GMO to śmierć polskiego rolnictwa
Otworzenie Polski na rośliny GMO stwarza feudalne uzależnienie rolników od koncernów zajmujących się ich dystrybucją. Rolnik wprawdzie kupuje nasiona, ale nie kupuje wprowadzonych do nich genów tylko je wypożycza. Jak okazuje się będzie za nie musiał do końca życia płacić tantiemy od wartości intelektualnej tego wynalazku. Od momentu związania się z koncernem nie wolno rolnikowi wysiewać nasion pozyskanych z prowadzonych przez siebie upraw tylko nasion od producenta i to po cenach jakie on podyktuje.
Nasiona GMO są 3-4 razy droższe, plony nie są wyższe, nie są lepsze, uprawy nie są bardziej wydajne, nie chronią środowiska, trzeba stosować nie mniej, ale znacznie więcej środków ochrony roślin. Udowodnił to kilkunasto-letni eksperyment prowadzony na terenie wielu krajów na świecie. Jedynym pozytywem są zyski koncernów, a same negatywy dla rolnika i konsumenta.
Największym kłamstwem jest reklamowanie, że chronią świat przed głodem, a zwłaszcza w świecie, który marnotrawi 30-40% żywności zamiast ją dać głodującym. Przed głodem mogłyby chronić dobre banki nasion, które zawierają liczne gatunki czy odmiany roślin, które mogą się rozwijać w zróżnicowanych warunkach środowiska. Bardzo wymownym jest fakt, że amerykanie rozpoczęli inwazję na Irak od zniszczenia najważniejszego banku nasion na świecie w Abu Garib, który stał na drodze koncernowi Monsanto. Ten koncern jest przecież monopolistą w zakresie nasion i tym chce sobie podporządkować świat.
Początek jest zawsze taki sam. Naiwny rolnik uwierzył w kłamliwe obietnice i wziął kredyt, żeby się odbić od dna. Ponieważ reklama była tylko pułapką, inwestycja się nie udała, a kredyty trzeba było spłacać. W ten sposób ponad milion rolników w USA, w Argentynie, w Paragwaju, czy Brazylii straciło swoje farmy i dach nad głową, a w Indiach już ćwierć miliona popełniło samobójstwo.
Dlaczego GMO jest tak szkodliwe?
Dodatek toksyn w roślinach GMO tylko znakomicie pogarsza stan zdrowia i sztucznie wymusza popyt na taką paszę. Tłumaczy to niezrozumiałą dla lekarzy epidemię otyłości i niekorzystne zmiany chorobowe, między innymi cukrzyca i jej powikłania, choroby układu krążenia i rak.
Niebezpieczeństwo to nie tylko toksyny ale zmniejszenie rozrodczości (poronienia, ruchomość plemników) i wiele innych jak alergia, choroby serca, nowotwory.
Pomimo licznych zapewnień o bezpieczeństwie żywności posiadającej GMO co roku w USA notuje się prawie 30 tys. przypadków zachorowań alergicznych i około 150 przypadków śmierci, co podważa zaufanie do takich produktów i budzi poważny społeczny niepokój. Instytucje handlujące produktami z kukurydzy straciły na tym ponad 2 miliardy dolarów. Jeżeli kukurydza Star Link produkowana na paszę okazała się tak groźna dla ludzi, to dlaczego miała być bezpieczna dla zwierząt? Czy dlatego, że one nie mówią ludzkim głosem, czy jak zwykle, że nie przeprowadzono badań. Jeżeli toksyny dostały się do organizmów zwierząt, to dlaczego wraz z ich mięsem nie miałyby się dostać do organizmów konsumentów?
Amerykanie nie chcieli jednak zmarnować produktów z tej niebezpiecznej kukurydzy i wysłali je do krajów głodujących jak Indie, Ekwador, Boliwia, Kolumbia, Uganda, Nikaragua, Bośnia, aby zebrać za ten gest korzyści polityczne. Jednak nie udało się to, bo nawet głodujący nie chcieli takich darów i zdecydowana większość jej nie przyjęła, lub jak Ekwador dar spaliła. W 2002 roku w kilku krajach Południowej Afryki miał miejsce poważny kryzys żywnościowy: Angola, Malawi, Zambia, Zimbabwe, Lesoto, Mozambik. Jednak i one nie przyjęły kukurydzy Star Link jako daru. W Zimbabwe oświadczono, że lepiej umrzeć niż z niego skorzystać.
Zaprzepaszczona szansa Polski?
Polska do niedawna miała wielką szansę, okres wyjątkowej koniunktury dla polskiej żywności. Ponieważ narzucanie nam kwot ją ograniczało, trzeba było skupić się na jej jakości. Tylko tak można było zwiększyć profity w rolnictwie, a nie przez feudalne poddaństwo obcemu kapitałowi. Wprowadzeniu roślin GMO na nasze pola w sposób nie legalny, przy całkowicie biernej postawie kolejnych Rządów tą wielką szansę zaprzepaściło.
Stan zdrowia mieszkańców Polski jest fatalny. Konsumpcja toksycznej żywności także to znacznie pogorszy. Trzeba pamiętać, że rośliny GMO stwarzają znacznie większe zagrożenia niż trucizny ochrony roślin, gdyż są to organizmy żywe, które aktywnie się rozmnażają i rozprzestrzeniają. Mogą migrować i mutować. Raz uwolnione, nie mogą już być zatrzymane ani kontrolowane. Jest to więc zagrożenie nieodwracalne.
Kto wprowadzi rośliny GMO na polskie pola nieuchronnie spowoduje zanieczyszczenie roślin na polach sąsiada, bo ani pyłek, pszczoły czy ptaki nie honorują kompromitujących ustawodawcę barier bezpieczeństwa. Przy sprzyjających warunkach nawet kontynenty nie stanowią przeszkód dla lekkich nasion. Koncerny żądają wysokich kar za nielegalne wykorzystanie ich nasion. Spowoduje to nienawiść, niesłusznie karanych sąsiadów i wieczne zatargi sąsiedzkie. Konsumenci produktów GMO będą słusznie żądali ich etykietowania i będą je bojkotować. Czy nie lepiej dla producentów mięsa sprowadzać produkty nie modyfikowane, których wciąż nie brakuje?. Wtedy popyt na mięso się zwiększy i nie będzie problemu etykiet, ani bojkotu. Nie będzie toksycznych produktów spożywczych. Dla bezpieczeństwa producentów mięsa trzeba jednak zadbać o produkcję alternatywnych pasz. Na pewno poprawi to stan zdrowia społeczeństwa.
Najlepszy rolnik wśród premierów, Wincenty Witos przemawiając w Sejmie powiedział „Ziemia jest największym dobrem, jakie posiadają narody, bez niej nie może być ani własnego państwa, ani wyżywienia”. Nie jest więc obojętne w czyim ręku taki skarb się znajduje. Czy w rękach rolników, od wieków gospodarzących na tej ziemi, czy w rękach obcych koncernów, zainteresowanych ograniczaniem liczby ludzi na świecie i maksymalnym zyskiem za cenę niszczenia ludzkiego zdrowia i środowiska.
Prof. dr hab. inż. Stanisław Wiąckowski – emerytowany profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Do niedawna kierownik Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska na Uniwersytecie im Jana Kochanowskiego w Kielcach. W 10 kadencji Sejmu był posłem i przewodniczącym Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa był również członkiem Komisji Zdrowia i Łączności z Polonią. Od 26 lat posiada stopień profesora zwyczajnego nauk przyrodniczych i dorobek około 550 publikacji oraz ponad 40 książek.