Ewa Lutomska: Powietrze w całej Polsce jest „do naprawy”

W stolicy Małopolski od 2018 roku będzie obowiązywał całkowity zakaz palenia węglem w piecach. Ma to pomóc poprawić fatalną jakość powietrza w Krakowie. O tym, czy taki zakaz ma sens i czy możliwe jest wprowadzanie zakazu palenia węglem w całym kraju opowiada Ewa Lutomska z Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Joanna Szubierajska: Jak obecnie wygląda sytuacja z jakością powietrza w Krakowie?



Ewa Lutomska: W październiku 2013 Europejska Agencja Środowiska (EEA) opublikowała raport najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Kraków znalazł się na podium − zajął 3 miejsce! Średnio przez 138 dni w roku dobowe stężenia PM10 przekraczają normy. Według prawa UE dopuszczalna liczba dni z przekroczeniami dla tego pyłu to 35. Nie ma wątpliwości, że jakość powietrza w Krakowie jest dramatyczna. Kraków ma problem także z rakotwórczym benzo(a)pirenem, należącym do grupy wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA). W 2012 roku na stacji tła miejskiego w Krakowie stężenia tego mutagennego związku, powstającego na skutek spalania węgla i drewna, osiągnęły wartość  7,7 ng/m3. Według prawa UE bezpieczny pułap dla stężeń rocznych to 1 ng/m3.

Czy taka sytuacja utrzymuje się przez cały rok, czy jest to problem, który łączy się wyłącznie z sezonem grzewczym?

W okresie zimowym jakość powietrza zdecydowanie się pogarsza. Ta sezonowość jest obserwowana odkąd istnieją stacje pomiarowe. Średniomiesięczne stężenia pyłu PM10 wzrastają w październiku i dopiero w okolicach kwietnia możemy powiedzieć, że da się oddychać, bo stężenia pyłów nie przekraczają normy. Ponieważ źródłem niskiej emisji w Krakowie są głównie piece na paliwa stałe, w okresie letnim nie obserwujemy przekroczeń stężeń pyłów. Problemem w lecie są natomiast ponadnormatywne stężenia NO2, których głównym źródłem jest transport. Dlatego próbując rozwiązać problem smogu w Krakowie należy podejść do tego kompleksowo.
Źródło: Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Krakowie.



Rozwiązaniem problemu złej jakości powietrza ma być zakaz palenia paliwami stałymi na terenie Krakowa, który będzie obowiązywał od 1 września 2018 roku. A złamanie tego zakazu będzie groziło karą grzywny od 500 do 5000 złotych


Uchwała podjęta w listopadzie 2013 roku określa rodzaje paliw dopuszczonych do stosowania na terenie gminy miejskiej Kraków.
Lekarze od lat alarmują, iż należy podjąć radykalne działania w celu poprawy jakości powietrza. Badania epidemiologiczne dowodzą, że w Krakowie na skutek zanieczyszczenia umiera przedwcześnie ok 400 osób
Paliwa stałe zostały wyeliminowane. Dla nowych budynków zakaz obowiązuje już od stycznia 2014 roku, dla pozostałych od września 2018 roku. Do tego czasu jest prowadzony Program Ograniczania Niskiej Emisji, który zakłada zwrot kosztów inwestycji poniesionych przez mieszkańców przy trwałej zmianie ogrzewania na ekologiczne. Powstał też Lokalny Program Osłonowy, dzięki któremu można otrzymać dopłaty do zwiększonych kosztów ogrzewania. W sytuacji kiedy wszystkie piece węglowe zostaną zlikwidowane, nie będzie potrzeby nakładania kar. Liczymy, że każdy mieszkaniec zdaje sobie sprawę, że robi to dla własnego dobra i lepszego zdrowia. Świadomość skutków zdrowotnych życia w brudnym powietrzu ciągle rośnie, mamy zatem nadzieję, że w 2018 roku Kraków będzie wolny od dymów.

Kto będzie egzekwował prawo? Jak będą wyglądały kontrole? Jeżeli z komina wydobywały się kłęby gęstego dymu, to strażnicy zapukają do drzwi zajrzą, czym jest palone w piecu?

Kontrole będą wyglądały tak jak dotychczas. Już teraz strażnik ma prawo wejść na posesję i sprawdzić co jest spalane w piecu. Jeżeli są to śmieci, wówczas nakładany jest mandat. W 2013 roku Straż Miejska przeprowadziła 1881 kontroli. Moim zdaniem, po 2018 roku kontrole będą łatwiejsze i rzadsze. Jeśli założymy, że wszystkie piece zostaną zlikwidowane, zjawisko dymu z komina będzie sporadyczne i łatwo zauważalne. Będzie budziło zainteresowanie. Dziś mieszkańcy Krakowa są tak wrażliwi na zjawisko spalania śmieci, że sami informują Straż Miejską o takich przypadkach. Każdy z nas ma świadomość tego, że jest to wykroczenie, które wpływa negatywnie na nasze zdrowie.


Alternatywą mają być: Ogrzewanie gazowe, elektryczne albo ciepło z miejskiej sieci. Pozostaje pytanie – ile to będzie kosztować?

Dzięki Programowi Ograniczanie Niskiej Emisji (PONE) miasto proponuje dofinansowanie do wymiany ogrzewania z węglowego na elektryczne, gazowe, olejowe, bazujące na odnawialnych źródłach energii (kolektory lub pompy ciepła) lub ogrzewanie z sieci ciepłowniczej (MPEC). Osoby ubiegające się o dotację mogą otrzymać nawet 100 proc. poniesionych kosztów inwestycji, ale nie więcej niż 900 zł za każdy kW! Dofinansowanie przyznawane jest osobom fizycznym (mieszkańcom) i osobom prawnym (np. spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym, fundacjom). Program służy poprawie jakości krakowskiego powietrza. Każdy kto chce skorzystać z tego dofinansowania powinien złożyć wniosek o przyznanie dotacji jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji.

A co z rachunkami za ogrzewanie?

Motywacją do wymiany pieca są dopłaty do rachunków za ogrzewanie, które wzrosną na skutek transformacji. W takich przypadkach pomoże Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. W tym celu został stworzony Lokalny Program Osłonowy. Mogą z niego skorzystać osoby, które wymieniły piec, a ponadto dochód ich nie przekracza: w przypadku osoby samotnie gospodarującej -  kwoty 2 439 zł ; w przypadku rodziny – iloczyn liczby osób i kwoty 1368 zł (np. dla trzyosobowej rodziny 4104 zł.)

Ludzie palą węglem, bo jest najtańszy. Sporo mieszkańców Krakowa obawia się, że ta decyzja będzie miała ogromny wpływ na pogorszenie się ich standardów życia.

Lekarze od lat alarmują, iż należy podjąć radykalne działania w celu poprawy jakości powietrza. Badania epidemiologiczne dowodzą, że w Krakowie na skutek zanieczyszczenia umiera przedwcześnie ok 400 osób. Dzieci trzy razy częściej chorują na astmę oskrzelową. Nowotwory i niezwykle niebezpieczna, popularna dziś przewlekła obturacyjna choroba płuc (POCHP), to choroby, które dopadają krakowian z powodu smogu. Objawy takie jak kaszel, problemy z oddychaniem, zapalenie spojówek nie zawsze łączą się z infekcją, mogą natomiast być skutkiem dłuższego przebywania w naszym mieście. Szacunki wykonane na potrzeby urzędu marszałkowskiego województwa małopolskiego pokazują, że zanieczyszczenie powietrza kosztuje rocznie krakowian ok. 740 mln zł. Płaci się za to w przychodniach, aptekach, sanatoriach, specjalistycznych gabinetach. Zwolnienia chorobowe, absencje, opieka nad dziećmi – to również ukryte koszty krakowskiego smogu. Uchwalony w ubiegłym roku zakaz używania w Krakowie paliw stałych był więc krokiem koniecznym. Bez takiego rozwiązania w najbliższych latach miasto nie miałoby najmniejszych szans na poprawę jakości powietrza.


Inicjatywa Społeczna Krakowski Alarm Stop Zakazowi przekonuje, że zakaz nie ma sensu: „Ucierpią ludzie, którzy i tak mają niezbyt ciekawą sytuację finansową, ucierpi budżet miasta na dopłaty, z których skorzysta nie więcej niż 9 proc. mieszkańców-węglarzy, którzy przejdą na MPEC lub gaz. Ucierpią ludzie, którzy już włożyli ogromne sumy w ogrzewanie ekologiczne na pellet lub ekogroszek” – czytamy na ich stronie

Zacznijmy od tego, że ekogroszek nie jest paliwem ekologicznym. Jest to złej jakości węgiel, zlepek miału czy mułu węglowego.
Zanieczyszczenie powietrza kosztuje rocznie krakowian ok. 740 mln zł. Płaci się za to w przychodniach, aptekach, sanatoriach, specjalistycznych gabinetach.
Kraków znajduje się w tak dramatycznej sytuacji, że nie może sobie pozwolić na półśrodki. Całkowite wyeliminowanie źródeł niskiej emisji może zapobiec pogarszaniu się jakości powietrza. Jeśli chodzi o budżet miasta – nie ucierpi. Środki jakie są przeznaczone na ten cel pochodzą z unijnych funduszy, a także z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który na walkę z niska emisją przeznaczył 800 000 zł. Kraków, jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w Polsce nie mógł nie sięgnąć po te środki. Ponadto zdrowie nasze i naszych dzieci oraz komfort życia wszystkich mieszkańców, to argumenty które na szczęście w tej dyskusji wygrały.

Prof. Barchański z Akademii Górniczo-Hutniczej zwraca uwagę, że „w latach dziewięćdziesiątych w Krakowie było ok. 90 tys. pieców na węgiel. Obecnie jest ich ok. 30 tys., a zapylenie cały czas rośnie”…. Czy warto w takim razie wydawać kilkaset mln złotych na zakup nowych kotłów, skoro istnieje obawa, że jakość powietrza w mieście i tak nie ulegnie poprawie?

W 2013 policzono kotły w obrębie trzech dzielnic w centrum. Okazało się, że na tym terenie jest ich 5 891. Szacunki wskazują na 40 tysięcy. Czy zapylenie cały czas rośnie? Z pomiarów wynika, że stężenia pyłu PM10 utrzymuje tendencję spadkową. W 2006 roku średnioroczne stężenie PM10 wyniosło 95 µg/m3, w kolejnych latach obniżały się o kilkanaście jednostek. W 2013 roku mieliśmy stężenia na poziomie 60 µg/m3. Do tej pory obserwowaliśmy też proces „wyrzucania pieniędzy w błoto”. Mieszkańcy wymieniali piece węglowe korzystając z dopłat oferowanych przez Miasto. Inni mieszkańcy w tym czasie instalowali piece na paliwa stałe, czyli nowe źródła niskiej emisji. Dlatego nie było widocznej poprawy jakości powietrza. Dotychczasowe programy były nieskuteczne, a pieniądze marnowane. Dlatego tak istotne było wprowadzenie rozwiązań, które wynikały z ekspertyz sporządzonych dla Urzędu Marszałkowskiego i mówiły o tym, że tylko całkowity zakaz stosowania paliw stałych doprowadzi jakość powietrza do poziomów bezpiecznych dla naszego zdrowia i życia, a także zgodnych z wymaganiami prawa.


Palenie śmieci w piecach czy gwałtowny rozwój transportu samochodowego – może na tym warto się skupić?

Palenie śmieci jest ogromnym problemem w całej Polsce. Niestety przez lata żadne miasto z tym sobie nie poradziło. W tej kwestii konieczna jest szeroka akcja informacyjna, budująca świadomość mieszkańców. Kraków kilka lat temu rozpoczął kontrolowanie palenisk. W 2013r. ujawniono 83 przypadki spalania odpadów w instalacji grzewczej. Wobec sprawców nałożono 25 mandatów karnych. Likwidacja pieców w Krakowie do 2018 spowoduje, że spalanie odpadów, ze względu na brak urządzeń, nie będzie możliwe. Był to mocny argument dla wprowadzenia całkowitego zakazu stosowania paliw stałych.

Od problemu transportu również nie uciekniemy. Kraków, jeśli chodzi o zanieczyszczenia dostaje z dwóch stron. Z jednej są to piece na paliwa stałe, czyli emisja powierzchniowa, z drugiej strony – emisja komunikacyjna. W przypadku zanieczyszczenia dwutlenkiem azotu bardzo dużą rolę odgrywa ruch samochodowy. Dokłada się on również do zanieczyszczenia pyłem zawieszonym. Aby osiągnąć normy prawne konieczne są działania zarówno uwzględniające likwidację pieców jak i ograniczenia transportu w centrum miasta.

Jest szansa, by miasta poszły za przykładem Krakowa?

Kraków to atrakcyjne turystycznie miasto, kolebka kultury i pomnik dziedzictwa narodowego, pełne klimatycznych miejsc. Z drugiej strony coraz bardziej znane z powodu trującego smogu. Tutaj radykalne działania były konieczne, ponieważ skala problemu jest zatrważająca. W Krakowie poparcie społeczne dla wprowadzenia zakazu stosowania paliw stałych było ogromne. 17 500 osób podpisało petycję z tym postulatem, ponad 1 500 osób wyszło na ulicę, biorąc udział w Marszu Antysmogowym i domagając się zmian. To czy inne miasta zdecydują się na takie rozwiązanie zależy od władz lokalnych, ale także w dużej mierze od samych mieszkańców. Nie ma bowiem wątpliwości, że powietrze w całej Polsce jest „do naprawy”.

Dziękuję za rozmowę
Joanna Szubierajska, Ekologia.pl

Moim zdaniem
Czy zakaz palenia w piecach węglem ma sens?
Ocena (3.7) Oceń:
Pasaż zakupowy