Autor: Marek Żukow-Karczewski

Zaleszczyki – krajobrazy utracone

Zaleszczyki, panorama, rok 2010. Fot. Serge Leonov/ Wikipedia CCZaleszczyki, panorama, rok 2010. Fot. Serge Leonov/ Wikipedia CC

Kresy Wschodnie, to obszar zaiste ogromny! Chociaż tereny te były niezmiernie zróżnicowane etnicznie, kulturowo, religijnie i cywilizacyjnie, to jednak wytworzył się tam swoisty kod kulturowy, który nieomylnie pozwalał rozpoznać ludzi „stamtąd”. Na ukształtowanie specyficznego typu wrażliwości mieszkańców Kresów – oprócz burzliwych dziejów – niewątpliwy wpływ miały warunki naturalne, a więc klimat oraz otaczająca ich przyroda i krajobrazy.



Pośród dolin i jarów rzek, wzniesień i skał, jezior i bagien, nieprzebytych lasów i nieograniczonych przestrzeni, powstawały przecież ręką ludzką uczynione zamki, dwory, przepiękne parki i ogrody wokół rezydencji, architektonicznie wspaniałe miasta i pełne uroku wsie, kurorty i uzdrowiska, ośrodki wydobywcze i przemysłowe, a także obficie rodzące sady i pola uprawne. A nad tym wszystkim unosiło się tajemnicze, nieodgadnione i niedopowiedziane „coś”. Spróbujmy choć na chwilę uchwycić strzępki czasu minionego i przywołać widoki, których często już nie ma, a jeżeli trwają niezmiennie w swojej fizyczności, to zwykle brakuje im owej atmosfery tajemniczości, dzikości i niepowtarzalności. Czy można przywołać wrażenia nieogarnione? Trudne to doprawdy zadanie! A jeżeli nawet się uda, to w jakim celu? Może po to, aby zrozumieć tamte czasy i tamtych ludzi, a może tylko po to, by trochę więcej wiedzieć. Żeby po prostu wiedzieć...
By Сергій Криниця (Haidamac) (Own work) [CC-BY-SA-3.0], via Wikimedia Commons



Zaleszczyki – Jazzband, Szwajcaria Naddniestrzańska i pierwsze plaża nudystów

Na Podolu w głębokim jarze Dniestru, a dokładnie w zakolu tej rzeki, rozłożył swoje urocze wille i pensjonaty polski Meran – Zaleszczyki. Wyobraźmy sobie półwysep nachylony ku południowi, oblany z trzech stron wodami Dniestru, na wysokości 172 m n.p.m., gdzie panuje łagodny, ciepły klimat, wiosna zaczyna się 2-3 tygodnie wcześniej niż w innych rejonach Podola, gdzie wahania temperatury między dniem a ciepłą nocą są nieznaczne, a zimy łagodne. Przed wojną odnotowywano tu najwyższe średnie temperatury (w lecie + 25-30 st.C) i najwięcej słonecznych dni w Polsce.

Sprzyjająca aura powodowała, że miasto otoczone było zielenią sadów owocowych, w których udawały się wybornie przednie gatunki jabłek, gruszek, śliwek, wczesnych czereśni, moreli (pierwszy wielki sad morelowy powstał w 1870 r.) i brzoskwiń. Sady te zaczęły powstawać w połowie XIX wieku, kiedy to dotkliwe mrozy zniszczyły większość drzew owocowych na Węgrzech. Dalej rozciągały się plantacje melonów, arbuzów i oczywiście wspaniałe, zrazu niewielkie, winnice. Pierwszą kilkumorgową winnicę na Podolu założył w roku 1881 Wartanowicz w Zazulińcach, a w 1892 roku bar. Julian Brunicki otworzył w Dobrowlanach szkółkę drzew i winorośli. Próbowano też eksperymentalnie uprawiać pomarańcze, ryż, drzewa morwowe i tytoń turecki.

Centrum tego ogromnego obszaru upraw mieściło się w Zaleszczykach, gdzie od 1931 r. działała znana w całym kraju średnia Państwowa Rolnicza Szkoła Sadownictwa, Warzywnictwa i Pszczelarstwa. Również w 1931 r. powołano Związek Posiadaczy Sadów Ciepłego Podola, przekształcony w 1934 r. w Podolsko-Pokucki Związek Posiadaczy Sadów z siedzibą w Zaleszczykach, który był największą tego typu organizacją w Polsce.
By Невідомий. (Приватна збірка.) [Public domain], via Wikimedia Commons


Imponujące i niepowtarzalne było także bogactwo tamtejszej dzikiej flory i fauny. Zarejestrowano – niekiedy jedyne w przedwojennej Polsce – stanowiska migdała śródziemnomorskiego, przęśli, tarczycy płożącej, cebulicy wielkokwiatowej, czosnku kropkowanego, kwitnącego żółto chabra wschodniego, kosaćca bezlistnego, żmijowca czerwonego, dyptamu i ostnicy pierzastej.

Oryginalny świat zwierząt reprezentował orzeł przedni, sokół rarug, myszołów wschodni, szczurek pszczołojad, kulczyk, a także suseł perełkowany, jaszczurki szmaragdowe, wąż esculapa, zaskroniec czarnomorski i żyjące w wodach rzek ryby: wyrozub, sierotka, sapa i czeczuga.

Wszystkie te zalety Zaleszczyk zaczęto odkrywać w XVIII wieku, kiedy właścicielem miejscowości był Stanisław August Poniatowski (wcześniej należała ona do Lubomirskich). Powstał tu jego pałac, przebudowany w 1831 r. przez Brunickich (przed 1939 należał do rodziny Turnau), kościół św. Stanisława ufundowany przez niego w roku 1763 oraz przekształcony ze starszej budowli ratusz z figurą szwedzkiego rajtara (później zniszczona). Prawdziwy rozkwit kurortu nastąpił jednak dopiero na przełomie XIX i XX wieku, jeszcze pod zaborem austriackim, i ponownie – w czasach II Rzeczypospolitej. W latach 1896-1899 w Zaleszczykach mieszkał Jan Kasprowicz, którego dworek zachował się do dzisiaj. Powstała w nim znana pieśń: Święty Boże, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami.

Już przed I wojną światową przyjezdni mogli widzieć w rejonie Zaleszczyk dwa ogromne mosty żelazne, z których przeprawa na Dniestrze na linii Zaleszczyki – Kołomyja uważana była za najpiękniejszy most żelazny w Galicji. W liczącym 8 tys. mieszkańców mieście czekał na gości hotel „Kremer”, a ciekawa okolica zachęcała do dalszych wycieczek.
Położenie na mapie województwa tarnopolskiego w roku 1939, See page for author [Public domain], via Wikimedia Commons


Tak więc w Czerwonogrodzie podziwiano wodospad (16 m wys.) na rzece Dżuryn i pałac Lubomirskich, w Krzywczu zwiedzano labirynt ogromnych (22 km długości) jaskiń alabastrowych (mniejsze jaskinie znajdowały się też w Bilczu, gdzie znaleziono ślady bytności ludzkiej – kości i naczynia – z epoki neolitu) i ruiny rozebranego w XIX w. zamku Kąckich, a w Oknie oglądano pałac Cieńskich z bogatymi zbiorami sztuki (m.in. stara broń, porcelana) i liczącą 20 tys. tomów biblioteką. Odwiedzano również upamiętnione przez Krasińskiego Okopy św. Trójcy tuż przy ówczesnej granicy rosyjskiej oraz Horodenkę z barokowym kościołem i XVIII-wieczną cerkwią, a także Gwoździec ze starym kościołem Bernardynów i pomnikiem wojen tureckich. Od 24 czerwca do 12 lipca można było udać się na słynny niegdyś jarmark do Ułaszkowiec. Niektórych mogła zainteresować fabryka tytoniu, która funkcjonowała w przerobionym zamku Lubomirskich w Jagielnicy. Szczególnie chętnie wyprawiano się do głębokich (ok. 170 m) jarów okolicznych rzek, a zwłaszcza do jaru Dupy i Seretu, gdzie kontemplowano liczne skaliste odkrywki geologiczne o zdumiewających kształtach, jak np. skała Sfinks podolski. Niemal prostopadłe ściany jarów były bardzo niebezpieczne. Odnotowano tam liczne wypadki śmiertelne. A ile razy wtedy i później tam właśnie znajdowała swój tragiczny finał "sezonowa" miłość? Któż to wie...

W okresie międzywojennym Zaleszczyki były miastem powiatowym w województwie tarnopolskim, na południowo-wschodnich krańcach Polski, tuż przy granicy polsko-rumuńskiej (drogowe przejście graniczne było w Kutach) i posiadały status stacji klimatycznej. W sezonie docierały tu bezpośrednie wagony sypialne z Warszawy (3 razy w tygodniu) i pociągi specjalne (nawet z Gdyni). Miejscowość znana była również w Skandynawii. W 1924 roku w mieście przebywało 300 kuracjuszy, a w roku 1927 już ok. 3000! Do dyspozycji gości, oprócz Hotelu Centralnego i Oficerskiego Domu Wypoczynkowego, było 17 pensjonatów i mieszkania w domach wiejskich oraz wille i malownicze dworki. Koszt utrzymania w latach trzydziestych w pensjonacie wynosił dziennie od 8 do 12 zł, a czynsz miesięczny za pokój umeblowany od 60 do 100 zł. Taksa klimatyczna, to był wówczas wydatek 10 zł od osoby; rodziny do trzech osób płaciły 15 zł, a powyżej trzech osób – 20 zł. Urzędnicy i oficerowie płacili połowę stawki, natomiast lekarze i ich rodziny byli zwolnieni z opłat.

Polecano wówczas np. czynny cały rok, położony w ogrodzie nad Dniestrem pensjonat profesorowej Marii Starzyńskiej, w którym goście mogli liczyć na umiarkowane ceny i wykwintną, a na żądanie – dietetyczną kuchnię. Gdyby się kto pytał – ulica Główna nr 17. Ale pewnie już nikt nie zapyta...

Skoro wspomnieliśmy o diecie, to należy tu dodać, że w Zaleszczykach leczono również niektóre „lekkie” postacie chorób i dolegliwości, jak m.in. początkowa gruźlica płuc, nerwica przewodu pokarmowego, choroby nerek, podagra, otyłość, gościec stawowy i mięśniowy, osłabienie. Lekarze w swoich gabinetach dysponowali aparatami rentgenowskimi i lampami kwarcowymi. Na miejscu był szpital na 100 łóżek i oczywiście ambulatorium oraz poradnie specjalistyczne. Odważnych przyjmował też dentysta.

W Zaleszczykach kilkakrotnie na wypoczynku przebywał marszałek Józef Piłsudski. Zachowała się willa, w której Marszałek mieszkał w roku 1933. Wizyty te starano się zresztą wykorzystać w celu pobudzenia ekonomicznego i cywilizacyjnego rozwoju regionu, o co zabiegali odwiedzający dostojnego gościa lokalni dygnitarze i państwowi dostojnicy.

Słoneczne plaże

Główną atrakcją miasta były naturalnie plaże – Słoneczna i Cienista – nad Dniestrem. Plaża Słoneczna – położona obok mostu kolejowego – oferowała kabiny, dwa ogrodzone i zamknięte place, drewniane zejście do wody, leżaki i kosze, pawilon restauracyjny oraz koncerty orkiestry wojskowej. Na chętnych oczekiwały łodzie wiosłowe i motorówki. Była też plaża w Starych Zaleszczykach.

Ponadto, każdy mógł korzystać z czytelni, wypożyczalni książek, kortów tenisowych i kręgielni. Bawiono się na festynach i dansingach, odwiedzano kinoteatry. Wieczorami słuchano najlepszych jazzbandów na gościnnych występach. Co roku – począwszy od 1935 – w drugiej dekadzie września organizowano w Zaleszczykach ogólnopolskie święto winobrania, podczas którego podziwiano piękne stroje ludowe i folklor regionu. Odbywały się także zawody konne pod patronatem dowódcy Korpusu Ochrony Pogranicza i wojewody tarnopolskiego.

Ulubioną rozrywką letników były przejażdżki łodziami po Dniestrze, podczas których podziwiano okolice zwane ze względu na uroki krajobrazu o charakterze górskim Szwajcarią Naddniestrzańską. Chętnie też odwiedzano odległy o 3 km piękny las w rejonie Dźwiniacza i Żeżawy, interesujące wykopaliska w Koszyłowcach, „cudowne źródło” w Zazulińcach i skałę puchar Sobieskiego w Holihradach. W Nowosiółce Kostiukowej oglądano pozostałości okrągłej baszty dawnego zameczku Kostiuków-Wołodyjowskich, a we wsi Dobrowlany – cerkiewkę przyniesioną tu według podania przez powódź aż z Buczacza.

Pierwsza plaża nudystów

Gdy mowa o plażach, to warto wspomnieć, że w Zaleszczykach była pierwsza i chyba najbardziej znana w Polsce nieoficjalna plaża dla naturystów, czy też raczej nudystów.

Druga taka plaża znajdowała się w Otwocku, ale istniało ich oczywiście więcej. Miały one jednak zazwyczaj charakter miejsc ściśle prywatnych (na terenie posiadłości) lub przypadkowych, gdzie gromadzono się – zwykle jednorazowo lub sporadycznie – w odosobnieniu, np. nad morzem, rzeką lub jeziorem.

Naturalne przejawy nudyzmu były oczywiście w Polsce doskonale znane i dyskretnie uwidocznione w literaturze, wystarczy tu chociażby lektura wspomnieniowych książek Melchiora Wańkowicza i Czesława Miłosza. Wyjąwszy przypadki zachowań mistycznych, właściwych kręgom hermetycznym, polski naturyzm świadomy prezentował się dość skromnie i dotyczył w zasadzie jedynie środowisk „wyzwolonych” obyczajowo.

Inaczej było u naszych wielkich sąsiadów, gdzie nawet nagość wprzęgnięto w służbę ideologii. W Niemczech – co pokazują liczne wydawnictwa i filmy propagandowe – prężono atletyczne, upozowane na starożytnych herosów ciała ku chwale czystej germańskiej rasy i w myśl kształtowania „nadczłowieka”. W Sowieckiej Rosji natomiast – co też widać na bardzo mało znanych taśmach filmowych– robotniczo-chłopskie golasy przeciwstawiały się mieszczańskim normom i burżuazyjnej mentalności oraz zwalczały obyczajowe i religijne przesądy w myśl kształtowania człowieka „radzieckiego”.

Przed rokiem 1939 Zaleszczyki liczyły ok. 6 tys. mieszkańców, w tym 4,5 tys. Żydów, 700 Polaków i 500 Ukraińców (obecnie mieszka tam ok. 13 tys. ludzi). Wzrastała liczba miejsc noclegowych dla gości, a rozwój miasta i regionu wydawał się zapewniony. Pod koniec okresu międzywojennego planowano dziesięciokrotnie powiększyć obszar uprawy winorośli (w 1936 r. zajmował on 131,5 ha). Winnice te miały zaspokoić wewnętrzne potrzeby kraju i uniezależnić Polskę od importu winogron. Tuż przed wybuchem II wojny światowej planowano też obsadzić zaleszczycki deptak palmami, aby miasto zasłużyło w pełni na miano polskiej Riwiery. Dużo było tych planów – wspólnych i osobistych! I wszystko skończyło się...
Marek Żukow-Karczewski

Ocena (4.2) Oceń:
Pasaż zakupowy