Natura ma odpowiedź na każdy problem! Wywiad z Martą Górską, właścicielką firmy Szmaragdowe Żuki

Natura jest starsza i mądrzejsza od naszych wynalazków, wydaje się że ma odpowiedź na każdy problem. Ale jej stosowanie wymaga wiedzy, ostrożności i… cierpliwości. Dotyk naturalnego kremu to nie dotyk czarodziejskiej różdżki, nie zadziała natychmiast ‒ mówi Marta Górska, właścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Szmaragdowe Żuki.



Szmaragdowe Żuki na Eko-Cudach w 2018 roku. Źródło: Szmaragdowe ŻukiSzmaragdowe Żuki na Eko-Cudach w 2018 roku. Źródło: Szmaragdowe Żuki

Rozszyfrujmy nazwę ‒ dlaczego Szmaragdowe Żuki?

Marta Górska: A ta nazwa (choć nieoczywista dla marki kosmetycznej) to de facto bardzo osobista i emocjonalna historia rodzinna. W największym skrócie – nazwa pochodzi od ulicy, przy której obecnie mieszkamy, żyjemy, pracujemy, tworzymy, a którą to nazwę nadali ulicy jeszcze w latach trzydziestych moi Dziadkowie. Serio, jest taka ulica Szmaragdowych Żuków! I znajduje się ona pomiędzy innymi podobnymi: Sinych Mgieł, Grających Świerszczy, Za Siedmioma Górami… No, bajka. To nasze miejsce na Ziemi.
A skąd pomysł na produkcję naturalnych kosmetyków?

To był proces. Długi. Bardzo długi. Właściwie, to zajął mi prawie całe moje życie. Proces ten, to dojrzewanie do tego, aby robić wreszcie to, co naprawdę się chce i w czym czuje się dobrze. Wcześniej parałam się innymi zawodami, typowo biurowymi. Ale gdy wreszcie dojrzałam, to uświadomiłam sobie, że kosmetyki, skóra, zioła, dermatologia – to była część mnie od wczesnego dzieciństwa. Długo tłumiona część mnie… Dostrzeżenie tego było kamieniem milowym. Wszechświat sprzyjał, więc bez problemu napotykałam przeróżne kursy, szkolenia, mądrych technologów, dermatologów, zielarzy. I poszo!

Co powinno, a co nie ma prawa znaleźć się w ekologicznych kosmetykach?

Nie istnieje żadna norma, która definiowałaby „ekologiczny kosmetyk”. Mało tego, nie ma nawet ścisłej definicji „naturalnego kosmetyku”.

Dla nas, w Szmaragdowych Żukach, priorytetem jest jak najniższy udział surowców nienaturalnych w składzie kosmetyku. Większość naszych produktów to kosmetyki 100% naturalne. Ale w kilku znajdziemy ułamek procenta surowców tworzonych laboratoryjnie. Ponadto kładziemy ogromny nacisk na pochodzenie surowców – staramy się, aby w większości były to surowce z roślin z plantacji organicznych, albo z roślin dziko rosnących. Nie używamy syntetycznych zapachów – w to miejsce używamy naturalnych olejków eterycznych dobieranych do danego produktu zgodnie ze sztuką aromaterapii. Jesteśmy jedną z pierwszych firm w Polsce, która wprowadziła do formulacji w pełni naturalną witaminę C w postaci tetraizoplamitynianu askorbylu. Dotąd ta forma witaminy C występowała w postaci syntetycznej lub syntetyczno-naturalnej. Nikt z użytkowników naturalnej formy tym się nie chwali – a przecież warto!

Za określeniem kosmetyk ekologiczny według mnie nie idzie tylko skład, ale cała filozofia jego produkcji. Trudno nazwać kosmetyk ekologicznym, gdy nawet przy 100% naturalnym składzie jest zapakowany do plastikowego pojemnika, albo tworzony jest z gatunków zagrożonych, albo przy jego produkcji mocno niszczy się środowisko.

W Szmaragdowych Żukach do ekologii staramy się podejść jak najbardziej holistycznie. Dlatego świadomie zrezygnowaliśmy z surowców pochodzących z roślin zarówno zagrożonych wyginięciem (np. olejek eteryczny z drzewa różanego produkowanego z zagrożonego drzewa Aniba Rosaeodora zastąpiliśmy tym pozyskiwanym z popularnego Dalbergia Sissoo), jak i tych, których uprawa zagraża gatunkom endemicznym lub sprzyja degradacji środowiska (np. nie używamy oleju palmowego, kokosowego, rzepakowego). Dlatego wybraliśmy szkło w miejsce plastikowych opakowań, dlatego zrezygnowaliśmy ze zwrotu i wtórnego użycia słoiczków (tak, wiem, to niepopularne, ale nasze analizy pokazały, że zwrot i powtórne użycie słoików i butelek generuje potwornie wielki ślad wodny, o śladzie węglowym nie wspominając). Dlatego też zrezygnowaliśmy z dodatkowych opakowań typu pudełka, folie. I dlatego nasze paczki wysyłamy w kartonach z papieru z recyklingu, zaklejamy papierową taśmą i wypełniamy skrobiowymi wypełniaczami. I dlatego też przy budowie naszego laboratorium i produkcji zrobiliśmy wszystko, co możemy, aby ograniczyć zużycie wody i prądu. Ponadto edukujemy zarówno naszych partnerów, naszych dostawców, naszych Klientów, w jaki sposób żyć bardziej ekologicznie.

Brzmi obiecująco. W czym tkwi przewaga natury nad syntetycznymi składnikami, jeżeli chodzi o pielęgnację?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie… Natura z pewnością jest starsza i mądrzejsza od naszych wynalazków, wydaje się że ma odpowiedź na każdy problem. Ale jej stosowanie wymaga wiedzy, ostrożności i… cierpliwości. Dotyk naturalnego kremu to nie dotyk czarodziejskiej różdżki, nie zadziała natychmiast.

Należy jednak pamiętać, że produkty naturalne mogą uczulać, alergizować, podrażniać, dlatego nie wszystkie i nie dla każdego są one wskazane. Nie bez przyczyny osoby po radioterapii, przeszczepach skóry itp. używają z początku delikatnych, ale syntetycznych kosmetyków. Z doświadczenia swojego jednak wiem, że rezygnacja z syntetyków na rzecz natury potrafi zdziałać cuda – i te cuda przekładają się na cały organizm, nie dotyczą tylko skóry.
Marta Górska, właścicielka firmy produkującej naturalne kosmetyki Szmaragdowe Żuki.
Czy jest jakiś składnik kosmetyków Szmaragdowe Żuki, który jest najbardziej wyjątkowy lub zaskakujący?

O, dobre pytanie! Mamy jeden składnik, który jest bardzo prosty, wydawałoby się, że bardzo oczywisty, używany był przez wieki, a w kosmetyce jest cały czas pomijany (zapewne ze względu na kłopoty technologiczne przy produkcji z jego użyciem). A jest to napar z nasion lnu (siemienia lnianego). Taki zwykły „glutek”, który babcia nam dawała na podrażniony brzuszek. A to niesamowita substancja nawilżająca, osłaniająca i łagodząca podrażnienia. Znajdziesz go w każdym naszym kremie do twarzy czy do ciała – zastąpiliśmy nim zwykłą wodę stosowaną przez większość firm przy produkcji emulsji. W ten sposób wprowadziliśmy do formulacji substancję nawilżająco-łagodzącą, zwiększając tym samym skuteczność kosmetyku.
Na co kładziesz szczególny nacisk podczas produkcji swoich kosmetyków?

Zależy od etapu. Przy komponowaniu receptur największy nacisk kładziemy na pochodzenie surowców, o czym wspominałam wyżej.

Podczas produkcji zaś na czystość mikrobiologiczną. Praca z ziołami to praca z bombą zegarową! Zioła, wszelkie rośliny, to nośniki różnych naturalnych patogenów (grzybów, pleśni itp.). W kontakcie z wodą mogą pokazać różki. Dlatego warunki, w jakich przygotowujemy ekstrakty, to podstawa bezpieczeństwa zarówno naszych produktów jak i naszych Klientów. Testy mikrobiologiczne kupujemy w ilościach hurtowych. Dodatkowo zlecamy badania gotowych produktów niezależnemu laboratorium zewnętrznemu.

Czy wśród swoich produktów do pielęgnacji skóry masz swoich faworytów?

Oczywiście, i są to te kosmetyki, których ja osobiście używam. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji twarzy bez kremu Achillea – to krem do cery normalnej i mieszanej z ekstraktem z lnu, krwawnika, szarotki i z niacynamidem. Wieczorem używam eliksiru Aesculus  z ekstraktami z roślin uszczelniających naczynka krwionośne (bo mam trądzik różowaty), albo serum Cerasus – z olejami z owoców, retinolem, witaminą C i koenzymem Q10. Raz w tygodniu obowiązkowo maseczka Lenis – mieszanka delikatnych oczyszczających glinek i odżywczych ekstraktów z owoców. Moje dłonie i stopy już nie funkcjonują bez kremu do rąk Hypericum. A po prysznicu obowiązkowo krem Linum (jak nie zapomnę…).

Czyli tak obecnie wygląda Twoja codzienna pielęgnacja?

Dodatkowo od kilku miesięcy się nie maluję. W ogóle.

Rynek kosmetyków naturalnych prężnie się rozwija, więc z pewnością masz plany co do swoich Szmaragdowych Żuków…

To świetnie, że rynek kosmetyków naturalnych się rozwija, bo to oznacza rosnącą świadomość Klientów. U nas w tej chwili trwają bardzo intensywne prace nad rozszerzeniem portfolio (aczkolwiek cały czas staramy się trzymać w ryzach i nie pozwalamy nadmiernie i niekontrolowanie rozrastać się gamie produktów, zachowując przejrzystość naszej oferty i dbając o wielofunkcyjność kosmetyków). Coraz więcej pytań dostajemy w sprawie współpracy zagranicznej, ale… uzależniamy ją od umiejętności poprawnej wymowy naszej nazwy.

Dziękuję za rozmowę!
Ekologia.pl (Joanna Szubierajska)
Ocena (5.0) Oceń:
Pasaż zakupowy