, szaroczarne, czy wreszcie smolisto czarne. Należą do jednych z najmniejszych przedstawicieli rodziny mrówkowatych. Zwłaszcza robotnice to dość małe stworzenia.

Samice – zarówno robotnice, jak również królowa – mają sercowatą głowę. Na niej umieszczone są czółki złożone z 12 członów pokrytych od wierzchu włoskami. Specjalne odnóża, czyli głaszczki szczękowe służące do przytrzymywania pokarmu są dłuższe od głowy. Odwłok w obrysie jest zaokrąglony. Z kolei samce, nieco większe od robotnic, bo mające nawet 6 mm długości, posiadają trójkątną głowę, 13 członowe czułki oraz wydłużone żuwaczki. Ich odwłok, podobnie jak głowa, ma trójkątny kształt.

I pomyśleć, że te malutkie organizmy są w stanie zamieszkiwać dość rozległy obszar głównie na półkuli północnej. Zasięg występowania rozciąga się od Alaski po tereny tzw. Zabajkala oraz Mongolię. Hurtnicę czarną można spotkać także w Afryce północnej, gdzie została introdukowana, natomiast na kontynencie amerykańskim najdalej na południe wysunięte stanowiska tego gatunku znajdują się w Appalachach, Sierra Nevada oraz Górach Skalistych. Zatem bez wątpienia to takson stricte palearktyczny. Jednak niektórzy badacze poddają w wątpliwość tak szerokie rozprzestrzenienie L. niger, ponieważ jeszcze do niedawna, do tego samego gatunku zaliczano mrówkę L. platythorax. Ta bliźniaczka hurtnicy czarnej będąca dotąd podgatunkiem owej mrówki, zamieszkuje tereny leśne, a rozpoznanie jej w terenie jest trudne. Nawet wielu wytrawnych formikologów ma problemy z rozróżnieniem tych dwóch gatunków bez odpowiedniego klucza.  Podobno mrówki można odróżnić po ich królowych. Wystarczy, że przyjrzymy się odwłokowi jednej i drugiej. Odwłok królowej L. niger jest podłużny i w porównaniu z odwłokiem L. platythorax wydaje się być mniejszym. Z kolei odwłok L. platythorax ma duże, zaokrąglone kształty. Można odnieść wrażenie, że królowa tego gatunku ma trudności z poruszaniem, a główną przeszkodę w poruszaniu stanowi ten duży, zaokrąglony odwłok.
Podczas rójki, czyli okresu godowego mrówek, królowa „dostaje” skrzydeł, fot. shutterstock

Uskrzydlona

Nie każdy wie, ale każdy powinien kojarzyć, że mrówki to błonkówki. Bliżej im do os czy pszczół niż chrząszczy, chociaż te ostatnie sprawiają wrażenie o wiele bardziej przyziemnych istot. Mrówki utraciły zdolność lotu w toku ewolucji, a dowodem na to, że owady te wcześniej umiały latać, jest chociażby tzw. rójka, czyli okres godowy mrówek. W tym czasie królowa „dostaje” skrzydeł. Dochodzi do tego tuż po zapłodnieniu. Zazwyczaj czyni to jeden samiec, jednak nie należą do rzadkości sytuacje, kiedy królowa dopuszcza do siebie większą liczbę samców. Po tym odlatuje i szuka miejsc, gdzie założy swoją przyszłą kolonię. Najbardziej pożądanym przezeń miejscami są takie, gdzie nie ma innych robotnic, by mogła w spokoju zbudować gniazdo i nie być nękaną przez osobniki z innych kolonii. Jak znajdzie już miejsce, wówczas zaczyna budowę podwalin pod przyszłe gniazdo.
Historia zaczyna się dość prozaicznie, bowiem owad zaczyna kopać korytarz, niezbyt wielki, nawet jak na mrówki. Ów korytarz zostaje zakończony czarką. Jest to tzw. komora lęgowa. To w niej królowa składa jaja, z których później wylęgają się młode robotnice. Właśnie one będą stały za potęgą przyszłego mrówczego królestwa. Na początku królowa składa tylko kilka jaj, potem wykluwają się z nich larwy. Ich rozwój jest zatrzymany do następnej wiosny, potem rusza wszystko pełną parą. Larwy pomiędzy wylinkami żywią się wszystkim tym, co akurat im wpadnie pod aparat gębowy, i to dosłownie. Otóż przyszłe mrówki zjadają szczątki zwierzęce, a także zapłodnione lub nie jaja. Kiedy już osiągną dojrzałość, wtedy zaczynają ciężką pracę. Pozostaje natomiast pytanie o królową. Jak toczą się jej losy?

Otóż ona przez cały ten czas przebywa w komorze lęgowej, składa jaja, „żywi” się tym, co zgromadziła w postaci tkanki tłuszczowej. Przez 1,5 miesiąca trwa proces przekształcania się larw w robotnice. Dopiero po tym czasie zaczynają działać. Dopiero wtedy, po raz pierwszy od dłuższego czasu, dokarmiają swoją królową. Ta jest bardzo wycieńczona. Organizm zużywa do tego stopnia swoje tkanki, że z mięśni poruszających skrzydłami zostaje jedynie niewielkie pasemko. Robotnice znoszą do gniazda cząstki zwierzęce, spadź produkowaną przez pluskwiaki oraz produkty będące wytworem pracy człowieka, takie jak sery, dżemy, a nawet mięso. Wszystkie te pokarmy łączy jedno – duża ilość węglowodanów. Królowa potrzebuje ogromnego zastrzyku energii, m.in. dlatego, by móc zregenerować siły, ale także rozwijać „królestwo”. To silny bodziec do składania jaj. Owad składa ich więcej, i więcej, i więcej. Wkrótce, tylko z kilku mrówek, powstaje poważna struktura licząca setki, a nawet tysiące tych zwierząt. Dobrze zorganizowanych, znających swoje zadania, zaprogramowanych niczym roboty.    
Mrówki czarne, fot. shutterstock

Zorganizowane wojsko, czy automaty do zabijania?

Ogólnie rzecz biorąc mrówki należą do jednych z najlepiej zorganizowanych organizmów na świecie. Z czego to wynika? Czy jest to podyktowane przez wysoce rozwiniętą inteligencję tych zwierząt? Czy pewien odruch wykształcony w toku ewolucji, który następnie pozwolił wykształcić cały katalog różnego rodzaju zachowań prowadzących do takiej właśnie organizacji? Społeczność mrówek charakteryzuje się strukturą hierarchiczną. Oznacza to ni mniej, ni więcej że ktoś musi stać na czele, ktoś inny jest podwładnym, ktoś jeszcze innych odpowiada za ochronę, za infrastrukturę, za żywność. Jak na tak małe organizmy, o tak małych głowach, tak małych systemach nerwowych, na dodatek stosunkowo prostych w swej konstrukcji, to naprawdę niesamowite! Zadaniem robotnic jest budowa gniazda, obrona go przed zagrożeniem, zbieranie pokarmu oraz opieka nad potomstwem. Samce mają zapłodnić królowe, a te ostatnie składają jaja. Okazuje się, że tą całą machiną sterują właśnie one. Królowe mają pewną niezwykłą umiejętność, której brak innym mieszkańcom danej kolonii. To czyni je wyjątkowymi, jedynymi w swym rodzaju. Otóż królowe potrafią wytwarzać feromony. Zapewne wiele razy ta nazwa przewijała się w czytanych przez Was artykułach na temat zwierząt. I słusznie. Dzięki feromonom komunikacja w świecie zwierząt przechodzi na zupełnie inny poziom. Zwłaszcza w świecie owadów to niezwykle istotne. Czym są feromony? Przeważnie są to mieszaniny różnych związków chemicznych, rzadko mogą być to pojedyncze substancje, które przenoszą pewne informacje. Naukowcy opracowali podział, bowiem liczba związków zaliczanych do tej grupy jest tak duża, a także tak różnorodna, że trudno byłoby przypasować je wszystkie wyłącznie do jednego rodzaju. Wyróżniamy feromony antagonistyczne, płciowe, alarmowe, obronne, stresowe, agregacyjne, określające terytorium i wiele, wiele innych. Mrówki, a dokładniej królowe korzystając z całej palety feromonów, warunkują funkcjonowanie całej społeczności. W dużym uproszczeniu, dzięki tym substancjom, poszczególne osobniki wiedzą co mają robić. 

Hurtnica czarna na złość?!

Czytam, że hurtnica czarna jest uważana za gatunek szkodliwy z punktu widzenia człowieka. Owady utrudniają zapylanie roślin przez zapylacze, natomiast przyczyniają się do rozwoju pluskwiaków. Niezbyt sympatycznych sąsiadów. Poza tym mrówki mogą wchodzić do spiżarni, zjadać nasze zapasy, wyjadać miód pszczołom, bowiem wejście do ula to dla nich żaden problem. Na domiar złego, gniazda hurtnic często są umieszczone pod płytami chodnikowymi. Wydrążone korytarze sprzyjają osiadaniu, stanowią świetną okazję do zalania przez wodę, a wtedy problem gotowy. Czy ona nam specjalnie robi na złość? Czy w ogóle możemy rozpatrywać jej zachowania w tych kategoriach? Moim zdaniem jedyne co powinniśmy zrobić, to nie dopuścić, by zwierzęta te miały możliwość wejścia gdziekolwiek do naszych mieszkań, domów czy piwnic. Wtedy będzie mogli żyć obok siebie w pełnej zgodzie.
Kacper Kowalczyk

Bibliografia

  1. Bernhard Seifert; “A Taxonomic Revision of the Palaearctic Members of the Ant Subgenus Lasius s. str. (Hymenoptera: Formicidae)”; „Abh. Ber. Naturkundemus. Gorlitz”, 1992, s. 28–29;
  2. B. Pearson; “Hybridisation between the ant species Lasius niger and Lasius alienus: The genetic evidence”; „Insectes Sociaux”, 4, 1983, s. 402–411;
  3. John H. Klotz; “Urban Ants of North America and Europe: Identification, Biology, and Management”; Cornell University Press, 2008, s. 39–44;
  4. Aleksander Radchenko, Wiesława Czechowska, Wojciech Czechowski; “Klucze do oznaczania owadów Polski ccz. XXIV Błonkówki – Hymenoptera, zeszyt 63 Mrówki – Formicidae”; Toruń: Polskie Towarzystwo Entomologiczne, 2004, s. 106–112;
Ocena (0) Oceń:
Pasaż zakupowy