Tworzymy kosmetyki, których same chcemy używać. Wywiad z Aleksandrą Paczkowską-Borkowską

Aleksandra Paczkowska-Borkowska (z lewej) i Marta Wróbel (z prawej). Matka i córka - założycielki marki be organicAleksandra Paczkowska-Borkowska (z lewej) i Marta Wróbel (z prawej). Matka i córka - założycielki marki be organic

Joanna Szubierajska: Od branży farmaceutycznej do niszowej (póki co) branży kosmetyków ekologicznych – skąd taka zmiana?



Aleksandra Paczkowska-Borkowska, twórczyni marki be organic: Kosmetyki stworzyłyśmy wspólnie z córką z zamiłowania do prostych rozwiązań, małych przyjemności, naturalnej potrzeby do bycia w zgodzie ze sobą i ze światem. Skuteczna, ale naturalna pielęgnacja, slow life, sprzeciw wobec testowania produktów na zwierzętach – to tematy, które od zawsze były nam bliskie. Receptura kosmetyków to efekt osobistych doświadczeń i poszukiwania produktów o długofalowym działaniu. Pierwsze kosmetyki testowałyśmy na sobie –  za każdym razem zaskakiwały nas skutecznością. Zmiana drogi zawodowej to także efekt chęci spędzania więcej czasu z rodziną, wnukami, przyjaciółmi, pielęgnowania hobby, na które do tej pory miałam mniej czasu.

Dlaczego poszły Panie w kierunku ekologii, a nie postawiły na kosmetyki konwencjonalne?

Jesteśmy przekonane, że powrót do natury nie jest chwilową modą, ale koniecznością przy podejmowaniu decyzji o sposobie spędzania wolnego czasu, diecie czy właśnie dbaniu o skórę. Naturalna pielęgnacja towarzyszyła naszym mamom i babciom, a my – uzupełniając wiedzę zgromadzoną przez pokolenia – łączymy ją z dorobkiem współczesnej kosmetologii. Efekt naszej pracy i nieustanne poszerzanie horyzontów sprawiają, że oferujemy kobietom produkty „odpowiedzialne” nie tylko pod kątem zawartości, ale i opakowań, które są całkowicie biodegradowalne.

W czym kosmetyki naturalne są lepsze dla naszej skóry od konwencjonalnych?

Są wypełnione składnikami, które są naturalne, w większości jadalne, a zatem  bezpieczne dla naszych organizmów. Oczywiście mleczko do demakijażu nie będzie smaczne, ale składniki, które je tworzą, czyli wyciąg z jagód goji i acai, pochodzą w 99 procentach z natury.

Kosmetyki naturalne wspomagają biologiczną odnowę, uzupełniają ją i nie przeszkadzają skórze w procesie regeneracji. Na pewno są lepiej tolerowane niż kosmetyki konwencjonalne. Są także odpowiedzią na wszechobecny proces marketingowego „wymyślania problemów”, by sprzedać produkt, który ma im zaradzić. Kobiety, które po nie sięgają, są świadome siły naturalnej pielęgnacji, wykazują się troską o środowisko, nie oczekują po zastosowaniu kosmetyku zmian podobnych do tych uzyskiwanych przy pomocy lekarza medycyny estetycznej.

Co kryje się za nazwą firmy?

Motto: „be organic, be natural, be you”, czyli zachęta nie tylko do wybierania zdrowych kosmetyków organicznych, ale i stylu życia, w którym natura jest ważnym elementem. Chciałybyśmy zachęcać kobiety do większej samoakceptacji, wyrażania siebie, celebrowania swojej wyjątkowości.

Na jakich składnikach bazują kosmetyki be organic? A jakich składników na pewno w nich nie znajdziemy?

Receptura siedmiu kosmetyków be organic wykorzystuje obecnie około 30 składników naturalnych – są nimi certyfikowane ekstrakty, oleje roślinne i inne substancje wywodzące się z natury, takie jak sól morska czy cukier trzcinowy. To często esencje roślin długowiecznych, wiecznie zielonych czy kserofitów, przystosowanych do wyjątkowo nieprzyjaznych warunków: suszy, chłodu, silnego zasolenia czy dużej wysokości. Na liście naszych składników są też rzadko używane ekstrakty z wąkrotki azjatyckiej czy szałwii muszkatołowej oraz oleje znane już dobrze współczesnej kosmetologii: arganowy, jojoba, makadamia czy nagietkowy.

Ich stężenie w kosmetykach be organic zbliża się do 100 proc.. Krem do twarzy, który musi wykonywać aż siedem zadań specjalnych, w tym: regenerować, odżywiać, ujędrnić czy wygładzić zmarszczki, zawiera ich 97 proc.. Masło do ciała to 98,5% esencji natury, peeling do twarzy – 99%, a organiczny, tłoczony ręcznie na zimno olej kokosowy jest w 100% naturalny. Kosmetyki są odpowiednie dla wegan, nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego ani nie były testowane na zwierzętach. Nie znajdziemy w nich szkodliwych parabenów, silikonów, syntetycznych zagęstników, wazeliny, PEG-ów, etanoloamin, barwników, SLES, olejów mineralnych czy EDTA.

Oferta firmy na razie jest skromna. Czy mają Panie w planie jakieś nowe projekty  kosmetyczne?

Wąski asortyment to odzwierciedlenie idei kosmetyków organicznych: zawarte w nich naturalne substancje dostosowują się do indywidualnych potrzeb skóry; np. kiedy trzeba, wspierają jej nawilżanie i natłuszczanie, w innych przypadkach: hamują produkcję sebum. Dlatego jeden produkt nadaje się do wszystkich rodzajów skóry i jest odpowiedzią na różne jej problemy. Planujemy jednak kilka nowości. Czytelniczki portalu ekologia.pl na pewno dowiedzą się o nich w pierwszej kolejności.

Cała sztuka polega na tym, żeby się wyróżnić wśród konkurencji. Czym się wyróżniają kosmetyki be organic na tle innych?

Naturalne kompozycje, brak szkodliwych składników syntetycznych, przyjemna konsystencja, łatwe wchłanianie, nienarzucające się zapachy – to nasze atuty. W ramach działalności rodzinnej firmy tworzymy organiczne, bezpieczne kosmetyki, których same chcemy używać, a które jednocześnie mają przystępne ceny i szeroką sieć dystrybucji poprzez apteki.

Minęło zaledwie kilka miesięcy od premiery kosmetyków. Co liczy się na starcie? Odwaga? Pomysł? A może po prostu szczęście?

Na pewno mieszanka wszystkich trzech cech, choć jestem przekonana, że tworząc produkt najwyższej jakości istotnie temu szczęściu pomagamy.

Joanna Szubierajska, Ekologia.pl


Moim zdaniem
Używasz kosmetyków ekologicznych polskich marek?
Ocena (5.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy