Czas, aby Polska pożegnała się z futrem! Wywiad z Martą Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki

Wierzymy, że już w niedalekiej przyszłości wszystkie klatki na fermach będą puste – mówi Marta Korzeniak ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki.



Marta Korzeniak jest od 2018 roku aktywistką w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki, gdzie odpowiada za koordynację kampanii Cena Futra. Źródło: Stowarzyszenie Otwarte KlatkiMarta Korzeniak jest od 2018 roku aktywistką w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki, gdzie odpowiada za koordynację kampanii Cena Futra. Źródło: Stowarzyszenie Otwarte Klatki
Ile zwierząt w Polsce jest wciąż hodowanych na futra?

Polska pozostaje największym producentem futer w Europie i drugim na świecie. We wrześniu br. w kraju działało 389 ferm mięsożernych zwierząt futerkowych, na których hoduje się ok. 4 milionów zwierząt – głównie norek, ale też lisów czy jenotów.
Jak wygląda „życie” takiego zwierzęcia na fermie futrzarskiej?

Fermy zwierząt futerkowych zbudowane są bardzo podobnie na całym świecie – od Chin przez Polskę aż po Kanadę – i nie są w stanie zapewnić hodowanym zwierzętom odpowiedniego poziomu dobrostanu. Wszędzie stosowany jest system hodowli klatkowej, który jest katastrofalny dla tych zwierząt. Zwierzęta te rodzą się w maju i czerwcu i są zabijane po upływie 5–6 miesięcy. W tym czasie jedyne momenty opuszczenia klatki to odseparowanie od matki i czynności takie jak ważenie.

Zamknięcie w niedużych klatkach skutkuje wysokim poziomem stresu, agresją w stosunku do innych osobników lub autoagresją, pogryzieniami, kanibalizmem, apatią, uszkodzeniami ciała itd. Często ignorowanym skutkiem uwięzienia w klatce, a być może najbardziej dotkliwym dla zwierząt, jest stereotypia: zwierzę bez celu biega w klatce w kółko lub notorycznie powtarza czynności, które nie służą zaspokojeniu jego potrzeb fizjologicznych. Jest to spowodowane brakiem bodźców zewnętrznych.

Myśląc o dobrostanie zwierząt hodowanych na fermach, trzeba pamiętać, że są to drapieżniki, które w naturze żyją na bardzo dużych obszarach, spędzają życie w ciągłym ruchu i dużo czasu poświęcają na eksplorację terenu. Stałe przebywanie w klatkach prowadzi do stresu, bólu i cierpienia, nawet jeśli zwierzęta są regularnie karmione i pojone.

Jakie zwierzęta są głównie hodowane na futra?

Zwierzęta futerkowe hodowane  w Polsce na dużą skalę to przede wszystkim norki. W naturze są one bardzo aktywne, pokonują dalekie dystanse, wykorzystują różne kryjówki, dużo pływają, polują i eksplorują środowisko. Dlatego warunki fermowe zagrażają ich dobrostanowi w wielu aspektach, a wzbogacanie klatek nie jest wystarczające do zredukowania zachowań stereotypowych. Dla norek żyjących w warunkach naturalnych pływanie jest jedną z podstawowych czynności. Badanie, w którym za pomocą odbiorników radiowych śledzono 19 norek w południowej Finlandii, wykazało, że osobniki obu płci przepływały codziennie dystans około 250 metrów, czasami dwukrotnie w ciągu dnia. Brak możliwości pływania powoduje u norek stres porównywalny z brakiem pożywienia.

A jak umierają te zwierzęta?

Norki amerykańskie są uśmiercane przez zagazowanie, a lisy i jenoty – przez rażenie prądem.

Branża futrzarska od lat próbuje nas przekonać, że nie ma bardziej przyjaznego dla środowiska materiału niż futro.

Uważamy, że określenie futro “naturalne” może wprowadzać w błąd i sugerować, że jest to ekologiczny wybór, podczas kiedy inne materiały wypadają pod tym względem o wiele lepiej. Naciski na branżę odzieżową sprawiły, że marki modowe zaczęły zbierać i analizować dane dotyczące wpływu środowiskowego w całym łańcuchu dostaw. W połowie 2023 r. organizacja Humane Society International opublikowała raport na ten temat, a dane do analizy uzyskano od francuskiej grupy Kering – właściciela takich domów modowych jak Gucci, Alexander McQueen i Saint Laurent.

Raport pt. „Brudny ślad przemysłu futrzarskiego” porównuje wpływ 3 rodzajów futer (z norek, lisów i jenotów) z innymi materiałami, takimi jak bawełna, akryl i poliester. Wniosek z analizy jest jednoznaczny – w przypadku 5 z 6 zbadanych obszarów to właśnie futra mają najbardziej negatywny wpływ, a w szczególności futro z norek.

W skrócie: substancje pochodzące z odchodów i moczu mogą dostawać się do cieków wodnych, tworząc tzw. martwe strefy. Zwierzęta hodowane na futra karmione są mięsem, trudno więc uznać taką produkcję za ekologiczną – szacuje się, że w przypadku norek na wyprodukowanie 1 kg futra potrzeba 563 kg pożywienia. Emisje powstają również po zakończeniu cyklu hodowlanego, futra muszą bowiem być poddane odpowiedniej obróbce, aby były miękkie i żeby zapobiec ich gniciu. W trakcie ich przetwarzania potrzeba ogromnych ilości wody, a do barwienia wykorzystuje się substancje chemiczne, które mogą mieć toksyczny wpływ na środowisko, jak np. formaldehyd.

Z pewnością nie można więc mówić, że futro zwierzęce jest dla planety przyjaźniejszym wyborem niż jego alternatywy.

Hodowcy zwracają jeszcze uwagę, że gdyby nie było zwierząt futerkowych, pojawiłby się problem z utylizacją odpadów poubojowych.

Z tym mitem również udało się już rozprawić. Jak wskazuje raport Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych pt. “Zakaz działalności ferm zwierząt futerkowych i jego konsekwencje społeczno-ekonomiczne”, w latach 2017–2018, kiedy produkcja kształtowała się na poziomie 8–8,5 mln sztuk skór, odsetek wykorzystania odpadów poubojowych przez branżę futrzarską wynosił ok. 20%. W 2020 r., przy produkcji wynoszącej ok. 4,3 mln skór w 2020 r., odsetek ten spadł do ok. 10%. Polska poradzi sobie więc z utylizacją odpadów poubojowych po zamknięciu ferm futrzarskich.

Fakt, że zakaz futer nie wygeneruje problemu z utylizacją odpadów poubojowych, potwierdził nawet ostatnio w “gościu Radia Zet” reprezentujący PSL Marek Sawicki – politycy mają więc świadomość, że ten argument hodowców nie znajduje potwierdzenia w faktach.

Coraz więcej krajów zamyka się na przemysł futrzarski. Dlaczego fermy futrzarskie w Polsce nadal istnieją?

Rzeczywiście, 20 krajów w Europie już zakazało hodowli zwierząt na futro, w tym Holandia, Włochy, Irlandia, Słowacja, Litwa, Czechy, Łotwa, Wielka Brytania, Norwegia.

Pierwsze próby wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt na futro w Polsce podejmowane były w ramach inicjatywy obywatelskiej w 2010 r., a później kolejno przez Platformę Obywatelską i Nowoczesną oraz Prawo i Sprawiedliwość. Przy tzw. “Piątce dla zwierząt” wydawało się, że w końcu uda się w Polsce odesłać futra do historii – 356 posłów i posłanek zagłosowało za nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt, a zmiany zyskały ponadpartyjne poparcie. Niestety po poprawkach Senatu projekt trafił do tzw. sejmowej zamrażarki.

W naszej ocenie przyczyną niepowodzenia był w tym przypadku obszerny charakter nowelizacji, a w szczególności ujęcie w nim zakazu uboju rytualnego – związane z nim protesty rolników prawdopodobnie były powodem wstrzymania prac nad “Piątką dla zwierząt”.

W ramach nowej kadencji Sejmu intensywną pracę nad zakazem zapowiedziała Małgorzata Tracz, która już w listopadzie 2021 r. przedstawiła projekt ustawy dotyczącej zakazu hodowli zwierząt na futro – uwzględniał on oczekiwania hodowców zwierząt futerkowych takie jak kilkuletnie vacatio legis, odszkodowania dla hodowców i odprawy dla pracowników.

Przed wyborami poparcie dla zakazu deklarowały nie tylko partie obecnej nowej koalicji, ale także ich liderzy, m.in. Donald Tusk i Szymon Hołownia. Oczekujemy, że zakaz poprą również posłowie PiS, a ta kadencja Sejmu będzie ostatnią, w której okrucieństwo hodowli zwierząt na futra było legalne.

Patrząc na ulice, na modę uliczną, nie widzę naturalnych futer. Od futer odchodzą też duże domy mody. Gdzie w takim lądują futra z polskich ferm?

Rzeczywiście, pokrywa się to z badaniami, które zleciliśmy w listopadzie ubiegłego roku - wynikało z nich, że ponad trzy czwarte Polek i Polaków (77,3%) w ciągu ostatnich 2 lat nie kupiło ubrania zawierającego elementy futrzane pochodzące od zwierząt. Ubrania z takimi elementami zdarzyło się kupić w sumie 15,4% ankietowanych, z czego 6,7% zrobiło to przez przypadek.

Futra z ferm w Polsce trafiają na międzynarodowe aukcje, skąd trafiają na różne zagraniczne rynki. Wśród największych importerów futer z Polski w 2021 r. były Finlandia i Dania, gdzie znajdują się domy aukcyjne Saga Furs i Kopenhagen Fur.


Czy likwidacja to jedyna droga rozwiązania kwestii hodowli zwierząt futerkowych?

Niektóre kraje zamiast wprowadzania zakazu hodowli zdecydowały się na podniesienie wymagań dotyczących warunków utrzymywania zwierząt futerkowych. Na taki krok zdecydowała się Szwajcaria – w tym kraju wprowadzono takie same wymagania w kwestii hodowli zwierząt futerkowych jak w przypadku trzymania ich w ogrodach zoologicznych. W wyniku tego w Szwajcarii nie ma ani jednej fermy.
W Niemczech wymagania wobec ferm są stopniowo podnoszone (m. in. baseny kąpielowe dla norek). Wskutek tego na początku 2019 roku w tym kraju zamknięto ostatnią fermę norek.

Wymóg poprawy warunków w stopniu znaczącym w praktyce oznacza zamknięcie hodowli, co stawia go na równi z projektem zakazu działania ferm zwierząt futerkowych.

Jeżeli uda się zamkną biznesy futrzarskie w Polsce, to co dalej? Jak widzicie stan ochrony zwierząt w przyszłości?

W najbliższym czasie kluczowa dla Polski oraz Unii Europejskiej będzie transformacja systemów hodowli zwierząt na bezklatkowe, w tym przede wszystkim odejście od hodowli klatkowej kur niosek. Abstrahując od potencjalnych zmian prawnych, które mogą zostać wprowadzone w wyniku Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej “Koniec Epoki Klatkowej”, struktura chowu w Polsce mocno zmienia się pod wpływem trendów biznesowych.

Ponad 150 firm w Polsce zobowiązało się wycofać jajka klatkowe, a ponad 35% z nich spełniło już tę deklarację. Zazwyczaj przyjmowanym terminem realizacji zobowiązania jest 2025 rok, więc tak jak w przypadku futer będziemy pilnować dotrzymania przedwyborczych obietnic przez polityków, w przypadku kur niosek będziemy weryfikować postępy firm we wdrażaniu w życie deklaracji.

Wierzymy, że już w niedalekiej przyszłości wszystkie klatki na fermach będą puste.

Dziękuję za rozmowę


Marta Korzeniak jest od 2018 roku aktywistką w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki, gdzie odpowiada za koordynację kampanii Cena Futra. Prowadzi też profil na TikToku, na którym pokazuje kulisy pracy dla zwierząt oraz sposoby na pomaganie zwierzętom hodowlanym. Wolny czas lubi spędzać w lesie, najlepiej ze swoim ukochanym psem.

Ekologia.pl (Joanna Szubierajska)
Ocena (2.5) Oceń: