Potrącony wilk przez wiele godzin konał przy drodze w Czaplinku. Eksperci alarmują: brak procedur i weterynarza
Ekologia.pl Wiadomości Nocna walka o skrócenie cierpienia wilka w Czaplinku. Brak dostępnych weterynarzy dramatycznie wydłużył gehennę zwierzęcia

Nocna walka o skrócenie cierpienia wilka w Czaplinku. Brak dostępnych weterynarzy dramatycznie wydłużył gehennę zwierzęcia

Wczoraj wieczorem, niedaleko Czaplinka (woj. zachodniopomorskie), doszło do tragicznego zdarzenia drogowego z udziałem dzikiego zwierzęcia. Samochód potrącił wilka. Zwierzę przeżyło, ale miało sparaliżowany tył ciała – poruszało się tylko na przednich łapach, ciągnąc za sobą bezwładne tylne kończyny.

Wilk ciężko ranny w wypadku czekał na pomoc w mrozie

Wilk ciężko ranny w wypadku czekał na pomoc w mrozie, fot. 01Rasti/envato

„Objawy wskazywały na złamany kręgosłup i konieczność przeprowadzenia szybkiej eutanazji przez lekarza weterynarii, bo wokół panował siarczysty mróz, z temp. – 12 stopni” – relacjonują strażnicy i wolontariusze ze Stowarzyszenia dla Natury “Wilk” zaangażowani w interwencję.

Pomimo natychmiastowej reakcji, próby szybkiego udzielenia pomocy wilkowi okazały się dramatycznie trudne. Dyżurny Komendy Policji w Drawsku Pomorskim oraz wolontariusze spędzili kilka godzin na kontaktach z lokalnymi lekarzami weterynarii, w tym z osobą, która posiada umowę z Urzędem Miasta i Gminy w Czaplinku na interwencje w takich sytuacjach. Bezskutecznie.

„Jest godz. 1:20 w nocy. Od dwóch godzin próbuję z policjantami z Czaplinka pomóc młodemu wilkowi potrąconemu przez samochód. Wilk ma złamany kręgosłup i totalnie bezwładne tylne kończyny” – napisała w mailu przesłanym do redakcji PAP dr hab. Sabina Nowak, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, badaczka i ekspertka od ochrony wilków. „Wilk czołga się po poboczu przy minus 12 stopniach, a patrol policji go pilnuje, bo taki dostał rozkaz. Dyżurny policjant w Drawsku Pomorskim wydzwania do lekarzy weterynarii w całej okolicy – bezskutecznie. A ja nic nie mogę zrobić, bo jestem 720 km od tego wilka” – napisała profesor.

Powiatowy Lekarz Weterynarii w Drawsku Pomorskim poinformował, że nie może udzielić pomocy i nie wie, do kogo należy dzwonić. Podobną odpowiedź otrzymała dziennikarka Polskiej Agencji Prasowej, która w środku nocy również zaangażowała się w szukanie pomocy dla zamarzającego wilka.

Wolontariusze walczyli o kontakt do godz. 3 nad ranem. Dopiero około 7:30 na miejscu pojawiła się lekarz weterynarii posiadająca umowę z gminą Czaplinek. Potwierdziła złamanie kręgosłupa i poddała wilka eutanazji, kończąc dramatyczne cierpienie zwierzęcia.

Do sprawy odniósł się Wiceminister Klimatu i Środowiska Mikołaj Drożała. „Zwrócę się w dniu dzisiejszym do Głównego Lekarza Weterynarii z żądaniem wyjaśnień. Dziękuję pani profesor Sabinie Nowak z Państwowej Rady Ochrony Przyrody za próbę pomocy mimo bycia 700 km od miejsca zdarzenia. Dziękuję Policjantom za troskę i zaangażowanie oraz tym osobom, które dziś pół nocy nie spały próbując pomóc. Miarą naszej cywilizacji jest to jak traktujemy zwierzęta!” – napisał na portalu społecznościowym

Cała sprawa uwidacznia poważne problemy w organizacji działań związanych z humanitarnym uśmiercaniem zwierząt w sytuacjach krytycznych, takich jak kolizje drogowe. Brak szybkiego kontaktu z lekarzami weterynarii wydłuża cierpienie zwierząt i utrudnia działanie służbom.


Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych

5/5 - (2 votes)
Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Przecież wilk wygląda jak by chciał żyć….

Tak. Szkoda tego wilka. Szkoda też kierowcy, miejmy nadzieję, że człowiekowi nic się nie stało, może jednak mieć traumę, że potrącił tego wilka. Nic nie wiemy o danych wypadku, tylko to, że wilk został potrącony.
Kasia

Nie nam oceniać, ale czy istniałby inny sposób zakończenia tej sytuacji. Np. dalsza opieka weterynaryjna tego wilka, niedowład można by było zabezpieczyć, zrehabilitować. Pomijam oczywistość leczenia wilka przy środkach uspokajających go i znieczulających jego ból, także w celu ochrony samych lekarzy przed jego nieoczekiwanym zachowaniem, wilk to dzikie zwierzę, ale pod ochroną. Widać takie są procedury i trzeba było tak to zakończyć. Dobrze, że znalazł się lekarz, który dotarł do tego wilka, mimo kilkugodzinnej walki by zakończyć cierpienie zwierzęcia. W przypadku mojego pupila nie zgodziłabym się na eutanazję, lecz walczyłabym, by żył z chodzikiem.
Kasia