Owady zapylające to życie. Wywiad z Kasią Dytrych z Fundacji Nasza Ziemia

By Jerzystrzelecki (Own work) [CC-BY-3.0], via Wikimedia CommonsBy Jerzystrzelecki (Own work) [CC-BY-3.0], via Wikimedia Commons

Jak rozwiązać problem zmniejszającej się populacji pszczół miodnych i innych owadów zapylających? Dlaczego te małe owady są tak ważne dla człowieka i całego środowiska? Co zawdzięczamy owadom zapylającym? Na te i inne pytania odpowiada Kasia Dytrych z Fundacji Nasza Ziemia.

Joanna Szubierajska: Dlaczego pszczoły są takie ważne?



Katarzyna Dytrych: Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) oszacowała, że około 100 gatunków roślin uprawnych dostarcza nam blisko 90 proc. żywności. Z tych 100 gatunków aż 71 jest zapylanych przez pszczoły. Dzięki zapylaczom mamy też około 4000 odmian warzyw, olej i kawę. Wciąż dowiadujemy się coraz to nowych informacji na temat pszczół, lepiej rozumiemy ich rolę w środowisku i dostrzegamy jak ważne są dla nas - ludzi. Oprócz pożywienia zawdzięczamy pszczołom także na przykład bawełnę, ale również różnorodność gatunków roślin wokół nas. Gdyby nie zapylacze, nie byłoby nasion i owoców.

Warto przy tym pamiętać, że nie tylko pszczoła miodna zasługuje na uwagę. Do owadów zapylających należą też trzmiele, przez ludzi często błędnie nazywane bąkami. Te duże owady same w sobie są cudem natury - są w stanie wzbić się w powietrze mimo dość dużej masy ciała i obłych rozmiarów. W ogrodach i w naturze możemy też spotkać murarkę ogrodową, pszczolinki, obrostki - to dzikie pszczoły samotnice. Nie występują w rojach tak, jak pszczoła miodna, ale ich rola w przyrodzie jest podobna. 

Już od kilku lat na całym świecie obserwuje się znikanie i wymieranie całych populacji pszczół. Co przyczynia się do takiej sytuacji?

Zjawisko to nosi nazwę CCD (Colony Collapse Disorder) - czyli masowego wymierania pszczół - i obserwowane jest na świecie mniej więcej od lat 60. ubiegłego wieku. Pszczelarze w Stanach Zjednoczonych zauważyli, że w niektórych regionach ginie nawet do 80% pszczelich rodzin. Cały świat skierował wówczas oczy na tego maleńkiego owada, bo już wtedy wiedza o roli pszczół w środowisku była dość duża.

Najtrudniejsze w tej sytuacji jest, że w zasadzie nie da się określić jednego czynnika, który prowadzi do CCD. Wśród głównych powodów wymienia się skażenie środowiska, które prowadzi do spadku odporności pszczół. Wraz z rozwojem cywilizacyjnym zmieniły się warunki środowiskowe. Mimo że pszczoły są niewielkimi zwierzętami, o krótkim cyklu życiowym (robotnica żyje około 3-4 tygodnie), nie są w stanie przystosować się do wszystkich zmian, jakie w przyrodzie powoduje człowiek. Skażenie środowiska obejmuje również intensyfikację rolnictwa i nadmierne stosowanie środków ochrony roślin - niektóre są dla pszczół bardzo szkodliwe. Wielkoobszarowe gospodarstwa (na terenie takich upraw nie ma miedz, które mogą stanowić miejsce schronienia i na których naturalnie występują rośliny pożytkowe dla pszczół), opryski dokonywane w niewłaściwym czasie, stosowanie nadmiernej ilości chemii w produkcji roślinnej składają się na gorszą kondycję zapylaczy. Innym ważnym powodem są również choroby pszczół - wirusowe i grzybicze, z którymi mimo walki bardzo trudno jest wygrać. Wśród innych czynników wymienia się też zmiany klimatyczne - proszę sobie wyobrazić sytuację pszczół w zeszłym roku, gdy przez moment było ciepło, a potem z powrotem wróciła zima, która trzymała aż do początku kwietnia. Wybudzone pszczoły muszą skądś pozyskać pożywienie, jeśli zaś rośliny nie kwitną, bo przysypał je śnieg tego pokarmu po prostu nie ma. Sadzimy też inne rośliny niż dawniej. Dbając o estetykę wybieramy często takie gatunki, które niekoniecznie są dla owadów pożyteczne, a to również warto mieć na uwadze. Jednym z ostatnio wymienianych czynników jest też promieniowanie emitowane przez telefonię komórkową, które zakłóca "system nawigacyjny" pszczół, przez co nie są w stanie trafić z powrotem do ula.

Jak widać powodów jest bardzo wiele, być może o niektórych jeszcze nie wiemy. Pewne jest to, że współwystępowanie tych czynników nasila zjawisko masowego wymierania pszczół.

Czy polskie pszczelarstwo także przechodzi kryzys?

W Polsce na szczęście możemy jeszcze nie mówić o kryzysie. Mimo widocznych zmian w środowisku, nie jest jeszcze tak źle, choć bardzo dużo zależy od tego, jakie działania podejmiemy. Pszczelarze informują o zachodzących zmianach, obserwują zjawisko wymierania pszczół, zachorowania na choroby pszczele. Daleko nam do sytuacji, jaka dotknęła jedną z prowincji w Chinach, gdzie stosowano tak dużo środków owadobójczych, że po jakimś czasie sadownicy uprawiający grusze musieli rozpocząć ręczne zapylanie drzew.

Słyszy się, że głównym problemem jest nadmierna chemizacja w rolnictwie?

Ciężko powiedzieć, czy jest to główny problem, ale na pewno bardzo ważny, a co więcej jest to problem, nad którym można pracować. Brakuje tu przede wszystkim świadomości ekologicznej, wiedzy o konsekwencjach nadmiernego używania chemii - nie tylko wobec owadów, ale i wobec naszego zdrowia. Doskwiera nam krótkowzroczne spojrzenie na sytuację - oczekujemy wysokich plonów teraz, zaraz, już. Konsumpcyjny styl życia stał się dziś bardzo modny. Nie zastanawiamy się nad konsekwencjami działań. Przecież intensywnie użytkowania gleba za kilka lat będzie zupełnie jałowa. Wtedy prawdopodobnie sięgniemy po nawozy, które być może uratują sytuację, ale czy na długo? Co się stanie z wodami powierzchniowymi, z zawartością różnych związków chemicznych w glebie?

Mówiąc o chemizacji w rolnictwie powinniśmy zatem mieć na uwadze działania informacyjne i edukacyjne skierowane do użytkowników tej chemii. Nie jesteśmy w stanie jej zupełnie wyeliminować w produkcji roślinnej, ale można stosować ją mądrze i odpowiedzialnie. Druga kwestia, to też wybory nas - konsumentów. Wybierajmy produkty ze znanych źródeł, od lokalnych rolników, pytajmy czy stosują chemię, interesujmy się tym, jaką żywność spożywamy, bo ma to też wpływ na owady i środowisko ich życia.

Pszczoły wyginą i co wtedy? Czy rzeczywiście ich wyginięcie może zagrozić ludzkiemu istnieniu?

Pszczoły i inne zapylacze zapewniają nam dostępność pożywienia. To dzięki nim rośliny uprawne, owoce, warzywa, olej, kawa, orzechy trafiają na nasze talerze. Owady te uczestniczą w procesie powstawania nasion roślin uprawianych w celach ozdobnych - w ogrodach, na balkonach, na trawnikach - dosłownie wszędzie. Jeśli sytuacja będzie się pogarszać, być może czeka nas los jaki spotkał sadowników w Chinach. To jednak oznacza, że ceny żywności będą zawrotne, a część plonów będzie trudno dostępna. Patrząc z punktu widzenia globalnej gospodarki - świat może stanąć na głowie. Niewykluczone że bylibyśmy zmuszeni do drastycznej zmiany naszej diety. Zapewne też część ludzi na świecie dotknęła by plaga głodu. To naprawdę najczarniejszy z czarnych scenariusz.

Jak z tym walczyć? Czy rozwiązaniem mogą być roboty zapylające, nad którymi pracują naukowcy z Politechniki Warszawskiej?

Roboty zapylające czy tego typu technologie nie mogą być jedynym rozwiązaniem, bo one "leczą" objawy problemu, a nie jego przyczyny. Jeśli nadejdzie taki czas, że rzeczywiście większość żywności będzie produkowana w sposób sztuczny, to znaczy że jako ludzkość ponieśliśmy sromotną porażkę. Na pewno nie w dziedzinie technologii, bo tutaj rozwijamy się nad wyraz prężnie. Jednak za postępem musi iść myśl o środowisku i naszym wpływie na nie.

Kluczowe jest, aby każdy z nas podjął jakieś, nawet najmniejsze działanie. Może to być sadzenie roślin pożytkowych, udział w akcjach informacyjnych i edukacyjnych, budowa schronień dla dzikich zapylaczy. Dobrą wskazówką są tu Zasady Przyjaciół Pszczół w programie "Z Kujawskim pomagamy pszczołom", jest ich raptem 5: nie wypalajmy traw i suchych łodyg, sadźmy rodzime rośliny pożytkowe dla zapylaczy, zachowujmy w ogrodach półdzikie zakątki - bez ścinanej trawy i stosowania chemii, budujmy schronienia dla owadów zapylających, stosujmy naturalne nawozy i środki ochrony roślin - mądrze, w odpowiedniej ilości i w określonym czasie. Wydaje się, że to bardzo mało, ale małe kroki prowadzą do wielkiego celu. Aby dowiedzieć się więcej o tym, w jaki sposób możemy pomagać pszczołom zapraszam na stronę www.pomagamypszczolom.pl

Ile prawdy jest cytacie, przypisywanym Einsteinowi „Kiedy pszczoła zniknie z powierzchni ziemi, człowiekowi pozostaną już tylko 4 lata życia."

Obawiam się, że całkiem sporo. Pytanie tylko czy to będą 4, 10 czy może 20 lat. Jako gatunek, człowiek jest bardzo zaradny i na pewno coś wymyśli, ale owady pszczołowate pełnią tak różnorodne role w środowisku, że nie sprostamy wyzwaniu, by podołać im wszystkim. Poza tym o wiele lepiej i łatwiej jest zadbać o różnorodność biologiczną - o bogactwo gatunków wokół nas, niż szukać im zastępstwa.

Dziękuję za rozmowę





Kasia Dytrych - członek Zarządu Fundacji Nasza Ziemia. Z wykształcenia przyrodnik i pedagog. Interesuje się botaniką leśną, outdoor & adventure education, dzikimi zapylaczami, gatunkami obcymi. Zgłębia także tajniki fotografii, kaligrafii, etnobotaniki i łucznictwa. Niezwykle ceni podróże po dzikich ostępach w Polsce.

Joanna Szubierajska, Ekologia.pl
Ocena (3.8) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy