Fentanyl jako broń masowego rażenia? Polityczna deklaracja czy realna zmiana prawa
Donald Trump znów sięga po język wojny. W poniedziałek były prezydent USA podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym „nielegalny fentanyl i jego główne prekursory chemiczne” zostały sklasyfikowane jako broń masowego rażenia. Decyzja padła w Gabinecie Owalnym, w towarzystwie wojskowych odznaczanych za „ochronę granicy”. Retoryka była jednoznaczna: fentanyl ma być zagrożeniem porównywalnym z bombą.

– Żadna bomba nie ma takiego potencjału – mówił Trump, określając rozporządzenie jako „historyczne”. Problem w tym, że za mocnymi słowami niekoniecznie idą równie mocne skutki prawne.
Co właściwie zmienia rozporządzenie?
Na pierwszy rzut oka – bardzo niewiele. Prezydent nie może rozporządzeniem zmienić definicji przestępstw ani kar zapisanych w prawie federalnym. A to właśnie Kongres, nie Biały Dom, odpowiada za to, co w USA formalnie uznaje się za broń masowego rażenia.
Obowiązujące przepisy już teraz przewidują niezwykle surowe kary – nawet karę śmierci – za użycie lub groźbę użycia broni masowego rażenia. Prawo definiuje ją jako broń zawierającą czynnik biologiczny, toksynę lub wektor. Czy fentanyl się w tym mieści? To bardzo wątpliwe – i właśnie tu zaczyna się problem.
Rozporządzenie stwierdza wprawdzie, że „nielegalny fentanyl jest bliższy broni chemicznej niż narkotykowi”, ale taka deklaracja nie ma mocy zmiany ustawowej definicji. Innymi słowy: administracja może coś nazwać, ale sądy nie muszą się z tym zgodzić.
Nakaz działania czy polityczny sygnał?
Dokument zobowiązuje prokurator generalną Pam Bondi do „natychmiastowego wszczynania śledztw i postępowań karnych” w sprawach związanych z handlem fentanylem. Podobne polecenia otrzymali sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz skarbu Scott Bessent – mają podejmować działania przeciwko aktywom i instytucjom finansowym powiązanym z produkcją i dystrybucją narkotyku.
To jednak narzędzia, którymi rząd federalny już dysponuje. Sankcje finansowe, śledztwa, konfiskaty majątku i współpraca międzynarodowa funkcjonują od lat w ramach walki z kartelami narkotykowymi.
Dennis Fitzpatrick, były prokurator federalny zajmujący się bezpieczeństwem narodowym, nie ma wątpliwości: to nie przełom, lecz „zagrywka polityczna”. Mamy sprawdzone przepisy, z którymi prokuratorzy i agenci potrafią pracować. Nie ma praktycznego powodu, by nazywać fentanyl bronią masowego rażenia – podkreśla Fitzpatrick.
Jego zdaniem taki ruch może wręcz utrudnić pracę organom ścigania, wprowadzając chaos interpretacyjny i ryzyko podważania aktów oskarżenia w sądach.
Fentanyl jako wróg numer jeden
Rozporządzenie wpisuje się w znaną narrację Trumpa: narkotyki jako zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, a nie wyłącznie problem zdrowia publicznego. Dokument łączy produkcję fentanylu z działalnością „zagranicznych organizacji terrorystycznych i karteli”, które – według Białego Domu – finansują dzięki temu zamachy, akty terroru i destabilizację państw.
To mocne oskarżenia, ale znów: nie nowe. Od lat wiadomo, że handel narkotykami zasila struktury przestępcze i paramilitarne. Pytanie brzmi, czy militarna retoryka realnie ogranicza podaż narkotyków, czy raczej odciąga uwagę od skutecznych, choć mniej medialnych działań.
Liczby nie pasują do narracji
Co istotne, rozporządzenie pojawia się w momencie, gdy statystyki zaczynają się poprawiać. Według danych federalnych opublikowanych w maju, liczba zgonów z powodu przedawkowania w USA spadła w ubiegłym roku do najniższego poziomu od pięciu lat. To bezprecedensowy spadek. Fentanyl nadal odpowiada za większość śmiertelnych przypadków, ale trend jest wyraźny. Tymczasem decyzja Trumpa sugeruje eskalację zagrożenia, jakby sytuacja była gorsza niż kiedykolwiek. To klasyczny dysonans między danymi a politycznym przekazem.
Symbolika zamiast legislacji
Podczas ceremonii sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił także przywrócenie tzw. Medali Meksykańskiej Służby Granicznej, ustanowionych pierwotnie przez Kongres w 1918 roku. Symbolika była czytelna: ciągłość walki o „suwerenność” i granice. Ale symbole – podobnie jak rozporządzenia – nie zastępują ustaw.
Jak podkreśla Fitzpatrick, jeśli USA naprawdę chcą zmienić sposób, w jaki fentanyl jest traktowany w systemie prawnym, to Kongres powinien wziąć na siebie odpowiedzialność. Bez tego klasyfikowanie narkotyku jako broni masowego rażenia pozostanie przede wszystkim hasłem.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 16 grudnia, 2025