Zostawcie karpia w spokoju. Wywiad z Jackiem Bożkiem z Klubu Gaja

Jacek Bożek. Fot. Klub Gaja.Jacek Bożek. Fot. Klub Gaja.

Joanna Szubierajska: Z czego wynika, to świąteczne zamieszanie wokół karpia?


Jacek Bożek, Klub Gaja: Świąteczny karp ma bardzo długą tradycję. Popularność tej ryby zaczęła się od niedoborów żywności, za czasów komuny. Wcześniej, do wybuchu II wojny światowej na naszych świątecznych stolach królował śledź. Natomiast w czasie II wojny światowej flota bałtycka została zniszczona. Po wojnie, minister gospodarki zadecydował, by na zakłady pracy rzucać karpia. Nie było po prostu innej ryby. Zaczęto dostarczać do zakładów żywe karpie i ludzie się przyzwyczaili. Jeżeli rodzina zanosiła takiego żywego karpia do domu, w którym nie było lodówki, to taką rybę wpuszczano do wanny albo do wiadra, po to by świeża przetrwała do świąt. I to trwało latami i utrwaliło się w świadomości, że na święta musi być żywy karp. Dopiero od niedawna zaczyna docierać do ludzi, że to nie jest jakaś stara tradycja i że miało to związek z niedoborami żywności w czasach komunistycznych.

Ryby to zwierzęta. Jak każde zwierzę odczuwają ból, niepokój stres i strach. Niektórzy handlowcy zdają się tego nie zauważać.
Od dawna prowadzimy kampanię, która ma na celu poprawienie warunków sprzedaży karpia. Zacząłem ją około 40 lat temu, kiedy uratowałem pierwszego karpia. Potem już jako Klub Gaja ruszyliśmy z kampanią Jeszcze Żywy Karp. Na początku zwróciliśmy uwagę na prawo i zaczęliśmy powolutku zmieniać rzeczywistość. Nie wiem, czy Pani pamięta, ale kiedyś karpia zabijano na ulicach i wszędzie lała się krew. Na początku chodziło nam o to, by karp nie był zabijany na oczach dzieci. To nam się udało, karp jest uśmiercany za parawanami, poza wzrokiem kupujących. No i następny etap, to była 3-letnia kampania na rzecz nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. W 2009 roku nam się to udało, weszła nowelizacja i w polskiej ustawie o ochronie zwierząt karp jako kręgowiec ma swoje miejsce. No, ale pozostaje kwestia przyzwyczajeń i dystrybucji.

Kłopot polega na tym, że ten karp to jest ryba jednego tygodnia przed świętami. I to są ogromne ilości karpia. I te ilości muszą trafić do dystrybucji i w zasadzie tylko tydzień przed świętami. Gdyby karpia traktować jak inne ryby, to powinien być sprzedawany przez cały rok, wtedy można tworzyć całą infrastrukturę – transport, zamrażanie, chłodnie.

Czyli handlowcom się nie opłaca dbać o dobrostan karpia?
Prawo i rozsądek mówią, że powinni dbać. Szczególnie, że niektóre sieci sklepów stosują już dobre praktyki w tym zakresie, sprzedając karpia w płatach, zamiast żywego. Czyli widać, że można. Ale handlowcy nadal mówią, że przyzwyczajenie klienta jest bardzo istotne – taki klient przychodząc do sklepu, chce wyjść z żywym karpiem.  

Dlaczego karp? Nikt nie maszeruje z żywą świnią pod pachą…
Dwie rzeczy – pierwsza to przyzwyczajenie. A druga to fakt, że ryby głosu nie mają. Karp nie wydaje dźwięku. Każde inne zwierzę w ten sposób traktowane, stłoczone, wyjęte ze swojego naturalnego środowiska życia, będzie wydawało dźwięki. Karp, którego żywiołem jest woda, wsadzony do torebki foliowej normalnie by krzyczał. A tutaj cisza i spokój. Dlatego nie zwracamy na to uwagi.
 
No, ale tradycję trzeba szanować. Można w jakiś bardziej humanitarny sposób szanować tę tradycję? 
Ja się w ogóle z tym nie zgadzam. Przyzwyczajenia ludzi, jak były okrutne, to trzeba było je zmieniać. Prawo jest po stronie karpia. Takie tłumaczenie się, że trudno z czegoś zrezygnować można porównać z biciem dzieci – bo zawsze w rodzinie bito dzieci i też będę bił dzieci.

Dla mnie to jest argument cofający nas w jakiejkolwiek rozmowie. Ryba ma być w wodzie i koniec. Za rybą stoi prawo i za rybą stoi zdrowy rozsądek. Jeżeli ktoś tego nie widzi, to należy mu zwrócić uwagę, że jest barbarzyńcą i tyle.

Ja nie będę propagował mniejszego cierpienia, bo to jest bzdura i się z tym nie zgadzam – ryba w wodzie, albo w płatach gotowa do spożycia. Bo dlaczego tego karpia mamy maltretować?


Czyli należy w ogóle zrezygnować z jedzenia ryb?
Nie powiedziałbym. Ja jestem wegetarianinem, ale nie namawiam do tego, żeby nie jeść ryb. Po co maltretować tego biednego karpia, skoro można kupić już rybę w płatach – tylko o to mi chodzi i do tego zachęcam.

Tylko karpie mają tak ciężko?
Karp jest jedynym żywym zwierzęciem, które jest w takich ilościach i w tak krótkim czasie sprzedawane. Ubój innych zwierząt jest ściśle regulowany przez prawo i to prawo jest przestrzegane. Natomiast karp przed świętami sprzedawany jest w ogromnych ilościach. Tę rybę też trzeba umieć zabić, a często odbywa się to w sposób dramatyczny. Nie wiem czym ten karp zasłużył sobie na takie traktowanie.

Jakie zmiany zaszły w mentalności ludzi, odkąd ruszyła akcja Jeszcze Żywy KARP?
W zeszłym roku prowadziliśmy szkolenia w Policji dla garnizonu śląskiego, współpracowaliśmy tez ze strażami miejskimi. Wiele osób już wie, ale najgorsze jest przyzwyczajenie. Dlatego, że ludzie myślą „ooo zawsze tak było, co za problem”.  Ja to porównuje do dawania klapsa dzieciom. Zawsze tak było, co to szkodzi. To, co zawsze było, nie znaczy że jest to mądre i dobre. Nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach, gdybyśmy trzymali się tego, co kiedyś było. Jak coś było głupie, barbarzyńskie i bezsensowne, to nie musimy się tego trzymać. To takie nasze lenistwo.

Moim zdaniem zmieniło się dużo, ale jeszcze nie tyle, jakbyśmy chcieli i jak ten karp zasługuje. Polacy zaczęli trochę jeździć po świecie i widzą, że jeść można w różny sposób, różne rzeczy. Nawet sami hodowcy mówią, że to jest troszkę bezsensowne to co się dzieje wokół karpia, weterynarze też zaczynają tak mówić. Więc ta zmiana jest, tylko że ona idzie strasznie wolno.


Jak ludzie reagują, widząc, że sprzedawca niehumanitarnie traktuje karpie
W okresie przedświątecznym mamy wiele telefonów i mejli. Jeden świeżutki przyszedł od klienta Tesco, które wezwał na miejsce policje. Ale zależy to też od wiedzy i świadomości. Tam gdzie policja była szkolona, to wie jak się zachować w takiej sytuacji. To wszystko znowu rozbija się o przyzwyczajenia – eee tam tylko ryba i wzruszenie ramion. Ryba nie jest traktowana jak żyjąca istota, bo jak złapać kontakt ze zwierzęciem, które pływa pod wodą. I dlatego dla wielu ludzi nadal kończy się tylko na wzruszeniu ramion.

Ryby głosu nie mają. Dlatego po ich stronie stoi prawo
Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt znęcanie się nad karpiem, to przestępstwo. Ja bym natomiast nie myślał o prawie, bo jego egzekwowanie średnio działa. Przecież nie da się ustawić w każdym sklepie policjanta, przecież to jest absurdalne. Ja bym mówił o zdrowym rozsądku. Po prostu trzeba trochę empatii. Empatii sprzedających, empatii handlowców i empatii kupujących. Wystarczy, że się na chwilę skupią nad tym, że to żywa istota i już będzie lepiej.
Joanna Szubierajska, Ekologia.pl
Moim zdaniem
Jakiego karpia kupujesz przed świętami?
Ocena (5.0) Oceń:

Pasaż zakupowyprzejdź do pasażu pasaż

Ogłoszenia - ekologia.pl
Pasaż zakupowy