Olimpiada na sztucznym śniegu. Jak zmiany klimatu przepisują przyszłość sportów zimowych
W piątek, 6 lutego, w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo rozpoczynają się Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026. Modele pogodowe przewidują, że w dniu inauguracji temperatura w regionie może sięgnąć 4–6°C na plusie. Choć organizatorzy zapewniają, że śniegu na arenach sportowych nie zabraknie, coraz więcej badań pokazuje, że igrzyska rozgrywane w takich warunkach stają się wyjątkiem podtrzymywanym przez technologię, a nie regułą opartą na klimacie.

[adsens
Jednym z ludzi, którzy stoją na pierwszej linii tej zmiany, jest Davide Cerato – włoski ekspert od naśnieżania, kluczowa postać przygotowań do Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan–Cortina 2026. To on odpowiada za jakość tras narciarskich i snowboardowych, na których najlepsi sportowcy świata będą walczyć o medale.
– To najważniejsze zawody w ich życiu – podkreśla Cerato. – Naszym obowiązkiem jest dać im najlepsze możliwe warunki, takie, które pozwolą pokazać pełnię możliwości po latach ciężkich treningów.
Śnieg, który daje się kontrolować
Dziś w narciarstwie alpejskim i snowboardzie sztuczny śnieg – określany przez specjalistów jako „śnieg techniczny” – nie jest już wyjątkiem, lecz standardem. Zawodnicy nie tylko się na nim ścigają, ale wręcz go preferują. Powód jest prosty: techniczny śnieg jest bardziej zwarty, trwalszy i przewidywalny niż naturalny.
– Dzięki naśnieżaniu możemy kontrolować twardość i strukturę trasy zgodnie z wymogami Międzynarodowej Federacji Narciarstwa i Snowboardu (FIS) – wyjaśnia Cerato. – Naturalny śnieg jest kapryśny. Sztuczny daje stabilność i bezpieczeństwo.
To właśnie stabilność jest kluczowa przy wielodniowych treningach i zawodach. Trasa nie może stać się grząska, rozjeżdżona ani wyboista. Aby to osiągnąć, woda jest wtłaczana głęboko w pokrywę śnieżną, gdzie zamarza, tworząc twardą, odporną nawierzchnię.
Miliony litrów wody, setki armatek
Skala operacji przygotowanych na igrzyska 2026 robi wrażenie. Komitet organizacyjny poinformował, że wyprodukowano niemal 1,6 mln metrów sześciennych śniegu technicznego – mniej, niż pierwotnie zakładano, ale wciąż ilość ogromną.
W Livigno, gdzie odbędą się zawody freestyle’owe i snowboardowe, zbudowano zbiornik o pojemności około 200 milionów litrów wody – jeden z największych po włoskiej stronie Alp. Ponad 50 armatek śnieżnych jest w stanie wyprodukować tam około 800 milionów litrów śniegu w ciągu 300 godzin.
W Bormio, gospodarzu narciarstwa alpejskiego i skialpinizmu, powstało jezioro na wysokości 2300 metrów, mieszczące 88 milionów litrów wody, a stok wyposażono w kolejne 75 armatek.
– Przenieśliśmy stok Bormio na zupełnie nowy poziom – mówi Cerato, porównując go do Ferrari z nową skrzynią biegów.
Gdy natura przestaje współpracować
Problem w tym, że ta technologiczna perfekcja jest odpowiedzią na coraz poważniejszy kryzys. Zmiany klimatu szczególnie silnie uderzają w regiony górskie, gdzie temperatury rosną szybciej niż na nizinach. Dolomity, w których odbędzie się większość zawodów, już dziś tracą pokrywę lodową.
Raport The Winter Olympics in a Warming World autorstwa Climate Central pokazuje, że od pierwszych igrzysk w Cortinie d’Ampezzo średnia temperatura lutego wzrosła tam o 3,6°C, a liczba dni z temperaturą poniżej zera spadła o 41 dni. W latach 1971–2019 średnia grubość pokrywy śnieżnej zmniejszyła się o około 15 cm.
Według danych z ostatnich lat Włochy straciły około 265 ośrodków narciarskich – po prostu przestały być rentowne z powodu zbyt ciepłych zim. To nie jest lokalny problem. Analizy naukowe pokazują, że globalne ocieplenie w Alpach postępuje intensywniej niż w wielu innych regionach świata.
Jeszcze bardziej niepokojące są prognozy dotyczące przyszłości igrzysk. Badania zespołu prof. Daniela Scotta z Uniwersytetu Waterloo i Roberta Steigera z Uniwersytetu w Innsbrucku wskazują, że spośród 93 górskich miejscowości dysponujących dziś infrastrukturą dla sportów zimowych, zaledwie 52 będą w stanie spełnić warunki organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w latach 50. XXI wieku.
Problemy nie dotyczą wyłącznie Europy. Były burmistrz Salt Lake City Rocky Anderson twierdzi wprost, że zimowe igrzyska w Utah w 2034 roku mogą w ogóle się nie odbyć.
– To brzmi pesymistycznie, ale ludzie nie chcą mierzyć się z faktami – mówi Anderson.
Już przed igrzyskami w 2018 roku amerykańska kadra narciarska musiała trenować w Szwajcarii z powodu braku śniegu w Park City. Tej zimy dwie imprezy Pucharu Świata przeniesiono z Utah na wschodnie wybrzeże USA.
Zielone igrzyska tylko z nazwy?
Do klimatycznych paradoksów dochodzi jeszcze ślad węglowy igrzysk. Według raportu Olympics Torched przygotowanego przez Scientists for Global Responsibility i New Weather Institute, igrzyska we Włoszech wygenerują około 930 tys. ton emisji CO₂. Dodatkowo umowy sponsorskie z koncernem paliwowym Eni, producentem samochodów Stellantis i liniami lotniczymi ITA mogą przełożyć się na kolejne 1,3 mln ton emisji.
Raport pokazuje też bezpośredni związek między tymi emisjami a dalszą utratą śniegu – czyli dokładnie tym, co igrzyska próbują dziś ratować.
Sportowcy i społeczeństwo mówią „dość”
Coraz głośniej protestują sami zawodnicy. W ramach inicjatywy Ski Fossil Free apelują do FIS i MKOl o zakończenie sponsorowania sportów zimowych przez firmy związane z paliwami kopalnymi. Wśród sygnatariuszy są m.in. złoci medaliści olimpijscy Alex Hall i Øystein Bråten oraz biatlonistka Ukaleq Slettemark.
Podobne stanowisko zajmuje opinia publiczna. Z sondażu przeprowadzonego w siedmiu krajach Europy i w Kanadzie wynika, że 72% respondentów uważa, iż organizatorzy sportów zimowych powinni zrezygnować z reklam firm odpowiedzialnych za wysokie emisje. We Włoszech ten odsetek sięga 77%, a 67% badanych deklaruje obawy związane z zanikiem śniegu i lodu.
Igrzyska przyszłości: sport kontra fizyka
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie odbędą się zgodnie z planem. Dzięki technologii, wodzie i energii. Pytanie brzmi jednak nie czy, lecz jak długo taki model da się utrzymać.
Bo nawet najbardziej zaawansowane systemy naśnieżania nie zmienią jednego faktu: sporty zimowe są uzależnione od klimatu, a nie od armatek. I to właśnie klimat coraz wyraźniej dyktuje warunki gry.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 2 lutego, 2026 | Zaktualizowany: 6 lutego, 2026