Bobry robią dobrą robotę! Wywiad z Romanem Głodowskim ze Stowarzyszenia Nasz Bóbr

Trzeba zrozumieć, że bobry robią dobrą robotę i że trzeba je zaakceptować. Wody retencjonowanej przez bobry, jest więcej niż wody retencjonowanej przez wszystkie państwowe programy. Więc mamy do wyboru, albo pakować miliardy złotych w programy małej i średniej retencji, albo pozwolić wykonać tą pracę, bobrom, które zrobią to lepiej i całkowicie za darmo ‒ mówi Roman Głodowski ze Stowarzyszenia Nasz Bóbr.



fot. shutterstockBóbr europejski, fot. shutterstock

Joanna Szubierajska: Ile bobrów żyje w Polsce?

Roman Głodowski, Stowarzyszenie Nasz Bóbr: Dokładnych liczb nie ma, nikt nie prowadzi badań, inwentaryzacji, więc nie możemy nawet w przybliżeniu określić ile w Polsce żyje bobrów. Urzędy szacują, że jest ich w granicach 120 tysięcy, ale to nie są dane potwierdzone żadnymi badaniami, więc tak naprawdę ciężko to określić. Gdybyśmy mieli sytuację, że bobry są w jednymi miejscu, się rozmnażają i nic złego im się nie dzieje, to na pewno łatwiej byłoby je oszacować. Natomiast dzisiaj mamy taką politykę urzędów, że z powodu niszczenia tam, siedlisk, te bobry cały czas migrują.

Wiele razy spotkałem się takimi opiniami wśród urzędników, ze jeżeli znajdą gdzieś żeremie, to znaczy, że jest jedna rodzina bobrowa. Jeżeli pół kilometra dalej znajdą drugie żeremie, to liczą, że są to dwie lub trzy rodziny bobrowe. Zakładając, że w jednej rodzinie może być od 7 do 10 bobrów, to na obszarze 1 km2 mamy około 20 bobrów, a w rzeczywistości tych bobrów jest 3 albo 4.  
Dla urzędników to zdecydowanie za dużo. Dlatego Regionalne Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie planuje odstrzał około 1500 bobrów na Mazowszu.

Nie zgadzamy się z taką decyzją. Ta decyzja jest skandaliczna i nie jesteśmy w stanie zaakceptować argumentów jakimi urzędnicy się posługują! Z jednej strony rozumiem oczywiście kwestie ekonomiczne, które mówią, że w przeciągu roku państwo wypłaciło około 48 milionów złotych z tytułu odszkodowań za zniszczenia spowodowane przez bobry. Jest to dla mnie argument zrozumiały, bo to my jako społeczeństwo płacimy te odszkodowania,. Natomiast żaden urząd nie bierze pod uwagę korzyści, jakie płyną z obecności bobrów w środowisku.

Jakie korzyści możemy czerpać z obecności bobrów?

Przede wszystkim bobry doskonale dają sobie radę z retencjonowaniem wody. To jest najważniejszy argument, który przemawia za tym, by bobry były wszędzie. Ponieważ retencjonowanej wody nie mamy, a tam gdzie występuje, jest jej zdecydowanie za mało. W 2010 roku zostały poczynione wyliczenia przez doktora Andrzeja Czecha z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który określił, że całej wody retencjonowanej przez bobry, jest więcej niż wody retencjonowanej przez wszystkie państwowe programy. Mamy więc do wyboru, albo pakować miliardy złotych w programy małej i średniej retencji, albo pozwolić wykonać tą pracę, bobrom, które zrobią to lepiej i całkowicie za darmo.

Można to przeliczyć na korzyści finansowe?

Woda retencjonowana przez bobry też ma swoją wartość. Według wyliczeń z 2010 roku wycenia się to na od 1 do 10 tys. euro z ha, średnio 5 tysięcy euro. To oznacza, że rocznie bobry wykonują dla nas pracę wartą 100 mln euro. Przy założeniu, że rozlewisk bobrowych mamy 25 tys. ha. Porównując, to ze szkodami o wartości 48 mln złotych wygląda to całkiem dobrze.

Jaki jeszcze wpływ mają bobrowe inwestycje?

Działalność bobrów, to nie jest tylko retencja. To jest przywrócenie bioróżnorodności w okolicach zbiorników wodnych, jezior, stawów czy rzek. Poza samą wodą, brakuje też w środowisku równowagi. Bobry pomagają nam zadbać o strefy w okolicach wody.

O mokradła, które nie dość, że są zbiornikami retencyjnymi, to są również filtrami wody, która odpływ do rzek. To też jest bardzo ważna kwestia. Posiadając mokradła, rozlewiska i bagna, zabezpieczamy swoje tereny przed powodzią. Bowiem obszary podmokłe zlokalizowane w okolicy rzek, przechwytują nadmiar wody, który płynie zbyt szybkim nurtem rzeką. Obecność bobrów chroni także przed pożarami. Im więcej bagien, rozlewisk tym więcej stref buforowych, które są w stanie zatrzymać ogień, który mogłyby strawić lasy.

Mówi Pan, że bobry zapobiegają powodziom. Natomiast w 2010 roku, to właśnie bobry zostały oskarżone o spowodowanie powodzi.

Niewątpliwie bobry mogą powodować uszkodzenia wałów przeciwpowodziowych. Natomiast czy możemy mówić o całkowitej winie, nie bardzo. Ja osobiście nie widziałem i nie słyszałem, by bobry wykopały wyłom w wale przeciwpowodziowym. Natomiast faktem jest, że bobry były obserwowane w trakcie powodzi na wałach. W prosty sposób sobie tłumaczono, że skoro tutaj są bobry, a wał został przerwany, to znaczy, że to wina zwierząt. Co jest oczywiście nieprawdą. To wina gospodarki, wodnej, która została wprowadzona jeszcze za czasów PRL-u i do tej pory funkcjonuje. Są wyregulowane rzeki, które powodują, że woda w bardzo szybkim tempie przepływa przez wybetonowane koryto. To powodowało, że ta woda musiała gdzieś znaleźć ujście. Inną kwestią jest to, że pozwalamy budować się na terenach zalewowych. Jeżeli ktoś stawia dom, gospodarstwo w okolicach zbiorników wodnych, poniżej poziomu wody, to należy spodziewać się, że w przypadku intensywnych opadów czy powodzi, takie tereny mogą zostać zalane.
Czy w takim razie da się polubownie rozwiązać konflikt bóbr-człowiek?

Przede wszystkim to jest problem bardzo złożony i nie da się go rozwiązać wprowadzając jakieś jedno, konkretne rozwiązanie. Trzeba zrozumieć, że bobry robią dobrą robotę i trzeba je zaakceptować. Przede wszystkim musimy wykonać jeden ważny krok ‒ wprowadzić dotacje dla wszystkich, którzy oddadzą część swojej działki, terenu pod bobrze inwestycje. Druga kwestia jest taka, że powinniśmy jako ludzie, społeczeństwo, a przede wszystkim urzędy wygospodarować część pieniędzy z budżetu czy nietrafionych inwestycji, by wykupić tereny, łąki czy nieużytki i oddać je przyrodzie, oddać je na rzecz mokradeł, na rzecz bagien, gdzie bobry będą mogły w spokoju egzystować. Dzięki temu naprawimy część szkód jakie wyrządziliśmy przyrodzie.

To da się zrobić i pieniądze na to są, tylko są kierowane w niewłaściwe miejsce. Jakiś czas temu robiłem wyliczenia na przykładzie pieniędzy, które zostały przeznaczone na przekop Mierzei Wiślanej. To były niecałe dwa miliardy złotych i według moich obliczeń, za te pieniądze w każdej gminie można by było wykupić po 64 ha nieużytków, na których takie zwierzęta mogłyby żyć. Co dzięki temu moglibyśmy uzyskać? Ktoś może powiedzieć, że mamy wydawać pieniądze po to, żeby bobrom żyło się dobrze. Nie o to tylko chodzi. Mamy załatwiony temat ranaturyzacji rzek, mamy część terenów na mokradła na bagna, które są niezbędne, mamy miejsce gdzie bobry mogą się spokojnie osiedlać, żerować i zmieniać środowisko. Bobry nie musiałaby podchodzić pod ludzkie siedziby, tam miałyby spokój i mogłyby wykonywać robotę, na którą my wydajemy miliardy złotych, a powstałe bagna chłonęły by CO2, którego mamy w nadmiarze.

Dziękuję za rozmowę
Roman Głodowski Przyrodnik, Fotograf Od wielu lat zajmuje się ochroną dzikiej przyrody. Założyciel Stowarzyszenia Nasz Bóbr
Joanna Szubierajska, Ekologia.pl
Ocena (4.4) Oceń:
Pasaż zakupowy