Eco-driving – każdego stać na oszczędzanie

fot. dreamstimefot. dreamstime

Przyjmuje się, że oszczędności wynikające z ekologicznej jazdy to od 5 do nawet 25%. Nie brakuje jednak jej przeciwników, którzy wykazują, że eco-driving negatywnie wpływa na silnik samochodu i może zwiększać, a nie zmniejszać zużycie paliwa.



Motoryzacja przejechała przez ekologiczną zwrotnicę, która skierowała ją na „zielone” tory. Co prawda kondycja „infrastruktury kolejowej” przypomina jeszcze sytuację w PKP, ale cel jest już jasny – ochrona środowiska. Świat poczuł elektryczno-hybrydowy powiew, ale przed producentami samochodów jeszcze wiele do zrobienia. Sytuacji nie poprawiają same napisy „eco” na klapie bagażnika – środowisku potrzeba czegoś więcej. Premiery Mitsubishi i-MIEVa czy jego braci – Citroena C-Zero i Peugeota iOna – zwróciły uwagę na samochody na prąd. Te auta można już zobaczyć na ulicy choć póki co korzystają z nich głównie pracownicy firm, które zdecydowały się na ich zakup. Zapewne jest to wynikiem ich ceny – ponad 160 tys. złotych za ociekający plastikiem samochodzik to zdecydowanie zbyt dużo dla przeciętnego Kowalskiego – i jeszcze problem bardzo ograniczonej dostępności do nielicznych stacji doładowujących. Wątpliwe są również procesy produkcyjne „ekologicznych” samochodów, które z ochroną środowiska mają niewiele wspólnego. Co zatem pozostaje wspomnianemu Kowalskiemu? Produkcja drewnianego samochodu napędzanego wodą na własną rękę i przy użyciu metod nieszkodliwych dla środowiska? Utopijne wizje pozostawmy twórcom filmów science fiction i zajmijmy się tym, co każdy może zaoferować środowisku i swojemu portfelowi już dziś– eco-drivingiem.

Eco-driving – to proste

Prekursorami eco-drivingu są Skandynawowie, którzy korzystają z tej techniki jazdy od ponad dziesięciu lat i uczą się jej zasad na kursach prawa jazdy. Przekłada się to na codzienny styl jazdy, wszak kierowcy z krajów skandynawskich słyną z wysokiej kultury na drodze. Nie inaczej jest w Niemczech i Szwajcarii, gdzie eco-driving jest również bardzo popularny. To zapewne niejedyny czynnik wpływający na sposób prowadzenia samochodu w tych krajach, ale na pewno bardzo znaczący.

Ekojazda oznacza sposób prowadzenia samochodu, który jest równocześnie ekologiczny i ekonomiczny. Ekologiczny – ponieważ zmniejsza negatywne oddziaływanie samochodu na środowisko naturalne, ekonomiczny – gdyż pozwala na realne oszczędności paliwa. Głównym założeniem ekojazdy jest prowadzenie samochodu w sposób płynny i świadomy – mówi Zbigniew Weseli ze Szkoły Jazdy Renault i wymienia najważniejsze zasady eco-drivingu, do których należą:

  • przewidywanie sytuacji na drodze i planowanie jazdy tak, aby uniknąć niepotrzebnych przyspieszeń i hamowań,
  • jazdę na jak najwyższym biegu – przy prędkości 50 km/h powinno się jechać na czwartym lub nawet piątym biegu,
  • hamowanie poprzez redukcję biegów, gdy pozwalają na to względy bezpieczeństwa,
  • niedojeżdżanie do skrzyżowania na biegu jałowym,
  • wyłączanie silnika, gdy postój wynosi więcej niż minutę.
  • rezygnację z rozgrzewania silnika przed jazdą, nawet zimą,
  • dbanie o poprawne ciśnienie w oponach.
Ekojazda nie oznacza wcale powolnego stylu prowadzenia samochodu. Przyspieszanie odbywa się z pedałem gazu wciśniętym „na ¾”, co nie obciąża zanadto silnika i umożliwia płynną i dynamiczną jazdę.

Fakty i mity

Sposób prowadzenia samochodu to niejedyny czynnik wpływający na poziom zużycia paliwa. Ważne jest też dobre techniczne przygotowanie auta, a zwłaszcza układu napędowego. Silnik musi być sprawny i dobrze wyregulowany, zawieszenie i hamulce nie mogą generować dodatkowych oporów toczenia. Nie można również zapominać o kontrolowaniu ciśnienia w oponach – zbyt wysokie wpłynie na zmniejszenie komfortu i przyspieszy zużywanie elementów zawieszenia, a zbyt niskie znacząco wpłynie na spalanie.

Przeciwnicy eco-drivingu twierdzą, że wpływa on negatywnie na silnik, a stosowanie się do jego zasad wiąże się ze zwiększeniem, a nie zmniejszeniem zużycia paliwa. Faktem jest, że hamowanie silnikiem w samochodzie z gaźnikiem, którego praca nie jest sterowana komputerem nie spowoduje odcięcia paliwa, jak w przypadku nowocześniejszych jednostek, dlatego w starszych samochodach tę zasadę eco-drivingu należy pominąć, bo tylko zwiększy ona zużycie paliwa. Ogólne zasady ekologicznej jazdy należy dostosować do charakterystyki konkretnego silnika oraz krzywej mocy i momentu obrotowego. To właśnie z tego powodu różne źródła podają odbiegające od siebie zasady eco-drivingu. Błędem jest jednak wysnucie wniosku, że posiadacze starszych aut nie mogą jeździć tak, by chronić środowisko. Przewidywanie sytuacji na drodze nie jest domeną komputera sterującego pracą silnika, ale kierowcy, który może również kontrolować ciśnienie w oponach i pozbywać się bagażu, który niepotrzebnie zwiększa masę samochodu wpływając negatywnie na zużycie paliwa. Zatem jeśli ktoś nie daje wiary ekspertom od eko-jazdy i nie wierzy, że nie ma ona negatywnego wpływu na jednostkę napędową, również może (choć nie w pełni) jeździć ekologicznie.

Eco-driving to prosty sposób na oszczędzanie. Środowisko jest mniej zanieczyszczane, kierowcy mniej pieniędzy wydają na paliwo, a policjanci rzadziej interweniują, bo ekologiczna jazda jest bezpieczna. Są jednak tacy, którzy niewątpliwie tracą na ekologicznej jeździe – to przedstawiciele przemysłu rafineryjnego, których portfele uszczuplają się z każdym, ekologicznie przejechanym kilometrem.
Piotr Kozłowski

Moim zdaniem
Czy stosowanie zasad eco-drivingu ma sens?
Ocena (3.7) Oceń:
Pasaż zakupowy