Piątek 31.07.2015

Nie jedzcie węgorza!

Fot. Amalrik Dumas/Freeimages.comFot. Amalrik Dumas/Freeimages.com

Węgorz jest na skraju wyginięcia. W ciągu 10-15 lat ta ryba może całkowicie zniknąć z naszych wód. Nie działa sztuczny rozród. Nic nie daje także sztuczne zarybianie. Dlaczego populacja węgorza rozpływa się w naszych wodach?


Degradacja środowiska, budowa przeszkód na rzekach i masowe odłowy narybku węgorza u wybrzeży Francji znacząco osłabiły tę populację. Ogromne zniszczenia w populacji węgorzy wyrządzili też handlujący tą rybą. Przenieśli oni obecnie hodowle odławianego narybku do Chin, gdzie węgorz nabierał wartości handlowej, ale do wody już nie mógł wrócić. Zamiast tego  trafiał i trafia na talerz, również polskich konsumentów.

Sprawę utrudnia także specyficzny tryb życia węgorza. Populacja tej ryby bardzo wolno się odnawia. Węgorz europejski w swoim cyklu życiowym przebywa zarówno w wodach słodkich i słonych. W wodach słodkich i przybrzeżnych mórz Europy węgorz dorasta – są one dla niego żerowiskiem.

Potem, kiedy osiągnie dojrzałość płciową wędruje tysiące kilometrów, aby odbyć tarło w rejonie Morza Sargassowego. To tam na świat przychodzi kolejne pokolenie węgorzy. Ich larwy wraz z morskim prądem, Golfsztromem, dryfują w kierunku Europy, do której docierają po dwóch albo trzech latach, zastępując swoich „rodziców”. W wodach słodkich przebywają do 10. roku życia. Potem znów podejmują wędrówkę, do miejsca, w którym się urodziły.

– Podwodne łąki Zatoki Puckiej i Gdańskiej to były jedne z najwydajniejszych łowisk tego gatunku w Polsce. Dziś już tak nie jest. Przez ostatnie 30 lat liczebność węgorzy spadła o ponad 95 procent głównie na skutek nadmiernej eksploatacji. – mówi Paweł Średziński z WWF Polska. – Możemy to jeszcze zmienić. Idąc do sklepu, wyjeżdżając chociażby do Węgorzewa, czy też na Mazury, lub odpoczywając nad morzem, zostawmy węgorza w spokoju. Brak popytu na węgorza, to jeden z niezbędnych warunków niezbędnych do ocalenia tej ryby. Węgorz może do nas wrócić albo przejdziemy do historii jako ostatnie pokolenie, które pamięta smak tej ryby. – dodaje Średziński.

Zresztą problem dotyczy nie tylko węgorza. Restauratorzy i właściciele barów częściej promują gatunki obce dla Bałtyku, a jednocześnie zagrożone wyginięciem. Dla zdobycia popularności sięgają nawet po tak kontrowersyjne pomysły jak focze mięso.

Ocena (4.1) Oceń:
Pasaż zakupowy