Chcemy zakazu transportowania żywych zwierząt! Wywiad z CIWF Polska

Joanna Szubierajska: W ubiegłym tygodniu pod pomnikiem Kopernika w Warszawie można było spotkać krowę.



CIWF Polska: Tak. Oczywiście nie żywe zwierzę, a rzeźbę, ale faktycznie była to krowa, która jest częścią naszej międzynarodowej, dużej kampanii „Stop transportowi żywych zwierząt”. Rzeźba pojechała w swego rodzaju trasę po całej Europie, a podróż rozpoczęła w Londynie, gdzie podpisała się na niej aktorka znana z Harry’ego Pottera – Evanna Lynch, potem zwierzę odwiedziło też Hagę, Paryż, Berlin, Polskę, Rzym . Zakończy swoją podróż w Brukseli.

Po co to wszystko?
Chcemy zakazu transportowania żywych zwierząt poza Unię Europejską i próbujemy zmienić prawo prowadząc naszą kampanię. Robimy to już od prawie 50 lat. Compassion in World Farming to jedna z najstarszych organizacji tego typu na świecie. Polski oddział istnieje oczywiście dużo krócej, ale też rozwijamy się bardzo prężnie. Teraz postanowiliśmy zrobić swego rodzaju trójwymiarową petycję. Krowa, a raczej podpisanie się na krowie, to taki symboliczny gest wsparcia dla naszej kampanii „Stop eksportowi żywych zwierząt”. Przy okazji zachęcamy do podpisania petycji, czy to  formie papierowej czy internetowej (petycję można podpisać na stronie: www.ciwf.pl/zakaz-transportu). W połowie listopada naszą petycję przekażemy do Parlamentu Europejskiego z dołączonymi zdjęciami krowy podpisanej przez ludzi, a potem nasza rzeźba najprawdopodobniej trafi do galerii lub muzeum sztuki współczesnej we Włoszech.

Dlaczego akurat transport żywych zwierząt?
Jesteśmy organizacją, która zajmuje się tylko zwierzętami hodowlanymi. Częścią naszej pracy jest działalność śledcza, a kampanię przeciwko transportowi żywych zwierząt prowadzimy już od lat. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy znowu dochodzenie w sprawie warunków, w jakich transportowane są zwierzęta hodowlane.

I czego się dowiedzieliście? Co oznacza transport na długi dystans dla zwierzęcia?
Z materiałów przekazanych przez naszych śledczych wynika, że transport żywych zwierząt odbywa się w tragicznych warunkach. Filmy i zdjęcia są brutalne, ciężko się je ogląda. Zwierzęta stłoczone, upchane w ciężarówkach, przerażone cielaki, które zostały dopiero co odseparowane od matek. Zwierzęta te ledwo stoją na nogach, a część z nich nie przeżywa takiego transportu. Pokonują tysiące kilometrów, podczas których często nie dostają ani jedzenia ani picia.

Co czeka ich na końcu tej podróży?
Kiedy transporty dojeżdżają do Izraela, do Strefy Gazy zwierzęta są wyprowadzenia z ciężarówek i często zarzynane na ulicy.  Od podcięcia gardła mijają długie sekundy, czasem minuty, zanim umrą. Zresztą rzeźba naszej krowy nie jest przypadkowa – jest odzwierciedleniem jednego ze zdjęć, które dostaliśmy od naszych śledczych. Rzeźba odzwierciedla więc smutną rzeczywistość.

Czy są jakieś ramy prawne, które określają standardy transportu?
W Unii Europejskiej cały czas trwa walka, by transporty zwierząt trwały osiem godzin, ale o jest tylko teoria. Transporty trwają dużo dłużej – po kilkanaście godzin bez jakiejkolwiek przerwy.

A co z kontrolami. Czy ktoś to w ogóle kontroluje?
Kiedy zwierzęta opuszczają Unię Europejską, to są zdane tylko na siebie. Poza granicami UE nie ma za bardzo żadnych kontroli. Osoby, które są odpowiedzialne za te transporty i łamią przepisy zwykle nie ponoszą żadnej odpowiedzialności i nie są karane. Transport musi dojechać na miejsce na czas i to się liczy najbardziej niestety.

Jaki udział ma w tym Polska?
Szczęście w nieszczęściu, że Polska nie eksportuje aż tylu zwierząt co np. Francja czy Niemcy, ale trzeba pamiętać, że przez Polskę przejeżdżają transporty z sąsiadujących z nami krajów. Także dużą część firm, które zajmują się transportem zwierząt hodowlanych jest polska, więc nasz lokalny udział jednak się tu przewija.

Dlaczego nadal przewozi się żywe zwierzęta?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ z jednej strony są to na pewno względy ekonomiczne i gdyby nie było to opłacalne to po prostu nie odbywało by się w taki sposób, a raczej inwestowano by w przewóz samego, zamrożonego mięsa już. Ale z drugiej strony, jako organizacja, często słyszeliśmy też argument o „świeżym mięsie”, które ma znaczenie dla kupców w krajach, do których zwierzęta są wywożone. Jednak jest to frazes i sam argument nie jest prawdziwy, ponieważ pod wpływem dużego stresu organizm zaczyna się zakwaszać z powodu dużej ilości wytworzonego kwasu mlekowego. A zakwaszony organizm jest pożywką dla bakterii, które z kolei zaczynają się bardzo szybko rozwijać i mnożyć. To prosta biologiczna zależność, a nie nasz wymysł. Takie mięso jest więc złej jakości i z pewnością nie jest „świeże”. Można poczytać o tym nawet w raportach Organizacji Narodów Zjednoczonych do Spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

Podpiszemy petycję i co dalej?
Ludzie często mówią mi, że nie chce im się już podpisywać tych petycji, bo jest ich tak dużo, a o efektach nie słyszą. Rozumiem to, bo petycja jest oczywiście pewnym narzędziem zbadania nastrojów publicznych, ale sama w sobie zmian w ustawodawstwie nie wprowadzi. Natomiast jeśli jest częścią skorelowanych działań w ramach jednej kampanii ma naprawdę sens i znaczenie. Nasza kampania jest międzynarodowa i prowadzimy ją od wielu lat. Rozmawiamy z politykami w krajach, w których mamy nasze biura, ale rozmawiamy też o konkretach z Komisją Europejską w Brukseli. Usłyszeliśmy od Komisji, że najwyraźniej jeszcze ta kwestia (kwestia transportu żywych zwierząt) nie jest zbyt ważna dla obywateli Unii Europejskiej skoro nie odbywają masowe czy regularne protesty. To nas zmobilizowało do rozpoczęcia apelu, wyjścia na ulicę z naszą krową i edukowania Europejczyków. Dlatego naprawdę warto podpisać tę petycję, żeby pokazać, że nie podoba nam się ten brutalny transport i jest nas więcej niż 5 czy 10 osób. Kiedy krowa była w Polsce pod apelem podpisało się już w sumie 100 000 ludzi. To dużo, a zbieranie podpisów wciąż trwa! Zachęcam też do śledzenia naszej strony www.ciwf.pl i koniecznie Facebooka www.facebook.com/ciwf.polska gdzie zawsze pojawiają się ważne informacje dotyczącej naszych kampanii i tego, jak w danym momencie można pomóc zwierzętom za naszym pośrednictwem. Każdy ma możliwość, żeby zmienić ich los na lepsze. Czasem będzie to apel, żeby sprzeciwić się wywozowi zwierząt z Europy, czasem inne działania. Ale jeśli uważamy, że to wciąż mało, a zdjęcia i filmy ze śledztw, które publikuje nasza organizacja – przerażają, to możemy też już teraz i dzisiaj np. ograniczyć spożywanie mięsa. To bardzo dobry, prosty krok.

Dziękuję za rozmowę
Rzeźba krowy jest częścią naszej międzynarodowej, dużej kampanii „Stop transportowi żywych zwierząt”
Joanna Szubierajska, Ekologia.pl
Moim zdaniem
Jesteś za wprowadzeniem zakazu transportu żywych zwierząt na terenie Unii Europejskiej?
Ocena (0) Oceń:
Pasaż zakupowy