Na ratunek przyrodzie. Z wiatrem czy pod wiatr? (cz.4)

Rozwój ludzkiej cywilizacji jest nieuchronnym procesem. Zjawisko to, u swojego zarania pozytywne, przyniosło ze sobą szereg zagrożeń dla środowiska naturalnego, których skala i natężenie są obecnie tak wielkie, iż wymuszają działania zaradcze na skalę ogólnoświatową. Kryzys ekologiczny, z jakim mamy dziś do czynienia jest przy tym przejawem poważnego kryzysu wewnętrznego człowieka, który gotów jest poświęcić piękno i zasobność Ziemi oraz egzystencję tysięcy gatunków roślin i zwierząt, a nawet zdrowie innych ludzi – dla zysku materialnego.

 

       Już nawet największym energetycznym optymistom trudno zamykać oczy na to, co dzieje się w portfelach kierowców. Że robi się coraz cieplej na świecie, a zjawiska atmosferyczne przybierają na sile również chyba nie potrzeba nikogo specjalnie przekonywać. Ale mimo coraz bardziej rozpędzonego koła zmian klimatycznych, możliwości spowolnienia tych procesów wciąż są bardziej w sferze deklaracji i obietnic niż rzeczywistych poczynań.

Siła złego...

       Skąd tak mizerne efekty trwającej przecież już sporo lat ogólnoświatowej kampanii promującej zmianę modelu energetyki z tzw. tradycyjnej, opartej niemal wyłącznie na paliwach kopalnych na „zieloną”, wykorzystującą w maksymalnym stopniu tzw. źródła odnawialne? Jako przyczyny takiego stanu rzeczy można wymienić wiele zjawisk, od tych z pogranicza psychologii i socjotechniki (świat długo bagatelizował apele i ostrzeżenia ekologów, traktując ich jako mniej lub bardziej uciążliwych dziwaków, wygłaszających katastroficzne wizje przemian, które nie znajdują żadnego oparcia w rzeczywistości), po obiektywne trudności w stosunkowo szybkim przestawieniu światowej energetyki i transportu z „brudnych” surowców na bardziej ekologiczne i w jak największej mierze odnawialne.         Nie można również zapomnieć o sile lobby energetycznego. Koncerny paliwowe, wydobywcze nie miały i nie mają żadnego interesu w popieraniu działań na rzecz zwiększenia roli energetyki odnawialnej i wydajności energetycznej urządzeń. Choć już od dawna wiadomo jest, że głównym „dostarczycielem” CO2 do atmosfery ziemskiej jest węgiel, przy dostępnych już czystszych technologiach, nie tylko wciąż utrzymuje się on na czele rankingu surowców energetycznych, ale – wobec topniejących zasobów ropy i uwikłania jej w politykę - coraz częściej słychać głosy o zwiększeniu jego roli w światowej energetyce.

Nie tędy droga 

         Ziemia dysponuje jeszcze sporymi zasobami węgla, szacowanymi na ponad 980 miliardów ton (przy obecnym zużyciu ok. 4,5 mld na rok), co przy utrzymaniu obecnego przerobu tego surowca (mało prawdopodobne, ponieważ choćby gospodarka samych tylko Chin stale zwiększa swoje zapotrzebowanie na energię) odsuwa od świata widmo katastrofy energetycznej na bardzo długo, ale... nic za darmo. Jeśliby wykorzystano ledwie drobny ułamek tych zamrożonych rezerw węgla razem z zasobami ropy i gazu, to temperatura Ziemi wzrosłaby nawet o 4 st. Celsjusza. Dzisiejsze huragany, powodzie i inne gwałtowne zjawiska atmosferyczne byłby zaledwie preludium do zmian klimatu, których doświadczyłby świat ogrzewany węglem.

       Europa jak dotychczas pełni rolę światowego lidera w dziedzinie starań o stopniowe odejście od brudnych źródeł energii oraz maksymalne zmniejszenie uciążliwości tradycyjnej energetyki. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że przy obecnym poziomie rozwiązań technologicznych i możliwościach wykorzystania alternatywnych źródeł energii, nie są one w stanie w pełni zastąpić ani ropy naftowej, ani węgla. Ale jednocześnie właśnie w europejskich instytutach badawczych nikt nie zaprzecza, że wyścig z czasem już się rozpoczął i konieczne są intensywne prace nad substytutami paliw kopalnych oraz oszczędniejszym spożytkowaniem tego, co nam jeszcze zostało z surowców tradycyjnych.

Wiatr może pomóc
 
       Jakby się panowie energetycy i przemysłowcy nie krzywili na słowa: surowce odnawialne - nie ma od nich odwrotu, jeśli chcemy, aby nasza cywilizacja przetrwała dłużej niż do wydobycia ostatniej baryłki ropy i wykopania ostatniej tony węgla. A źródła odnawialne, takie jak energia wiatru, słoneczna, geotermalna czy wodna mogą być już dziś skutecznie stosowane, przyczyniając się do wyraźnego zmniejszenia emisji CO2.        Najwcześniejsze próby wykorzystania siły wiatru do napędzania skrzydeł wiatraka zanotowano w VII w. w Persji, a kilka wieków później technologia ta dotarła do Europy, gdzie dziś wiatr jest jednym z najczęściej stosowanych odnawialnych źródeł energii. Najszybszy wzrost wykorzystania turbin wiatrowych odnotowuje się obecnie w Niemczech, gdzie możliwości produkcji energii elektrycznej tą drogą przekraczają już 12 tys. MW. Tradycyjnie, sporo energii wiatru wykorzystuje Dania i Holandia (w Jutlandii turbiny wiatrowe produkują od 40 do nawet 95 proc. energii elektrycznej (!).
       Ale nie brak też głosów krytyki, zarzucających producentom energii z turbin wiatrowych wysokie koszty i – jednak - sporą uciążliwość dla przyrody. Jak to więc jest: droga czy niedroga? Zielona czy jednak wcale nie taka „eko”? Jaka jest energia pozyskiwana dzięki sile wiatru... O tym już za miesiąc, w kolejnym odcinku naszego cyklu.  

Marek Belec, Zielona Liga



Ocena (2.3) Oceń: