Autor: Marek Żukow-Karczewski

Przyrodnicza symbolika Świąt Wielkanocnych

Związek wierzeń religijnych oraz obrzędów i zwyczajów ludowych ze światem przyrody jest nierozerwalny i sięga swoimi korzeniami czasów przedhistorycznych. Wraz z powstaniem wielkich systemów wyznaniowych pierwotne kulty odnoszące się bezpośrednio do zjawisk, przedmiotów lub bytów naturalnych zastąpiono bardziej abstrakcyjnymi obiektami adoracji. Utrwalone w pamięci pokoleń tradycje trwały jednakże nadal, dyskretnie ukrywane pod płaszczem nowych interpretacji. Wszystkie te związki starego z nowym widoczne są doskonale również w symbolice chrześcijańskiej. Wyjątkową pozycję zajmuje tutaj Wielkanoc – święto Zmartwychwstania Pańskiego, a jednocześnie czas żywiołowego budzenia się do nowego życia uśpionej natury.


Zacznijmy od... kolorów. W kościelnym roku liturgicznym występuje pięć kolorów szat liturgicznych: zieleń, biel, czerwień, czerń i fiolet. Chociaż zieleń – symbol nowego życia – jest barwą dominującą, niejako codzienną, to na Wielkanoc kapłani przywdziewają stroje białe, symbolizujące czystość i niewinność, a także zbawienie, odkupienie i odrodzenie. Zmartwychwstały Jezus ukazywany jest zazwyczaj w białej szacie, a towarzyszący aktowi zmartwychwstania anioł ma śnieżnobiałe odzienie. Ale był to też – zastępowany niekiedy przez srebro – kolor Księżyca i kolor ofiar zwierzęcych. Druidzi odziani w białe szaty przeznaczali na ofiarę białe byki, a białe konie ofiarowywano Słońcu. W starożytnym Rzymie uważano, że biel jest ulubionym kolorem ofiar składanych bogom. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż zieleń ściśle związana jest z Wielkanocą, symbolizując zmartwychwstanie, nadzieję zbawienia i zwycięstwo nad śmiercią. Barwa ta łączona była zawsze z wiosną, z przyrodą, z wegetacją, płodnością, nieśmiertelnością, odrodzeniem, nadzieją, a także z wodą, świeżością i miłością. Zieleń kojarzono z Horusem, Izydą i Ozyrysem oraz z Afrodytą i Apollinem.

Te dwa dominujące kolory – biel, kolor ofiary i zieleń, kolor odrodzenia – niechaj się staną przewodnikami po fascynującym, wielowątkowym, tajemniczym, niezwykle skomplikowanym, znanym i już zapomnianym świecie symboli, znaków i tradycji kultury, które łączymy z okresem wielkanocnym i przesileniem wiosennym.

Owca, to zwierzę jakby stworzone na ofiarę. Przypisujemy mu łagodność, dobroć, niewinność, cierpliwość, pokorę, przebaczenie i posłuszeństwo. Rzymianie składali owce w ofierze podczas uroczystości weselnych, aby młoda para rychło doczekała się potomstwa. W czasach odleglejszych owce poświęcano Jowiszowi i Marsowi. W starożytnej Grecji wiosenne ofiary z baranka, będącego uosobieniem Dionizosa Zbawiciela, składano dorocznie podczas Dionizjów Wielkich. Również Żydzi oczyszczali się z grzechów poprzez ofiarę z baranka. W święto Paschy spożywano jednorocznego baranka "bez skazy", a nawiązaniem do tego obyczaju jest stawianie na wielkanocnym stole gipsowej, maślanej lub cukrowej figurki baranka o złoconych rogach (tak ozdabiano zwierzęta ofiarne). W tradycji chrześcijańskiej baranek symbolizuje Chrystusa Odkupiciela (Agnus Dei). Tak więc biały baranek – czysty i nieskalany – utrwalił się w naszej świadomości jako uosobienie szlachetnej ofiary.
Zając
Zając - fot. pixabay.com


Zgoła inne skojarzenia towarzyszą zającowi – symbolowi wiosny i Wielkanocy. Temu silnie związanemu z Księżycem stworzeniu przypisywano wybujałą zmysłowość, brak zasad, lubieżność, rozpasanie i niepowściągliwość. Nieokiełznane zapędy miłosne uczyniły z niego – obok królika – emblemat Afrodyty i Erosa. Sięgając nieco głębiej w przeszłość, spotykamy zająca w starożytnym Egipcie u boku odradzającego się Ozyrysa. Później jego niezmierną płodność wiązano z obfitością i pomnażaniem dóbr, co znajdowało wyraz w przedchrześcijańskich rytuałach mających zapewnić urodzaj. Obecność białego zajączka na świątecznym stole czasu wiosny jest zatem uzasadniona, ale dla pewności przedstawiany on bywał niekiedy w dawnej ikonografii pod stopami Marii Panny, a zatem w pozycji znamionującej rezygnację z dzikiej swobody i sprośności. W takiej postaci mógł się już stać symbolem biednych, słabych i pokornych, a nawet Kościoła i zmartwychwstania.

fot. sxc.hu
Chociaż jajo jest również symbolem powrotu wiosny, życiowej siły, odrodzenia oraz płodności i Wielkanocy, to przecież jakże skromnie wobec jego potęgi prezentuje się marny zajączek! Cudowna przemiana zachodząca pod cienką skorupką zadziwiała, trwożyła i stanowiła niewytłumaczalną zagadkę. W wielu kulturach była to zagadka na miarę początku wszechrzeczy. Tak więc łączono jajo z narodzinami Wszechświata, z pierwszą próbą organizacji Chaosu, To z jaja wydobyć się miały gwiazdy i planety, Słońce, Księżyc i w końcu Ziemia oraz zamieszkujący ją ludzie, zwierzęta i rośliny. Obecność jaja w przyrodzie wciąż dawała nadzieję na powtarzalność procesów życiowych, a zatem kojarzono je z reinkarnacją, z powrotem do życia. Stąd zapewne obecność jaja w obrzędach wiosennego przesilenia, a także w uroczystościach pogrzebowych i żałobnych. Rozmaite elementy tradycji związane z jajem spotykamy u dawnych Egipcjan, Greków, Rzymian, Gallów i Germanów oraz Żydów, którzy podczas paschalnej uczty sederowej spożywali jaja na pamiątkę składanych w Świątyni Jerozolimskiej ofiar wiosennych. Całego tego bagażu wierzeń minionych pokoleń nie mogło odrzucić chrześcijaństwo, przyjmując jajo jako emblemat zmartwychwstania Chrystusa.

Dodajmy w tym miejscu, że emblematem śmierci i zmartwychwstania Chrystusa była również pantera. To szlachetne zwierzę, symbol m.in. nocy i Księżyca, w starożytnej Grecji stanowiło atrybut Dionizosa i łączono je z dzikością, drapieżnością, siłą i płodnością oraz z... nadużywaniem trunków. W starożytnym Egipcie związana z Ozyrysem, boginią Hathor i pośrednio z Setem, a także z bogiem Słońca Re - jako element żeński. W Mezopotamii natomiast występowała w roli atrybutu Ninurty, boga burzy i deszczu, symbolizując gwałtowność wiosennych nawałnic. W wyniku rozpowszechnionych za pośrednictwem mitów i bestiariuszy poglądów, zgodnie z którymi pantera po posiłku udaje się na trzydniowy sen do jaskini, a następnie wychodzi z kryjówki emanując cudowną uzdrawiającą woń, zaczęto dopatrywać się w tym symboliki zmartwychwstania. Te średniowieczne przekonania trzeba było jednak zweryfikować pod wpływem informacji o prawdziwej naturze zwierzęcia. Pozostała zatem pantera symbolem potęgi, odwagi i dumy, ale symbolizuje także krwiożerczość, okrucieństwo, zmysłowość, pychę, obłudę, a nawet rozwiązłość i grzech.
Lew
Lew - fot. pixabay.com


W średniowiecznej symbolice zmartwychwstania uczestniczył również lew, gdyż – jak wówczas twierdzono – lwiątka rodzą się martwe i dopiero po trzech dniach ożywia je ryk lub tchnienie ojca. Podobnie odbierano znane powszechnie (Egipt, Grecja, Chiny) opowieści o feniksie, który zresztą miał wić swoje gniazdo na palmie daktylowej. Owa palma posiadała taką właściwość, że po uschnięciu lub spaleniu potrafiła w cudowny sposób odzyskać życie, a nawet młodość (symbolikę palmy opiszemy poniżej). Symbolem zmartwychwstania stał się też orzeł, o którym w bestiariuszach pisano, że co roku zmienia upierzenie, wzlatując ku słońcu, a następnie rzucając się z impetem w wodę.

Sól, jako substancję esencjonalną, dodawano do wszystkich ofiar składanych Bogu, m.in. posypywano nią zwierzęta ofiarne. Symbolizowała ona nieśmiertelność, pierwiastek boski, a także zdrowie, płodność, oczyszczenie i trwałość. Starożytni byli przekonani, że sól otrzymał człowiek w darze, aby utrzymywała w równowadze wszystkie jego emocje, a ponadto chroniła ciało przed szybkim rozkładem. Sól miała zapewniać zarówno dobry kontakt ludzi z bóstwem, jak i też umacniać stosunki międzyludzkie na zasadach honoru, szacunku i gościnności. Wielka była również jej rola w działaniach magicznych i w guślarstwie. A zatem obecność soli na świątecznym stole jest w pełni uzasadniona.
Ścisły związek z solą ma oczywiście chleb. Chleb z solą podawano na starożytnym Wschodzie przy okazji składania ważnych przysiąg lub ślubowań. Podstawowa symbolika chleba wiąże się jednak ze składaniem ofiar i ciałem bóstwa (biały chleb). Na przykład w kulturach czczących bóstwa urodzaju lub zboża wierzono, że jedząc chleb zyskuje się odrobinę boskiej mocy. U starożytnych Egipcjan i Żydów właśnie chleb stanowił typową ofiarę składaną bogom. Tak więc chleb zajmował wyjątkową pozycję, która wynikała z tego, iż był on jednym z podstawowych darów sił wyższych, oddających w nim człowiekowi cząstkę siebie, a jednocześnie ludzie składali go w ofierze jako ważny i uświęcony wytwór swoich rąk.

Jest tu też odpowiednie miejsce na wspomnienie pszenicy. Odwołując się do analogii z obumierającym i odradzającym się w ziemi pszenicznym ziarnem, Jezus przepowiedział przecież swoją śmierć i zmartwychwstanie.

Mamy już zatem baranka i zajączka, jest jajko, sól i chleb, a po dodaniu wędliny, pieprzu i chrzanu oraz ciasta możemy wszystko to – jako święcone – umieścić w wiklinowym koszyku i udekorować np. bukszpanem wieczniezielonym. I tym oto sposobem przechodzimy w krąg symboliki ściśle związanej ze światem roślin.
Pokrój - wierzba purpurowa
Pkrój wierzba purpurowa - By No machine-readable author provided. Sten assumed (based on copyright claims). [GFDL, CC-BY-SA-3.0 or CC BY-SA 2.5-2.0-1.0], via Wikimedia Commons


Wiklinę na wielkanocny koszyk dostarczała zwykle wierzba purpurowa. A wierzba to drzewo pełne sprzeczności. Ściśle przecież wiązano ją z siłami żywotnymi, a jednocześnie była atrybutem Apolla, Hekate oraz Persefony i rosła u bram świata podziemnego. Symbolizowała płodność, gdy tymczasem starożytni uważali ją za roślinę bezpłodną, a w średniowieczu oznaczała dziewiczą czystość. W tradycji żydowskiej uosabiała bożą łaskę oraz mądrość i wyrażała radość, a jej gałęzi wraz z gałązkami palmowymi używano w pierwszym dniu Święta Szałasów. Miała też być siedliskiem złych mocy i rekwizytem czarownic. Ostatecznie jednak przeważyła chyba symbolika łącząca wierzbę ze wschodem Słońca, z wodą i Księżycem, z wytrwałością, ze zdolnością do odradzania i w końcu ze zmartwychwstaniem. Towarzyszyła również ludowym zwyczajom.

Z gałązek wierzbowych wykonywano ozdobne palmy wielkanocne, które po poświęceniu w Niedzielę Palmową (niegdyś zwaną też Wierzbową) służyły w poniedziałek wielkanocny do obrzędowego święcenia pól uprawnych, a także do zamawiania chorób ludzi, bydła i trzody chlewnej oraz do sprowadzania deszczu, ochrony przed piorunami i powstrzymywania powodzi. Znany nam doskonale śmigus-dyngus polegał nie tylko na oblewaniu się wodą, ale również na symbolicznym smaganiu po nogach witkami wierzbowymi lub wiązkami palmowymi.

Nazewnicze związki palmy wielkanocnej z prawdziwą palmą nie są oczywiście przypadkowe. Palma u starożytnych Egipcjan wyobrażała okres roczny (liście miały oznaczać miesiące), czczono ją na Bliskim Wschodzie, była poświęcona Afrodycie, Dionizosowi i Hermesowi. Drzewo to symbolizowało wzniosłość, triumf, dostojeństwo, boskość, światło, Słońce, a także płodność, obfitość, miłość i nieśmiertelność. W tradycji chrześcijańskiej palma wiąże się z wjazdem Jezusa do Jerozolimy i oznacza radość, szczęście, zwycięstwo nad śmiercią, grzechem i diabłem, ale również męczeństwo.

Zwróćmy również uwagę na granat, którego owoce wypełnione nasionami symbolizowały obfitość i płodność. Pamiętamy, że Persefona, córka Zeusa i Demeter (bogini żniw), została porwana przez zakochanego w niej Hadesa do podziemnego świata. Nieopatrznie zjadła tam cztery nasiona granatu, co związało ją na zawsze z Hadesem. Musiała zatem spędzać w królestwie męża cztery miesiące - po jednym za każde zjedzone nasiono. W tym czasie zagniewana Demeter nie pozwalała, by cokolwiek rosło, rozkwitało i owocowało, a więc panowała na ziemi zima. Gdy córka powracała do matki na pozostałe miesiące, następowała wiosna. W oparciu o ten mit chrześcijanie uznali granat za symbol zmartwychwstania i nowego życia.
Woda święcona
Woda święcona - fot. pixabay.com


Obecność symboliki wody w okresie świąt Wielkiej Nocy nie ogranicza się oczywiście tylko do lanego poniedziałku. Otóż niegdyś wodę święcono wyłącznie w Wielkanoc i z tego też względu dawne chrzcielnice (wykładane niekiedy ołowiem) miały znaczne rozmiary, gdyż ich zawartość musiała wystarczyć na cały rok. Ponadto – w ochronie przed zanieczyszczeniami i profanacją – zamykano je szczelnie specjalnymi pokrywami. Obawa, że woda święcona zostanie wykradziona i wykorzystana w obrzędach magicznych, była w pełni uzasadniona, ponieważ od niepamiętnych czasów wodę uważano za pramaterię, podstawę wszechrzeczy, materię pierwotną. Symbolizowała ona moc uzdrawiania, przeobrażenie, oczyszczenie, źródło życia, odrodzenie ducha i ciała, zmartwychwstanie, a także płodność. Uważano, że wszystko co żyje, cała przyroda, może powstać i egzystować właśnie dzięki wodzie. Rytualne ablucje oczyszczające spotykamy w starożytnym Egipcie, Grecji i Rzymie oraz oczywiście u Żydów. Do tych tradycji nawiązuje chrzest - jeden z siedmiu sakramentów.

Obok chrzcielnicy stawia się często paschał, czyli grubą świecę woskową, zapalaną w wigilię paschalną w Wielką Sobotę, którą pali się w każdą niedzielę okresu wielkanocnego. Jest to symbol – jako światło nadziei – zmartwychwstania Jezusa. W paschale umieszcza się pięć ziaren kadzidła, symbolizujących pięć ran Jezusa.

I w tym przypadku mamy przed sobą ogromne bogactwo symboli. Wytwarzająca wosk pszczoła – oczyszczająca przez ogień i odradzająca przez miód istota ognista – była symbolem słonecznym, ale jednocześnie wiązała się z Księżycem. Symbolizowała zarówno nieśmiertelność i zmartwychwstanie, jak i śmierć, a ponadto czystość, posłuszeństwo, duszę, altruizm i mądrość. Doceniano ją w Egipcie, Grecji i Rzymie. Świeca (kolor biały) – związana z kultem ognia – to symbol światła, ofiary, duszy, miłości, oczyszczenia i życia. Natomiast kadzidło, również nawiązujące do kultu ognia, ofiary i oczyszczenia, miało pomagać modlitwom wznosić się do siedzib bóstw. Oznaczało pokutę, ułatwiało medytację i adorację, dawało natchnienie. Wykorzystywano je też w praktykach wróżbiarskich. Aromatyczna mieszanina połączonych żywicą drobin kory, drewna, kwiatów lub owoców była stosowana w starożytnym Egipcie i w Izraelu oraz w wielu innych kulturach.

Długo by można jeszcze było wędrować tropem coraz bardziej zagmatwanych powiązań i zależności, zagłębiać się w kręte, czasem ślepe korytarze labiryntu dawnych mitów, misteriów i wierzeń. Nawet jednak ten pobieżny i ograniczony do podstawowego zakresu przegląd symboliki okresu przesilenia wiosennego wyraźnie wskazuje, że otaczająca przyroda była dla człowieka niewyczerpanym źródłem inspiracji. Wszystko w końcu sprowadzało się wszakże do zagadnienia podstawowego, a mianowicie do przezwyciężenia nie do końca zdefiniowanego i uświadomionego lęku pierwotnego, lęku przed zatrzymaniem odwiecznego cyklu przemian, lęku przed światem poza czasem i przestrzenią, lęku przed chaosem. Uważano, że zarówno rzeczy dobre, jak i złe mają jakieś uzasadnienie swojego istnienia na świecie. Nie bano się zatem śmierci, lecz tego, że ludzie przestaną umierać. Obawiano się po prostu wszelkiego wyłomu w ustalonej kolejności zdarzeń. Jakże wielki musiał to być strach! Przezwyciężyć mogła go tylko wielka, niekiedy krwawa ofiara. Dawała ona nadzieję, że raz jeszcze wzejdzie ożywcze wiosenne słońce, że pojawią się zielone pędy, że otworzą się pąki, a nowe pokolenia wszelakich stworzeń zapełnią niebo i ziemię. Jakże długo, każdego roku, z trwogą – jak fellach na opóźniający się wylew Nilu – oczekiwano na kolejne odrodzenie życiodajnych sił.
Aż usłyszano wreszcie zbawienne słowa: NIE LĘKAJCIE SIĘ!
Marek Żukow-Karczewski





Ocena (4.2) Oceń:
Pasaż zakupowy