Będziemy potrzebować roślin do produkcji paliw

Fot.: sxc.huFot.: sxc.hu
Według planów Komisji Europejskiej rolnictwo będzie musiało zabezpieczyć surowce do produkcji bietanolu i biodiesla w ilości 10% zużywanych paliw transportowych. O tym, czy zdołamy zrealizować to założenie i jakie może ono przynieść skutki, mówiono na konferencji zorganizowanej w pierwszych dniach grudnia w Poświętnem.

Szacuje się, że pod produkcję zbóż na bioetanol trzeba będzie - w przytoczonym wyżej kontekście - przeznaczyć 0,6 mln ha do 2020 r. Zdaniem prof.
dr hab. Antoniego Fabera z IUNG w Puławach, bez negatywnych skutków dla produkcji żywności powierzchnia taka może być wyasygnowana, ponieważ produkcja zbóż w Polsce w tym horyzoncie czasowym wzrośnie.

W ocenie prof. Fabera, rolnictwo jest też w stanie wyprodukować potrzebną ilość rzepaku do produkcji estrów, które zabezpieczą wymaganą ilość 10% dodatku biokomponentów do oleju napędowego w 2020 r., ale… trzeba będzie na ten cel przeznaczyć 0,4 mln ha. Łącznie pod produkcją rzepaku na potrzeby konsumpcji oraz na cele paliwowe mielibyśmy więc 0,95 mln ha.

Przekroczenie powierzchni 1 mln ha byłoby z agronomicznego punktu widzenia niewskazane, gdyż mogłoby grozić nasileniem się występowania chorób. Tak więc - zdaniem prof. Fabera - zabraknie 0,5 mln ton estrów jako dodatku do olejów opałowych.

Większe problemy wystąpią w przypadku produkcji biomasy lignino-celulozowej na paliwa stałe. Powierzchnia wieloletnich upraw roślin energetycznych zmalała w 2007 r. i wynosiła zaledwie 7300 ha, co odpowiada 1,5% powierzchni, która potrzebna byłaby w 2020 r. dla samych tylko elektrowni.

Przy określaniu potencjalnych powierzchni upraw wieloletnich roślin energetycznych trzeba uwzględnić: gleby gorsze, maksymalny dopuszczalny udział tych upraw w strukturze użytkowania gruntów, który nie zaburzy produkcji żywności i pasz oraz bioróżnorodności, wyłączyć obszary deficytowe pod względem zasobów wody (roczna suma opadów <550 mm), obszary chronione oraz górskie (wysokość >350 m n.p.m.).

Przy takich założeniach dysponowalibyśmy w kraju potencjalnie 1 mln ha użytków rolnych przydatnych pod tego typu uprawy, co stanowiłoby 4,6% UR. Powierzchnia ta odpowiada maksymalnym możliwościom polskiego rolnictwa.

Jednak, przeznaczając w sumie blisko 2 mln ha UR pod produkcję surowców na biopaliwa płynne i stałe, trzeba sobie zdawać sprawę, jakie będą tego skutki. Na ten temat mamy ciągle jeszcze wiedzę bardzo fragmentaryczną. Z symulacji wiadomo, że produkcja biomasy stałej w ilości zabezpieczającej osiągnięcie celu 7,5% OZE w 2010 r. może zmniejszyć wolumen produkcji roślinnej o 1-4%. Rolnictwo z takim ubytkiem powinno sobie łatwo poradzić. Jednak jeśli ekstrapolować ten wynik na 2020 r. redukcja produkcji roślinnej może się zawierać w przedziale 2-8%.

Jakie mogą być tego konsekwencje? Po pierwsze zmniejszy się samowystarczalność żywnościowa kraju z niespełna 100% do 97%. W ocenie prof. Fabera, to już jest ubytek znaczny, który pociągnie za sobą wzrost cen produktów rolnych w granicach 20-50% do 2020 r. w zależności od wsparcia jakie uzyska produkcja na cele paliwowe. W przypadku umiarkowanego wsparcia ceny wzrosną o 20%, co oznacza roczny wzrost rzędu 1,7%. Jeśli wsparcie będzie silne (4,2%) ceny wzrosną o 50%. Dla właściwej oceny tych danych trzeba stwierdzić, że w 2007 r., w którym zanotowano gwałtowny wzrost cen żywności w Polsce ceny wzrosły o 4,9%, natomiast w UE o 6,8%.

Dodać jeszcze należy, że przytaczane wyniki symulacji wskazujące na 20-50% wzrost cen są zgodne z szacunkami przedstawionymi przez OECD/FAO.
Agnieszka Kozłowska, ekologia.pl
Ocena (5.0) Oceń:
Pasaż zakupowy