Na ratunek przyrodzie. Atomowe cienie (cz.2)

Rozwój ludzkiej cywilizacji jest nieuchronnym procesem. Zjawisko to, u swojego zarania pozytywne, przyniosło ze sobą szereg zagrożeń dla środowiska naturalnego, których skala i natężenie są obecnie tak wielkie, iż wymuszają działania zaradcze na skalę ogólnoświatową. Kryzys ekologiczny, z jakim mamy dziś do czynienia jest przy tym przejawem poważnego kryzysu wewnętrznego człowieka, który gotów jest poświęcić piękno i zasobność Ziemi oraz egzystencję tysięcy gatunków roślin i zwierząt, a nawet zdrowie innych ludzi – dla zysku materialnego.

 

       Według przewidywań naukowców, najbliższe ćwierćwiecze będzie na Ziemi okresem dynamicznego wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną. Z pewnością też, aby sprostać rosnącym potrzebom nie wystarczy korzystanie z jednego sposobu produkcji energii. Nie ma więc sensu spór o to, czy postawić w całości na energetykę jądrową, ze źródeł odnawialnych, czy z paliw kopalnych. Póki co, konieczne jest stworzenie jak najefektywniejszych metod zapewnienia dostaw energii przy wykorzystaniu tego, co mamy (biorąc pod uwagę jak najmniejsze obciążanie ekosystemu Ziemi) oraz propagowanie postaw oszczędnościowych.

Kłopotliwe odpady

       Jak już wspominaliśmy, energetyka jądrowa w obecnej postaci, oparta na dotychczasowych modelach reaktorów, w ciągu 20-30 lat przestanie istnieć, bo trzeba będzie wyłączyć większość elektrowni z powodu „przeterminowania” się ich reaktorów. Tym, co zostanie po znanej nam „epoce jądrowej” będą odpady promieniotwórcze, ukryte w najdziwniejszych miejscach (nie licząc „atomowych śmieci” topionych w morzach zanim zakazano tego procederu). Średniej wielkości elektrownia o mocy 1 GW zużywa w ciągu roku 24 tony tlenku uranu, z czego pozostaje ok. 750 kg odpadów, które gdzieś trzeba składować. Jak na razie nie wymyślono żadnej w pełni bezpiecznej metody, bo czymże jest umieszczanie odpadów w beczkach, zalewanie betonem czy ukrywanie w starych kopalniach wobec perspektywy czasowej rozpadu promieniotwórczych pierwiastków? Nikt nie może dać gwarancji szczelności pojemników na tysiąc czy dwa tysiące lat, a odpady radioaktywne będą groźne przez dziesiątki tysięcy lat! Już zachowanie i zabezpieczenie na tak długi czas map wskazujących miejsca składowania odpadów radioaktywnych trąci science fiction. Z tego powodu prowadzone są również badania nad skróceniem półokresu rozpadu niektórych pierwiastków, aby zamienić izotopy, które żyją długo na takie, które rozpadają się dużo szybciej.

Ryzyko awarii

       Drugim istotnym zagrożeniem związanym z energetyką jądrową jest ryzyko awarii. Przykład spustoszeń, jakie mogą dokonać się, gdy dochodzi do wybuchu reaktora mamy tuż za wschodnią granicą. Co gorsza, mimo coraz nowocześniejszych zabezpieczeń, praktycznie w każdej tego typu elektrowni może dojść do poważnej awarii. Dowodzą tego przykłady, na szczęście mniej groźnych usterek, które miały ostatnio miejsce w czeskim Temelinie oraz cała seria awarii szwedzkich elektrowni jądrowych. W ubiegłym roku problemy techniczne doprowadziły do konieczności kilkumiesięcznego (!) wyłączenia połowy z 10 reaktorów Szwecji. W tym roku ponownie, na przełomie stycznia i lutego wyłączono 4 reaktory, co wznowiło po raz kolejny społeczną dyskusję Szwedów nad rezygnacją z energetyki jądrowej na korzyść elektrowni gazowych.

Pokój czy wojna?...

       Trzecim poważnym problemem związanym z energetyką jądrową jest niemożliwość skutecznego zablokowania prób wykorzystania technologii jądrowych do celów wojskowych, czyli inaczej mówiąc – do budowy broni atomowej. Ten niepokój potwierdza, niestety, historia energetyki: kraje, które w okresie ostatnich dziesięcioleci zbudowały broń jądrową, wcześniej prowadziły cywilne programy, które z czasem stały się parawanem dla celów militarnych. Taka sytuacja ma obecnie miejsce choćby w Iranie. Do tego dochodzi groźba przejęcia paliwa jądrowego przez organizacje terrorystyczne. Sprawy militarne stają się dziś kto wie, czy nie najpoważniejszymi minusami rozpowszechniania energetyki jądrowej wśród większej liczby państw.

Inwestycja w przyszłość

       Energetyka jądrowa ma jeszcze jedno istotne ograniczenie – aby korzystać z tego typu elektrowni trzeba wcześniej zainwestować ogromne pieniądze – w formie kredytów oraz dotacji państwowych, a potem jeszcze zwolnień podatkowych, by elektrownie atomowe mogły w ogóle powstać i działać. To prawda, że energia elektryczna uzyskiwana z atomu jest w pewnym momencie tańsza od innych, ale są to statystyki nieuwzględniające wsparcia na etapie budowy elektrowni i umorzeń kredytowych. Upływa długi okres zanim inwestycja tego rodzaju zaczyna zarabiać na siebie, przy czym dochodzenie do pełni mocy produkcyjnych również jest bardzo rozłożone w czasie. Przy wszystkich swoich ograniczeniach, wydaje się jednak, że energetyka jądrowa ma szansę stać się w przyszłości jednym z ważniejszych źródeł energii dla rozpędzonej cywilizacji. A być może czarnym koniem światowego wyścigu energetycznego okażą się siłownie produkujące energię na drodze fuzji jądrowej.


Marek Belec , Zielona Liga

Ocena (5.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy