Co to jest GMO i jakie są skutki modyfikacji genetycznych. Czy uprawy genetycznie modyfikowanych roślin uratują świat?

Jadwiga Łopata i Sir Julian Rose -  prezes International Coalition to Protect Polish Countryside, fot. Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej WsiJadwiga Łopata i Sir Julian Rose - prezes International Coalition to Protect Polish Countryside, fot. Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi

Co to jest żywność GMO i dlaczego wywołuje tak duże kontrowersje? O tym jakie problemy wiążą się z uprawą roślin genetycznie modyfikowanych i jakie zagrożenie niesie ze sobą wprowadzenie upraw GM w Polsce z Jadwigą Łopatą, członkiem K.S. Koalicji Polska Wolna od GMO, rozmawia redaktor Ekologia.pl, Joanna Szubierajska.



Skąd wzięło się u Pani zainteresowanie tematyką ekologiczną, a w szczególności GMO?

Wszystko zaczęło się od tego, że urodziłam się i wychowałam w małym gospodarstwie na wsi. W mojej rodzinie nie mówiło się o ekologii, ale robiło się wszystko z szacunkiem dla przyrody. Życie było raczej ciężkie. Sprzyjało to rozwijaniu takich cech jak: zaradność, współczucie, niezależność, odwaga, poczucie odpowiedzialności za to co się robi, naturalny odruch pomocy innym. Kiedy dorastałam wszyscy zachwycali się wygodnym i dostatnim życiem w mieście, osiągnięciami nauki i techniki. Zostałam również złapana w te sidła. Nawet przez moment nie pojawiła się refleksja, że jestem w trybach wielkiej machiny, że jestem manewrowana i wyzyskiwana. Teraz często myślę o tym, skąd bierze się taka bierna akceptacja i przekonanie, że nie ma możliwości innego życia.

Na szczęście Pani udało się wyrwać z „trybów wielkiej machiny”?

Bo jednak można, choćby częściowo się wyrwać i mieć dużo większy wpływ na to, jak się żyje i na co poświęca się swój wolny czas, swoją energię, swoje życie. Aby to pokazywać w praktyce stworzyliśmy EKOCENTRUM ICPPC, gdzie prowadzimy różne warsztaty edukacyjne. Sama prowadzę małe gospodarstwo. Ekologicznymi i tradycyjnymi metodami uprawiamy różne warzywa, mamy swoje owoce, jajka od kur zielononóżek.


Kiedy pojawił się w Pani życiu temat GMO?

Temat GMO pojawił się razem z wejściem Polski do Unii Europejskiej bowiem rząd Pana Leszka Millera od razu otworzył Polskę na wszystkie rodzaje GMO jakie były już wtedy zatwierdzone w UE. A z czasem przybywało tego więcej. Świadomość Polaków w 2004 roku na temat zagrożeń GMO była zerowa. Dobrze, że z czasem udało się doprowadzić do tego, że wszystkie Sejmiki
Współistnienie– sąsiedztwo – koegzystencja to tylko polityczne hasła. W praktyce współistnienie upraw roślin tradycyjnych, bez GMO obok upraw zmodyfikowanych nie jest możliwe tak jak nie jest możliwa cisza i hałas w tym samym pomieszczeniu!
Wojewódzkie podjęły oficjalne stanowiska, że chcą być strefami wolnymi od GMO. Nasze województwa dołączyły do ponad 170 istniejących w UE dużych (jak województwa) stref wolnych do GMO i ponad 4500 mniejszych regionów (jak powiaty, gminy). Niestety ani Rząd RP ani UE nie respektują tych postanowień mimo, że sejmiki te reprezentują lokalne społeczności.

Jakie zagrożenia wiążą się z GMO?

Przede wszystkim nie ma możliwości prowadzenia upraw tradycyjnych obok upraw GMO. A więc walczę, podobnie jak rolnicy w całej Europie i na całym świecie, też o swoje przetrwanie. Współistnienie– sąsiedztwo – koegzystencja to tylko polityczne hasła, które mają być rozumiane jako możliwość prowadzenia upraw roślin tradycyjnych, bez GMO obok upraw zmodyfikowanych genetycznie bez ryzyka zanieczyszczenia tych pierwszych. W praktyce takie współistnienie nie jest możliwe tak jak nie jest możliwa cisza i hałas w tym samym pomieszczeniu!

Podobno istnieją sposoby, by rośliny GMO i tradycyjne uprawy mogły ze sobą sąsiadować?

Ustawy i akty regulujące tzw. współistnienie/sąsiedztwo roślin GM i tradycyjnych polegające np. na wprowadzaniu zapór zasiewowych i odległości między uprawami nie sprawdzają się i nie gwarantują czystości ziarna! Np. w USA, po 10 latach stosowania roślin genetycznie modyfikowanych zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80 proc. pomimo, że obiecywano rolnikom, że nie będzie większe niż 1proc. Nie można rozkładać bezradnie rąk, każdy świadomy człowiek musi podjąć działania zanim będzie za późno. W Europie tylko na obszarze 0,02 proc. ziemi uprawia się GMO, więc mamy ogromne szanse na stworzenie kontynentu wolnego od GMO. W UE już 10 krajów wprowadziło zakazy na uprawy GMO, a nasz rząd ciągle twierdzi, że to nie jest możliwe.

A w Polsce, czym grozi nam wprowadzenie GMO?

Może zacznę od podania prostej definicji co to jest GMO (Genetycznie Modyfikowany Organizm) Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać: „…Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych…” Innymi słowy genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny np.: pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii!

Jakie zabiegi stosują korporacje, by jednak to GMO było?

Wprowadzeniu roślin GM na rynek towarzyszyły kampanie marketingowe wielkich korporacji, obiecujące: uzyskanie wyższych plonów, mniejsze zużycie herbicydów, rozwiązanie problemu głodu na świecie, możliwość koegzystencji roślin GM obok roślin niemodyfikowanych. Po kilku latach od wprowadzania do normalnej produkcji roślin GM doświadczenia rolników rozmijają się jednak z obietnicami koncernów biotechnologicznych. Potwierdzają to również wyniki niezależnych badań naukowych.

Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Kolejny siew roślin GM odpornych na herbicydy wymaga jeszcze silniejszych oprysków, żeby były one skuteczne. Opierając się na danych US Departamentu Rolnictwa, Dr. Charles Benbrook z Northwest Science and Environment Policy Centre Idaho stwierdził, że zużycie pestycydów i herbicydów było większe w porównaniu z uprawami tradycyjnymi.

Stwierdzono, że dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone
dzięki sprytnym działaniom korporacji obecnie ponad 60 proc. przetworzonych produktów zawiera soję a skrobia kukurydziana jest stosowana jako zagęszczacz w setkach produktów
przez wiatr, owady, ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Przykładowo stwierdzono obecność pyłków modyfikowanego rzepaku w odległości aż 26 km od plantacji. W Anglii, badania nad krzyżówkami rzepaku oleistego GM z dziko rosnącymi gatunkami kapustowatych (kalarepa, rzepa, buraki pastewne, rzodkiew), dowiodły, że powstałe w drodze zapylenia zmutowane chwasty są bardzo odporne na środki chemiczne i trudne do zwalczenia (tzw. superchwasty). Tak więc pola rolników tradycyjnych i ekologicznych sąsiadujące z uprawami GMO mogą łatwo doświadczyć skażenia i rolnicy nie będą mogli sprzedawać swoich produktów jako wolnych od GMO co spowoduje upadek ich gospodarstw. Konsumenci zaś zostaną pozbawieni prawa wyboru.

No i mit, na który najczęściej nabierają się rolnicy – wyższe plony. Dowody zebrane w ostatnich latach wykazują, że plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają niezależne badania naukowe. Np. wydajność dla GM- soi RR spadła 5-10 proc.

Czyli nie trudno o GMO w naszym jedzeniu?

Najczęściej uprawiane rośliny GM to: kukurydza, soja, bawełna, rzepak, coraz więcej buraków cukrowych i ryżu. Trzeba jednak pamiętać, że dzięki sprytnym działaniom korporacji obecnie ponad 60 proc. przetworzonych produktów zawiera soję a skrobia kukurydziana jest stosowana jako zagęszczacz w setkach produktów.

ISAAA ocenia, że globalna powierzchnia upraw roślin GMO wzrosła na świecie o 10 proc. W Polsce boom może nastąpić jeszcze w tym roku. Skąd to zainteresowanie GMO?

To nie jest prawdą. Raport Friends of the Earth z lutego tego roku wyraźnie pokazuje spadek upraw GMO, szczególnie dotyczy to Europy gdzie coraz więcej krajów wprowadza zakaz tych upraw. Wielkie korporacje wydają olbrzymie pieniądze aby sprzedać społeczeństwu ten nieudany produkt jakim jest GMO. Zresztą nie pierwszy raz. Podobnych niewypałów było więcej. I aż dziw, że te same korporacje ciągle istnieją i sprzedają wątpliwej jakości produkty.

Firmy biotechnologiczne epatują hasłami: uratujemy świat przed głodem, koniec kryzysu żywnościowego

To kolejny mit. GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu, może dodatkowo spowodować jego pogłębienie. Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje najgorsze skutki jak: wyjałowienia gleby, niskie plony i stałe zagrożenie chorobami. Rzeczywisty problem nie tkwi w braku żywności, lecz w niewłaściwej dystrybucji. Np. o ekologicznej i ludzkiej katastrofie w Argentynie, jednym z głównych producentów GM-soi na świecie, doniosło w kwietniu 2004 czasopismo naukowe „New Scientist”. Utrata skuteczności pestycydów i herbicydów zmusza tam rolników do stosowania ich mieszanek o zwielokrotnionej toksyczności, wynikiem jest: rosnąca zapadalność na alergie i choroby dróg oddechowych oraz liczne defekty płodu u ptaków.

Co bardzo ważne, rolnicy, którzy kupują ziarno GM uzależniają się na długie lata od chemicznych korporacji, ziarna są patentowane, trzeba je kupować co roku (nie wolno używać własnych ziaren z własnych plonów). Wszystko to sprawia, że zysk wynikający z upraw GMO trafia w dużej części do wielkich, ponadnarodowych korporacji biochemicznych a nie do rolników. Czy grzebanie w śmietniku jest dobrym sposobem na życie?

Ludzi jest coraz więcej, więc coraz więcej potrzebujemy pożywienia. Czy damy radę bez GMO? Jakie są alternatywy?

Alternatywa jest prosta i mamy takie szczęście, że ciągle wszechobecna w Polsce. Rozwiązaniem jest produkcja dobrej jakości żywności tradycyjnymi i ekologicznymi metodami.

Zwolennicy kontra przeciwnicy GMO, naukowiec, rolnik kontra lobby GMO - kto na chwilę dzisiejszą wygrywa?

Wszyscy przegramy jak pozwolimy aby uprawy GMO rozprzestrzeniły się na polskich polach. Dlatego nie możemy do tego dopuścić. Mamy tysiące dobrych rolników i szanujmy ich, kupujmy żywność od nich aby mogli dalej prowadzić swoje gospodarstwa w
W UE już 10 krajów wprowadziło zakazy na uprawy GMO, a nasz rząd ciągle twierdzi, że to nie jest możliwe
tradycyjny i ekologiczny sposób. W USA, Kanadzie i w Zachodniej Europie wsie są puste, są „sypialniami” dla ludzi pracujących w mieście. Gospodarstwa są olbrzymie, monotonne, środowisko naturalne ubogie, zniszczone agrochemią i przez genetycznie zmodyfikowane uprawy. Ludzie z „wielkiego i bogatego świata” wiedzą, że popełnili wielki błąd, którego nie można naprawić. Zniszczyli coś czego nie można kupić za żadne pieniądze. Chodzi mi o bogactwo przyrodniczo – kulturowe i wspólnoty wiejskie.

12-letnia Severn Suzuki na sesji plenarnej ONZ w 1992r powiedziała w imieniu Dziecięcej Organizacji do spraw Środowiska Naturalnego "Jesteś tym co robisz, a nie tym co mówisz" Zatem co możemy zrobić by było lepiej?

Aktywnie włączyć się do walki o Polskę wolną od GMO. Dołączyć do KOALICJI POLSKA WOLNA OD GMO. Organizować się w grupy konsumenckie i kupować dobrej jakości żywność prosto od rolników. Wyjeżdżać z dziećmi na piękną polską wieś aby mogły się nią nacieszyć, pobyć ze zwierzętami i aby jadły dobrą, swojską żywność. Każdy może i powinien coś zrobić.

Dziękuję bardzo za rozmowę
Rozmawiała Joanna Szubierajska







Moim zdaniem
Czy Polska powinna być wolna od GMO?
Ocena (3.7) Oceń:
Pasaż zakupowy