Poniedziałek 05.12.2016

Łoś - opis, występowanie i zdjęcia. Łoś w Polsce ciekawostki

Myśląc o łosiach oczami wyobraźni widzę słynną „Carską drogę” nad Biebrzą oraz klępę Matyldę. To chyba najbardziej znana polska samica łosia. Od wielu już lat żyje sobie wzdłuż „carskiej drogi”, gdzie każdego roku prowadza tam swoje młode. Turyści z całej Europy jak tylko ją widzą, zatrzymują swoje samochody i robią sobie z nią zdjęcia. Jak to możliwe, że dzikie zwierze daje się podejść na tak bliską odległość? Łosie po prostu tak mają. Wiele razy gdy mam nerwy, przypominam sobie o tych zwierzętach i zazdroszczę im tego stoickiego spokoju połączonego z dużą dozą cierpliwości.



Łoś, fot. Kacper KowalczykŁoś, fot. Kacper Kowalczyk

Największy brodacz w Polsce?
Z pewnością jeden z największych obok żubra, bowiem średnia waga samca wynosi w granicach 700 kilogramów, a najcięższy znany historii osobnik ważył niemal 830 kilogramów. Klępy są nieco lżejsze. Ich średnia waga szacowana jest w granicach 400 kilogramów. Ważąc mniej o wiele łatwiej jest wykonywać wdzięczne ruchy, które spowodują burzę hormonalną u samca. Samce z kolei, żeby zaimponować samicy muszą wykazać się czymś więcej niż tylko okazałą posturą – wysokość w kłębie tego zwierzęcia wynosi około 2 metry. Rozpiętość poroża także jest imponująca i dochodzi niekiedy do ponad 2 metrów. To właśnie porożem samce imponują płci pięknej tocząc ze sobą boje podczas okresu godowego nazywanego bukowiskiem. Bukowisko odbywa się w podobnym okresie, co bardziej spektakularne rykowisko jeleni, czyli we wrześniu oraz na początku października. Jak sama nazwa wskazuje, łosie w stosunku do wspomnianych jeleni dość cicho buczą, a przez myśliwych głos tych zwierząt został nazwany stękaniem, bo i skojarzenia z tą czynnością na myśl może nam przywieść. Przeważnie kryją się w trzcinowisku lub innych trudno dostępnych obszarach dla ludzi i unosząc delikatnie głowę do góry, wydają z siebie dźwięki. Stękają aż do skutku, a kiedy jeden samiec spotka drugiego, wtedy rozpoczyna się między nimi walka o pierwszeństwo w dostępie do samic. Czasami bywa i tak, że słabszy osobnik wyczuwa swoją niższość i skręcając głowę, w lewą bądź prawą stronę, pokazując przeciwnikowi szyję, oddaje pole bitwy walkowerem. Osuwa się w cień mokradeł i zmierza do miejsca, gdzie będą jeszcze słabsze od niego samce lub po prostu daje sobie spokój oczekując kolejnego sezonu.
Samiec łosia, źródło: Wikipedia
Samica łosia,By Photo (c)2006 Derek Ramsey (Ram-Man) (Self-photographed) [GFDL 1.2 or CC BY-SA 2.5], via Wikimedia Commons
Samiec i samica łosia. Ryan Hagerty [Public domain], via Wikimedia Commons
Miłość w świecie łosi
W czasie trwania rui samce mają tak wysoki poziom hormonów, że nieważne jest dla nich jedzenie, dlatego w ciągu niecałych dwóch miesięcy ich masa może się obniżyć nawet o 20%. Byki mogą sobie na to pozwolić, ponieważ nie gromadzą haremu, tylko po zapłodnieniu samicy osuwają się w cień i nie muszą pilnować swojego stada. Wiodą samotniczy tryb życia. Mają wtedy czas na regenerację i powrót do swojej poprzedniej masy. Ciąża u łosia trwa około 260 dni, po których na świat przychodzą łoszaki. W
Oko w oko w łosiem
Widząc łosia w mieście należy poinformować o tym straż miejską lub policję. Służby porządkowe będą wiedziały, jak dalej postępować. Pamiętajmy, że choć spokojne, to jest to dzikie zwierzę, dlatego nie podejmujmy sami żadnych kroków, by łosia przegonić z naszej okolicy!
jednym miocie do trzech, ale przeważnie rodzą się dwa lub jeden. Już po kilku pierwszych dniach życia, małe są w stanie podążać za matką, by poznawać otaczający je świat. Mają ubarwienie futra całe brązowe, bez żadnych plam. Wysokość w kłębie oraz długość ciała wynosi około 80 cm. Po trzech miesiącach zaczynają podjadać, a już w czwartym miesiącu całkowicie rezygnują z pokarmu od matki, i jedzą to co osobniki dorosłe, czyli fragmenty roślin. Tylko około 50% łoszaków dożywa swojej dorosłości, a tę osiągają w wieku 2 lat. Przez cały pierwszy rok życia, młode osobniki przebywają z matką. Później zaczynają wędrówkę w inne rewiry. Najczęściej to zjawisko ma miejsce jesienią, gdy rozpoczyna się bukowisko i samica znowu wykazuje swoją aktywność płciową. Wtedy młode szukają swojego miejsca na świecie, dlatego można je spotkać na terenie całego kraju. Bardzo spektakularne są to przypadki, gdy obserwowany jest łoś, który zawieruszył się podczas swoich wypraw i znalazł się w centrum wielkiego miasta. Dla wielu z nich, mało doświadczonych, takie podróże kończą się tragicznie. Ssaki te giną pod kołami samochodów, a tym samym mogą zrobić również krzywdę użytkownikom dróg. Widząc łosia w mieście należy poinformować o tym straż miejską bądź policję. Służby porządkowe już będą wiedziały, jak dalej postępować. Pamiętajmy, że choć spokojne, to jest to dzikie zwierzę, dlatego nie podejmujmy sami żadnych kroków, by łosia przegonić z naszej okolicy!
Łoszak. Michael Gäbler [CC BY 3.0], via Wikimedia Commons
Klępa z łoszakiem. By Gunnar Creutz (Own work) [CC BY-SA 4.0], via Wikimedia Commons
Łoś łopatacz. By Walter Siegmund (Own work) [GFDL or CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons
Łoś łosiowi nierówny
Ze zwierzętami jest tak samo jak i z ludźmi, różnimy się od siebie, mimo że należymy do jednego gatunku. Różnią się dzieci, różnią się osobniki dorosłe. Jedne są cięższe, inne lżejsze, jedne wyższe, drugie niższe. W przypadku łosi sprawa tyczy się przede wszystkim poroża. To, w zależności od tego, gdzie dany zwierz mieszka, charakteryzuje się zasadniczymi różnicami. Na tej podstawie miłośnicy oraz badacze tych zwierząt wyróżniają co najmniej dwa rodzaje łosi - łopatacze i badylarze. Łopatacze to te osobniki, które mają poroże przypominające łopaty, stąd też wzięła się nazwa. Porównuję ten rodzaj poroża do dłoni, w których mamy dość długie palce, ale również jednolitą garść, która umożliwia chwytanie. Tak samo na łopatę łosia można położyć bardzo wiele rzeczy. Chociaż same łosie traktują swoje łopaty raczej jako element mający na celu wywarcie zainteresowania wśród płci przeciwnej, a także służyć jako narzędzie walk toczonych pomiędzy samcami w czasie bukowiska. Oczywiście poroże łosia ma odcinki, które posiadają swoje odpowiednie nazwy. Te odcinki, które nazwałem palcami fachowo nazywają się pasynkami, natomiast określenie łopat stosowane przez specjalistów to tyki. Całość to rosochy. Nazwy fachowe mogą być używane zarówno dla badylarzy jak i łopataczy, z tą małą różnicą, że tyki u badylarzy to badyle, a pasynki są zarezerwowane tylko dla łopat. Badyle przypominają nieco poroże, które znamy  z jeleniej głowy. Ponieważ łoś euroazjatycki – bo obecnie tak brzmi właściwa nazwa tego gatunku – zamieszkuje trzy kontynenty, to różnice występujące między osobnikami są znaczące. W Polsce o wiele lepiej utrwalił się genotyp łosi badylarzy, natomiast w Rosji na Syberii częściej spotykane są łopatacze. Jednak wcale to nie oznacza, że na terenie naszego kraju nie można spotkać łopataczy, taka forma łosia po prostu występuje rzadziej. Do niedawna łosie żyjące w Ameryce Północnej oraz łosie mieszkające w Europie i Azji były zaliczane do jednego gatunku. Obecnie systematycy w wyniku badań PCR wykazali, że obie populacje posiadają na tyle zróżnicowany genom, że możemy mówić o dwóch różnych gatunkach. Dlatego właśnie rozróżniamy łosie amerykańskie oraz łosie euroazjatyckie. Te drugie występują w co najmniej 4 podgatunkach – nominatywnym A. alces alces, A. alces buturlini, A. alces cameloides, A. alces pfizenmayeri. Do roku około 1810 wyróżniano jeszcze jeden podgatunek A. alces caucasicus, ale ten niestety wyginął na skutek dość intensywnych polowań przez ludy zamieszkujące tereny Kaukazu, dla których stanowił dużą dawkę mięsa.
By Malene Thyssen (User Malene) (Own work) [GFDL, CC-BY-SA-3.0 or CC BY-SA 2.5], via Wikimedia Commons
Fot. Kacper Kowalczyk
Moratorium na łosia
Łoś euroazjatycki (Alces alces) w Polsce nadal jest zwierzęciem łownym, ale nie poluje się na niego ze względu na moratorium, które zostało ogłoszone w roku 2001 przez ówczesnego Ministra Środowiska Antoniego Tokarczuka. Powodem podjęcia takiej decyzji była dramatycznie niska liczebność tych zwierząt. Obecnie liczba łosi jest szacowana na około 14 000 osobników, z czego niemal 6000 zamieszkuje samą Lubelszczyznę. W momencie ogłoszenia decyzji o zawieszeniu polowań na ten gatunek, głównym miejscem jego występowania była dolina Biebrzy. Przede wszystkim ze względu na rozległe, podmokłe i w miarę nie naruszone przez człowieka obszary, a także ochronę w ramach Parku Narodowego było możliwe zachowanie tych zwierząt. Analizując sytuację oraz atmosferę wokół łosia, zauważyłem że raz na dwa, trzy lata wraca jak bumerang sprawa odwieszenia moratorium. Zwolennicy odstrzału tych zwierząt, argumentują swoje postulaty, tym że łosi mamy już wystarczająco na naszych ziemiach i mogą one czynić duże szkody w uprawach leśnych, jak to na zwierzęta jeleniowate przystało. W końcu dorosły łoś potrzebuje nawet 50 kilogramów pokarmu roślinnego dziennie. Przeciwnicy zaś twierdzą, że obecna liczebność populacji nie będzie już ulegać zmianie i osiągnęła stabilny poziom. Skąd takie wnioski? Według badaczy pojemność środowiska nie pozwala na większą liczbę, dlatego samo środowisko pośrednio przyczynia się do utrzymania na w miarę stabilnym poziomie populacji łosi. Wskazywać mogą na to dane, które są zbierane przez zwolenników, jak również przeciwników odstrzału łosi. W roku 2011 ci pierwsi twierdzili, że mamy około 16 000 tych ssaków, drudzy podawali liczbę w granicach 10 000. Po trzech latach, gdy sprawa znowu powróciła, w mediach przewijała się liczba 14 000 i obie strony wskazywały podobną liczebność. Można zatem uważać, że populacja łosia w Polsce osiągnęła już swoje maksimum, którego raczej nie przekroczy.
Kacper Kowalczyk
Moim zdaniem
Czy należy ograniczyć populację łosia w Polsce?
Ocena (4.0) Oceń:
Pasaż zakupowy