Wegetarianie w Polsce rosną w siłę! Wywiad z Marcinem Tischnerem z ProVeg Polska

Coraz więcej sieci handlowych, restauracji, hoteli, stacji benzynowych, stołówek odpowiada na oczekiwania konsumentów i wprowadza do swoich ofert opcje roślinne. Duże zmiany odczuwają już teraz producenci "tradycyjnego" mięsa, nabiału. Spora część z nich już teraz rozszerza swoje linie produkcyjne o wege alternatywy ‒ mówi Marcin Tischner, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w ProVeg Polska.



Marcin Tischner, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w ProVeg PolskaMarcin Tischner, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w ProVeg Polska

Ekologia.pl: Dlaczego rok 2020 był przełomowy dla sektora roślinnych alternatyw produktów odzwierzęcych?

Marcin Tischner: Między innymi dlatego, że był to rok, w którym wiele firm tradycyjnie kojarzonych z branżą mięsną i nabiałową, na poważnie wkroczyło w rynek wege alternatyw. McDonald's, po przeprowadzeniu testów na kilku rynkach, ujawnił, że w 2021 roku planuje wprowadzić burgera opartego na roślinach. W ślad za tym, mogą pójść inne produkty roślinne, w tym alternatywy dla kurczaka. Burger King połączył siły z marką Unilever – Vegeterian Butcher, by wprowadzić na rynek brytyjski „Rebel Whopper” na bazie roślin, a także roślinne nuggetsy w Holandii i Niemczech. KFC Kanada wprowadziło kanapkę z roślinnym kurczakiem jako stały element menu. Lindt przedstawił plany wprowadzenia gamy czekolad na bazie owsa, a ikoniczna marka Cadbury (Dairy Milk) poinformowała, że również pracuje nad roślinną wersją swojej czekolady.
Które wydarzenia można określić jako najbardziej przełomowe?

Poza tymi wspomnianymi wyżej, uważam, że bardzo istotnym wydarzeniem było odrzucenie przez Parlament Europejski poprawki, która zabraniałaby stosować określeń w stylu „wege burger” czy „kiełbaska sojowa”. Dzięki wspólnym wysiłkom ProVeg i innych organizacji posłowie do PE postanowili poprzeć postulaty firm produkujących roślinne zamienniki mięsa i zagłosowali przeciwko proponowanemu zakazowi. Jest to ważna decyzja, która chroni przyszłość produkcji roślinnej i gwarantuje, że europejscy konsumenci będą mogli nadal kupować alternatywne produkty mięsne w opakowaniach, które są opisane intuicyjnym językiem. Jednak po stronie sektora mleczarskiego walka trwa nadal. Mimo, że posłowie głosowali przeciwko zakazowi stosowania nazw „burger” czy „kiełbasa” na opakowaniach produktów bezmięsnych, przegłosowano dalsze ograniczenia nazewnictwa dla alternatywnych produktów mlecznych.

Z pozostałych wydarzeń, warto wspomnieć chociażby o ogromnych inwestycjach w ten sektor -  Impossible Foods pozyskał od inwestorów 500 mln $ na rozwój, a Beyond Meat zaczął budowę nowego zakładu produkcyjnego w pobliżu Szanghaju. Z kolei Unilever wyznaczył sobie bardzo ambitny cel sprzedażowy dotyczący swoich roślinnych alternatyw, co pokazuje kierunek, w którym duzi producenci z sektora spożywczego będą rozwijali swoje portfolio.

Czy pandemia mogła mieć na to wpływ?

Pomimo zakłóceń i niepewności wywołanych przez pandemię, popyt na roślinne alternatywy nie wyhamował. Wręcz przeciwnie ‒ osiągnął zupełnie nowe poziomy. W USA, w tygodniach przed epidemią sprzedaż zamienników świeżego mięsa i tak była wyższa o ok. 150% niż rok wcześniej, ale w marcu 2020, kiedy zaczął się lockdown, wzrosty te osiągnęły 250-450% (w zależności od konkretnego tygodnia).

Jako konsumenci, w związku z pandemią, zaczęliśmy też przywiązywać większą uwagę ogólnie do swojego zdrowia i sposobu odżywiania. Przejście na bardziej roślinną dietę oraz unikanie konsumpcji surowego mięsa i mleka, jest jednym z zalecanych sposobów na wzmacnianie swojego układu odpornościowego, co podkreślała chociażby Polska Akademia Nauk.

Dlaczego ludzie decydują się przejść na weganizm?

Powodów do ograniczania czy całkowitego wyeliminowania produktów odzwierzęcych jest sporo. Zdrowie jest na pewno jednym z nich ‒ roślinna dieta obniża ryzyko nadwagi i otyłości, ryzyko wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych czy niektórych nowotworów.

Dużą rolę odgrywają również kwestie etyczne i troska o dobrostan zwierząt ‒ przeciętna osoba żyjąca na „zachodniej” diecie zjada w ciągu całego życia tysiące zwierząt, z których większość pochodzi z ferm przemysłowych. W ostatnich latach coraz częściej mówi się również o wpływie masowej hodowli na zmiany klimatu i inne problemy środowiskowe. Według FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa) produkcja zwierzęca odpowiadają nawet za 14,5% całkowitej emisji gazów cieplarnianych pochodzących z ludzkiej aktywności. Pozostałe motywy są związane m.in. z wątpliwościami co do jakości mięsa dostępnego na rynku, większym dostępem do roślinnych opcji w sklepach i restauracjach, czy po prostu chęci odkrywania nowych smaków. Wszystkim, którzy chcą przetestować bardziej roślinną dietę, polecam nasze 30-dniowe wyzwanie Veggie Challenge, w ramach którego wspieramy uczestników, których jest już ok. 15,000, darmowymi przepisami, poradami i wsparciem.

W Polsce trend na weganizm również się umacnia. Czy są jakieś dane szacunkowe, które pokazują ilu mamy obecnie wegan w Polsce?

Według badania panelu Ariadna dla RoślinnieJemy w 2019 r., 8,4% dorosłych Polaków i Polek, w ciągu miesiąca poprzedzającego badanie, było na diecie wegetariańskiej (6,6%) lub wegańskiej (1,8%), a kolejne 3,8% ograniczyło spożycie produktów mięsnych do ryb.

Chociaż wielu osobom trudno jest podążać za w pełni wegańskim lub wegetariańskim stylem życia, coraz więcej ludzi identyfikuje się jako fleksitarianie. Co sądzisz o tym trendzie?

Jest to pozytywne zjawisko. Mam wrażenie, że wielu ludzi postrzega kwestią konsumpcji produktów odzwierzęcych jako system "zero-jedynkowy", czyli albo jest się weganinem, albo "mięsożercą". Tymczasem pomiędzy weganinem, wegetarianiem, okazjonalnym konsumentem mięsa, przeciętnym konsumentem mięsa i osobą, która je mięso czy nabiał codziennie są bardzo duże różnice. Gdy przeciętny konsument mięsa słyszy o weganizmie, może to potraktować jako coś zupełnie nie dla niego. Fleksitarianizm (okazjonalne konsumowanie produktów odzwierzęcych) lub reduktarianizm (świadome ograniczanie konsumpcji produktów odzwierzęcych) są stosunkowo prostym, pierwszym krokiem, aby zapoznać się z roślinną kuchnią i odkryć jej walory.

Jak te zmiany wpływają na rynek?

Coraz więcej sieci handlowych, restauracji, hoteli, stacji benzynowych, stołówek itp. odpowiada na oczekiwania konsumentów i wprowadza do swoich ofert i asortymentów opcje roślinne. Duże zmiany odczuwają już teraz producenci "tradycyjnego" mięsa, nabiału. Spora część z nich już teraz rozszerza swoje linie produkcyjne o wege alternatywy, a spotykamy się również z sytuacjami, jak w przypadku firmy Magda Roślinna, która postanowiła pójść o krok dalej i jako pierwsza polska firma mleczarska przeszła w 100 proc. na roślinną produkcję. Paradoksalnie to właśnie Ci producenci mogą najwięcej zyskać na tej zmianie (lub stracić jeśli przegapią ten trend). Na przykład firmy mięsne najlepiej wiedzą, jak powinno smakować mięso, mają maszyny, rozbudowane kanały dystrybucji i brand, który budzi zaufanie wśród ich obecnych konsumentów => potencjalnych, przyszłych fleksitarian.
Jakie ciekawe koncepcje i innowacje przyniesie 2021 rok?

Roślinne alternatywy mięsa i nabiału powoli stają się łatwo dostępne dla praktycznie każdego konsumenta, natomiast w dalszym ciągu mamy spore braki na rynku alternatyw dla jaj, ryb i owoców morza. Te segmenty rynku mogą zanotować w przyszłym roku najszybszy wzrost. Przewiduje się także, że producenci będą poszukiwali nowych, ciekawych surowców do produkcji swoich wyrobów. Wege alternatywy są często kojarzone z soją, w ostatnich latach mocno rozwinęły się np. napoje na bazie migdałów i ryżu, ale coraz więcej producentów może kierować się w kierunku lokalnych surowców, np. owsa, słonecznika czy grochu. Warto obserwować również produkty rolnictwa komórkowego, jak chociażby mięso hodowane laboratoryjnie. Choć koncepcja mięsa, do produkcji którego nie trzeba pozbawiać życia żadnego zwierzęcia, zmaterializowała się już w 2013 roku, to dopiero w grudniu 2020  Singapur, jako pierwszy kraj na świecie, wydał zezwolenie na sprzedaż i produkcję mięsa hodowanego komórkowo.

Jakie są prognozy dotyczące rynku składników pochodzenia roślinnego w dalszej perspektywie, na kolejnych kilka lat?

Firma konsultingowa AT Kearney szacuje, że do 2040 roku konsumpcja mięsa pochodzącego bezpośrednio od zwierząt spadnie o około1/3 i będzie stanowiła 40% rynku mięsnego ogółem. Jednocześnie globalny popyt na mięso będzie rósł w tempie 3% rocznie, ze względu na wzrost liczby populacji i ich zamożności. „Luka” zostałaby wtedy zapełniona przez roślinne zamienniki i mięso laboratoryjne, które miałyby odpowiadać za odpowiednio: 25% i 35% konsumpcji mięsa ogółem (grafika poniżej). Czy tak się wydarzy? Przekonamy się za kilkanaście lat :)
Dziękuję za rozmowę


Marcin Tischner, specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w ProVeg Polska. Zajmuje się kontaktami zewnętrznymi, prowadzeniem kampanii oraz edukacją o wpływie naszych wyborów żywieniowych na środowisko, alternatywnych źródłach białka i przyszłości żywności."

Ekologia.pl (Joanna Szubierajska)






Bibliografia

  1. “https://www.theguardian.com/environment/2021/jan/15/air-pollution-will-lead-to-mass-migration-say-experts-after-landmark-ruling”; data dostępu: 2021-01-18
Ocena (5.0) Oceń:
Pasaż zakupowy