BP wycofuje się z zielonej energii. Nawet 5 mld dolarów strat i powrót do paliw kopalnych - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości BP wycofuje się z zielonej energii. Nawet 5 mld dolarów strat i powrót do paliw kopalnych

BP wycofuje się z zielonej energii. Nawet 5 mld dolarów strat i powrót do paliw kopalnych

BP szykuje się na jeden z największych odpisów w swojej najnowszej historii. Koncern energetyczny zapowiedział, że może odpisać nawet 5 mld dolarów wartości aktywów związanych z zieloną i niskoemisyjną energią. To symboliczny, ale i bardzo konkretny sygnał: pod rządami nowego kierownictwa firma odchodzi od ekologicznych ambicji i ponownie stawia na paliwa kopalne.

BP straci do 5 mld USD na zielonej energii, koncentrując się na paliwach kopalnych

Dlaczego wielkie koncerny odwracają się plecami od OZE? Chabe01, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons
Spis treści

Decyzja zapada w momencie, gdy BP zmaga się jednocześnie z niższymi cenami ropy, słabszym handlem surowcem oraz rosnącą presją inwestorów, którzy coraz mniej cierpliwie patrzą na kosztowną i – jak się okazuje – mało rentowną transformację energetyczną.

Zielona energia na straty

Zapowiedziane odpisy dotyczą głównie segmentów określanych przez BP jako „działy przejściowe”, obejmujących gaz oraz energię niskoemisyjną. Firma zaznacza, że strata księgowa w wysokości 4–5 mld USD nie wpłynie na tzw. zyski bazowe, które zostaną zaprezentowane w lutym wraz z wynikami rocznymi. Formalnie więc bilans operacyjny ma pozostać „nienaruszony”, ale realna wartość części zielonych inwestycji znika.

Nie jest to odosobniony ruch. BP już wcześniej: próbowało sprzedać udziały w solarnym biznesie Lightsource, anulowało projekty wodorowe w Wielkiej Brytanii, Omanie i Australii, stopniowo ograniczało wydatki na odnawialne źródła energii.

To wyraźny odwrót od strategii ogłoszonej jeszcze kilka lat temu, gdy BP deklarowało chęć bycia „liderem transformacji energetycznej”.

Ropa znów w centrum, ale rynek nie pomaga

Problem w tym, że powrót do paliw kopalnych następuje w wyjątkowo niesprzyjających warunkach rynkowych. BP poinformowało, że w czwartym kwartale ubiegłego roku średnia cena ropy Brent wyniosła 63,73 USD za baryłkę, wobec 69,13 USD kwartał wcześniej.

Rok 2025 okazał się dla rynku ropy wyjątkowo trudny – ceny spadły niemal o 20%, co było największym rocznym spadkiem od czasów pandemii COVID-19. Przyczyna jest prosta: nadpodaż. Producenci wydobywają więcej, niż globalna gospodarka jest w stanie wchłonąć.

Dodatkowym czynnikiem presji była sytuacja geopolityczna. Zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące możliwego powrotu amerykańskich firm naftowych do Wenezueli wzmocniły obawy o jeszcze większą nadwyżkę podaży. Dopiero groźba potencjalnych zakłóceń dostaw z Iranu – w związku z możliwą interwencją USA – chwilowo podbiła ceny. W środę kontrakty na Brent wzrosły o 1,4% do 66,39 USD, ale trudno uznać to za trwały trend.

Słaby handel, nerwowi inwestorzy

Na te problemy nakładają się gorsze wyniki działu handlu ropą, co BP potwierdziło w aktualizacji przed publikacją wyników rocznych. Nic dziwnego, że w środę rano akcje spółki spadły o 1,4%, choć później część strat została odrobiona.

Dla porównania – podobne ostrzeżenia wydał niedawno Shell, który również wskazywał na słabsze warunki handlowe i niższe ceny ropy. Co więcej, Shell i Exxon Mobil wycofały się ze sprzedaży aktywów gazowych na Morzu Północnym, uznając, że zmienione warunki rynkowe czynią transakcję nieopłacalną. To pokazuje, że problem nie dotyczy wyłącznie BP, ale całego sektora.

Nowe przywództwo, stary model biznesowy

Odpisy i strategiczny zwrot następują w momencie głębokich zmian kadrowych. BP ogłosiło niedawno nominację Meg O’Neill na stanowisko prezesa – trzecią zmianę na tym stanowisku w ciągu pięciu lat. O’Neill, pierwsza kobieta na czele BP, obejmie funkcję w kwietniu, przechodząc z australijskiej spółki Woodside.

Zastąpi ona Murraya Auchinclossa, który kierował firmą niespełna dwa lata i który już wcześniej zaczął wycofywać BP z ambitnej agendy klimatycznej swojego poprzednika, Bernarda Looneya (zwolnionego w 2023 roku). Kierunek jest więc jasny: więcej wydobycia, mniej eksperymentów z OZE.

Jak zauważa Dan Coatsworth z AJ Bell, słabe wyniki, odpisy i presja cenowa oznaczają, że ostatni kwartał przed objęciem stanowiska przez O’Neill „będzie pesymistyczny”. Z drugiej strony – daje jej to niski punkt wyjścia i możliwość „budowania od dna”. Tyle że skala wyzwań jest ogromna.

Co to oznacza dla transformacji energetycznej?

Historia BP jest dziś przestrogą dla całego sektora energetycznego. Pokazuje, jak trudne jest pogodzenie oczekiwań inwestorów, realiów rynku surowców i długoterminowych celów klimatycznych. Zielona energia w wykonaniu koncernów naftowych okazuje się kosztowna, wolno skalowalna i podatna na polityczne oraz rynkowe zawirowania.

Wycofanie się BP z części inwestycji OZE nie oznacza końca transformacji energetycznej jako takiej. Oznacza raczej, że najwięksi gracze paliwowi nie chcą być jej głównymi architektami, jeśli nie widzą w niej szybkiej i stabilnej rentowności. A to stawia pod znakiem zapytania tempo i sprawiedliwość globalnej transformacji – zwłaszcza w świecie wciąż uzależnionym od ropy i gazu.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

5/5 - (1 vote)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments