Cztery pory roku – zima u bram!

Zima - najpierw pojawiają się harcownicy – przymrozek i szron. Przybywają chyłkiem, w nocy. Białe, połyskujące efekty ich działalności widoczne są tylko wczesnym rankiem, a później znikają pod wpływem ciągle jeszcze ciepłych promieni słonecznych. Następnie nadchodzi powoli straż przednia, od której wieje chłodem tak silnym, że drzewa i krzewy martwieją, a spóźnione stworzenia umykają do swych norek, aby czym prędzej zapaść w przepisowy sen. I oto już otwarcie i ostentacyjnie, wzniecając tumany śnieżnego pyłu, pojawiają się "siły główne", a wraz z nimi śnieg ze śnieżycą, mróz z kurzawą, lód z zawieją, no i oczywiście zamieć wraz z zawieruchą i ślizgawicą vel gołoledzią.



fot. shutterstockfot. shutterstock
A gdy opadnie wzniecony ich przemarszem śnieg, wszędzie wokoło rozpościera się już tylko biała kraina, pośród której gdzieniegdzie w oddali widnieją domy w zimowych czapach, ze słupami dymu nad kominami. Gdzieś tam pod lodowymi pokrywami szemrzą rzeki, drzemią jeziora i stawy. Gdzieś tam przemyka wilcza wataha, gdzieś tam przeleci samotny czarny ptak. Pod śniegową kołdrą skryły się pozostałości jesiennych przemian, wszelkie nagromadzone w minionych miesiącach śmiecie. Wszechobecna biel oślepia, odbijając zimne słoneczne promienie. Jest czysto, cicho, spokojnie, pusto, martwo, zimno, coraz zimniej... A przecież nawet wtedy jakże wiele wokół się dzieje!
Gdy na najwyższym, kosmicznym szczeblu zapada decyzja o przesileniu zimowym, co ma miejsce 21 lub 22 grudnia, na gruncie ziemskim wszystko jest już znakomicie przygotowane do zmiany pory roku.

Tak więc drzewa liściaste dawno utraciły liście i tylko na niżej położonych gałęziach dębów i grabów można je jeszcze zobaczyć. Odwrotnie rzecz się ma w przypadku przybierających brudnozieloną barwę drzew szpilkowych, gdzie golizną świeci jedynie modrzew. Rośliny runa leśnego zrezygnowały z utrzymywania swoich nadziemnych części zielonych, całą energię życiową skupiając w korzeniach, cebulkach i kłączach. Mają one również pączki, sprytnie ukrywane pod warstwą opadłych liści, a później dodatkowo pod okrywą śnieżną. Schronienia w mulistym dnie zbiorników wodnych szukają natomiast kłącza i rozłogi znanej nam pałki wodnej, tataraku, trzciny oraz grzybieni białych, grążela żółtego i licznych odmian turzycy.

Analogicznie dzieje się z wieloletnimi roślinami ozdobnymi w ogrodach. Pod ziemią zimują mianowicie cebule i kłącza m.in. floksa trwałego, kosaćca, lilii, narcyza, maku trwałego, malwy, piwonii, tulipana.

Delikatne drzewka i krzewy ogrodowe ochoczo korzystają z pomocy człowieka, przywdziewając słomiane chochole stroje, unieśmiertelnione przez Stanisława Wyspiańskiego w arcydramacie "Wesele". Na śnieżną kołderkę z utęsknieniem wyczekują też oziminy na polach i skryte pod starą trawą pączki roślin łąkowych.

Mroźne widma nie wszystkich jednak napawają lękiem. Wprawne oko potrafi dostrzec na uśpionych drzewach i krzewach maleńkie zalążki pąków, z których na wiosnę rozwiną się liście i kwiaty. Po staremu też urągają zimie swoją barwą zielone paprocie (narecznica samcza, orlica, paprotka), widłaki (goździsty, jałowcowaty, spłaszczony, wroniec), mchy, porosty oraz borówka brusznica, wrzos i żurawina.

Podobnie, jeżeli chodzi o zimowe przygotowania, mają się sprawy w świecie zwierząt. Oto do powszechnie znanych śpiochów w rodzaju susła perełkowanego, drzemiącego z przerwami w uszczelnionej norze borsuka i niedźwiedzia, który dla wygody wyścielił sobie posłanie mchem i listowiem, dołącza np. nietoperz podkowiec mały. Zgodnie z nazwą ma on zaledwie 4 cm długości, jest barwy popielatej, a na jego nosie znajduje się narośl w kształcie podkowy - stąd pierwsza część nazwy. Można go spotkać w jaskiniach położonych w okolicach Krakowa i w Pieninach. W rozmaitych zakamarkach wiejskich zabudowań, zamkowych lochów i miejskich piwnic drzemie sobie natomiast pospolity gacek wielkouch, który przy wzroście 5 cm ma w istocie wielkie uszy, mierzące do 4 cm długości. Ten jasnoszary nocny łowca dysponuje skrzydłami o rozpiętości aż 25 centymetrów.

Jednakże wiele stworzeń, zwłaszcza ssaków i ptaków, dzielnie stawia czoła ciężkiemu klimatycznemu wyzwaniu, w czym pomaga im sama natura i czasami człowiek. Potężne dziki zimową porą lubią zalegać pod wykrotami, w gęstwinie młodników, a przede wszystkim w... mrowiskach. Chętnie ocierają się o drzewa iglaste, aby natrzeć żywicą szczecinę w celu ochrony skóry. Gdy dokucza im głód, potrafią nawet zawędrować do miejskich śmietników. I w tym momencie przychodzi pora na wykorzystanie zebranych jesienią żołędzi - ulubionego pokarmu dzika. Wkłada się je do beczki z wodą i oczekuje, aż na powierzchnię wypłyną sztuki uszkodzone lub napoczęte przez robaczki. To nimi właśnie dokarmiane będą wygłodzone zwierzęta. Z pozostałych na dnie zdrowych żołędzi mogą wyrosnąć młode drzewka.

Znacznej opieki hodowlanej wymagają bardzo źle znoszące zimę bażanty z charakterystycznymi długimi ogonami w kolorze żółtoczerwonym (bażant kaukaski) lub jasnoniebieskawym bądź zielonkawym (bażant obroźny). Do niedawna, gdy na bocznych drogach dominowały jeszcze zaprzęgi konne, sposobem na przetrwanie dla kuropatw było przebywanie w pobliżu traktów, gdzie oczekiwały na świeży nawóz, w którym zawsze mogły znaleźć coś smakowitego. Wielkie (kogut do 100 cm, kura do 70 cm) i ciężkie (kogut ok. 5 kg, kura ok. 3 kg) głuszce otrzymują ułatwiające chodzenie po śniegu "rakiety śnieżne" w postaci zrogowaciałych piórek, które już we wrześniu wyrastają kogutom z boków palców nóg. Pióra te odpadają na wiosnę, gdy przestają być potrzebne.
fot. shutterstock
Dowodem zimowej aktywności zwierząt są ich liczne tropy na śniegu. Stanowią one - niczym litery na białek karcie - zapis codziennych wędrówek w poszukiwaniu pożywienia, zabaw, ucieczek, a także nierzadko dramatycznego końca jakże kruchego żywota dzikich mieszkańców leśnych ostępów, pól, łąk, bagien, wód, parków i ogrodowych zarośli.
Skoro wspomnieliśmy o śniegu, tj. zwykle sześcioramiennych kryształkach (gwiazdkach) lodu połączonych w płatki, to warto wiedzieć, iż w zależności od warunków atmosferycznych, rodzaju opadu, czasu i miejsca zalegania oraz wielu innych czynników, wyróżnia się kilka rodzajów pokrywy śnieżnej. Mamy zatem najpierw zwykle puch śnieżny, z którego trudno ulepić bałwana i uformować śnieżkę, Później tworzy się puch zsiadły, a przy udziale wiatru powstaje gips przewiany, przechodzący w gips zbity. Ponadto rozróżniamy śnieg zmrożony płatkowy, śnieg mokry (doskonale lepi się z niego śnieżne kule), śnieg ziarnisty i zamarznięty - ponownie po odwilży - śnieg ziarnisty. Na powierzchni śniegu tworzy się często szreń łamliwa lub lodoszreń. Na wiosnę spotykamy firn, czyli śnieg utworzony z nieregularnych ziaren lodu. Od prawidłowgo rozpoznania podłoża zależy dobór obuwia oraz wybór - jako środka transportu dla własnego ciała - rakiet śnieżnych, sanek, deski lub nart z odpowiednim smarowaniem. A gapa utknie po pas w zaspie!

Powróćmy jednak do śladów na śniegu i nie tylko tam. Otóż np. wolno stąpający jeleń ma zwyczaj stawiania tylnych racic na śladach przednich, a długość jego kroku wynosi 65-85 cm (byk) lub 50-55 cm (łania). Szerokość kroku ma natomiast 6-8 cm. Odciski racic są na końcach zaokrąglone (byk) lub węższe, nieco rozchylone i szpiczaste (łania).

Podobne, ale nieco mniejsze tropy pozostawia daniel. Ślady kozła i kozy sarny różnią się dla odmiany jedynie rozstawem linii tropów prawych i lewych, który w przypadku kozła wynosi ok. 16 cm, a u kozy mierzy ok. 12 cm. Potężny dzik znaczy swoje przejście odbiciem racic i odchylonych na boki raciczek oraz szpil, które położone są na linii racic.

Charakterystyczne, wydłużone ślady pozostawia rzęsorek rzeczek, owadożerny ssak żyjący opodal zbiorników wodnych. Wraz z ogonem mierzy on 14 cm długości (sam ogon ma 6 cm). Jego ciało z wierzchu jest czarne, a od spodu jaśniejsze.

Niezbyt przyjemne znaki - w postaci ogryzionych z kory młodych drzewek - świadczyć mogą o bytności nornicy rudej, która zimą musi się żywić właśnie świeżą korą. Ten 10-centymetrowy ssak z rzędu gryzoni buduje swoje gniazda z mchu i suchych liści opodal "stołu", czyli w dziuplach, pod pniami, czasami w ziemnych norach. Ma grzbiet rudawy, a od spodu jest biały. Podobne szkody wyrządzają zające szaraki i nieco mniejsze od nich króliki, bytujące w głębokich norach na terenie parków, dużych ogrodów, sadów i lasów. Zające otrzymują na zimę gęściejszą i dłuższą turzycę (sierść zw. kożuchem), co pozwala im przetrwać mrozy w kotlinach, nawet pod śniegiem. Ich trop charakteryzuje wysunięcie odcisków łap tylnych przed przednie, ponieważ mają one dużo dłuższe skoki tylne.

Powolny borsuk budzi się kilkakrotnie podczas zimowego snu, aby wyjść z nory "na siku" lub w poszukiwaniu małej przekąski. Pozostawia wówczas na śniegu głęboko odciśnięte ślady podłużnego kształtu, szersze w palcach (widać odcisk pięciu palców z długimi pazurami) i wąskie w pięcie. Chadza on zazwyczaj jedną drogą, a więc z czasem wydeptuje ścieżkę, która prowadzi m.in. do dołów kloacznych, gdzie zakopuje swoje odchody. Żerują tam chrząszcze - ulubiona "przystawka" borsuka. Tak tak, w przyrodzie nic nie może się zmarnować!

Górne piętra piramidy pokarmowej zajmują oczywiście drapieżniki. Ślady wilczych i lisich łowów prowadzą niekiedy nawet do wiejskich zagród. Trop wilka prezentuje wyraźnie odciśnięte poduszki dwóch środkowych palców i pazurów. Poduszka dłoniowa jego przedniej łapu ma kształt serca. Lis natomiast pozostawia ślady przypominające trop niewielkiego psa, ale są one bardziej podłużne i mniejsze.

Gdy gdzieś nad wodą zobaczymy odcisk łapy o pięciu palcach połączonych błoną, będzie to zapewne ślad wydry, która potrafi polować na ryby pod wodą. Tumak, czyli kuna leśna ma łapki owłosione, a więc pozostawia odcisk bez zarysu palców i pazurów. Na jej trop składają się dwa odciski ułożonych blisko siebie łapek. Zestawy jej śladów odległe są od siebie o 50-100 cm, gdyż porusza się skokami. Kuna czyha na myszy, wiewiórki, króliki, zające i ptaki. W bezpiecznym oddaleniu na drobne ssaki i gryzonie poluje żbik oraz gustujący w sarnach ryś, który nie pogardzi też owieczką.
Drobne ptactwo i żyjątka z trwogą zerkają w niebo, gdzie w każdej chwili pojawić się może jastrząb gołębiarz, troszeczkę mniejszy, niekiedy zimujący u nas błotniak stawowy, duży (55 cm dł.) myszołów, zimujący na zachodzie Polski sokół pustułka, kryjący się na wieżach sokół wędrowny lub podobny do jastrzębia, ale znacznie mniejszy (samiec dł. 30 cm, samica dł. 37 cm) krogulec o szarobrązowym grzbiecie i białawym prążkowanym spodzie. Potrafi on zaatakować nawet w obejściu wiejskim albo na miejskim placu, ulicy lub podwórzu.
fot. shutterstock
Szczyt pozornej niefrasobliwości w warunkach zimowych osiąga pewien ptaszek, a mianowicie nieco większy od wróbla krzyżodziób świerkowy, mieszkający w lasach iglastych i żywiący się nasionami świerka - stąd "świerkowy". Nazwa "krzyżodziób" pochodzi natomiast od skrzyżowanych końców dzioba. Otóż biedna szara samiczka tego gatunku właśnie w grudniu składa 3-4 jajeczka, biorąc na siebie obowiązek stałego ich ogrzewania w mroźne już przecież dni. Tymczasem jasnoczerwony samczyk o szarym brzuszku siedzi sobie na wierzchołku drzewa i śpiewa. Ładny z niego "ptaszek"!
Śpiewem na mrozie popisuje się także malutki strzyżyk. Jest on dwa razy mniejszy od wróbla, posiada brązowe upierzenie i mieszka w lasach liściastych oraz w parkach. Dodajmy, że zupełnie nie przejmują się nadchodzącą zimą również niektóre ryby. Trwa więc jeszcze w grudniu tarło łososia, miętusa, pstrąga strumieniowego i źródlanego, siei, sielawy i troci.

Gdy wesołe rybki baraszkują sobie w głębinach, nad ich głowami powstawać zaczyna powłoka lodowa, stopniowo powiększająca się w głąb wodnego zbiornika. I zapewne nawet nie wiedzą, iż woda w odmiennym stanie może mieć aż 16 odmian polimorficznych. Niegdyś, gdy lód osiągał odpowiednią grubość, wycinano z niego niewielkie tafle, które wędrowały do tzw. lodowni, gdzie posypywano je igliwiem lub trocinami, aby spowolnić topnienie. Później, z nastaniem ciepłych pór roku, pozwalały one utrzymać świeżość produktów żywnościowych i umożliwiały przygotowanie rozmaitych "lodowych" deserów.

Na szczęście niektóre drzewa i krzewy, jak np. grab, jesion, klon, lipa, olcha, sosna, świerk oraz dzika róża, głóg, jałowiec, jarzębina, kalina, żurawina tudzież ogrodowy berberys, irga, rokitnik i śnieguliczka, dość długo zachowują w swoim stanie posiadania owoce i nasiona. Dzięki nim bowiem łatwiej jest przetrwać trudny okres dość licznej zimowej faunie. Mniej pocieszający - zwłaszcza dla ptaków lubiących świeże mięsko - jest fakt, że pod korą i w ziemi skryły się niemal wszystkie zimujące owady. Lęku przed mrozem i śniegiem nie czują jedynie m.in. żyjące w podgórskich rejonach muchówki. W obliczu chłodu powodującego wzmożone zapotrzebowanie energetyczne organizmu niezbędny jest zatem dodatkowy wysiłek i ruchliwość przy zdobywaniu pożywienia.

Obok doskonale rozpoznawalnych kruków, gawronów, wron, kawek, kuropatw i cietrzewi, dużą aktywnością zimową porą charakteryzują się zwłaszcza zimorodki - pięknie upierzone ptaszki wielkości wróbla. Mają one niebieski grzbiet i jasnobrązowe podbrzusze, dużą głowę i do tego małe czerwone nóżki. Mieszkają na zarośniętych, wysokich i stromych brzegach bystrych rzek i strumieni, gdzie zakładają gniazda w niewielkich norkach. Występują na północy i południu Polski, ale właśnie zimą, w poszukiwaniu nie zamarzniętych jeszcze cieków wodnych, przemieszczają się intensywnie po kraju, sprawiając wrażenie, jakby w tym okresie w nowych miejscach przychodziły na świat - stąd myląca nazwa, którą zresztą niektórzy wywodzą dla odmiany od ziemnych nor, gdzie wylęgają się te ptaki, zwane wg dawnej wersji "ziemorodkami".

W zachodnich rejonach Polski spotykano bardzo już nieliczne, podobne do indyka dropie. Na oparzeliskach decydują się zimować niektóre kaczki krzyżówki. Nad wodami stojącymi dają się niekiedy zauważyć nieco mniejsze od kaczki łyski z charakterystyczną białą plamą (blaszka rogowa) na przedzie głowy. Ma ona czarne upierzenie i jest ciemnoszara od spodu. Żywi się drobnymi wodnymi żyjątkami oraz łodygami i liśćmi roślin, a więc ma szansę przetrwać zimę pod warunkiem, że będzie ona łagodna.

Zmiana pory roku ma zasadniczy wpływ na dietę kwiczoła. Ten 28-centymetrowy ptaszek o brązowopopielatym upierzeniu, z żółtawą szyją i piersią, latem jada dżdżownice, ślimaki i owady, a zimą musi zadowolić się jagodami jałowca i jarzębiny. Bardzo podobnie zmienia menu paszkot, ptak 30-centymetrowy, zielonkawopopielaty na głowie i grzbiecie, a od spodu jasnopopielaty z brązowymi plamkami.

Na wyrozumiałość natury i człowieka muszą też liczyć zimujące u nas łabędzie nieme. Natomiast same jakoś sobie radzą nielicznie pozostające w Polsce na zimę wodniki, zwykle zamieszkujące bagna. Mają one ciemnobrązowy wierzch ciała, od spodu są szare, a na brzuchu posiadają poprzeczne ciemne pręgi. W darze po przodkach otrzymały krótkie ogonki i długie dzioby.
fot. shutterstock
Na gościnny pobyt w lasach i parkach przybywają zimą m.in. niewielkie (dł. 13 cm) brązowo-szare czeczotki z białawym podbrzuszem i czerwoną plamką na przedzie głowy. Szczególną uwagę przyciągają przelotne gile o niebieskim grzbiecie, czarnych skrzydłach (z białą pręgą), ogonie i szczycie głowy, białym podbrzuszu i jaskrawoczerwonej piersi. Są nieco większe od wróbla. Skromniej zaś prezentuje się na tle śnieżnej bieli brązowoszara jemiołuszka, również trochę przerastająca wróbla.
W wielkim trudzie jedzenia poszukują dzięcioły, czego dowodem są niosące się echem po lasach i parkach odgłosy stukania ich dziobów w pnie drzew. Idąc za tymi dźwiękami można zazwyczaj zobaczyć kującego dzięcioła dużego, zw. inaczej pstrym wielkim, który mierzy ok. 22 cm długości. Ma on czarny grzbiet i skrzydła, a od spody jest biały, ale na brzuchu i pod ogonem posiada dużą czerwoną plamę. Samce zdobi ponadto poprzeczna czerwona pręga z tyłu głowy. Występuje u nas również dzięcioł mały, zw. dzięciołkiem, mniejszy od wróbla, wykuwający swoje dziuple zwykle w pniu osiki. Samce rozpoznamy po czerwonej plamie na wierzchu głowy. Na terenach północno-wschodnich i w górach zamieszkuje natomiast dzięcioł trójpalczasty, mierzący do 23 cm długości, o białym grzbiecie i piersi, pręgowanych, czarno-białych bokach i o czarnych policzkach. Znacznie trudniej jest zobaczyć dzięcioła czarnego i dzięcioła zielonego. Ten ostatni charakteryzuje się oczywiście zielonym upierzeniem i ma ok. 31 cm długości. W większej liczbie pojawia się dopiero w lutym, kiedy to samce powracają do swoich starych dziupli, przepędzając inne dzięcioły z okolicy.

Podobne upodobania kulinarne mają też owadożerne czyżyki o zielonkawych piórkach, niebieskawe kowaliki o rdzawych bokach, najmniejsze z polskich ptaków (dł. 9 cm, waga 6 g) mysikróliki o oliwkowozielonym grzbiecie, białawym brzuszku i brunatnych skrzydłach z poprzecznymi białymi i czarnymi pręgami, małe pełzacze leśne o szarobrunatnym wierzchu, białym spodzie i rdzawym tyle, czarno-białe raniuszki o bardzo długim ogonku i liczne sikory, z pośród których wspomnijmy największą (dł. 14 cm) z sióstr - sikorkę bogatkę o zielonkawym grzbiecie, żółtym brzuszku z czarnym pasem i czarnej z wierzchu, a białej po bokach głowie z czarnym podgardlem. Daje się także zauważyć zdobna w czarny czubek malutka sikorka czubatka o żółtym wierzchu, białym spodzie i szarobrązowych skrzydłach, a także 11-centymetrowa sikorka sosnówka, która posiada niebieskawy grzbiet i żółtobiały brzuch, zaś głowę, podgardle, skrzydła i ogon ma czarne.

Obok wyżej wymienionych ptaszków, w mroźne dni gromadzą się wspólnie mniej kulinarnie wybredne mazurki podobne do wróbla, nieco większe (dł. 15 cm) oliwkowozielone dzwońce z żółtym brzuchem i ogonem, 17-centymetrowe pośmieciuszki, czyli czubate dzierlatki przypominajace skowronka, małe wielobarwne szczygły z karminowym czołem, czarnym wierzchem głowy, beżowym dziobem, białym spodem i policzkami, jasnobrązowym grzbietem i bokami, czarnym ogonem i skrzydłami, przez które biegnie żółta pręga, a także rdzawe na grzbiecie trznadle o żółtej głowie i spodzie ciała, brązowe z wierzchu i spodu zięby o niebieskawej głowie (czoło czarne, policzki brązowe) i szyi oraz białej i żółtej prędze na skrzydłach no i oczywiście wszędobylskie szare wróble oraz miejskie gołębie. Czyż można sobie wyobrazić otaczający nas świat bez obecności ich wszystkich?

Jak łatwo spostrzec, niemal całe to fruwające, skaczące, biegające i ćwierkające ptasie towarzystwo lubi w mroźny czas przebywać w pobliżu ludzkich siedzib, licząc na dodatkową porcję pożywienia. Delegatem bywa zwykle odważny wróbel, który o poranku grzecznie puka w szybę okienka. Od nas zależy, czy uda się im przetrwać trudny okres...

A gdy już uczciwie spełnimy obowiązki względem naszych "mniejszych braci", przychodzi pora na zimowe zabawy. Mkną zatem po zmrożonym śniegu gościńca sanie z wesołą gromadą. Pochodnie oświetlają drogę. Gdzieś w mroku błyskają oczy wygłodniałego wilka. Ale kulig zbyt szybki, zbyt gwarny, a więc ślepia wnet gasną i tylko na skraju lasu w poświacie księżyca przemykają jakieś cienie.

Tymczasem zaprzęgi docierają do kolejnego gościnnej siedziby, gdzie czeka poczęstunek z dobrą nalewką. Gospodarze zaprzęgają konie do swoich sań i wszyscy razem ruszają ku majaczącym na horyzoncie zabudowaniom, gdzie wszystko powtarza się po raz kolejny. I tak wciąż, bez ustanku, coraz prędzej, coraz huczniej, w kłębach bijącej z końskich pysków i grzbietów pary...
Śnieg skrzypi, w górze mrowie jasnych, jakże wyraźnie widocznych w zimowe noce gwiazd, które umiejącym "czytać" niebo wskazują drogę do domu. A tam gorący piec, ogień na kominku i wspaniały koncert siedzącego za kominem świerszcza-domownika. Jest ciepło i przytulnie, pachnie żywicznym drewnem i świąteczną kuchnią. Ale już tam gdzieś na samym dnie świadomości zaczyna wzbierać tęskne westchnienie: Byle do wiosny, byle do wiosny...
Marek Żukow-Karczewski
Ocena (4.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy