Śmiecenie to obciach. Wywiad z Rafałem Sonikiem

Cały czas szukamy kolejnych sposobów, żeby zaszczepić ludziom świadomość i uwrażliwić społeczeństwo na kwestię ekologii. Widzimy efekty naszej pracy i one bardzo nas cieszą. W pierwszej edycji Czystych Tatr zebraliśmy ok. 1,5 tony śmieci, w ostatnich latach ta ilość znacznie się zmniejszyła. Chcielibyśmy dojść do momentu, kiedy śmieci raz na zawsze znikną z gór i takie inicjatywy, jak Czyste Tatry będą służyły już tylko wspólnemu spędzaniu czasu w miłym towarzystwie. ‒ mówi w wywiadzie dla Ekologia.pl Rafał Sonik inicjator akcji Czyste Tatry.



Źródło: Czyste TatryŹródło: Czyste Tatry

Jak zrodziła się idea Czyste Tatry?

Potrzeba zrobienia czegoś dla Tatr wzięła się osobistych doświadczeń. Od dziecka jeżdżę w góry. To miejsce szczególnie mi bliskie, podobnie jak ludzie z nimi związani.  Kiedy przebywając pośród ukochanych szczytów, ciągle natrafiałem na rozrzucone butelki czy opakowania po jedzeniu, dotarło do mnie, że trzeba coś z tym zrobić. Pewnego dnia chciałem pokazać nasze najpiękniejsze góry gościom z zagranicy. Kiedy szliśmy szlakiem na Kasprowy, przy ścieżce co jakiś czas natykaliśmy się na śmieci. Było mi wstyd. Razem z grupą ludzi o podobnych przekonaniach zaczęliśmy działać. Naszym celem nie było jednak tylko posprzątanie szlaków, ale przede wszystkim edukacja. Uświadamianie od najmłodszych pokoleń, jak powinno się zachowywać w górach i dlaczego dbanie o przyrodę jest takie ważne. Tak doszliśmy do pomysłu na wielkie sprzątanie Tatr, od razu zakładając, że będzie to projekt cykliczny, bo tylko wtedy działanie przyniesie zamierzony efekt.  

Jak pamięta Pan swoje pierwsze doświadczenia z projektem Czyste Tatry?

To było bardzo budujące doświadczenie, bo okazało się, że jest w Polsce bardzo dużo osób myślących o środowisku z podobną troską. Dało się to odczuć już podczas rejestracji wolontariuszy. Zainteresowanie udziałem przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Do sprzątania zgłosiły się osoby z różnych stron Polski, a nawet z zagranicy. Sprzątały z nami i kilkuletnie dzieci i ludzie w podeszłym wieku. Już na samych szlakach widać było, jak wszystkich oburzały znajdowane co chwilę butelki czy niedopałki. To nie było tylko sprzątanie. Już wtedy zaczęła kiełkować w nas idea, którą realizujemy od ośmiu lat pod hasłem „śmiecenie to obciach”.  

Wniosłeś, znieś ‒ jednak dla niektórych ciężką reklamówkę z piwem jest łatwo wynieść do góry, natomiast pustą puszkę już znieść trudno. Naprawdę śmieci to aż tak duży problem w najwyższych polskich górach?

Niestety wciąż tak jest i ludzi nie odstrasza nawet to, że za śmiecenie w górach można dostać mandat do 500 zł. Pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego codziennie pracują nad tym, by szlaki były czyste i zbierają śmieci z przeróżnych miejsc. Znajdują je nie tylko obok tras, ale też w potokach, w jaskiniach czy szczelinach. Są też tacy, którzy upychają odpady nawet w dziuplach drzew.

Turyści często pytają, dlaczego na szlakach nie ma koszy na śmieci...

To pytanie często wraca i pokazuje, że wciąż musimy się uczyć, jak przebywać w górach w zgodzie z naturą. Zapach odpadków czy resztek jedzenia wabi zwierzęta, co może być dla nich szkodliwe z dwóch powodów. Po pierwsze nasza żywność nie nadaje się do spożywania przez np. niedźwiedzie, nie wspominając już o tym, jakie zagrożenie stanowią dla nich plastikowe opakowania. Po drugie zwierzęta tracą w ten sposób naturalny instynkt i łatwo przyzwyczajają się, że w koszach znajdą pożywienie. Przestają się bać człowieka, a nawet mogą domagać się kolejnych porcji w agresywny sposób. Kosze rozstawione na szlaku zrobiłyby więc więcej szkód niż pożytku. Schodząc z gór można swoje śmieci wyrzucić do koszy umieszczonych przy zejściu ze szlaku lub po prostu zabrać ze sobą na wyprawę worek na śmieci. 
Od początku projektu wspiera wielu znanych, ciekawych i kochających góry osób. Fot. Czyste Tatry
Czyste Tatry to akcja, happening. Najważniejszym założeniem jest jednak edukacja. Jak na akcję reagują turyści napotkani na szlaku?

Wspólnym sprzątaniem chcemy dać dobry przykład i zwykle to się udaje. Kiedy ludzie widzą tak dużą grupę sprzątającą szlaki, to chętnie się przyłączają, wspierają nas, podchodzą do naszej inicjatywy życzliwie. Niestety zdarzają się też nieprzyjemne sytuacje. Choćby ta z ubiegłego roku, gdy poruszający się na wózku 5-letni Arek, bardzo dzielny chłopiec, zbierając razem z mamą śmieci natknął się na turystów, którzy chcieli mu oddać swoje odpadki, choć przecież mogli i powinni zająć się nimi sami. Na szczęście dużo częściej zdarzają się te pozytywne reakcje.

„Czyste Tatry" to nie tylko możliwość zadbania o środowisko, ale również możliwość poznania wartościowych ludzi. Kto w tym roku przyłączył się do akcji?

Od początku projektu wspiera nas wielu znanych, ciekawych i kochających góry osób, które mobilizują do działania kolejne grupy. Do tej pory działali z nami m.in. Bartek Jędrzejak, Joasia Jabłczyńska, Remigiusz Wierzgoń „Rezi”, Mariusz „Qczaj” Kuczaj, czy Tomek Ciachorowski. Ogromną rolę w projekcie odgrywają też autorytety związane z górami, jak Krzysztof Wielicki czy Artur Małek. Lista ambasadorów ciągle się powiększa i niebawem będziemy mogli ogłosić, kto wyjdzie z nami na szlaki w tym roku.

Czy w związku z akcją świadomość ludzi odwiedzających Tatry się zmieniła? Mówiąc najprościej ‒ mniej śmiecą?

Dostrzegamy dużo pozytywnych zmian, ale wiemy też, ile jeszcze pracy przed nami. Cały czas szukamy kolejnych sposobów, żeby zaszczepić ludziom świadomość i uwrażliwić społeczeństwo na kwestię ekologii. Widzimy efekty naszej pracy i one bardzo nas cieszą. W pierwszej edycji Czystych Tatr zebraliśmy ok. 1,5 tony śmieci, w ostatnich latach ta ilość znacznie się zmniejszyła. Chcielibyśmy dojść do momentu, kiedy śmieci raz na zawsze znikną z gór i takie inicjatywy, jak Czyste Tatry będą służyły już tylko wspólnemu spędzaniu czasu w miłym towarzystwie.

Dziękuję za rozmowę!
Ekologia.pl, Joanna Szubierajska
Ocena (5.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy