Czy płodzenie dzieci jest niemoralne? Wywiad z Mikołajem Starzyńskim

Reprodukcja jest z natury okrutna i nieodpowiedzialna – uważają antynataliści. Dlatego wierzą, że ludzie nie powinni mieć dzieci. I choć jest to ruch skrajny, niektóre z ich poglądów, szczególnie na temat klimatu i ochrony środowiska, coraz częściej wkraczają do głównego nurtu dyskusji. Kim są antynataliści? Jakie są najważniejsze tezy przemawiające za stanowiskiem, że płodzenie dzieci jest niemoralne? Na te i inne pytania odpowiada Mikołaj Starzyński, autor książki „Antynatalizm. O niemoralności płodzenia dzieci”



fot. shutterstockfot. shutterstock

Antynatalizm kojarzy się głównie z ideą, że moralnie lepsze dla ludzi, byłoby gdyby się nie rozmnażali, ale jest to raczej niejasny opis. Jak zdefiniowałbyś antynatalizm w najbardziej precyzyjny sposób?

Mikołaj Starzyński: Antynatalizm to stanowisko filozoficzne, wedle którego sprowadzanie na świat świadomych istot jest niemoralne. Może on zatem dotyczyć jednostki, jak i ludzkości w ogóle.
Czy w antynatalizmie chodzi bardziej o wszystkie złe rzeczy, których doświadczamy w ciągu naszego życia, czy bardziej, o zło, które wyrządzamy innym?

Chodzi o obie te rzeczy, i trochę ponadto. Argumenty za antynatalizmem można podzielić na dwie podstawowe grupy: filantropijne i mizantropijne. Filantropijne, czyli wynikające z troski i chęci zminimalizowania ludzkiego cierpienia. Do tej grupy zaliczyć można właśnie pragnienie, by ustrzec potencjalne istoty przed przyjściem na świat, w którym bez wątpienia zaznają krzywd, których w przeciwnym razie by nie zaznały. Argumenty mizantropijne wyliczają zło wyrządzane przez ludzkość samej sobie oraz środowisku i zwierzętom.

Kim są ludzie, którzy są przeciwni narodzinom dzieci. Jak wygląda życie antynatalisty? Co ich łączy?

Antynatalistą czy antynatalistką może zostać każda osoba, nie musi się to wiązać z żadnymi dodatkowym cechami. Są to więc różni ludzie, o różnych życiorysach. Łączy ich jednak przekonanie, że – z różnych względów – lepiej jest nie płodzić dzieci. Często idzie z tym w parze (lecz nie musi!) wegetarianizm lub weganizm, ateizm lub agnostycyzm. Antynatalizm wymaga dość szczególnej wrażliwości.

Czy można postawić znak równości między antynatalistą, a pesymistą?

To zależy od tego co rozumiemy przez pesymizm. Ale w ogólnym sensie, czemu poświęcam rozdział w książce, pesymizm jest bardzo podatnym gruntem, na którym wykiełkować może antynatalizm. Kolejny rozdział poświęcam natomiast pewnym skłonnościom naszej psychiki ku temu, by patrzeć na świat w zdecydowanie bardziej optymistyczny sposób niż powinniśmy. Jednym z takich mechanizmów jest efekt Pollyanny, czyli naturalna tendencja ku optymizmowi, skłonność umysłu ku temu, by lepiej zapamiętywać przyjemne zdarzenia oraz odwoływać się do nich w przyszłości. Antynataliści, nawet najwięksi pesymiści – nie są od tego wolni. Bez tych mechanizmów nasze życie mogłoby być nie do zniesienia.

Niektórzy ludzie wierzą, że Ziemia jest lub będzie w najbliższej przyszłości przeludniona, dlatego powinniśmy współpracować, aby utrzymać populację na zrównoważonym poziomie. Jakie jest podejście antynatalistów do problemu przeludnienia?

Antynatalizm to nie katolicyzm – nie istnieje księga z dogmatami, w które trzeba wierzyć. Nie mogę więc odpowiedzieć jednoznacznie. Niektórzy rzeczywiście odwołują się do tego problemu, ale przeludnienie nie jest głównym zmartwieniem antynatalistów. Ich zmartwieniem jest raczej ilość cierpienia w świecie lub – z nieantropocentrycznej perspektywy – wyniszczaniem przez ludzi środowiska, ekosystemów czy zabijaniem i ciemiężeniem zwierząt. Trzeba pamiętać, że antynatalizm dotyczy (nie)sprowadzania kolejnych świadomych istot na świat, a nie tymi już istniejącymi. To nieintuicyjne, ale konieczne, by trzymać się tematu.

Jaki jest związek między  antynatalizmem, wegetarianizmem, a prawami zwierząt?

Jak wspominałem – antynataliści to zazwyczaj ludzie bardzo empatyczni i wrażliwi na krzywdę, którzy dostrzegają ilość cierpienia w świecie. Wynika z tego w dość oczywisty sposób, że wielu z nich to właśnie wegetarianie, weganie i osoby walczące o prawa zwierząt.
Mikołaj Starzyński jest autorem książki „Antynatalizm. O niemoralności płodzenia dzieci”
Czy dla antynatalistów życie ma jakikolwiek sens?

Sądzę, że według wielu antynatalistów i antynatalistek życie nie ma żadnego „wyższego” sensu, cokolwiek by to miało znaczyć. Raczej uważają oni, że jako ludzkość jesteśmy niszczycielskim gatunkiem. Oraz że świat nam w niczym nie sprzyja, jest raczej pusty i obojętny. Jeden z najbardziej znanych dziś antynatalistów, profesor David Benatar, tworzy ciekawą i użyteczną dystynkcję, którą tłumaczę jako „życie warte poczęcia” i „życie warte kontynuowania”. My – a więc byty już istniejące – mamy rozmaite interesy (cele, bliskich itp.) w tym, żeby kontynuować życie. A więc i jakiś sens, choć to wysoce problematyczne słowo. Antynatalizm dotyczy natomiast tej pierwszej kategorii. I twierdzi, że sprowadzenie takiego życia na świat jest niemoralne.

Jak życie może być złe, jeśli większość ludzi zaprzecza, że tak jest? Można powiedzieć, że sprawy tego świata wyglądają o wiele gorzej, niż w rzeczywistości?

Argument z większości nie oznacza, że dana teza jest prawdziwa. Często jest dokładnie odwrotnie – rozmaite błędy poznawcze i mechanizmy obronne oddzielają nas od adekwatnego oceniania jakości życia. Istnieją za to bardzo interesujące badania psychologiczne wskazujące na to, że osoby cierpiące na depresję postrzegają sprawy bardziej realistycznie, są na swój sposób „bliżej” rzeczywistości.

Jakie są najczęściej powtarzane mity o antynatalizmie?

Myślę, że do najpopularniejszych mitów (rozumiem, że chodzi o błędne tezy na jego temat) należy między innymi przekonanie, że antynataliści to ludzie, którzy nienawidzą dzieci. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie. Argentyński filozof-antynatalista Julio Cabrera twierdzi, że są oni „adwokatami” najsłabszych istot, których bronią przed cierpieniem związanym z przyjściem na świat. Innym błędnym przekonaniem może być to, że antynataliści nienawidzą życia (w związku z czym powinni się zabić). Kto doczytał naszą rozmowę do tego momentu wie już, że to nieprawda. Na koniec dodałbym jeszcze opinię, z którą dość często się spotykam – że antynatalizm to dziecinne biadolenie, niewarte chwili refleksji. Faktem jest, że to bardzo nieintuicyjne stanowisko, które podważa wiele oczywistości, ale jestem przekonany, że po lekturze mojej książki nikt nie będzie nadal tak twierdził. Nawet jeśli nie zgodzi się z tezami antynatalistów.

W Polsce nadal jest to temat tabu, ale na forach czy na portalach społecznościowych coraz częściej pojawiają się głosy osób, którzy uważają się za antynatalistów. Też coraz więcej młodych ludzi decyduje się na nieposiadanie potomstwa. Co stoi za tymi decyzjami?

Faktycznie, temat pojawia się w mediach z większym natężeniem od ok. dwóch lat. Myślę, że wynika to przede wszystkim z nagłośnienia przez świat naukowców kwestii nadchodzącej katastrofy klimatycznej. To temat, który pozwala wyraźniej niż abstrakcyjne argumenty spojrzeć na zagadnienie posiadania dzieci. Już teraz – i to w Polsce! – w wyniku suszy niektóre miasta pozbawione były wody. Jak to będzie wyglądało za 30 czy 50 lat? Niektórzy decydują się na nieposiadanie potomstwa, żeby nie skazywać go na świat, który nadchodzi, a inni, żeby temu nadejściu zapobiec, bo każdy kolejny człowiek to gigantyczne ilości dwutlenku węgla, tony plastiku etc.

Obecna epidemia koronawirusa również mogła dać do myślenia. Niemal z dnia na dzień nasz świat, który wydawał się stabilny i zrozumiały, załamał się. A to „tylko” koronawirus. Proszę pomyśleć co by się działo, gdyby zamiast niego pojawiła się na tę skalę choroba zbierająca śmiertelne żniwo na poziomie 30 procent. A to przecież nie jest niemożliwe. Jesteśmy wyjątkowo delikatnymi istotami, w wyjątkowo kruchym świecie zbudowanym głównie z wyobrażeń o stabilności. Tymczasem rzeczywistość jest bezwzględna.

Czy antynatalizm może być receptą na problemy współczesności?

Antynatalizm nie ma być receptą na problemy współczesności. Jeśli receptą na cokolwiek, to na cierpienie obecne w świecie,doświadczane przez świadome go istoty. W pewnym sensie jest więc utopijny. Przede wszystkim jest jednak trudny do wyobrażenia w powszechnej skali.

Dziękuję za rozmowę


Mikołaj Starzyński – kulturoznawca, fotograf, autor książek, recenzji i wywiadów, współtwórca zina „Lamalo”. Jego zdjęcia publikowano w książkach i prasie (m.in. „Newsweeku”, „Polityce”, „Tygodniku Powszechnym”, „Wysokich Obcasach”, „Vogue Polska”, „Forbesie”). W 2015 roku wydawnictwo Nomos opublikowało jego pierwszą książkę pt. „Nowy Ateizm. Analiza krytyczna”. 

Ekologia.pl (Joanna Szubierajska)
Ocena (4.2) Oceń:
Pasaż zakupowy