Środa 20.05.2020

Pandemia koronawirusa oczyściła powietrze. Tylko na jak długo?

Piesi przejęli ulice miasta, ludzie prawie całkowicie przestali latać, niebo jest niebieskie (nawet w Los Angeles!) po raz pierwszy od dziesięcioleci, a globalna emisje gazów cieplarnianych spadły o 17% na początku kwietnia w porównaniu do poziomów z 2019 r. Tylko na jak długo?



fot. shutterstockfot. shutterstock

Z czego to wynika? Świat doświadczył najbardziej gwałtownego spadku produkcji węgla, a duże światowe gospodarki znalazły się w martwym punkcie. Kiedy ludzi pozamykali się w domach, w niektórych krajach emisje spadły średnio o nieco ponad jedną czwartą (26%). W Wielkiej Brytanii spadek wyniósł około 31%, podczas gdy w Australii w kwietniu emisje spadły o 28,3%.
„To naprawdę duży spadek, ale jednocześnie nadal mamy emisje na poziomie 83%, co pokazuje, że nawet drastyczne zmiany w naszym zachowaniu, nie są w stanie tego powstrzymać” ‒ powiedziała Corinne Le Quéré, profesor zmian klimatu na uniwersytecie z Anglii Wschodniej i główna autorka badania opublikowanego w czasopiśmie Nature Climate Change.

Bezprecedensowy spadek emisji będzie prawdopodobnie tylko tymczasowy. Kraje powoli wracają do normalnej aktywności, zatem roczny spadek prawdopodobnie wyniesie tylko około 7%, jeśli nadal będą obowiązywać pewne ograniczenia w celu powstrzymania koronawirusa. Jeśli jednak zostaną one zniesione w połowie czerwca, średnioroczny spadek prawdopodobnie wyniesie tylko 4%.

To nadal stanowiłoby największy roczny spadek emisji od czasu drugiej wojny światowej.

Według Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu emisje muszą spaść do zera netto w połowie tego wieku, aby osiągnąć cele porozumienia paryskiego i powstrzymać globalne ocieplenie przed osiągnięciem katastrofalnego poziomu. Le Quéré powiedziała, że spadek emisji dwutlenku węgla wynikający z kryzysu Covid-19 pokazuje, jak drastyczne zmiany muszą zajść.  

Dotychczasowe doświadczenia z kryzysu pokazały, że zmiany w zachowaniu jednostek ‒  takie jak rezygnacja z latania samolotem, praca z domu i rzadsze korzystanie z samochodu - mogą być tylko częścią niezbędnej drogi do ograniczenia. Zdaniem naukowców potrzebne są większe zmiany w sposobie, w jaki ludzie wytwarzają i zużywają energię.

„Zmiana naszych zachowań nie wystarczy” ‒ powiedziała Corinne Le Quéré. „Potrzebujemy zmian strukturalnych [w gospodarce i przemyśle]. Ale jeśli skorzystamy z okazji i wprowadzimy zmiany strukturalne teraz, zobaczymy, co można osiągnąć.”

Emisje z lotnictwa wykazały dramatyczny spadek, o około 60%, ponieważ loty międzynarodowe między wieloma krajami były uziemione. Emisje z transportu powierzchniowego spadły mniej gwałtownie, o około 36%.

Mimo tak bezprecedensowego spadku wpływ na klimat będzie prawdopodobnie niewielki. Zapasy dwutlenku węgla w atmosferze, które w ubiegłym roku osiągnęły 414,8 części na milion, będą nadal rosły, aż osiągną niebezpieczny poziom 450 ppm w tym roku.

„Dwutlenek węgla pozostaje w powietrzu przez długi czas i chociaż emisje są mniejsze, to wciąż się gromadzi, tylko trochę wolniej” ‒ powiedział Richard Betts, szef badań nad wpływem klimatu w Met Biuro Hadley Center. „Jeśli chcemy zatrzymać gromadzenie się dwutlenku węgla w atmosferze, musimy przestać go tam umieszczać. To tak, jakbyśmy napełniali wannę i lekko odkręcili kran, ale go nie zakręcili”.

Kwarantanna i zamknięcie granic spowodowały gwałtowny spadek zapotrzebowania na energię, ale kryzys praktycznie nie zmienił profilu produkcji energii, zauważył Mark Maslin, profesor klimatologii na University College London.

„Prawdziwa lekcja tej pandemii polega na tym, że musimy jak najszybciej globalnie przestawić naszą produkcję energii z paliw kopalnych, jeśli chcemy zapewnić trwałe redukcje globalnych emisji rok do roku” – dodał. 
Ekologia.pl (JS)

Bibliografia

  1. “https://www.theguardian.com/environment/2020/may/19/lockdowns-trigger-dramatic-fall-global-carbon-emissions”; data dostępu: 2020-05-20
Ocena (5.0) Oceń:
Pasaż zakupowy