Największe pożary w Polsce i na świecie

Autor: Marek Żukow-Karczewski
 
Dnia 2 września 1949 roku, ok. godz. 16:00, ktoś zaprószył ogień w dzielnicy nędzy chińskiego miasta Chongqing.
Płomienie szybko ogarnęły centrum, niszcząc je i zmuszając mieszkańców do ucieczki w stronę rzeki Jangcy, gdzie szukano ratunku na łodziach. Ogień jednak błyskawicznie przerzucił się także na drewniane falochrony, niosąc śmierć uciekinierom. W trwającym 18 godzin pożarze prawdopodobnie zginęło ponad 10 tys. ludzi, a 100 tys. straciło swoje miejsca zamieszkania. Władze zatrzymały rzekomego sprawcę podpalenia, którego skazano na śmierć. Ten katastrofalny ogniowy kataklizm po raz kolejny wykazał, że gęsta drewniana zabudowa często bywa dla człowieka śmiertelną pułapką.

Wypadek samochodowy był natomiast przyczyną groźnego pożaru w Chicago. Otóż 25 maja 1950 roku trolejbus prowadzony przez Paula Manninga zmienił tor jazdy i zderzył się z cysterną samochodową, która przewoziła 30 tys. litrów benzyny. Impet uderzenia rozszczelnił zbiornik z łatwopalną cieczą. Cysterna stanęła w ogniu i wybuchła, w wyniku czego śmierć poniosło 33 pasażerów trolejbusu, a ok. 30 przechodniów odniosło rany. Pożar rozprzestrzenił się na całą ulicę, niszcząc kilkadziesiąt samochodów i siedem domów. Straty materialne oceniono na ok. 150 tys. dolarów.

Zaledwie trzy lata po oddaniu do użytku, rafineria ropy naftowej Shell w Thames Haven – jedna z największych (produkcja ok. 2 mln l benzyny rocznie) i najnowocześniejszych w Wielkiej Brytanii – padła łupem płomieni. Zdarzyło się to 23 lutego 1955 roku. Najpierw eksplodował wielki zbiornik z ropą, a następnie płonąć zaczęły pozostał zbiorniki i instalacje. Wybuch słyszany i odczuwalny był w promieniu 25 km; płomienie sięgały wysokości 60 metrów. W akcji gaśniczej uczestniczyły jednostki pływające, samochody specjalistyczne w liczbie kilkudziesięciu oraz setki strażaków.
 
Znany nam już scenariusz dramatu powtórzył się w Polsce dnia 11 maja 1955 roku. Oto w Wielopolu Skrzyńskim, położonym w ówczesnym województwie rzeszowskim, postanowiono wyświetlić film. W drewnianym baraku świetlicy, obok szkoły podstawowej i biblioteki, zgromadziło się ok. 200 osób. Okna były zabite deskami, a do budynku prowadziło tylko jedno wejście, obok którego ustawiono projektor filmowy. Łatwopalna taśma nitrocelulozowa w aparacie zajęła się ogniem przed godziną 22:00. Płomienie pochłonęły szybko leżące obok rolki filmu i objęły całą salę. Wszelkie drogi ewakuacji zostały odcięte, ale do akcji przystąpiły już jednostki straży pożarnej i licznie zgromadzeni okoliczni mieszkańcy. Po pewnym czasie płonąca ściana, przy której stał projektor i w której było jedyne wyjście, osunęła się, co doprowadziło do runięcia płonącego stropu na głowy stłoczonych ludzi. W pożarze śmierć poniosło 58 (wg niektórych źródeł 56) osób, w tym 38 dzieci. Rany odniosło 20 osób.
 
Dnia 8 sierpnia 1956 roku "czerwony kur" zawitał do belgijskiej kopalni Bois du Cazier w Marcinelle. Wielki pożar powstał tam na skutek spięcia w kablu elektrycznym, położonym w kopalnianym szybie. Niemal wszystkie chodniki znalazły się w ogniu. Zginęło 270 gurników; ocalało jedynie sześciu.

Rdzeń brytyjskiego reaktora atomowego w Windscale uległ 10 października 1957 roku samozapłonowi, co spowodowało wydostanie się materiałów radioaktywnych na zewnątrz i skażenie okolicy obiektu.

Nowej tragedii doświadczyli 28 sierpnia 1958 roku górnicy kopalni "Makoszowy" w Zabrzu. W wyniku zapruszenia ognia w korytarzu wentylacyjnym przez dwóch nieuważnych pracowników, dym dotarł do ludzi pracujących na poziomie 300 m, co spowodowało śmierć 72 górników i poważne zatrucie dalszych 52 osób.

Wielkiego spustoszenia w mieszczących się w Pentagonie biurach Departamentu Statystyki Sił Powietrznych USA dokonał pożar, który wybuchł 2 lipca 1959 roku. Zostały zniszczone m.in. maszyny liczące i przetwarzające dane oraz tajne nagrania i dokumenty Departamentu Obrony USA. W akcji gaśniczej brały udział aż 34 oddziały straży pożarnej z Waszyngtonu i okolic.

Wybuch gazu w kopalni Karl Marx w Zwickau w ówczesnej Niemieckiej Republice Demokratycznej (NRD) doprowadził do pożaru na poziomie 1100 m, gdzie przebywało 174 górników. Dzień 21 lutego 1960 roku okazał się ostatnim dniem życia dla 123 pracujących pod ziemią ludzi. W roku 1961 uwagę opinii światowej przykuły dwa wielkie pożary. Przez cztery dni, od 6 do 9 listopada, w eleganckiej dzielnicy Bel Air na przedmieściach Los Angeles w Kaliforni szalały płomienie, które strawiły ponad 400 ekskluzywnych rezydencji. Natomiast 13 listopada wybuchł gigantyczny – płomienie sięgały wysokości 150 m – pożar ropy naftowej w Gassi Touil we wschodniej Algierii. Kolejna poważna katastrofa podziemna miała miejsce w kopalni Farmington w amerykańskim stanie Zachodnia Wirginia. Spowodowany wybuchem pożar odebrał tam życie 78 górnikom. Zdarzenie to nastąpiło 20 listopada 1968 roku.

Na długo zapamiętano w Polsce dramatyczne wydarzenia, które 26 czerwca 1971 roku rozegrały się w rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach. Podczas wieczornej burzy piorun uderzył tam w kominek wentylacyjny zbiornika ropy, powodując jego pożar. Instalacja gaśnicza zbiornika była niesprawna, a więc przystąpiono do akcji z zewnątrz. O godz. 1:07 27 czerwca woda gaśnicza, która dostała się do zbiornika, zaczęła wrzeć, w wyniku czego doszło do erupcji zalegajacej nad nią płonącej ropy naftowej. Wyrzut ognia na odległość do 200 m zaskoczył ratowników i spowodował śmierć 37 ludzi (4 osoby zmarły w szpitalu). Pożar zaczął rozprzestrzeniać się na kolejne wydziały rafinerii. Na teren zakładu przybył Edward Gierek, Wojciech Jaruzelski i Stanisław Kania, co wskazywało na grozę sytuacji. Po licznych odprawach i analizach, o godz. 15:00 ponad 100 jednostek straży pożarnej przystąpiło do zmasowanej akcji gaśniczej, w wyniku której pożar opanowano. Ogień wygasł ostatecznie dopiero po trzech dobach. Ustalono, że do tragedii przyczyniły się liczne nieprawidłowości i braki w wyposażeniu przeciwpożarowym rafinerii. 

W 1972 roku żywioł ponownie przypomniał sobie o wielkich statkach oceanicznych. Otóż 9 stycznia płomienie całkowicie zniszczyły w Hongkongu liniowiec Queen Elizabeth, który z myślą o przebudowie na pływającą uczelnię
został zakupiony przez chińskiego armatora Tunga i przemianowany na Seawise University. 

Pożary wybuchały również na pokładach lecących samolotów. Zdarzyło się tak np. 11 lipca 1973 roku, kiedy to tuż przed lądowaniem na paryskim lotnisku Orly ogień pojawił się w należącym do brazylijskich linii lotniczych samolocie Boeing 707. Piloci podjęli próbę lądowania awaryjnego, która jednak zakończyła się katastrofą. Zginęło 124 pasażerów i członków załogi. Z płonącego wraku uratowano 12 osób.

Rok 1974 przyniósł kolejne dwie tragedie. Blisko 200 osób straciło życie w pożarze, który wybuchł 1 lutego w Sao Paulo w Brazylii. Z kolei 24 osoby zginęły 30 czerwca w Port Chester w amerykańskim stanie Nowy Jork, gdy płomienie ogarnęły tamtejszy klub nocny. Ponadto w tym też roku, 1 czerwca, miał miejsce wybuch i pożar w zakładach Nypro w Flixborough w Wielkiej Brytanii.
 
Trzy lata później, 28 maja 1977 roku, pożar nocnego klubu w Southgate w stanie Kentucky spowodował śmierć aż 164 osób.
 
Wielkim dramatem zakończył się wypoczynek setek ludzi na kempingu Los Alfaqes w Hiszpanii. Dnia 11 lipca 1978 roku przebiegającą obok szosą z Walencji do Barcelony przejeżdżała cysterna z 43 m sześciennymi ciekłego propylenu. W pewnym momencie pojazd przewrócił się i nastąpiła potworna eksplozja, która wywołała straszny pożar na terenie kempingu, gdzie zaczęły ponadto wybuchać turystyczne butle gazowe. Temperatura w rejonie katastrofy wzrosła do 2 tys. st. C, a podmuch eksplozji rozrzucił szczątki ludzkie w promieniu 1000 m (niektóre ciała wpadły nawet do morza). Wybuch i pożar pochłonęły łącznie co najmniej 180 ofiar śmiertelnych. Poważnie rannych zostało kilkaset osób. Zabici i poszkodowani byli w większości turystami zagranicznymi.
 
Niezwykle szkodliwy dla środowiska naturalnego okazał się pożar tankowca Burmah Agate w zatoce Galveston na obszarze Zatoki Meksykańskiej, ponieważ w jego wyniku do wód oceanu wyciekły 62 tys. baryłek ropy naftowej. Miało to miejsce 1 listopada 1979 roku. Nie był to oczywiście przypadek odosobniony. Przypomnijmy, że 3 czerwca tego samego roku wybuch na należącej do koncernu Pemex Oil platformia wiertniczej Ixtoc 1 spowodował wyciek ok. 3 mln baryłek ropy, która zanieczyściła wody Zatoki Meksykańskiej na długości 965 km, siejąc śmierć wśród morskiej fauny i niszcząc plaże aż po wybrzeża amerykańskiego stanu Teksas.

Pożar tankowca Burmah Agate. Źródło: NOAA

 
Niezbyt wielki pożar bombowca B-52 w bazie lotniczej Grand Forks w amerykańskim stanie Dakota Północna, który wybuchł 15 września 1980 roku, nie stanowił oczywiście tematu na pierwsze strony gazet. Wymiar tego zdarzenia zmienia się jednak zasadniczo, gdy dodamy, że na pokładzie płonącego samolotu była umieszczona broń termojądrowa. Akcja gaśnicza trwała bardzo długie w tym przypadku trzy godziny.

W nocy z 31 października na 1 listopada 1980 roku w poklasztornym budynku szpitala psychiatrycznego w Górnej Grupie (obecnie woj. kujawsko-pomorskie, pow. Świecki, gm. Dragacz) wybuchł pożar. W placówce znajdowało się wówczas 319 pacjentów (niektóre źródła podają stan od 300 do 400 chorych), w większości w ciężkim stanie. Ogień – zaprószony z powodu nieszczelności przewodu kominowego – pojawił się tuż po godz. 23:00. Zginęło 55 pacjentów, a 26 zostało rannych. Z racji specyfiki zakładu akcja gaśnicza i ratownicza była utrudniona. W budynku stwierdzono poważne zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpożarowej.
 
W roku 1981 doszło do kolejnych dwóch tragicznych zdarzeń z udziałem ognia. Dn. 27 stycznia na Morzu Jawajskim zapalił się indonezyjski statek Sobral Santos, na którym śmierć poniosło 580 osób. Natomiast 12 lutego w Irlandii, w wyniku pożaru dyskoteki w Dublinie, życie straciły 44 osoby.
 
Dnia 16 lutego 1983 roku, w ciągu zaledwie 12 godzin w południowo–wschodniej Australii wybuchło aż 180 pożarów. Dzień ten nazwano "Środą Popielcową". Żywioł odebrał wówczas życie 75 osobom, wśród których było 17 strażaków. Duża liczba ofiar spowodowana była m.in. wystąpieniem zjawiska burzy ogniowej. Chociaż z ogniem walczyło ponad 130 tys. ludzi, to żywioł zdołał strawić ponad 3700 budynków mieszkalnych i gospodarczych. Płomienie zabiły też ok. 340 tys. owiec i ok. 17 tys. sztuk bydła.
 
I znów pożar tankowca doprowadził do zatrucia morskiej wody. Tym razem był to tankowiec Castillo de Bellver, który 6 sierpnia 1983 roku stanął w ogniu na wysokości Cape Town w Republice Południowej Afryki (RPA). Ze zbiorników tej jednostki wylało się ok. 250 tys. ton ropy naftowej.
 
Pamiętnym dla angielskiego środowiska piłkarskiego stał się dzień 11 maja 1985 roku, kiedy to na trybunie stadionu w Bradford wybuchł pożar, niosąc śmierć 52 zgromadzonym tam osobom.

Rok 1986 przyniósł aż trzy odmienne w swej naturze pożary. Oto 3 października w rejonie Bermudów doszło do eksplozji i pożaru na radzieckiej łodzi podwodnej, która przewoziła 16 rakiet balistycznych z głowicami atomowymi. Po trzech dniach jednostka ta zatonęła wraz z ładunkiem.

Wielki pożar w fabryce koncernu farmaceutycznego Sandoz, położonej w okolicach Bazylei w Szwajcarii, doprowadził 1 listopada do katastrofalnego zanieczyszczenia wód Renu. Wraz z użytą do gaszenia ognia wodą gaśniczą do rzeki spłynęło bowiem ok. 1000 ton używanych w produkcji substancji trujących, które na odcinku blisko 400 km zabiły miliony ryb i unicestwiły inne żywe organizmy bytujące w rzecznych wodach. W ostatnim dniu grudnia omawianego roku, podczas zabawy noworocznej, ogień pojawił się w hotelu Dupont Plaza w Puerto Rico. W pożarze tym zginęły 193 osoby.
 
Przerażające sceny rozegrały się 18 listopada 1987 roku na stacji metra King's Cross w Londynie. Około godz. 19:30 pod drewnianymi ruchomymi schodami powstało zarzewie pożaru, który błyskawicznie objął całą stację. Od ognia i dymu w podziemnej pułapce zginęło 31 osób, a 21 zostało rannych. Podczas tego pożaru po raz pierwszy zaobserwowano tzw. efekt okopowy (efekt rynny), który polega na przemieszczaniu się płomieni wzdłuż ukośnego rowu (rynny). W tym przypadku zjawisko to zaistniało w eskalatorze ruchomych schodów.
 
Dnia 6 lipca 1988 roku pułapką okazała się położona na Morzu Północnym platforma wiertnicza Piper Alpha, należąca do firmy Occidental Petroleum. W wyniku eksplozji i gwałtownego pożaru zginęło 167 zatrudnionych tam pracowników.
 
Płonęły również naziemne naftowe instalacje przesyłowe. W 1989 roku zapalił się np. transsyberyjski rurociąg naftowy w pobliżu Czelabińska w Rosji.
wykop.pltwitter.plfacebook.pl
Oceń: Drukuj

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy