Hałas, ekrany i lęk klimatyczny. Jak środowisko popycha nas w stronę używek
„Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak głęboko stres środowiskowy wpływa na układ nerwowy” – mówi Melissa Legere, terapeutka małżeńska i rodzinna z California Behavioral Health. To zdanie trafnie oddaje problem, który coraz częściej pojawia się w gabinetach terapeutycznych, ale wciąż rzadko przebija się do debaty publicznej.
Zdrowie psychiczne nie kształtuje się wyłącznie pod wpływem osobistych doświadczeń, traum czy predyspozycji biologicznych. Coraz więcej specjalistów zwraca uwagę na stres środowiskowy – długotrwałą ekspozycję na bodźce, które nie są spektakularne ani dramatyczne, lecz działają nieustannie: hałas, światło, cyfrową nadstymulację i poczucie niepewności związane z kryzysem klimatycznym.
W 2025 roku to właśnie te czynniki coraz częściej pojawiają się jako tło narastającego używania substancji psychoaktywnych.
Nowe oblicze stresu: hałas, ekrany i lęk klimatyczny
Współczesny stres nie kończy się po wyjściu z pracy. Duże miasta funkcjonują w permanentnym hałasie, który zaburza sen i regenerację układu nerwowego. Zanieczyszczenie światłem rozregulowuje rytm dobowy, a stała obecność ekranów utrudnia osiągnięcie realnego odpoczynku.
Do tego dochodzi lęk klimatyczny – niepokój związany z degradacją środowiska, przyszłością planety i poczuciem braku kontroli. Dla części osób nie jest to abstrakcyjna obawa, lecz codzienne, przewlekłe napięcie.
– Przewlekła ekspozycja na hałas, ekrany i niepewność może po cichu skłaniać ludzi do sięgania po alkohol lub narkotyki jako formę samoregulacji – podkreśla Legere. To ważne doprecyzowanie: substancje nie zawsze są „ucieczką” w sensie emocjonalnym. Często pełnią funkcję farmakologicznego regulatora przeciążonego układu nerwowego.
Substancje jako odpowiedź na środowisko
Specjaliści leczenia uzależnień coraz częściej zauważają, że pacjenci nie zaczynają używać substancji wyłącznie z powodów osobistych czy społecznych. Otoczenie – fizyczne i cyfrowe – staje się aktywnym czynnikiem ryzyka.
Mehrnaz Ravanbakhsh z New Beginnings Detox zwraca uwagę, że współczesne leczenie uzależnień musi uwzględniać nie tylko indywidualne mechanizmy psychiczne, ale również warunki życia pacjenta. Detoksykacja przestaje być procesem „odcięcia się od substancji”, a staje się konfrontacją z rzeczywistością, która tę substancję wcześniej uzasadniała.
Dr Michael S. Valdez, dyrektor medyczny Detox California, idzie krok dalej: – Leczenie uzależnień musi dziś obejmować wypalenie zawodowe, żałobę klimatyczną i wyczerpanie układu nerwowego. Samo odstawienie substancji nie wystarczy.
To istotna korekta myślenia. Uzależnienie nie funkcjonuje w próżni – jest częścią sprzężenia zwrotnego, w którym stres środowiskowy nasila używanie substancji, a używanie substancji pogłębia wrażliwość na stres.
„Panikę w tle” trudno zignorować
Bethsaida Rivera z Garden Springs Wellness opisuje stan, który coraz częściej zgłaszają pacjenci: – To nie jest ostry kryzys. To stałe poczucie napięcia, jakby w tle nieustannie brzmiał alarm.
Ten rodzaj stresu jest szczególnie niebezpieczny, bo powoli eroduje zdolności radzenia sobie. Nie prowadzi do jednego załamania – prowadzi do stopniowego sięgania po środki, które „przyciszają” rzeczywistość.
Zmiana otoczenia jako element terapii
Coraz więcej terapeutów podważa też uproszczone myślenie o uzależnieniu jako chorobie, którą można „wyleczyć raz na zawsze”. Jason Aaronson z Golden Road Recovery mówi wprost: to choroba przewlekła, wymagająca długofalowego zarządzania.
W tym ujęciu zmiana środowiska przestaje być dodatkiem do terapii, a staje się jej kluczowym elementem.
– Powrót do zdrowia jest znacznie trudniejszy, jeśli pacjent wraca do miejsca, które nieustannie generuje stres – zauważa dr Clint Salo z The Grove Recovery Community.
Zmiany stylu życia, ograniczenie bodźców, większy kontakt z naturą – to nie są „miękkie rekomendacje”, lecz realne czynniki wpływające na ryzyko nawrotu.
Cyfrowa nadstymulacja i nowe uzależnienia
Osobnym problemem jest rosnąca rola technologii. Specjaliści obserwują, że urządzenia cyfrowe nie tylko potęgują stres, ale same stają się źródłem uzależnień behawioralnych.
– Pacjenci nie mówią już tylko o stresie. Mówią o ciągłej nadstymulacji – podkreśla Megan Fischer z Crossroads Healing Centers. – W cyfrowym szumie substancje często stają się sposobem na „ściszenie” świata.
Psycholog kliniczna dr Renee Solomon z Forward Recovery nie pozostawia wątpliwości: – Uważność, ograniczenie ekranów i kontakt z naturą nie są luksusem. To czynniki ochronne przed nawrotem.
Droga do zdrowienia w świecie nadmiaru bodźców
Dodatkowy stres środowiskowy sprawia, że uzależnienie może wydawać się problemem nie do pokonania. Ale ten sam rozwój wiedzy, który ujawnia skalę problemu, otwiera nowe możliwości terapii.
Kluczowa zmiana polega na tym, że leczenie coraz rzadziej koncentruje się wyłącznie na substancji. Coraz częściej dotyczy całego kontekstu życia – miejsca, rytmu dnia, relacji z technologią i środowiskiem.
W świecie permanentnego przeciążenia zdrowienie nie polega już tylko na rezygnacji z używek. Polega na odbudowie warunków, w których układ nerwowy wreszcie może odpocząć.

Absolwentka Inżynierii Środowiska na Politechnice Warszawskiej. Specjalizuje się w technicznych i naukowych tekstach o przyrodzie, zmianie klimatu i wpływie człowieka na środowisko. W swoich artykułach łączy rzetelną wiedzę inżynierską z pasją do natury i potrzeby życia w zgodzie z otoczeniem. Uwielbia spędzać czas na łonie przyrody – szczególnie na Warmii, gdzie najchętniej odkrywa dzikie zakątki podczas pieszych wędrówek i wypraw kajakowych
Opublikowany: 13 stycznia, 2026
