Stokrotka rezygnuje z jaj klatkowych. Co dalej z „trójkami”? - Ekologia.pl
Ekologia.pl Wiadomości Kolejna sieć mówi dość „trójkom”. Polacy nie chcą ich kupować

Kolejna sieć mówi dość „trójkom”. Polacy nie chcą ich kupować

Sieć handlowa Stokrotka z początkiem stycznia wycofała ze sprzedaży w sklepach własnych jaja z chowu klatkowego, czyli tzw. „trójki”. Zmiana objęła także centra dystrybucyjne, a do końca 2026 roku obejmie również produkty marek własnych, takie jak makarony, słodycze czy majonezy.

Sklepy wycofują jajka trójki

Fot. nikolast1/envato
Spis treści

To kolejny sygnał, że chów klatkowy w Polsce systematycznie traci rację bytu – nie tylko z powodów etycznych, ale też rynkowych i wizerunkowych.

Koniec jaj klatkowych na półkach Stokrotki

Od stycznia 2026 roku w sklepach własnych Stokrotki dostępne są wyłącznie jaja pochodzące z alternatywnych systemów chowu: ściółkowego, wolnowybiegowego i ekologicznego. Oznacza to całkowite wyeliminowanie jaj oznaczonych cyfrą „3” – symbolu chowu klatkowego, w którym kury przez całe życie przebywają w ciasnych metalowych klatkach.

– Wycofanie jaj z chowu klatkowego z naszej oferty to element konsekwentnie realizowanej strategii odpowiedzialnego biznesu – podkreśla Daria Raganowicz, menadżerka ds. PR i komunikacji zewnętrznej Stokrotki. Jak dodaje, sieć odpowiada w ten sposób na zmieniające się oczekiwania konsumentów i dąży do podnoszenia standardów dobrostanu zwierząt w całym łańcuchu dostaw.

Nie tylko jaja. Zmiany obejmą też produkty przetworzone

Decyzja Stokrotki nie kończy się na samych jajach sprzedawanych luzem. Najpóźniej do końca 2026 roku jaja klatkowe znikną także ze składów produktów marek własnych, takich jak makarony, słodycze czy sosy.

Co istotne, już teraz zdecydowana większość tych produktów nie zawiera jaj z chowu klatkowego. Przykłady?
Makaron jajeczny Well Done, biszkopty z galaretką Mio&Rio czy majonez Extra Line produkowane są z jaj pochodzących z chowu alternatywnego, w tym z wolnego wybiegu.

To ważny krok, bo – jak podkreślają organizacje prozwierzęce – jaja w produktach przetworzonych są dla konsumentów „niewidzialne”, a właśnie tam najczęściej trafiają „trójki”.

Presja na rynek i franczyzobiorców

Stokrotka wycofała jaja klatkowe również ze swoich centrów dystrybucyjnych, obsługujących sklepy sieciowe. Jednocześnie zachęca około 80 franczyzobiorców do wdrażania podobnych rozwiązań w placówkach prowadzonych na zasadach franczyzy.

Sieć posiada dziś blisko 1000 sklepów w całej Polsce, a obecne zmiany są realizacją deklaracji złożonej już w 2017 roku, dotyczącej stopniowego odchodzenia od sprzedaży jaj klatkowych.

Rynek się zmienia – i to szybciej, niż się wydaje

Decyzje dużych sieci handlowych mają realny wpływ na to, jak utrzymywane są kury nioski w Polsce. Dane Głównego Inspektoratu Weterynarii pokazują wyraźny trend: w porównaniu do stycznia 2014 roku udział chowu klatkowego spadł z 87% do 63%. Oznacza to, że już 37% kur w Polsce utrzymywanych jest w systemach alternatywnych.

– Wycofanie jaj klatkowych ze sklepów własnych i dystrybucji centralnej przez Stokrotkę realnie przekłada się na poprawę dobrostanu kur niosek – ocenia Maria Madej ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Jej zdaniem szczególnie istotne są zmiany w produktach marek własnych, bo dają konsumentom realny wybór zgodny z ich wartościami.

Konsumenci są coraz bardziej świadomi

Zmiany po stronie handlu nie są przypadkowe. Z badania Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat z grudnia 2024 roku wynika, że 80,8% Polek i Polaków uważa chów klatkowy za niehumanitarny, a dla 7 na 10 konsumentów warunki utrzymania kur mają znaczenie przy zakupie jaj. Ponad 124 tysiące osób podpisało deklarację rezygnacji z kupowania jaj klatkowych, dostępną na stronie ztroskionioski.pl. To wyraźny sygnał, że temat dobrostanu zwierząt przestaje być niszowy.

Czy to początek końca „trójek”?

Choć jaja klatkowe wciąż dominują w polskiej produkcji, kierunek zmian jest jednoznaczny. Coraz więcej sieci handlowych, producentów i marek własnych rezygnuje z „trójek”, nie czekając na odgórne regulacje.

Decyzja Stokrotki pokazuje, że argumenty etyczne, wizerunkowe i konsumenckie zaczynają przeważać nad krótkoterminową kalkulacją cenową. A to może oznaczać, że chów klatkowy – choć wciąż obecny – znajduje się dziś w defensywie.


Absolwentka dziennikarstwa i ochrony środowiska. Ma ponad 10 lat doświadczenia w mediach, gdzie tworzyła treści o klimacie, przyrodzie i zrównoważonym stylu życia. Łączy wiedzę naukową z pasją do popularyzacji ekologii.

5/5 - (1 vote)
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments